10.05.2023, 21:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.05.2023, 21:10 przez Mellvyn Ollivander.)
Szybkie Eliksiry, Podziemne Ścieżki
Mellvyn Ollivander & Cynthia Flint
Mellvyn Ollivander & Cynthia Flint
Prowadził ją za rękę, co samo w sobie było dziwne. Wydawał się bardzo... entuzjastyczny. Bardziej, niż można się było spodziewać po tym, jak opisywał go Dellian.
Chwilę walczył z zamkiem w nieoznakowanych drzwi, które później pośpiesznie popchnął, aż z głuchym hukiem uderzyły w ścianę. Wciągnął blondynkę do środka. I przystanął, wyraźnie zdziwiony.
- Przepraszam za bałagan, ostatnio mało tu bywam - rzucił wesoło, acz nieco nerwowo, po czym wypstrykał światło z lewitujących świec.
Syf. Tu był syf. Koc w panterkę rzucony na kanapę, brudny od popiołu i upstrzony petami. Zbłąkana, pusta karafka na środku gołej podłogi. Lada i okolice zasypane garściami monet lokalnego i obcego pochodzenia. Małpka wódki na blacie, zaraz obok mosiężnej wagi i takiegoż talerzyka z białym-srebrzystym proszkiem, który kiedyś był podzielony na eleganckie kreski. Kompozycji dopełniała pęknięta cegła w suficie i sypiący się z niej pył.
Niezwłocznie zbrał się do strzepywania bilonu na ziemię, pośpiesznie chował wódkę i talerzyk za ladę.
- Chociaż, tak szczerze, gdybym tu więcej bywał, to byłoby tylko gorzej - dodał i Flint prawdopodobnie była skłonna w to uwierzyć.
Ogólnie wyglądał, jakby co najmniej kilka dni nie widział się w lustrze. I jakby dopiero wziął prysznic, chociaż było późne popołudnie. Mimo głębokich cieni pod oczami i przekrwionych białek, wydawał się jednak trzeźwy.
Geraldine pojechała w teren, więc nie miał szczególnej ochoty na życie. Wychodził właściwie tylko po to, żeby kupić coś do żarcia. A jadł głównie chleb i konserwy, więc długie te spacery nie były. Trochę dziczał.
- Czego szukasz? Mikstur czy surowców? Mam głównie na, uhh, sen. Chyba, że coś bardziej rozrywkowego - mówił szybko i teraz chyba żartował, uśmiechał się szeroko.
Nie miał, kurwa, pojęcia kim ona była. Jakąś uzdrowicielką? Nie, nie, ale coś podobnego. Szanowanego. Ale mimo wszystko jeden z tych zawodów, które potrafiły odróżnić szczwół od pierdolonego krwawnika. Miał nadzieję, że faktycznie nie była jakaś lewa.