• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16
[10.1971 Paryż] Eunice&Perseus

[10.1971 Paryż] Eunice&Perseus
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#1
27.10.2022, 17:29  ✶  
Hotelowy apartament, jaki zajmowali, bynajmniej nie należał do najmniejszych, wręcz przeciwnie. Duży, luksusowy, z powodzeniem mógłby pomieścić wręcz kilkanaście osób, jeśli by tylko dostawić odpowiednią ilość łóżek. Lub kanap. Czy też po prostu rozłożyć materace na podłogach - choć takowa myśl napawała Eunice najszczerszym obrzydzeniem. Spać na podłodze, też coś; ktoś z takim pomysłem musiał niewątpliwie w dzieciństwie wypaść niańce ze śliskiego kocyka i zbyt mocno przywalić w łepetynę.
  Tak, nawykła do luksusów; niczego zresztą innego nie należało spodziewać się po Malfoyównie, potomkini obrzydliwie bogatego rogu. Wróć. Nie Malfoyównie.
  Przecież przed raptem paroma dniami, wymienili między sobą obrączki, wypowiedzieli stosowne przysięgi. Została związana przeznaczeniem narzuconym przez ojców nowożeńców, już nie miała prawa zwać się Malfoy.
  Miano Black otuliło ją niczym aksamitny płaszcz, przylgnęło do skóry, naznaczyło niezmywalnym piętnem. Żona, nie panna, jak przypominała złota obrączka na palcu, zdająca się wręcz parzyć.
  Żona.
  Ale jakoś nie czuła się żoną i nawet nie do końca była pewna, co o tym myśleć. Z jednej strony - była w tym jakaś ulga, że Perseusz nie naciskał na spełnienie obowiązku, jaki został nałożony wraz z małżeńskimi okowami. Zwłaszcza że pierwsza noc pod tym kątem okazała się wręcz… fatalna. Zmęczona całym dniem, poczynając od przygotowań do ceremonii, sam obrządek, a potem wesele, nie mówiąc już o alkoholu, od którego coś zbytnio szumiało w głowie, po prostu zasnęła w oczekiwaniu na swego męża. Przeprosiła następnego ranka, lecz na dobrą sprawę nie pociągnęło to za sobą dalszych wydarzeń; przerażająca wizja tego, iż jej ciała miałyby dotykać dłonie inne niż jej własne została odsunięta na bliżej nieokreślony termin. Z drugiej strony… była młoda, na pewien sposób ciekawa tego, co do tej pory stanowiło zakazany owoc. Ciekawość ta jednak nie okazała się kamyczkiem przechylającym szalkę wagi i nie popychała do przejęcia inicjatywy, wręcz przeciwnie.
  W jakiś sposób dotychczasowy status quo jej odpowiadał, jak również to, że nie musiała się przyzwyczajać do obecności kogoś praktycznie obcego w łożu, jakie zajmowała. Sam z siebie, bez żadnej sugestii, wybierał kanapę do spania. I o ile na początku spotkało się to ze zdziwieniem Eunice, to jednak nie zająknęła się na ten temat ani jednym słowem, co jedynie utrwaliło ten dziwaczny stan rzeczy.
  Byli małżeństwem, a jednocześnie nie, nie w pełni. Co niewątpliwie wywołałoby załamanie rąk rodziców, którzy aż nadto chętnie chcieliby ujrzeć wnuki - które to i tak nie miały się pojawić na świecie przez dłuższy niż by sobie życzyli czas, za sprawą umowy, jaką onegdaj młodzi ze sobą zawarli. I za sprawą zawartości fiolek, jakie Eunice wepchnęła do torebki, żeby tej umowy dotrzymać. Tak, musiała dać Perseuszowi dziedzica, oboje to wiedzieli. Po prostu… jeszcze nie teraz.
  Odgłos szpilek wytłumił puchaty dywan, nie na długo jednak - w końcu wybrzmiał, gdy wkroczyła na balkon, dzierżąc w dłoniach butelkę czerwonego wina i dwa kieliszki. Słońce powoli zachodziło, zalewając Paryż czerwonawym światłem, wydobywającym z trzymających się jeszcze na drzewach liści wszelkie możliwe odcienie jesieni. Ta zaś, jeszcze ciepła, była dosłownie wszędzie - nawet w powietrzu, z tym swoim charakterystycznym zapachem. Do zimy jednak jeszcze daleko, mieli czas; dużo czasu, na zwiedzanie miasta. Tego i kolejnych na trasie zaplanowanej podróży.
  Czasu na krążenie wokół siebie i podejmowanie prób nawiązania jakiejkolwiek nici porozumienia, by nie pozostawać tak boleśnie obcymi sobie ludźmi, którzy równie dobrze mogliby pochodzić z różnych światów. Choć patrząc na dzielącą ich różnicę wieku… w pewnym sensie faktycznie zostali wyrwani z dwóch różnych orbit i wepchnięci bezlitośnie na jeszcze inną.
  - Napijesz się? - spytała cicho, stawiając z lekkim stuknięciem swe zdobycze z barku. Wieczór, widok na magiczny i niemagiczny Paryż rozpościerający się z ich balkonu i odrobina alkoholu na zakończenie długiego dnia - czegóż chcieć więcej?
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#2
27.10.2022, 22:54  ✶  
Paryż.
Nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek jego stopa znajdzie się na francuskiej ziemi, a właściwiej – że nastąpi to tak prędko. Niespełna rok wcześniej opuszczał to miasto w poczuciu niezrozumienia i upokorzenia; w socjecie bowiem zaczęto szeptać o rzekomych skłonnościach do niewłaściwego prowadzenia się młodego magipsychiatry i bynajmniej chodziło tu o zamiłowanie do wysokoprocentowych trunków oraz obecności pięknych kobiet. Nie, przewinienie, jakie zarzucano Perseusowi było raczej z gatunku z tych wstydliwych, pozostawiających smoliste dziury na rodowym gobelinie. Kiedy zatem nestor rodu zagroził, że wydziedziczy czarodzieja, jeżeli ten natychmiast nie wróci do Anglii i nie spełni swych powinności względem Blacków, nie miał innego wyjścia.
Ze wszystkich rzeczy na świecie najbardziej bowiem obawiał się samotności.
Teraz jednak, siedząc na balkonie na najwyższym, ukrytym przed mugolskimi oczami piętrem luksusowego hotelu mieszczącego się w starej kamienicy, czuł się bardziej samotnie niż kiedykolwiek. Zabawne, pomyślał, bo przecież wcale nie był sam. Towarzyszyła mu kobieta, którą od trzech dób miał prawo nazywać żoną, lecz z jakiegoś powodu słowo to nie było w stanie przejść mu przez gardło; zsuwało się w dół przełyku i osiadało na dnie żołądka, powodując bolesne skurcze. Żona! Podsunęli mu o dekadę młodszą Malfoyównę, ptaszynę, która ledwo nauczyła się latać i nakazali włożyć pierścionek na jej palec. Tak też uczynił, lecz nie wolny od wątpliwości. Nie mógł wszakże wyzbyć się wrażenia, że wyrządza jej tym małżeństwem niesamowitą krzywdę, więc unikał bliskości Eunice. Nie umiał spojrzeć jej w oczy, tak ufnie wyczekujące i powiedzieć, że jej nie kocha.
Nawet jeżeli nie było to żadną tajemnicą. Małżeństwa z miłości najczęściej nie wliczały się w listę przywilejów dla przedstawicieli czystokrwistych rodów; doskonałość drzewa genealogicznego otrzymywało się w zamian za wolną wolę. Czym właściwie różnili się od rasowych psów w hodowlach, kojarzonych w pary na podstawie umaszczenia? Chyba tylko tym, że w przeciwieństwie do zwierząt nie mogli poszczycić się błogą nieświadomością marności swej egzystencji.
Jeszcze przed zaręczynami obiecał Eunice, że będzie jej przyjacielem oraz obrońcą, a gdy ta odnajdzie swoją prawdziwą miłość, nie będzie jej zatrzymywał – przygotowywał się do tej roli od miesięcy, a jednak z chwilą, gdy wymienili się obrączkami, ogarnęły go wątpliwości. Jak mógł być tak naiwny, by sądzić, że to będzie takie proste? I choć z jej ust nie padła żadna skarga na obecną sytuację, to zauważał jej niepewność w każdym geście i ostrożnie dobieranym słowie.
Nie tak sobie to wyobrażał.
Stalowa konstrukcja Wieży Eiffla mieniła się w październikowym słońcu; jesień tego roku byla wyjatkowo piekna - pomimo zbliżającego się Samhain temperatura utrzymywała się zaskakująco wysoko, zachęcając do spacerów pośród oblanych złotem parków i borów. Perseus jednak, mimo iż uwielbiał mgliste poranki i ciepło grzańców, zapach cynamonu i blask rozpalonych świec, nie był w stanie cieszyć się z umiłowanej pory roku.
Zadrżał, gdy melodyjny głos wybrzmiał za jego plecami, wyrywając go z ponurych rozmyślań. Odruchowo zacisnął kościste palce na srebrnej głowie kruka zdobiącej jego laskę. Noga wyjątkowo mu dziś dokuczała; ból był do tego stopnia uciążliwy, że zaraz po obiedzie zmuszeni byli wrócić do hotelu, choć miał w planach pokazanie Eunice znacznie więcej, niż miejsca z kolorowych pocztówek; urokliwe kawiarnie z widokiem na Sekwanę, ukryte kurde przejścia, kamienice porośnięte krwistym bluszczem.
— Chętnie — skinął głową, robiąc jej miejsce obok siebie. Kieliszek lub dwa - cóż to za różnica?
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#3
27.10.2022, 22:55  ✶  
Nie była tak naiwna, żeby oczekiwać miłości, nie, zresztą to też był przedmiot ich umowy. Dzieliło ich zbyt wiele - wiek, zainteresowania, zapewne poglądy na życie. Dzieliła ich w końcu wzajemna nieznajomość siebie, sprawiająca, iż nie do końca była pewna, czy nieświadomie nie wbije szpili w nazbyt czułe miejsce, czyniąc szkody rozmiarów większych, niż by sobie życzyła. A życzyła zerowe, przynajmniej tu i teraz, w tych pierwszych dniach rozpoczynających wspólną resztę życia. Co do tego również nie miała złudzeń; prędzej czy później pojawią się jakieś różnice zdań. Tyle że wtedy mocniej okrzepną w swych rolach, poczują pewniejszy grunt pod nogami…
  Tu i teraz, na balkonie przynależącym do zajmowanego przezeń apartamentu, nie wybiegała myślami aż tak bardzo wprzód, choć była pewna, że te powrócą, gdy tylko znajdzie się w łożu, na progu snu i jawy, nie pozwalające osunąć się całkiem w absolutną ciemność ot tak, jak za pstryknięciem palców. Tu i teraz… machnęła w dość niedbałym geście różdżką, odkorkowując butelkę wina. Bez słowa rozlała trunek do kieliszków, po czym zatknęła różdżkę z powrotem za pasek, by móc swobodnie ująć kielichy w dłonie. Nadal milczała, gdy zajęła miejsce obok mężczyzny, nie, męża, nie wypowiadała też żadnych słów, przy przekazywaniu naczynia.
  Ze spojrzeniem wbitym przed siebie pociągnęła niewielki łyk wina. Widok zaiste piękny, wart zapamiętania, wyrycia wszystkich detali w mózgu tak, żeby nie został zapomniany do końca życia i dzień dłużej.
  - Jak noga? Już lepiej się czujesz? - spytała cicho, w końcu zerkając na Perseusza. Kątem oka, ale zawsze coś.
  I kolejna rzecz, jaka ich dzieliła, ta nieszczęsna noga. Była młoda, w pełni sprawna, nie miała takich ograniczeń jak pan Black… znaczy, Perseusz - do tego też musiała się przyzwyczaić, do innego miana, jakim powinna go określać - co sprawiało, że musiała ciągle się do niego dostosowywać. Co też czyniła, oczywiście, bez słowa skargi. W końcu nie jego wina, że nieszczęśliwe uległ wypadkowi… a przynajmniej taką miała wiedzę na temat zdrowia.
  Cóż, jak na razie pokłady cierpliwości miała całkiem spore. Tylko ten cholerny cichy głosik z tyłu głowy… Jak długo?
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#4
27.10.2022, 22:56  ✶  
Sam Perseus nie zamierzał mydlic jej oczu opowiesciami o wielkiej miłości; ich małżeństwo miało pozostać jedynie farsa, intratna umowa zawarta za zamkniętymi drzwiami, bez ich czynnego udziału (och, jeżeli głowy rodów Black oraz Malfoy tak za sobą przepadali, to dlaczego sami się nie pobrali? Wszystkim wokół byłoby znacznie łatwiej, a juz na pewno ich dzieciom, którym tak ciężko było odnaleźć się w nowych rolach). Jeszcze przed zaręczynami obiecał Eunice, że nie będzie wchodził jej w drogę i obietnicy tej - w swoim mniemaniu -  dotrzymywał. Poza tym, nie mógł postąpić inaczej ze względu na relację, jaka onegdaj łączyła go z Elliotem. Dla osób postronnych, którym nieznane były losy tej dwójki niedługo po ukończeniu nauki w Hogwarcie, sytuacja ta mogla wydac sie co najmniej osobliwa. Perseusie, zenisz sie z siostra swojego przyjaciela. Zawsze byliście ze sobą blisko, a teraz oficjalnie zostaniecie rodzina! Nie cieszysz się z tego powodu?, pytały stare ciotki, a on tylko kiwał głową i nerwowo przegryzał ciasteczka serwowane do herbaty.
Z wdzięcznością ukryta w rachitycznym uśmiechu przyjął od niej naczynie, w ostatniej chwili powstrzymując się przed zapytaniem, czy aby na pewno nie jest za młoda na tego rodzaju trunki. Nie był jednak pewien, czy tego rodzaju żart nie zostanie odebrany przez Eunice jako uszczypliwy, więc uparcie milczał, wpatrując się w panoramę miasta.
— Dziękuję, już mi lepiej — odparł, nie patrząc na żonę. Być może i opanował sztukę mijania się z prawda to perfekcji, lecz nigdy nie wyzbył się towarzyszącego mu przy tym bagażu emocjonalnego. — Jutro ci wszystko wynagrodzę, obiecuję. Zabiorę cię do kawiarni nad Sekwaną, w której zbiera się bohema i do restauracji niedaleko Pont des Arts. A później przejdziemy na bulwary w pierwszej dzielnicy. Pokażę ci to wszystko, tylko… tylko… — umilkł, a następnie upił łyk wina. Château Margaux, dobry rocznik. Rzucił Eunice pośpieszne spojrzenie; czyżby jej nie docenił w kwestii znajomości alkoholi? A może chwyciła za pierwszą lepszą butelkę z hotelowego barku?  — Muszę jeszcze odpocząć… Jeszcze trochę odpocząć…
Tak, odpocząć. Jutro z pewnością będzie lepiej, jutro na pewno noga nie będzie mu dokuczać. A nawet jeżeli, to nie zamierzał wychodzić na niesłownego; zrobi to, co robił zawsze, zaciśnie zęby, oprze się na lasce, zatrzyma się, aby podziwiać widoki.
— Eunice — rzucił, ni to do towarzyszącej mu kobiety, ni w eter. Zdawało się, że myślał nad czymś intensywnie, a myśli te nieświadomie wymsknęły się z jego ust w postaci słów. — Jesteś szczęśliwa?
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#5
27.10.2022, 22:59  ✶  
Takie mydlenie zapewne skończyłoby się jedynie irytacją. Zwłaszcza że było to wręcz nieprawdopodobne - praktycznie obcy sobie ludzie, których dzieliło niemal wszystko, a łączyła jedynie wola ojców - i miałby zapewniać o miłości? Na wszystkich bogów, jacy istnieli, istnieją i będą istnieć, jak miałoby to być możliwe? Zauroczenie na podstawie wyglądu fizycznego - a głównie to w sobie znali - nie miało prawa nosić miana tego mitycznego uczucia.
  Uczucia, które nie wierzyła, że zazna. A jeśli już - to że stanie się jedynie źródłem cierpienia. Tak, obiecywał, że nie stanie jej na drodze. Ale wypowiedziane onegdaj słowa to jedno, składane przysięgi to drugie, a rzeczywistość to trzecie. Ta ostatnia zaś potrafiła być brutalna.
  Wynagrodzę. Obiecuję. Piękne słowa, ale wciąż, tylko słowa, których może nawet niekoniecznie chciała. Nie była wszak aż tak pozbawioną serca, by nie próbować wykrzesać z siebie choć odrobiny zrozumienia dla swego męża. Jak to szło, mieli się przyjaźnić, tak?
  Pokręciła głową, po czym zakołysała lekko kieliszkiem, obserwując, jak czerwień rozlewa się po ściankach naczynia, a następnie z nich spływa. To nie była jego wina, prawda? Że uległ wypadkowi. Że własne ciało go zdradzało, obciążając dodatkowo ją samą, czy tego chciała, czy nie. Ledwo rozwinęła skrzydła, a już je boleśnie podcięto…
  - Twoje zdrowie jest najważniejsze. Tak że odpocznij, ile trzeba. Paryż nie ucieknie, wiesz? Zawsze możemy tu wrócić kiedy indziej - zmusiła usta do wygięcia się w bladym uśmiechu. Jakkolwiek by nie patrzeć, istniał dość konkretny plan podróży; owszem, teoretycznie mogliby wydłużyć pobyt w tym mieście, ale jednocześnie musiałby na tym ucierpieć inny etap podróży. Wszak mieli swoje życia w Londynie, a konkretne terminy wzywały do powrotu, czy tego chcieli czy nie.
  Zerknęła na niego uważniej, gdy posłyszała swe imię. Szczęśliwa to będę, jak wypiję tę butelkę wina, przemknęła zgryźliwa myśl. Co to za pytanie w ogóle? Nie odpowiedziała od razu, interesując się mocniej zawartością swego kieliszka, dając sobie tym samym czas na przemyślenie słów, jakie miały paść z jej ust.
  - Siedzę właśnie na balkonie z widokiem na cały Paryż, z dobrym winem i mężem u boku. Jak myślisz? - Fałsz ukryty za zasłoną błękitnych ślepi. Szczęście, cholera jasna, przynajmniej nie był starym dziadem, który bez pytania brał, co jego, traktując ją niczym rasową klacz rozpłodową. O tak, tu jej się poszczęściło, ale czy w ogólnym rozrachunku można uznać, iż była zadowolona z życia?
  Może kiedyś. Oby.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#6
27.10.2022, 23:00  ✶  
Rozedrgana dłoń wprawiała w ruch szkarłatny trunek zalegający na dnie szklanego kieliszka; pospiesznie zatem upił kilka łyków, nie pozwalając, aby żona zauważyła, jak caly sie trzesie. Bolało go, że nie może jej pokazać Paryża takim, jakim go ukochał, z dusznymi barami w piwnicach, gdzie bez skrępowania i zbędnego oceniania mógł złożyć pocałunek na ustach innego mężczyzny, do skąpanych w półmroku restauracji, gdzie można było zobaczyć pokazy najprawdziwszej burleski, do przyszpitalnej kawiarni, gdzie spotykał się  z innymi magipsychiatrami, dywagując godzinami na temat interesujących przypadków i innowacyjnych metod leczenia, do mieszkania swojego bliskiego przyjaciela na poddaszu starej kamienicy, gdzie gołębie zaglądały przez okno lukarny. Nie mogl pokazac jej zacienionych alejek i wąskich uliczek - to wszystko wiązałoby się z potwierdzeniem plotek, jakie przed dwoma laty przylgnęły do Perseusa, rozepchały się łokciami w jego życiu i zmusiły do podjęcia decyzji, których w gruncie rzeczy podejmować nie chciał.
Bał się tego, jak Eunice zareaguje, gdy pozna prawdę na temat tego, kim naprawdę był Perseus, kiedy wyjechał z Londynu i podróżował po Europie, jak spędzał czas pomiędzy przyuczaniem się do magipsychiatrycznego fachu. Bał się, że młoda czarownica pomyśli, że jest tylko alibi dla występującego przeciw obyczajowości Blacka, ozdobą, argumentem uciszającym plotki. A przecież lubił ją - szczerze i bezinteresownie - i nie pragnął niczego poza jej szczęściem.
— Kolor twojej aury mówi mi coś innego — odparł łagodnie. Nie było wielką tajemnicą, że trojaczki odziedziczyły po swej matce dar Trzeciego Oka. Perseus jednak nigdy wcześniej nie obnosił się ze swoimi zdolnościami, nie wykorzystywał ich w prywatnych konwersacjach, trzymał język za zębami i nie zdradzał przewagi, jaką było poznanie stanu emocjonalnego oponenta. Teraz jednak było inaczej, teraz chodziło o coś znacznie większego, niż wygranie dyskusji.
— Jestem twoim przyjacielem, Eunice — wypowiadając te słowa ujął szczupłą dłoń kobiety i zaplótł swe palce z jej własnymi — Wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim, prawda?
Tylko, czy Perseus naprawdę chciał usłyszeć wszystko, co miała mu do powiedzenia? Dosyć tego, rozkazał sobie w myślach. Musiał podejść do tej sprawy bardziej pragmatycznie, niż emocjonalnie. Kierować się logiką, nie własnymi lękami. Być może wtedy będzie w stanie im pomóc.
— Martwię się o ciebie — wyznał, przyglądając się jej twarzy badawczo, starając się dostrzec na jej licu choć najmniejsze drgnienie mięśni, świadczące o wahaniu. — Od dnia ślubu jesteś taka… smutna.
Nie tak wyobrażał sobie ich wspólne życie.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#7
27.10.2022, 23:04  ✶  
Zdawała się nieco zesztywnieć – ale raczej nic w tym dziwnego. Ludzie z reguły nie lubili, gdy rzucało im się w oczy słowa świadczące o tym, że zostali przyłapani na kłamstwie. Choć teoretycznie w zasadzie nie skłamała, nie stwierdziła przecież tak, drogi mężu, jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem, pozostawiła pole do interpretacji, nawet jeśli rekwizyty na nim ustawiła tak, by sugerowały jedyną słuszną wersję.
  Nieprawdziwą.
  A teraz nie dość, że rzucił jej to w twarz, to jeszcze przypomniał, że utrzymywanie fasady będzie bardzo, bardzo trudne. O ile wręcz nie niemożliwe.
  Przyjacielem.
  Kącik ust drgnął, uniósł się w dość krzywym uśmiechu. Nawet się dobrze nie znali. Tak, obiecali sobie, ale czy te parę słów mogło sprawić, że w istocie ich relacja magicznie zaczęła spełniać kryteria przyjaźni? Ale pozwoliła mu na to, na ten drobny gest, nie odtrąciła go. Nawet jeśli to było nieco… dziwne, czuć jego dotyk. Bo przecież do tej pory jakoś średnio im to szło, taki bezpośredni kontakt, wykraczający poza kurtuazję. Ścisnęła lekko palce; dłoń miała wprawdzie nie zimną, ale jednak chłodnawą.
  - Jaka? - spytała, powstrzymując się, by pytanie nie zabrzmiało jak wyzwanie. Zresztą, co to za uwaga w ogóle. Jaka niby miała być? Cała w skowronkach? Wieszająca się ramienia Perseusza? Zanurzyła wargi w trunku, odwracając swoją uwagę; w końcu wolała nie tracić nad sobą panowania i nie naskakiwać nagle na męża tylko dlatego, że zadał pytanie.
  Na kłótnie właściwie mieli jeszcze całe swoje życia.
  - Perseusz – wyrzekła, marszcząc brwi. Wino chyba uderzyło nie do końca tam, gdzie powinno, bo powróciła pewna natrętna myśl, której teraz jakoś nie mogła się pozbyć. Ciekawość naprawdę potrafiła być przekleństwem, a tak na dobrą sprawę…. Dlaczego miała nie sięgnąć i nie wziąć sobie odpowiedzi? Spojrzała na mężczyznę, przekrzywiając lekko głowę. - Czy coś jest ze mną nie tak? Uciekłeś na kanapę i do tej pory zdawałeś się unikać jakiegokolwiek kontaktu – tu na ułamek sekundy zacisnęła mocniej palce, dając do zrozumienia, o jaki kontakt dokładnie chodziło.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#8
27.10.2022, 23:05  ✶  
Tymczasem jadeit tęczówek błądził wciąż po napiętej jak struna sylwetce, po starannie ułożonych jasnych włosach, gęstym woalu rzęs trzepoczących nad wpatrzonym w dal błękitem oczu, na lekko zadarty nos i pełne wargi. W pierwszym odruchu pochwycić niesforny kosmyk i założyć go za ucho, wodzić opuszkami po gładkiej skórze wzdłuż szyi, aż po dekolt, objąć jej szczupłą talię i złożyć pocałunek nad obojczykiem, rozpiąć sukienkę i patrzeć jak materiał osuwa się po wzdłuż jej sylwetki i upada na podłogę.
Zdawszy sobie sprawę z bezwstydności własnych myśli, odwrócił wzrok. Nie mógł tego zrobić - obiecał jej przecież, że nie będzie od niej niczego wymagał. Że pozwoli jej iść własną ścieżką. Na Merlina, przecież była taka młoda! Wprawdzie znał starszych od siebie czarodziejów, którzy nawiązywali romanse z dziewczętami młodszymi niż Eunice, jednakże dla niego było to coś niezrozumiałego, nieprzyzwoitego i niedopuszczalnego.
Nie był jednym z tych miałkich mężczyzn, którzy nie potrafili konfrontować się z kobietami w swoim wieku, więc szukali ledwie odrośniętych od ziemi partnerek, by je sobie wychować. By nasiąkły tym samym co oni.
— Widzę, że daleko ci do szczęścia — odparł ze spokojem. Próżno było oczekiwać od Perseusa gwałtownych uniesień, podniesionego głosu i rzucaniu talerzami. Specyfikacja wykonywanego przez niego zawodu wymagała od niego odnajdywania w sobie niezwykłych pokładów cierpliwości. Nigdy zresztą nie był dobrym partnerem do kłótni.
Ciche westchnienie ulgi wyrwało się spomiędzy jego warg. A więc o to chodziło? Jeszcze przed chwilą był przekonany, że nieświadomie uczynił żonie jakiś afront, który teraz będzie kładł się cieniem na ich relacji. Tymczasem powód okazał się nieco bardziej… prozaiczny.
— Eunice — pokręcił głową z łagodnym uśmiechem, może nieco protekcjonalnym, lecz nie zdawał sobie z tego sprawy — Dlaczego cokolwiek miałoby być z tobą nie tak?
Dopił trunek i odstawił pusty kieliszek na stoliku obok, po czym nakrył chłodną dłoń Eunice swoją własną.
— Nie unikam cię. Chciałem jedynie dać ci trochę swobody — odparł ze spokojem — Przecież… Nie zrobię niczego bez twojej zgody. Chyba… Chyba, że sama byś tego chciała — dodał nieśmiało i zaraz zbeształ się w myślach. Oczywiście, że mu się podobała - filigranowa blondynka, w jego typie, ale potrafił kierować się w swoim życiu wartościami innymi niż zaspokojenie chuci. Nie był tak okrutny, by wymagać od niej rzeczy, na które nie miała ochoty. Poświęceń dla jego przyjemności.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#9
27.10.2022, 23:23  ✶  
Ukłucie irytacji. Co on miał z tym cholernym szczęściem? Wydawałoby się, że ktoś starszy od niej będzie świadomy, że świat tak nie działa. Że nie wystarczy włożyć sobie obrączki na palce i wyjechać gdzieś daleko, żeby osiągnąć stan szczęścia, jak za pstryknięciem palców. Tak, było to całkiem przyjemne; oderwanie się od codziennego życia, łapanie oddechu po ślubnym maratonie.
  Ale klatka pozostawała klatką, o czym niezmiennie przypominał złoty krążek na palcu.
  - A co z twoim szczęściem? – spytała cicho, odbijając piłeczkę – Zamknięto nas razem, bez pytania o zdanie... – westchnęła ciężko, odwracając spojrzenie, kierując gdzieś na horyzont. Kolejny łyk wina, niewielki, tym bardziej że niewiele zostało. - Myślisz, że możemy kiedyś osiągnąć ten stan?
  Czy zbliżą się do siebie na tyle, by przestać być dla siebie jedynie obcymi ludźmi, których wiązała złożona przysięga – a wcześniej i obietnica, będąca wypaczeniem woli ich rodziców. Cóż, mogli sobie życzyć, żeby postąpili jak oni sami onegdaj, czyli natychmiast złączyli się w powinnościach małżeńskich i poświęcili powołaniu do życia nowych członków rodu. Tyle że jednak młodzi mieli nieco inną wizję przyszłości, woląc ją ukształtować tak, jak ją widzieli.
  - No nie wiem. Nos nie ten, za niska, za wysoka, za chuda lub bądź przeciwnie, może jeszcze coś innego – wyliczyła na jednym oddechu, przywołując pierwsze możliwe opcje, jakie jej przyszły do głowy. Gdyby się zastanowiła, to pewnie mogłaby jeszcze pójść w stronę zgoła niefizyczną, szukając mniej uchwytnych przyczyn obecnego stanu rzeczy. Jak, chociażby, przymusowe małżeństwo.
  - Jesteśmy małżeństwem – przypomniała cicho, jakby ten stan faktyczny tłumaczył dosłownie wszystko. Jakby złote obrączki stanowiły wystarczający powód, żeby nie zastanawiać się nad czymkolwiek, tylko… przejść do tego, co działo się między małżonkami nocą.
  Cokolwiek to było.
  Oczywiście jakąś tam wiedzę posiadała, była jednak mglista i mocno niekompletna, przepełniona raczej wyobrażeniami niż rzeczywistością.
  Jeszcze jeden, ostatni łyk wina. Wbiła spojrzenie w pusty kielich, a policzki nabrały czerwieni.
  - … i jestem ciekawa. Nie chcę czekać do momentu, kiedy stwierdzimy, że najwyższa pora, żeby dać rodzicom wnuka – dodała ciszej, uparcie przyglądając się kielichowi, jakby stał się najbardziej fascynującym przedmiotem we wszechświecie.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#10
27.10.2022, 23:24  ✶  
Być może był nieco bardziej przywiązany do wzniosłych idei niż powinna być osoba w jego wieku; być może zdarzało mu się wpatrywać przed siebie i solić herbatę. Być może praca z szaleńcami pchnęła go na skraj delirium, skoro wierzył w istnienie szczęścia. Nie chciał jednak dopuszczać do siebie myśli, że ich los został przesądzony, że oto czeka ich jedynie cierpienie, a złoto obrączek (swoją drogą, wciąż nie mógł przyzwyczaić się do jej ciężaru, zerkał więc od czasu do czasu na serdeczny palec i nie mógł się nadziwić, że to jego własna dłoń), jakie przed kilkoma dniami włożyli sobie na palce, było uderzeniem sędziowskiego młota.
Oczywiście, że byli małżeństwem. Perseus był jednak zdania, że w niczym  ich to nie ograniczało, wręcz przeciwnie – otwierało nowe możliwości i odsuwało wszelkie podejrzenia. Zdawało mu się, że w pewnych kwestiach mężatkom wypadało więcej, niźli pannom.
— Jestem szczęśliwy — odparł bez większej refleksji, spoglądając na panoramę Paryża, po czym przeniósł spojrzenie na żonę. — Musisz zrozumieć, Eunice, że szczęście nie jest ranną zwierzyną, a ty nie jesteś psem myśliwskim. Za nim się nie rzuca w pogoń, ono jest wokół nas. To całe dobro, które nas otacza.
W gruncie rzeczy uważał, że dzień ich ślubu był całkiem przyjemny. Była muzyka, tańce i dobre jedzenie, przybyła rodzina oraz przyjaciele – czuł się wprawdzie nieco niezręcznie, gdy cała uwaga skupiała się na nim oraz Eunice, lecz gdy o świcie znaleźli się na promie na La Manche, gdy brzdęk łyżeczki obijanej o brzeg szkła i gwar głosów przy toastach oddalały się wraz z brytyjskim lądem, gdy morska bryza go nieco otrzeźwiła, doszedł do wniosku, że to przecież nie koniec świata. Pewnego etapu w życiu, owszem, lecz przecież nie oznaczało to, że od teraz zawita w nim tylko mrok.
Pewien pacjent o przerzedzonych włosach przypominających górskie szczyty i drżących dłoniach, powiedział mu kiedyś, że dla mężczyzny prawdziwym szczęściem jest ożenek. Kiedy go wypisano, dowiedział się, że był starym kawalerem.
Wysłuchał jej, z trudem powstrzymując się od śmiechu poruszającym kąciki ust. Och tak, kompleksy były poważnym problemem, lecz dla niego Eunice zwyczajnie przesadzała. Lubił jej nos, wzrost idealny do składania pocałunków na czubku głowy, lubił sukienki falujące wokół szczupłych łydek.
— Jesteśmy — powtórzył za nią, choć niekoniecznie rozumiał jej ciąg myślowy. Dał jej przecież wolną rękę i pozwolił wiązać się z kim czarownica tylko zechce. On zamknie oczy, odwróci się, będzie udawał, że niczego nie widzi. Był nawet przygotowany na to, by wychowywać owoce romansów swej żony jak własne (przynajmniej niech będą chociaż trochę do niego podobne!) i zgrywać szczęśliwą rodzinę.
Nagle poczuł, jak cała krew odpływa mu z twarzy.
— I oczekujesz ode mnie, abym zaspokoił twoją ciekawość? — wychrypiał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eunice Malfoy (3385), Perseus Black (3559)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa