Geraldine postanowiła się odezwać do jednej z nielicznych przyjaciółek, jakie miała. Raczej stroniła od damskiego towarzystwa, obcowała głównie z mężczyznami. Było kilka kobiet z którymi udało jej się zawrzeć bliższą relację. Jedną z nich była Pandora Prewett. Jakoś tak wyszło, że obydwie zajmowały się raczej męskimi profesjami, w których nie zawsze były mile widziane. Sama Geraldine nie potrafiła sobie nawet przypomnieć, kiedy połączyło je coś więcej. Musiały poznać się już w Hogwarcie, wszak były w podobnym wieku, no Panda była od niej trochę starsza. Nie umiała jednak umiejscowić w czasie, kiedy się do siebie zbliżyły. Tak właściwie, czy było to w ogóle istotne? Chyba nie. Grunt, że znajomość ta, ba nawet przyjaźń, trwała do dzisiaj. Było to bardzo wartościowe dla Geraldine, bo niewiele osób dopuszczała do siebie, aż tak blisko. Pandora jednak znaczyła dla niej naprawdę wiele.
Nie mogła też nie docenić jej talentu. Yaxley wiele razy korzystała z jej usług rzemieślniczych. W końcu, kto stworzyłby dla niej lepszą broń, niż jej przyjaciółka. Mogła z nią porozmawiać o wszystkich swoich pomysłach, ewnetualnych ulepszeniach broni, a ona nigdy jej nie ignorowała, zawsze brała na poważnie, co naprawdę sobie ceniła. Zawsze dawała z siebie wszystko, aby zamówienia były dokładnie takie, o jakie prosiła. Tworzyła nawet zdecydowanie doskonalsze przedmioty, niżeli Ger mogłaby sobie wyobrazić.
Napisała więc list. Chciała się z nia spotkać, bo najzwyczajniej w świecie się stęskniła. Nie chodziło tu wcale o żadne nowe zamówienia, po prostu zależało jej na tym, żeby się zobaczyć. Geraldine uważała, że warto było pielęgnować znajomości, dlatego też wyslała list do Pandory i zaproponowała jej spotkanie.
Pojawiła się przed pubem chwilę nim wybiła dwudziesta druga. Przygasiła papierosa jeszcze przed drzwiami; swoim ciężkim, skórzanym butem, a potem weszła do środka. Gerry wyglądała jak zawsze - ubrana raczej po męsku, w proste wełniane spodnie, białą koszulę i długi, skórzany płaszcz, który lata świetności miał już dawno za sobą, ale był on jej ulubionym i nie umiała się z nim rozstać.
Rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu przyjaciółki, nie dostrzegła jej jednak, więc udała się do lady, aby zamówić piwo. Po chwili miała je już w ręku, usiadła przy wolnym stoliku w kącie - nie rzucała się w oczy i czekała, aż panna Prewett zaszczyci ją swoją obecnością.