• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec V

1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec V
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#1
02.04.2023, 11:11  ✶  
po zmierzchu

(...)

Uderzona przez wasze zaklęcia kobieta leżała na ziemi, ale nie mogliście do niej dotrzeć. Piach pod waszymi stopami zakołysał się niebezpiecznie i uratował was instynkt – razem odskoczyliście na bok, kiedy wielki wybuch pod ziemią wzniósł w górę falę pyłu. Wszyscy troje upadliście, ale po uderzeniu w wasze plecy gorąca powstałego w eksplozji, mogliście się podnieść. Byliście grupą najbliżej samego wybuchu, ale oprócz lekkiego zadrapania na ramieniu Charles’a nie stało wam się nic. Wokół siebie widzieliście ciemność, ale z tej ciemności wyłaniały się pojedyncze sylwetki. Nieprzytomna czarodziejka, która musiała oberwać od upadku, leżała bezwładnie pomiędzy wami i Macmillanem, który rzucał bezskuteczne zaklęcia w czarnomagiczną barierę wokół ognisk. Te rozbijały się o inkantacje rozpraszające, jedno po drugim, doprowadzając kapłana na skraj rozpaczy.

Kiedy was zobaczył, jego oczy rozbłysły na moment, ale po przyjrzeniu się, w jakim właściwie stanie się znajdowaliście – pokryci gęstą warstwą ziemi, nie widzący co dokładnie się stało – te same oczy zeszkliły się. Podbiegł do leżącej kobiety, zbadał jej tętno.

- Musimy ją stąd zabrać. Ktokolwiek? – Paniczne słowa rzucone w waszą stronę były ledwo słyszalne w tym chaosie, ale po chwili dodał o wiele głośniejsze: „Pomocy?!”, kiedy podnosił ją siłą własnych rąk. Chciał zabrać ją w stronę, z której przyszedł Rookwood – tam, gdzie znajdowały się stoiska i wozy przedstawicieli kowenu, ale jego drogę zagrodziła kolejna postać – tym razem odziana w długi, czarny płaszcz i białą maskę ze żłobieniami. Śmierciożerca, który najprawdopodobniej nie był tutaj sam, ale ciężko było dostrzec to przez gęstniejący, gryzący was w oczy dym, uniósł w górę czarną jak smoła różdżkę i wycelował ją w kapłana.

@Erik Longbottom @Charles Rookwood @Heather Wood Do dwóch akcji na post. Jeżeli chcecie więcej niż jeden post w ramach reakcji na to co napisałam (bo trochę tego jest, szczególnie przez wewnętrzne przeżycia Heather), to dajcie mi znać. Tylko wtedy pierwszą turę napiszcie bez kości i akcji, rzucicie sobie w drugiej.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
02.04.2023, 13:36  ✶  

Zamieszanie było coraz większe. Zaklęcia fruwały w powietrzu. Heather zaczęła czuć się nieswojo. Kobieta oberwała czarem, już mieli jej pomóc, jednak nie mogli. Podłoże się zakołysało, piach był wszędzie, musieli zignorować potrzebującą pomocy, aby uratować siebie. Nie był to łatwy wybór.

Jakimś cudem udało im się odskoczyć, lądowanie jednak nie było takie efektowne, gdyż siła z jaką uderzyła w nich eksplozja była ogromna - wylądowali na ziemi. Nie było to specjalnie przyjemne.

Wood postanowiła podnieść się na nogi, trzymała w ręku różdżkę, bardzo pewnie, wiedziała, że nie może wypuścić jej z dłoni. Rozejrzała się wokół, aby zobaczyć, w jakimś stanie są jej towarzysze. - Charlie, Ty krwawisz. - Zapomniała o tym, że już nie jest Charliem, tylko Julkiem, że nie powinna się w ten sposób do niego zwracać, chociaż czy ktoś właściwie by to usłyszał? W tym zamieszaniu. Powątpiewała. Emocje, które się w niej kłębiły powodowały, że rozsądek zaczął się oddalać, nie umiała myśleć chłodno w sytuacji w jakiej się znalazła.

Dostrzegła też kapłana, nieprzytomną czarodziejkę, wszędzie była ziemia, chaos, ludzie nie mieli pojęcia co robić. Zaczęła się denerwować, bała się, że nie podoła, że sobie nie poradzi, że jest zbyt słaba. Wzięła głęboki oddech. Wiedziała, że to nie wróży nic dobrego. Musiała się ogarnąć i zacząć pomagać potrzebującym.

Na domiar złego, pojawiła się kolejna postać, która na pewno nie miała dobrych zamiarów. Musieli działać, tylko, że Heather Wood popłynęła, albo nie, klątwa o sobie przypomniała. Przymknęła oczy, czekając jak na wyrok, starała się jednak zapanować nad tym wszystkim.


Rzut Z 1d100 - 51
Sukces!
Odkryj wiadomość pozafabularną
rzucam na klątwę żywiołów
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#3
03.04.2023, 04:20  ✶  
Widząc jak struga magii rani kobietę, od razu rzucił się w jej kierunku. Nie zdołał jednak zrobić wiele, w końcu nie mogł do niej dotrzeć. Instynktownie odskoczył, ale nie było czasu na kolejne zawahanie się.
Otworzył oczy prawie, że natychmiast, przez co wpadło mu do nich mnóstwo czarnego pyłu, przetarł twarz wolną ręką i mrugał intensywnie, czuł łzy na policzkach i powoli zaczynał widzieć to, co mógł - sylwetki przemykające w ciemności, Heather i Erika zaraz obok.
- Nieistotne - odpowiedział Heather bez zastanowienia, bo nie to się przecież teraz liczyło. Nawet nie zwrócił uwagi na zadrapanie, przez adrenalinę nie poczuł związanego z nim pieczenia.
Wciąż miał w głowie upadajacą przez jego działania kobietę. Znowu nie mógł kogoś uratować, znowu doprowadził do czyjejś śmierci. Umysł zaserwował mu widok broniącego go brata, jego zastygającą w wiecznym śnie twarz... nie, nie mógł teraz zamrzeć w bezruchu.
- Erik... Erik wszystko okej?? - spojrzał na Longbottoma, zanim wykonał jakąś akcje.
Podniósł się gwałtownie, słysząc, że ktoś nawołuje o pomoc, z początku trudno było mu wyłapać skąd to dochodzi, spojrzał na Wood, jakby ona miała mu wskazać kierunek, ale zamiast tego zobaczył, że w znajomym skupieniu stara się, aby nie oblać wszystkiego dookoła wodą... Cóż, ironicznie, akurat by im się to przydało.
Zauważył stojącego nieopodal kapłana i kobietę, której starał sie pomoc.
- Heath, dasz radę wezwac miotłę? - dopytał - Magia zdaje się nie działać jak powinna, wolę nie ryzykować teleportacji - przyznał, wciąż rozglądając się uważnie dookoła.
Przystąpił w stronę przyjaciółki, automatycznie zasłaniając ją od wyłaniajacej się z ciemności sylwetki, której maskę bardzo dobrze rozpoznał.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#4
03.04.2023, 21:02  ✶  

Debil. Kompletny idiota. Tylko tak potrafił się obecnie określić Erik na widok szkód dokonanych przez ich własne ręce. Kto mógłby pomyśleć, że zaklęcia, zamiast pozbyć się tego, co kryło się pod powierzchnią ziemi, wejdą w jakiejś dziwne sprzężenie z krążącą pod polaną magią? Musieli coś zrobić, zależało im na zneutralizowaniu broni Śmierciożerców; czymkolwiek by ona nie była, więc zaatakowali instynktownie. Jego serce zamarło, gdy dostrzegł, że nieznana mu kobieta oberwała smugą żywej magii. Cofnął się o kilka kroków i zamarł, przez jedną straszną chwilę nie wiedząc, co powinni właściwie zrobić w tej sytuacji.

Chwilę później nadszedł wstrząs, który zwalił ich z nóg. Longbottom syknął z bólu i przeturlał się na bok, co by jak najszybciej się podnieść. Cały czas strzelał oczami na bok, starając się rozeznać w nowym środowisku. Mógł znać polanę, która jeszcze parę minut temu było głównym centrum zabawy, ale teraz w całym tym chaosie była mu zupełnie obca.

— Będę żył — rzucił pusto do Charlesa, odwracając się ku nawołującemu kapłanowi. Już miał zwrócić się do swych towarzyszy o udzielenie mężczyznie wsparcia, gdy w jego polu widzenia znalazła się kolejna ciemna, nieznana mu postać. Zacisnął palce na różdżce. — On ma rację Heather. Wzywaj miotłę. Spróbujesz ich przetransportować – jedno po drugim – w bezpieczne miejsce. Damy Ci jak największe pole do manewru. — Zerknął na Rookwooda. — Jak twoje rozpraszanie?

Dostrzegł ruch obcej sylwetki, co sprawiło, że momentalnie wystąpił do przodu z różdżką wycelowaną przed siebie. Nie zaatakował jednak, a bardziej dawał ostrzezenie, że się nie odsunie. Wystawiał się tym samym na atak, ale najważniejsze było teraz przeniesienie rannych z tego burdelu. A do przeciwnika nie mogli odwrócić się plecami. Oby tylko miotła Wood faktycznie jej posłuchała.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#5
03.04.2023, 22:11  ✶  

Praca nad sobą jednak przynosiła efekty. Heather Wood mimo tego, że czuła, że targają ją najróżniejsze emocje powstrzymała swoją klątwę. Przynajmniej jak na razie. Udało jej się zapanować nad tym, co w niej siedziało. Na szczęście. Odetchnęła głęboko. Była gotowa do działania.

- Oczywiście, że dam radę. - Nie marnowała czasu. - Zniczu do mnie! - Krzyknęła, by przywołać swoją wierną towarzyszkę, która była zaparkowana na parkingu dla mioteł. Magiczny środek transportu pojawił się po chwili. Wood wyciągnęła rękę, aby ją złapać. Kiedy miała w dłoni miotłę czuła się pewniej. Latanie na miotle było umiejętnością, która towarzyszyła jej od najmłodszych lat. Nie mogła zawieść ich teraz, nie po tylu latach doświadczenia.- Dam radę. - Powiedziała pewnie do Erika, ale właściwie to chciała sobie dodać otuchy.

Wsiadła na miotłę. Odepchnęła się nogami od ziemi i pomknęła w stronę kobiety, którą próbował uratować kapłan. Próbowała złapać ją w locie i wrzucić na miotle. Wykonywała takie manewry wiele razy. Chciała ją przenieść w bezpieczne miejsce, w stronę stoisk i wozów przedstawicieli kowenu. Ona potrzebowała najpilniejszej pomocy.

Rzut PO 1d100 - 38
Slaby sukces...

Po chwili wróciła, żeby zająć się kapłanem, szkoda by było, żeby i jemu stała się krzywda. Tam mógłby w spokoju pomóc poszkodowanej, o ile udało jej się go przetransportować to wróciła do swoich towarzyszy niedoli, nie zamierzała zostawić Charlesa i Erika samych.

Rzut PO 1d100 - 11
Akcja nieudana
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#6
03.04.2023, 23:07  ✶  
Strach kontrastował z buzującą w żyłach adrenaliną. Zamiast go spowalniać, pchał do akcji, podsycał chęć odegrania się.
Zacisnął dłoń na różdżce, dodając sobie tym otuchy, nie mógł się zawahać, tak jak zrobił to przy Christie i Finneasie.
- Kształtowanie i translokacja zawsze wychodziły mi lepiej, ale to się okaże - odpowiedział Erikowi, od razu wyłapując o co mu chodziło.
Heather wezwała miotłę, a ich zadaniem było odciągnąć śmierciożercę od ratowanych przez przyjaciółkę ludzi.
Trzeźwość myśli zakłócała Rookwoodowi złość, czyta nienawiść, jaką wzbudzał widok maski z charakterystycznymi żłobieniami. Popychał umysł w ciemne zakamarki, w których odnajdywały się pokłady rozpaczy i chęci pomszczenia najbliższych, udowodnienia, że zadarli ze złą osobą. Charles Rookwood zawsze ciągnął do odpowiedzialności tych, którzy zrobili krzywdę jego przyjaciołom, ukochanym. Nigdy jednak nie wychodziło to poza chęć pokazania, ze z nim i jego grupą się nie zadziera. Tym razem chciał wyrządzić przeciwnej stronie fizyczną krzywdę, nieprzyjemny gorąc towarzyszący temu pragnieniu przeszył jego ciało, gdy uniósł różdżkę.
Zacisnął zęby powstrzymując się ostatkiem siły woli, aby nie skupiać przepływającej przez niego, a potem przedłużenie ręki, magii na chęci rozerwania przeciwnika na strzępy.
Rude włosy przyjaciółki mignęły mu w polu widzenia, gdy ta zgarniała ze sobą ranną kobietę. Nienawiść zeszła na drugi plan, tak samo szybko jak się pojawiła.
Rzucone w stronę śmierciożercy zaklęcie, wytworzone z czubka różdżki ciśnienie, miało spowodować, że zostanie on odepchnięty, być może straci równowagę. Wszystko po to, aby Wood miała czyste pole do manewru, coby w drodze powrotnej złapać też kapłana.
Rzut PO 1d100 - 58
Sukces!

Po rzuceniu pierwszego zaklęcia, zdecydował się również na wyczarowanie tarczy, aby uchronić siebie i Erika przed ewentualnym atakiem.
Rzut N 1d100 - 82
Sukces!


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#7
03.04.2023, 23:55  ✶  

Żadne z nich nie oponowało. To dobrze, pomyślał Erik, w duchu ciesząc się, że trafił na tak ugodowych ludzi. A może po prostu na tyle przestraszonych sytuacją, że go słuchali? Co do Heather miał większe oczekiwania z uwagi na jej pracę w Brygadzie Uderzeniowej pod czujnym okiem Brenny, jednak Charles też, na razie mu imponował swoją postawą. Nie wyrywał się do przodu, a raczej przekuwał kłębiące się w nim emocje na to, co akurat było możliwe do zrobienia. A pewnie sporo tych emocji miał pogrzebanych, odkąd zamieszkał w rezydencji Longbottomów.

— Wykorzystaj to. Tylko nie przeholuj. Mamy wszyscy wyjść z tego cało — zwrócił mu uwagę, na krótką chwilę odwracając wzrok od ich oponenta. Chciał, aby do Charlesa dotarł pełny przekaz jego słów.

Kątem oka dostrzegł rudowłosą Wood, która przygotowywała się do załadowania na miotłę pierwszego pasażera. Dobrze, czyli chociaż transport udało się w miarę bezboleśnie załatwić. Gdyby nie to, że mieli przed sobą przynajmniej jednego Śmierciożercę, uściskałby ją, życzył pomyślnych wiatrów i zasalutował na pożegnanie. Teraz musiał się ograniczyć do krótkiej myśli: Powodzenia. W obronie pozycji palmę pierwszeństwa przejął Rookwood i z tego, co zaobserwował Erik, całkiem nieźle mu poszło.

Postanowił nie być gorszy i wycelował różdżkę nad obszar, na którym znajdował się ich przeciwnik. Zamachał parokrotnie w powietrzu, mrucząc pod nosem inkantancję. Przy pomocy magii Kształcenia pragnął wyczarować kulę białego światła, która oświetliłaby Śmierciożercę lub Śmierciożerców, jak gdyby stali w świetle reflektorów, ale też zostali przez owo światło oślepieni. To powinno dać Heather dodatkową chwilę, aby mogła w spokoju zająć się ewakuacją. Drugim ruchem Longbottoma było podjęcie próby wzniesienia dodatkowej tarczy obronnej, aby zwiększyć zabezpieczony obszar w celu dalszego zabezpieczenia ich pozycji.


(Kształtowanie) Rzut na wyczarowanie magicznego światła
Rzut PO 1d100 - 49
Sukces!

(Rozproszenie) Wzniesienie dodatkowej magicznej tarczy obronnej
Rzut O 1d100 - 30
Akcja nieudana


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#8
14.04.2023, 01:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2023, 02:31 przez Eutierria.)  

Rzuty Śmierciożercy


Kształtowanie

Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana

Translokacja

Rzut Z 1d100 - 15
Akcja nieudana

Najcięższe w takich sytuacjach było to, że wiele rzeczy działo się jednocześnie. Oślepiony i odsunięty na bok Śmierciożerca został przez was skutecznie unieszkodliwiony – zaklęcia, które wymierzył w kapłana oraz lecącą na miotle Heather nie udały się, a dziewczyna mogła spróbować zrealizować swój plan. Ten jednak był dziurawy. Przerzucenie przez miotłę nieprzytomnej osoby okazało się być pomysłem wyjątkowo ciężkim – wcale nie dało się złapać jej w locie i przerzucić przez miotłę jak worka. Drobna Heather zatrzymała się więc w miejscu, nie mogąc unieść jej w górę. Przetransportowanie kapłana stało się niemożliwe. Wood znalazła się więc obok rannej i Macmillana, nie udało jej się jednak przenieść żadnego z nich – jedynie umieścić kobietę na kiju i modlić się o to, że nie spadnie podczas lotu w stronę wozów (jeżeli zechcesz ją tak przenieść – zużywasz akcję, wymagam rzutu kością).

-  Zabiję was za to kurwa… – ryknął Śmierciożerca, przecierając swoje oczy.

Kapłan wydawał się być tym faktem wyjątkowo przerażony. Cofnął się na kilka kroków, potknął się i upadł na ziemię, zasłaniając twarz ręką. Zdecydowanie nie był gotowy na żadne starcie, a wigor sprzed chwili całkowicie z niego wyparował. Nie mogliście liczyć na jego pomoc – to wy byliście jego pomocą… chyba?

Rzut T 1d100 - 67
Sukces!

Jego ręce się trzęsły, ale poza tym nic szczególnego się z nim nie działo.

15.04
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#9
14.04.2023, 12:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.04.2023, 21:26 przez Eutierria.)  

To wszystko nie było tak proste, jak mogło jej się wydawać. Źle oszacowała, sądziła, że kobieta jest lżejsza. Wiele razy przecież działała w podobny sposób. Tym razem jednak zawiodła, była zła. Wkurzona, że jej się nie udało, nie zamierzała jednak się poddawać. Będzie walczyć, aż jej się uda. Taki już miała charakter. Złapała miotłę tak mocno, jak tylko potrafiła, miała nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie po jej myśli. Próbowała ponownie ją przenieść. Odstawić kobietę w bezpieczne miejsce, tam gdzie były stoiska i wozy przedstawicieli kowenu. Chciała ją odłożyć przy jednym z wozów,a następnie wrócić do kapłana.

Rzut PO 1d100 - 61
Sukces!
Odkryj wiadomość pozafabularną
akrywność fizyczna; rzucam ponownie na próbę przeniesienia kobiety

Zauważyła, że jej towarzysze świetnie sobie radzą z walką z przeciwnikiem. Widać było, że odnajdują się w tej sytuacji, w przeciwieństwie do niej. Dobrze, że to akurat oni znaleźli się tutaj z nią, gdyby była sama, pewnie miałaby większy problem z tym, żeby jakoś wyjść stąd cało. Musiała również pokazać na co ją stać. Dostrzegła, że kapłan chyba nie do końca też poradził sobie z tym, co się działo, bo się przewrócił. Musiała jakoś mu pomóc. Zależało jej na tym, żeby mu również nic się nie stało. - Żebyś się kurwa nie zdziwił. - Odkrzyknęła jeszcze do śmierciożercy. Musieli się go pozbyć, żeby móc w spokoju ogarnąć jakoś to, co działo się wokół. Obecność napastnika nie sprzyjała ogarnięciu całej sytuacji.

Machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie, chciała stworzyć siłę ciśnienia, która odepchnie napastnika jeszcze dalej, najlepiej poza ich zasięg wzroku, wtedy będą mogli w spokoju zająć się kapłanem.

Rzut Z 1d100 - 56
Sukces!
Odkryj wiadomość pozafabularną
rzucam na kształtowanie

adnotacja moderatora
Edit zatwierdzony przez MG.
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#10
15.04.2023, 22:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.04.2023, 23:30 przez Julien Fitzpatrick.)  
Przeniesienie jednej osoby na miotle, która ma problem z samodzielnym się na nim utrzymaniu, już było trudne, a co dopiero dwójki. Wraz z Erikiem musieli odciągać od bezbronnych śmierciożerce tak długo, jak było to potrzebne. Nie mieli jednak gwarancji, że zaraz z którejś strony nie nadbiegną posiłki dla zamaskowanego przeciwnika. Rookwooda niesamowicie to martwiło, zwłaszcza, że akcja ratunkowa Heather nie odbywała się tak zwinnie, jakby wszyscy chcieli. W takich warunkach trudno było o gładki przebieg czegokolwiek, zdawał sobie z tego sprawę.
Wykrzywił usta w prześmiewczym uśmieszku, gdy usłyszał okrzyk poplecznika Voldemorta, a potem, jak z automatu, odpowiedź rudej. Sam pewnie użyłby słowa 'nie zesrał', ale w takich chwilach trudno o osiedlowe krasomówstwo, mógł to Wood wybaczyć.
- W tej masce to co najwyżej swoją możliwość zarywania do kogokolwiek zabijesz, nic dziwnego żeś taki zły po Beltane, typie - nie miał zamiaru pozostać w tyle, a humor się go trzymał nawet w najgorszych sytuacjach. 
Słowo 'zabić' od razu przywróciło chęci Charlesa, aby to samo zrobić z wykrzykującym do nich przeciwnikiem. Zacisnął rękę na różdżce mocniej, chcąc tym samym uświadomić sobie, że takie akcje mają konsekwencje, których nie byłby w stanie znieść. Nie byłby w stanie spojrzeć w oczy bliskim zamordowanego przez siebie człowieka, nie po tym, co sam przeżył; nie po stracie brata i Christie.
Zamiast tego wycelował różdżką w odrzuconego na pewną odległość czarodzieja rzucając zaklęcie, które miało go unieruchomić, a dokładniej mówiąc, spetryfikować, stworzyć z niego posąg na pewien okres czasu, aby mieli czas pomóc tym w potrzebie i ewentualnie poradzić sobie z nowymi przeciwnikami, którzy mogli nadejść.

Rzut Z 1d100 - 66
Sukces!


- Trzeba jakoś pomóc kapłanowi - zwrócił się do Erika, korzystając z chwili, którą mieli, bo wcześniejsze czary, odpychający i oślepiający, odpowiednio poradziły sobie z przeciwnikiem.
- Spróbuję, ale musisz krzyczeć jakbym miał dostać w dupę jakimś zaklęciem - to mówiąc, zrobił ze dwa kroki w kierunku kapłana, aby mieć lepsze prawdopodobieństwo wycelowania różdżką w tych chaotycznych warunkach. Rzucił na niego jedno z zaklęć uspokajających, którymi posługiwali się, jak pracował jeszcze w pogotowiu ratunkowym, gdy mieli do czynienia z bardzo roztrzęsionymi ofiarami czy przypadkowymi gapiami, którzy nie mogli się opanować. Czar miał zadziałać na umysł kapłana, sprawić, że poczuje się spokojniej, ze jego ręce nie będą się trząść, a pętającą ciało niemocą panikę zastąpi klarowniejsze myślenie.

Rzut N 1d100 - 41
Slaby sukces...


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (330), Danielle Longbottom (517), Erik Longbottom (2310), Eutierria (2424), Heather Wood (1698), Julien Fitzpatrick (2506)

Wątek zamknięty  Dodaj do kolejeczki 

Strony (4): 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa