Uderzona przez wasze zaklęcia kobieta leżała na ziemi, ale nie mogliście do niej dotrzeć. Piach pod waszymi stopami zakołysał się niebezpiecznie i uratował was instynkt – razem odskoczyliście na bok, kiedy wielki wybuch pod ziemią wzniósł w górę falę pyłu. Wszyscy troje upadliście, ale po uderzeniu w wasze plecy gorąca powstałego w eksplozji, mogliście się podnieść. Byliście grupą najbliżej samego wybuchu, ale oprócz lekkiego zadrapania na ramieniu Charles’a nie stało wam się nic. Wokół siebie widzieliście ciemność, ale z tej ciemności wyłaniały się pojedyncze sylwetki. Nieprzytomna czarodziejka, która musiała oberwać od upadku, leżała bezwładnie pomiędzy wami i Macmillanem, który rzucał bezskuteczne zaklęcia w czarnomagiczną barierę wokół ognisk. Te rozbijały się o inkantacje rozpraszające, jedno po drugim, doprowadzając kapłana na skraj rozpaczy.
Kiedy was zobaczył, jego oczy rozbłysły na moment, ale po przyjrzeniu się, w jakim właściwie stanie się znajdowaliście – pokryci gęstą warstwą ziemi, nie widzący co dokładnie się stało – te same oczy zeszkliły się. Podbiegł do leżącej kobiety, zbadał jej tętno.
- Musimy ją stąd zabrać. Ktokolwiek? – Paniczne słowa rzucone w waszą stronę były ledwo słyszalne w tym chaosie, ale po chwili dodał o wiele głośniejsze: „Pomocy?!”, kiedy podnosił ją siłą własnych rąk. Chciał zabrać ją w stronę, z której przyszedł Rookwood – tam, gdzie znajdowały się stoiska i wozy przedstawicieli kowenu, ale jego drogę zagrodziła kolejna postać – tym razem odziana w długi, czarny płaszcz i białą maskę ze żłobieniami. Śmierciożerca, który najprawdopodobniej nie był tutaj sam, ale ciężko było dostrzec to przez gęstniejący, gryzący was w oczy dym, uniósł w górę czarną jak smoła różdżkę i wycelował ją w kapłana.
@Erik Longbottom @Charles Rookwood @Heather Wood Do dwóch akcji na post. Jeżeli chcecie więcej niż jeden post w ramach reakcji na to co napisałam (bo trochę tego jest, szczególnie przez wewnętrzne przeżycia Heather), to dajcie mi znać. Tylko wtedy pierwszą turę napiszcie bez kości i akcji, rzucicie sobie w drugiej.