• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[ 08.05.1972 ] – Dom Giovanniego

[ 08.05.1972 ] – Dom Giovanniego
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#11
04.06.2023, 23:05  ✶  
Wokół ciebie nie dzieje się nic dziwnego.
Adventure Lover
Życie jest albo odważną przygodą, albo niczym.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kim ma jasne, delikatne i puszyste włosy. Oczy są koloru morskiego błękitu i patrzą na każdego z radością, bez podejrzliwości, bez żadnych złych intencji. Ma małą, trójkątną twarz, wąskie usta i prosty nos. Jej budowa nie jest szczególnie drobna, ani też potężna. Kim jest przeciętna w swoich walorach. Wielu mężczyzn jednak zwracało na nią uwagę. Mierzy 167 centymetrów wzrostu i warzy 60 kilogramów. Ma na sobie zawsze charakterystyczny, brązowy płaszcz, który został zaklęty tak, aby grzać w chłodne dni, a chłodzić w ciepłe. Jest on pamiątką po jej mamie, o którą dba z całego serca. Ubiera się luźno, w spodnie i swetry, w lato zamienia je na koszulki z krótkim rękawem. Na nogach zawsze ma ciężkie, czarne budy, które stabilizują jej kostki, gdy chodzi po nierównych, górzystych oraz leśnych terenach. Na plecach ma zazwyczaj plecak, w którym chowa wszystko czego potrzebuje.

Kim Gajda
#12
05.06.2023, 18:37  ✶  

Kim nie było stać na fałszywe uśmieszki, nie potrafiła grać, nie potrafiła odnajdywać się wśród sztywnych, bankietowych etykiet. Znała podstawy kultury oraz zachowywania się w grupie, ale nie lubiła takich spotkań. Lubiła podróżować, ubrudzić się błotem, przemierzać tajemnicze lasy, poznawać ciekawych ludzi. Nie chciała rozmów o niczym, o pogodzie, ani o tym, że jaka panna nie założyła rękawiczek na dany bal. Nie taki był jej cel życiowy.

W towarzystwie Gio jednak starała się dopasowywać, ale wiedziała, że ten za dobrze ją zna i zawsze wyczuwał, gdy zaczynała się męczyć. Teraz jednak nie byli w grupie, mogła uśmiechać się do woli, okazywać swoje emocje w najbardziej dobitny sposób.

— Jestem jak najbardziej za tym. – odpowiedziała i dopiła swoja kawę. – Idziemy? – podniosła się z miejsca. – Ale najpierw może się trochę przebiorę. Jestem po dosyć długiej podróży mój kochany. – uśmiechnęła się do niego figlarnie i puściła do niego oko.

Kim zawsze była bezpośrednia i od zawsze zwracała się do niego mój kochany. Po prostu lubiła do niego tak mówić, bo taki się wydawał. Taki kochany i zbyt dobry. Złapała swój płaszcz i czekała, aż ten zaprowadzi ją w odpowiednie miejsce, gdzie będzie mogła się odświeżyć i przebrać.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#13
06.06.2023, 19:19  ✶  

— Ah? Oh, tak, oczywiście!

Giovanni zerwał się z miejsca. Kim nie była jedyną osobą, która go tak nazywała. Wszystkie panie z rodziny i starsze znajome kobiety wołały do niego "kochaniutki" i "mój kochany". Bo to były bardzo dobre określenia na niego. Wszystkie też robiły to obdarzając go ciepłym, przyjacielskim uczuciem. Było to czysto platoniczne. Jednak w przypadku Kim, sprawa wyglądała inaczej. Bo z jego strony relacja nie była aż tak platoniczna.

— Jakże mogłem zapomnieć o zaproponowaniu ci tego w ogóle! Wybacz, już idziemy.

Starał się obrócić swoje zakłopotanie w skutek złego planowania. Często było to u niego naturalne. Należał do tych osób, które potrafiły przepraszać za nic, jednocześnie nie robiąc z siebie ofiary, a momentalnie przechodząc do naprawiania błędów.

— Tato!? Tato! Który pokój został wyznaczony Kim? — zawołał, gdy znaleźli się w przy schodach.

— Żółty, oczywiście!

— Oczywiście — mruknął do siebie. — No to chodźmy. — Gestem ręki zaprosił Kim na schody.

W domu Urquartów pokoje gościnne miały nazwy od kolorów przewodnich. Żółty, z białymi meblami, był zdecydowanie idealny dla Kim, pełen życia i z widokiem na ogród. I tuż obok jego sypialni.

Oczywiście.

Oczywiście pan Urquart wybrał ten pokój. Uprzednio należał on do siostry Giovanniego, ale gdy ta wyprowadziła się, wyraziła wolę, by się nie kurzył, tylko przyjmował gości. Tak więc nieoczekiwanie Gio zyskał nową sąsiadkę.

Zaprowadził ją do pokoju mając nadzieję, że zapomniała, gdzie jest jego sypialnia. Nawet nie był pewny, czy kiedykolwiek tam była. Spotykali się zazwyczaj poza domem, często poza krajem. A gdy już pojawiali się obydwoje w rezydencji Urquartów, obmyślali plany na kolejne wyprawy w bibliotece, salonie lub ogrodzie. Niestety teraz nie potrafił sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek wspominał jej o swojej sypialni.

Adventure Lover
Życie jest albo odważną przygodą, albo niczym.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kim ma jasne, delikatne i puszyste włosy. Oczy są koloru morskiego błękitu i patrzą na każdego z radością, bez podejrzliwości, bez żadnych złych intencji. Ma małą, trójkątną twarz, wąskie usta i prosty nos. Jej budowa nie jest szczególnie drobna, ani też potężna. Kim jest przeciętna w swoich walorach. Wielu mężczyzn jednak zwracało na nią uwagę. Mierzy 167 centymetrów wzrostu i warzy 60 kilogramów. Ma na sobie zawsze charakterystyczny, brązowy płaszcz, który został zaklęty tak, aby grzać w chłodne dni, a chłodzić w ciepłe. Jest on pamiątką po jej mamie, o którą dba z całego serca. Ubiera się luźno, w spodnie i swetry, w lato zamienia je na koszulki z krótkim rękawem. Na nogach zawsze ma ciężkie, czarne budy, które stabilizują jej kostki, gdy chodzi po nierównych, górzystych oraz leśnych terenach. Na plecach ma zazwyczaj plecak, w którym chowa wszystko czego potrzebuje.

Kim Gajda
#14
06.06.2023, 21:04  ✶  

W przypadku Kim mój kochany było subtelne i dwuznaczne. Jednak nigdy otwarcie mu nie powiedziała, że był dla niej bardziej ważny niż inni towarzysze jej podróży. Starała się stłumić to uczucie w swoim wnętrzu, ale podobno takich płomieni nie zgasi byle woda z byle strumienia.

— To ja tu wpadłam niezapowiedziana, więc nie musisz się przejmować. – położyła mu dłoń na ramieniu zakładając tą wolną kosmyk niesfornych włosów za ucho. Ruszyła tuż za nim w stronę schodów. Znała trochę rozkład tego domu, ale nie znała każdego zakamarka, ponieważ nie zwykła myszkować po kątach nie swojego domu. Jednak ta posiadłość była bardzo ciekawa i kusząca.

Gdy dotarła do pokoju żółtego uśmiechnęła się. Nie od dziś było wiadome, że ten kolor był jej ulubione i Kim doskonale zdawała sobie sprawę, że sypialnia jej przyjaciela była blisko tego miejsca. Miała przyjemność już poznać jego siostrę i wiedziała niektóre rzeczy. Na jej ustach widniał ciepły, tajemniczy uśmiech.

— Dziękuję jeszcze raz za gościnę Giovianni, teraz się przebiorę i za pół godziny możemy się spotkać na treningu jeśli zechcesz. – miała już wejść do pomieszczenia, ale zatrzymała się w pół kroku. – Jeśli będę potrzebować twojej pomocy to w jakim pokoju rezydujesz? – zapytała, a gdy uzyskała odpowiedź weszła do pokoju. Westchnęła cicho i przywołała swój niewielki bagaż zaklęciem.

Szybko się umyła, odświeżyła i przebrała w czyste ubrania. Buty wyczyściła z popiołu i błota, aby nie znosić tu więcej zanieczyszczeń. Ubrała czarną koszulę, która lekko opinała się jej na talii i biuście, do tego luźne, materiałowe spodnie również w tych barwach i na to żółtą marynarkę. Po pół godzinie wyszła z pokoju już gotowa, na przedramieniu miała zawieszony brązowy płaszcz, który zdążyła wyczyścić zaklęciem. Włosy ponownie zostały upięte w niedbały kok.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#15
06.06.2023, 23:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2023, 23:19 przez Giovanni Urquart.)  

Dłoń na ramieniu. Delikatna i silna. W zależności od sytuacji. W tej chwili — niczym chmurka, promieniująca ciepłem aż po koniuszki palców u stóp. Ale były też momenty, na przykład, gdy potknął się podczas przechadzki w górach, gdy jej silna ręka potrafiła uchronić go przed upadkiem. Co tu dużo mówić, po prostu kończyna idealna.

— Dobrze, nie spiesz się, nie mam żadnych planów na dzisiaj — skłamał z uśmiechem. Nieczęsto to robił, ale w tym wypadku to nawet nie była nieprawda. Po prostu jeszcze oficjalnie nie nałożył poprawek na dzisiejszy plan dnia.

— Uhm... Ja będę czekać na dole w salonie, dobrze? — Zaproponował. Odwlekał niezręczność ujawnienia bliskiego sąsiedztwa jak najbardziej się dało.

Gdy już zniknęła za zamkniętymi drzwiami, pognał do swojego gabinetu. Na szczęście miał zaplanowane na dzisiaj głównie aktywności indywidualne, które mógł powciskać w inne dni, ale należało też wykonać jeden list.

W pięć minut załatwił sobie dzień wolny. Następnie dostrzegł, że być może taka koszula nie jest dobrym ubiorem na ewentualną serię rozszczepień. Przyzwał więc skrzata i poprosił go o jedną z tych "roboczych". Albo nie. Tą nową lnianą w kolorze ciepłego brązu. Albo nie. Może tą w paski i kropki, którą przywiózł z Maroko? Zdecydował się w końcu na tą. Po otrzymaniu odzienia, przebrał się szybko w łazience.

Miał kilka minut do wykorzystania, nim Kim pojawiła się w salonie.

— Płaszcz? Myślisz, że jest aż tak... — Zerknął w okno. Drzewa wyginały się na silnym wietrze. — No tak. Masz rację.

Znów przyzwał skrzata i poprosił o sweter.

— No to zacznijmy — oznajmił podekscytowany, gdy okrył się ciepłą wełną i wyszli na zewnątrz.

Dopiero po chwili zaczął zdawać sobie sprawę, że koszula Kim wydawała się jakaś taka... za mała?Czyżby czarownica w końcu pamiętała o posiłkach podczas wypraw? Sam dobrze zdawał sobie sprawę, że nawet jeśli wycieczki są męczące, to czasem człowiek zapomina o jedzeniu. Nie mógł jednak poruszyć tego tematu, był dżentelmenem. Postanowił więc przestać spoglądać na jej biust.

Adventure Lover
Życie jest albo odważną przygodą, albo niczym.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kim ma jasne, delikatne i puszyste włosy. Oczy są koloru morskiego błękitu i patrzą na każdego z radością, bez podejrzliwości, bez żadnych złych intencji. Ma małą, trójkątną twarz, wąskie usta i prosty nos. Jej budowa nie jest szczególnie drobna, ani też potężna. Kim jest przeciętna w swoich walorach. Wielu mężczyzn jednak zwracało na nią uwagę. Mierzy 167 centymetrów wzrostu i warzy 60 kilogramów. Ma na sobie zawsze charakterystyczny, brązowy płaszcz, który został zaklęty tak, aby grzać w chłodne dni, a chłodzić w ciepłe. Jest on pamiątką po jej mamie, o którą dba z całego serca. Ubiera się luźno, w spodnie i swetry, w lato zamienia je na koszulki z krótkim rękawem. Na nogach zawsze ma ciężkie, czarne budy, które stabilizują jej kostki, gdy chodzi po nierównych, górzystych oraz leśnych terenach. Na plecach ma zazwyczaj plecak, w którym chowa wszystko czego potrzebuje.

Kim Gajda
#16
09.06.2023, 18:42  ✶  

Gdy zapytał o płaszcz spojrzała przez okno, a potem uśmiechnęła się do niego ciepło. Kim się z tym płaszczem nigdy nie rozstawała. Nawet jak było lato zawsze miała go przy sobie, nie chodziło o przezorność, a o to, że była to pamiątka, materiałowy zlepek wspomnień o jej mamie. Jest też tak zaklęty, aby grzać w dni zimne, a chłodzić w te ciepłe, więc jest odpowiedni na każdą porę roku.

— Oh, pogoda dzisiaj nie jest przyjemna, ale płaszcz jest pamiątką i talizmanem. – uśmiechnęła się do niego ciepło, a gdy mężczyzna narzucił na siebie ciepłe ubranie wyszła tuż za nim na zewnątrz.

— Teorie pewnie znasz, ale przypomnę ją dla zasady. Nie jestem odpowiednią osobą do nauki, ale myślę, że sobie poradzimy. – uśmiechnęła się do niego. – Znajdźmy jakieś ciche miejsce, gdzie będziesz mógł się skupić. – zaproponowała i ruszyła za nim, aby poprowadził ich w odpowiednim kierunku. – Najważniejsze zasady to cel, wola i namysł. Najpierw skupiasz się na celu podróży, później musisz wytężyć wolę, aby znaleźć się w przestrzeni celu, a na koniec obracasz się i używasz namysłu, aby osunąć się w nicość i pojawić się w miejscu docelowym. Musisz być bardzo skupiony, Gio. – spojrzała na niego uważnie. Naprawdę nie chciała, aby stała się mu krzywda. Nie powinna go uczyć, ale teleportowała się tyle razy, że ma to w jednym paluszku.

Złapała jakiś patyk i narysowała na ziemi dwa okręgi.

— Stań tutaj. – wskazała jedno miejsce i odsunęła się na niewielką odległość otulając się szczelniej płaszczem. Wolała się zasłonić, aby go nie rozpraszać. – Spróbuj obrać sobie za cel ten drugi okrąg, wytęż wolę, obróć się i osuń się w nicość, aby znaleźć się w swoim celu. – powiedziała trzymając za plecami kciuki, aby mu się udało.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#17
10.06.2023, 21:08  ✶  

Giovanni zaprowadził ich na trawiasty, najmniej pokryty wyższą roślinnością teren wokół domu. Nie przeszkadzały im tu żadnej drzewa i nie musieli obawiać się zdeptania klombów. Gio był bardzo podekscytowany tą nieoczekiwaną lekcją, ale też zdenerwowany. Wolałby się przygotować do tak skomplikowanych ćwiczeń. Na ogół nie był impulsywny, jedynie gdy chodziło o oferowanie swojej pomocy. W tym przypadku trochę tak było. Nie chciał, by Kim się nudziła i czasem nie uciekła w jakieś niebezpieczne tereny.

— Cel, wola i namysł... — powtórzył do siebie. Kurs w Hogwarcie rozpoczynał... wiele lat temu. Ale to jak z jazdą na miotle, prawda? Raz się nauczysz i zawsze pamiętasz. Nie powinien więc mieć problemów dokonać deportacji na tą niewielką odległość. Gdyby się tak nie przestraszył rozszczepienia, na pewno zaliczyłby kurs wzorowo i nie musiał na stare lata martwić się taką błahostką. Co z niego za podróżnik, skoro nie potrafi się deportować!

Motywację miał wysoką. Złapał za różdżkę. Wszedł w pierwszy krąg i skupił się na drugim. Cel. Teraz wola. O co tu dokładniej chodziło? Musiał po prostu chcieć przenieść się w przestrzeni. To było łatwe. Teraz namysł. Zniknąć i pojawić się. Zniknąć i pojawić się. I obrócić na pięcie.

Gio obrócił się, zaciskając mocno oczy. Nic się nie stało. Spojrzał na siebie. W pierwszej chwili ucieszył się, że jest w jednym kawałku, ale wtedy zorientował się, gdzie jest. I jak mocno zaciska dłoń na różdżce.

— Chyba wola zawiodła — roześmiał się niezręcznie. — To czas na kolejną próbę.

Zrobił to samo, co ostatnio, ale z identycznym skutkiem.

— Teraz się uda, mówię ci!

Znów się skupił i znów nie wyszło. Cały czas był spięty oraz ewidentnie przestraszony. Bał się. Blokował sam siebie przed zmianą lokalizacji. Mógł obracać się w nieskończoność, a i tak nie przeskoczy przeszkody istniejącej w jego umyśle.

Adventure Lover
Życie jest albo odważną przygodą, albo niczym.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kim ma jasne, delikatne i puszyste włosy. Oczy są koloru morskiego błękitu i patrzą na każdego z radością, bez podejrzliwości, bez żadnych złych intencji. Ma małą, trójkątną twarz, wąskie usta i prosty nos. Jej budowa nie jest szczególnie drobna, ani też potężna. Kim jest przeciętna w swoich walorach. Wielu mężczyzn jednak zwracało na nią uwagę. Mierzy 167 centymetrów wzrostu i warzy 60 kilogramów. Ma na sobie zawsze charakterystyczny, brązowy płaszcz, który został zaklęty tak, aby grzać w chłodne dni, a chłodzić w ciepłe. Jest on pamiątką po jej mamie, o którą dba z całego serca. Ubiera się luźno, w spodnie i swetry, w lato zamienia je na koszulki z krótkim rękawem. Na nogach zawsze ma ciężkie, czarne budy, które stabilizują jej kostki, gdy chodzi po nierównych, górzystych oraz leśnych terenach. Na plecach ma zazwyczaj plecak, w którym chowa wszystko czego potrzebuje.

Kim Gajda
#18
25.06.2023, 21:38  ✶  

Zajęcie Kim było dosyć proste. Dziewczyna naprawdę łatwo dawała się wciągać w różne szalone pomysły i nawet jakby zaproponował jej zwiedzanie jakichś potężnych bibliotek, w których mogłaby znaleźć ciekawe książki z nowymi pomysłami na odkrywanie, to by z nim chętnie tam poszła. Uczenie go jednak nowych umiejętności było dla niej równie atrakcyjne, co przemierzanie dzikich, nieodkrytych miejsc.

Skinęła głową, gdy powtórzył trzy zasady i w bezpiecznej odległości obserwowała jego próby. Zaciskała nawet kciuki, aby dodać mu więcej szczęścia. Miała nadzieję, że mu się uda. Był zdolnym czarodziejem i Kim zawsze postrzegała go jako mistrza. Po prostu idealizowała sobie Gio, jak tylko mogła. Nie zawsze było to dobre, ale z tym mężczyzną było to znacznie prostsze.

— Musisz się skupić. Dasz radę – odpowiedziała i ponagliła go dłonią, nadal zaciskając kciuki. Posłała mu uśmiech, który miał go zachęcić do tego, ale nadal mu nie wychodziło. Podeszła w końcu do niego i stanęła przed nim, łapiąc go za ramiona. – Gio, skupienie, rozpraszasz się i to widać na pierwszy rzut oka. Plus musisz przestać się bać. To, że kiedyś ci nie wychodziło, nie jest istotne. Jesteś teraz starszy o doświadczenia, widziałeś, jak wiele innych osób to robi. Znasz to od strony technicznej i nie jest to straszne. Teraz pora poznać od strony praktycznej. Dasz radę. Rozluźnij się – złapała jego dłoń, którą zaciskał na różdżce zbyt mocno. Delikatnie ją pomasowała, aby nabrał pewności. Dotykanie jego dłoni sprawiło, że przez dłonie Kim przeszedł przyjemny prąd, a na policzkach pojawił się delikatny rumieniec, który można było zrzucić na dzisiejszą pogodę, prawda?

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#19
02.07.2023, 20:53  ✶  

Skupić się. Oczywiście, że nie da rady, gdy kobieta tak stoi przed nim trzymając go za ramiona. Czuł jej zapach, jej ciepło. Nie miał ochoty ćwiczyć teraz deportacji. Chciał ją objąć i zaciągnąć się...

Ale nie mógł. Kim miała rację. Był teraz starszy. Musi się skupić i nie dawać się ponieść emocjom. Czy to strach, czy zauroczenie, to nie miało teraz znaczenia. Uczona się właśnie umiejętność była niesamowicie istotna. Po prostu musi ją opanować.

— Tak, masz rację...

A wtedy jego dłoń znalazła się w delikatnym uścisku. Naelektryzowany Gio z jednej strony chciał uciec, z drugiej przeciągać tą chwilę w nieskończoność. Czy Kim miała najmniejsze pojęcie o tym, co działo się w środku Giovanniego? Czy rumieniec na jej twarzy związany był z pogodą, czy może...

— Cel, namysł, wola... Tak, tak, teraz mi się uda. Postaram się pojawić tam, tuż obok tego krzewu.

Wskazał wspomnianą roślinę, obszedł niewielkie kółko, by pobudzić krew w żyłach, po czym uniósł dłoń z różdżką. Raz, dwa, trzy... Obrócił się i nic. Drugi raz. Też nic. Trzeci raz.

Udało się. Pojawił się w wybranym przez siebie miejscu. Oparł od razu dłonie na kolanach, bo z jakiegoś powodu źle się poczuł. Przyzwyczajony był do deportacji i świstoklików, ale tym razem to dziwne ciągnięcie za pępek zapewniło mu nieoczekiwane doznania.

— Nic mi nie jest! — Rzucił od razu w stronę Kim. — Chyba...

Wyprostował się i obejrzał, ale nie dostrzegł śladów ewentualnego rozszczepienia.

Adventure Lover
Życie jest albo odważną przygodą, albo niczym.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kim ma jasne, delikatne i puszyste włosy. Oczy są koloru morskiego błękitu i patrzą na każdego z radością, bez podejrzliwości, bez żadnych złych intencji. Ma małą, trójkątną twarz, wąskie usta i prosty nos. Jej budowa nie jest szczególnie drobna, ani też potężna. Kim jest przeciętna w swoich walorach. Wielu mężczyzn jednak zwracało na nią uwagę. Mierzy 167 centymetrów wzrostu i warzy 60 kilogramów. Ma na sobie zawsze charakterystyczny, brązowy płaszcz, który został zaklęty tak, aby grzać w chłodne dni, a chłodzić w ciepłe. Jest on pamiątką po jej mamie, o którą dba z całego serca. Ubiera się luźno, w spodnie i swetry, w lato zamienia je na koszulki z krótkim rękawem. Na nogach zawsze ma ciężkie, czarne budy, które stabilizują jej kostki, gdy chodzi po nierównych, górzystych oraz leśnych terenach. Na plecach ma zazwyczaj plecak, w którym chowa wszystko czego potrzebuje.

Kim Gajda
#20
02.07.2023, 21:07  ✶  

Kim chciała na niego działać w jakikolwiek sposób, ale żeby ją zauważył. Pragnęła tego, aby okazał jej zainteresowanie, ale byli zbyt skryci w swoich uczuciach. Może tak właśnie to miało wyglądać? Dwie dorosłe osoby, które przyciągały się niczym magnesy, a jednak żadne nie potrafiło tego odpowiednio okazać. Spojrzała mu krótko w oczy z zachęcjącym uśmiechem. Znowu odsunęła się na bezpieczną odległość i czekała, aż mu się uda. Nie wątpiła ani razu, aż w końcu zniknął i pojawił się obok drzewa.

Kobieta podskoczyła wysoko z głośnym i szczerym śmiechem. Udało się mu! Podbiegła do niego, obejrzała go najpierw, a potem mocno przytuliła.

– Udało ci się i jesteś cały! – zaśmiała się wesoło, radośnie, prosto z serca mocno go ściskając, aż do głowy dotarł sygnał, że to nie było odpowiednie, więc się odsunęła. – Jak się czujesz? Chcesz odpocząć? Czy chcesz spróbować jeszcze raz? – zapytała przyglądając mu się z dystansu. Nie powinna go tak atakować, ale to było silniejsze od niej. Nie mogła się powstrzymać, aby go nie nagrodzić za jego wytrwałość.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Giovanni Urquart (2720), Kim Gajda (2944), Pan Losu (7)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa