Tańczyło się jej niesamowicie lekko. Avelina szybko zgarniała pozytywną energię wysyłaną przez ludzi i było tak też w tym przypadku. Godryk był dla niej wyśmienitym tancerzem i partnerem. Bawiła się dobrze, a magia pochłaniała jej ciało w każdym calu. W końcu zmęczenie dopadło obojga, więc poszli po coś do wina – padło na procenty, ale nie protestowało. Trochę się jej nie spodobało, że chłopak ukradł tę butelkę, ale nic nie powiedziała. Jakiś czas temu sama uciekła z restauracji nie płacąc za zamówione danie, ale to historia na inny czas. Wymknęli się z Doliny Godryka zanosząc się śmiechem, skorzystali z sieci fiuu, aby dostać się do Londynu.
Avelina opowiadała mu cały czas o księgarni jej rodziców. Było tam naprawdę sporo starych, magicznych lub też nie ksiąg. Mnóstwo starych bibelotów, antycznych posągów i przedmiotów. Chciała mu pokazać ten czar tego miejsca, a że czasami w weekendy pomaga w tym sklepie sprzedając te przedmioty kolekcjonerom lub poszukiwaczom wiedzy miała do tego miejsca klucz.
— Zobaczysz, są tam niesamowite rzeczy. Myślę, że znajdziesz tam coś dla siebie! – powiedziała trafiając z trudem w dziurkę od klucza. Alkohol, którego trochę wypili po drodze idąc ulicą Pokątną do tego miejsca już w niej buzował. Nigdy nie była na tyle odważna, aby zapraszać obcą osobę do swojego prawie domu. W końcu mieszkała nad tym sklepem. W końcu dostała się do środka i zapaliła światła w niektórych tylko miejscach, aby się nie zrobiło zbyt jasno. Lubiła ten półmrok, który panował na Beltane i chciała go zachować.
— Jest tu dużo ksiąg z antycznego teatru, a zauważyłam Godryku, że lubisz odgrywać role. – powiedziała uśmiechając się zadziornie i chwytając za wino, które trzymał. Powoli się im kończyło, ale Avelina wiedziała, gdzie jej tata trzymał swoje zapasy na zapleczu.
Doskonale zdawała sobie sprawę, że chłopak nie podał swojego prawdziwego imienia, ale nie przeszkadzało jej to. Był dzień Beltane, gdzie każdy mógł być tym kim chciał być. Podeszła do starego gramofonu i włączyła coś żywego oraz wesołego, aby tworzyło im klimat.