• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[ Mieszkanie Aveliny ] Avelina Paxton i Augustus Rookwood

[ Mieszkanie Aveliny ] Avelina Paxton i Augustus Rookwood
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#11
29.07.2023, 15:01  ✶  

Była cieniem dawnej siebie, nie potrafiła wrócić do rzeczywistości, bo bolało ją okropnie serce. Bała się tej tęsknoty do kogoś, kogo nie znała. Co by zrobiła jakby ten mężczyzna jednak się do niej odezwał? Co by było, gdyby odwzajemnił jej uczucia? Jakby się jej życie toczyły, gdyby był tu właśnie ten obcy Godryk, a nie sam Rookwood? Obserwowała go, widziała jego zdenerwowanie i strach, ale nie rozumiała dlaczego taki był, dlaczego tak uparcie próbował pozbyć się jej miłości? Sam miał żonę, czemu mu zależało na niej? Dlaczego chciał jej pomagać, gdy w domu czekały na niego dzieci. Drgnęła na samą myśl. Rookwood miał dzieci, miał żonę, a był teraz z nią. Godryk chyba nie miał żony, a go tu nie było. Ból w piersi się zdwoił, więc skurczyła się w sobie. Chciała wrócić do łóżka, chciała zapłakać w poduszkę, aby ta bezsilność w końcu uleciała.

Pamiętała, że czuła się tak kilkanaście lat temu, gdy pożegnała się z Rookwoodem. Nie mogła płakać, nie mogła pokazać, że cierpi, bo siedziała w przedziale wypełnionym jej przyjaciółmi i przyjaciółmi jej przyjaciół. Czuła ból w piersi i tamte wakacje nikogo nie zabrała ze sobą do dziadków. Spędziła je samotnie czas spędzając na łąkach, polach i lasach. Z dala od ludzi i mężczyzn. Było jej trudno zapomnieć o Augustusie, a on naprawdę ich pożegnanie zrobił ogromnie trudnym. Gdy wróciła do szkoły na piąty rok wycofała się, przebywała tylko z przyjaciółkami, mężczyzn unikała, bała się, że znowu będzie tak bardzo cierpieć. W końcu rany się zaleczyły, a teraz znowu wszystko wróciło. Najgorsze, że wobec osoby, której nie znała.

Pomoże nam znaleźć Godryka.

Dani znała Godryka? Obudziła się lekko z zamyślenia i spojrzała na niego bardziej żywo. Mniej pustym i bolesnym wzrokiem. Może było w nim coś na kształt nadziei.

– Tak, list – usiadła wygodniej przysuwając się do niego przy stole i patrząc jak zapisuje słowa na kartce. Nie była w stanie pisać, czuła jak dłonie jej kostnieją, bo ostatnio było jej zimniej niż zwykle, a przecież była już połowa maja. – Dani, lub po prostu Danielle – odpowiedziała patrząc na jego dłonie. – Jesteś pewien, że to dobry pomysł? Może poczekamy do rana? Nie chce jej kłopotać… – szepnęła nie patrząc na niego. Tak, bardzo chciała odnaleźć Godryka, ale nie chciała mieszać w to zbyt wiele osób.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#12
29.07.2023, 22:19  ✶  
Co mogłem jej w tej chwili rzec? Choć serce mnie bolało na tę myśl, choć przynajmniej ten jeden raz chciałem być w pełni szczery, to mogłem karmić ją jedynie złudnymi słowami, że znajdziemy tego, który obarczył jej serce miłością. Wbrew jej woli, gwoli ścisłości. Kutas. Najchętniej to dorwałbym go i na osobności z nim porozmawiał. Może w końcu dokonałbym przełomu i kogoś zabił własnymi rękoma.
- Przestań. To świetny pomysł. Chyba chcesz zobaczyć się z Godrykiem? - zapytałem, mamiąc jej serce. Niby te słowa przychodziły mi bez problemu, ale gardło miałem ściśnięte, cały byłem spięty. Poprawiłem pióro w dłoni i zacząłem pisać. Napisałem słowo Dani i to było na tyle. Przynajmniej na razie.
Nie rozumiałem, czemu ktoś podawał się za Godryka Gryffindora. Wkurzało mnie to podwójnie, bo obstawiałem, że to mógł być facet-idiota, co to kiedyś przynależał do domu Gryfonów. Każdy wiedział, że Ślizgoni nie trzymali z Gryfonami, wręcz przeciwnie, a nie ukrywałem, że byłem niegdyś dumnym Ślizgonem. Tym bardziej to celowało we mnie personalnie i gdybym nie ukrywał znajomości z Paxton, celowałbym, że to podstęp skierowany w moim kierunku. Nieszczęśnik. Niech go dorwą siły nieczyste.
- Jest jeszcze wczesny wieczór. Może ominąć ją, co najwyżej, nudna kolacja z potencjalnym absztyfikantem albo szorowanie włosów - rzuciłem niedbale, kontynuując swój... właściwie list Aveliny.
Mam problem. Potrzebuję pilnie twojej pomocy. Niezwłocznej. - pisałem, nawet nie zastanawiając się, czy to słowa, które mogłaby wypowiedzieć Avelina. Pragnąłem by to było rzeczowe i by Danielle przybyła jak najszybciej. Bez zastanowienia. Zdaję sobie sprawę z Twojej trudnej sytuacji rodzinnej, aczkolwiek nie pisałabym, gdyby nie chodziło o śmierć i życie.
- Długo się znasz z Danielle? I dobrze? - zapytałem z ciekawości by wybadać grunt. - Jakbyś oceniła jej zdolności magiczne? - kontynuowałem, starając się być przy tym naturalnym, zanadto nie przejętym, ale było ciężko. Najlepiej byłoby, gdyby Danielle już tu była, jednakże... Nie wiem czemu, ale coś nakazywało mi powątpiewać w jej umiejętności. Obym się mylił ze swoimi przeczuciami.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#13
30.07.2023, 19:54  ✶  

Avelina nie wyobrażała sobie tego, aby w jej imię zabijano. Nie zniosłaby myśli, że Augustus mógłby być mordercą. Nie wiedziała, czy była w stanie go nienawidzić, ale na pewno nie wybaczyłaby mu zabójstwa. Coś takiego w ogóle można wybaczyć? Można pogodzić się z tym, że twój przyjaciel stał się mordercą? I to mordercą potencjalnej osoby, która mogłaby stać się jej ukochanym?

Pokiwała energicznie głową. Chciała, bardzo chciała spotkać się znowu z tamtym mężczyzną, chciała się z nim skonfrontować, chciała mu wyznać, co czuje od ich rozstania i zapytać, czy z nią zostanie. To był bardzo dobry plan, co mogło pójść nie tak? Paxton nawet nie myślała o tym, że imię i nazwisko jej ukochanego może być przytykiem w stronę Rookwooda. Nie połączyła faktów, a przecież była w tym naprawdę dobrze.

– Rookwood – upomniała go, aby nie był niemiły dla jej przyjaciółki. Danielle straciła ojca, zapewne absztyfikant był ostatnią jej myślą w tym momencie. Spojrzała na niego wymownie, ale w oczach miała iskierki rozbawienia. Gdzieś w środku bawiło ją to, że on nadal nie przepadał za jej przyjaciółką. Patrzyła jak mężczyzna zapisuje słowa na pergaminie, jej nogi podrygiwały nerwowo, a ją nosiło niemiłosiernie. Miała w końcu dać upust swoim emocjom.

– Znam się z nią ze szkoły i jest naprawdę… zajebista – odpowiedziała z zadziornym uśmieszkiem. Tak, mogła określić Danielle zajebistą, bo taka właśnie była. Super ekstra miła, zawsze wiedziała, co powiedzieć i nie musiała nad tym myśleć. Avelina była jej dokładnym przeciwieństwem. – Dani pracuje w Mungo i jej praca to zajmowanie się urazami pozaklęciowymi, a czemu pytasz? – zapomniała już, że określił jej miłość jako klątwę. Nie była w stanie się skupić za bardzo.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#14
31.07.2023, 11:03  ✶  
Zmierzyłem wzrokiem Avelinę, nieco z ulgą, bo najwyraźniej jej myśli nie tylko skupiały się na Godryku Gryffindorze i szalonej miłości do niego, ale miała w głowie jeszcze miejsce na wspomnienia naszych dawnych, można rzec, że wspólnie spędzonych lat, a także na upomnienia skierowane w moją stronę. Przynajmniej tyle dobrego.
- No co? Dla mnie pozostanie panną Dużym Dnem albo Długim Potem, albo... Cóż, trochę tego było - stwierdziłem rozbawiony, bo jak teraz wspominałem te wszystkie wyzwiska z czasów szkolnych, to wydawały się być totalnie żenującymi. Total żenuła. - I mogła nie zaczynać, czyż nie? - usprawiedliwiłem się. My sami zaczęliśmy i szliśmy w zaparte, ale z innych powodów. Poniekąd się do tego przyznaliśmy, ale ciężko mi przychodziło myślenie o tym i jakoś tak... Chyba wolałem tego nie analizować, choć pragnąłem być wciąż bliżej Aveliny. Czy to cieleśnie, czy to emocjonalnie. Pojebane to było.
A jeszcze bardziej to, że taką Dani Avelina Paxton miała za zajebistą osobę w jej życiu, a ja... to cóż... Może to ja powinienem nazywać się Longbottom? Augustus Longbottom... Decembrus Longbottom... Albo bardziej Novemberus.
- No tak... Mung. - Jakoś mi to umknęło, gdyż skupiłem się na nienawiści do Danielle Longbottom, mając w głębokim poważaniu jej sukcesy zawodowe. Nieistotne. Zgasiłem już dobrą chwilę tę blask w swoich oczach, więc już list powinien być napisany, a ja dalej się obijałem o jakieś bezsensowne nostalgie, zamiast zrobić to, co było do zrobienia, uratować Avelinę i wrócić do domu.
- Obawiam się, że może mi pęknąć serce, kiedy twoje połączy się z Godrykiem Gryffindorem - odparowałem pod nosem, nawet sam nie wiedziałem, czy to było jakoś wyraźnie słyszalne. I właściwie poczułem się jak ten gówniarz z Hogwartu, co to łatwo popadał w złość, pogardę i niezadowolenie, obwieszczając to przy okazji wokół światu, bo przecież był pępkiem świata. Phi. Te czasy się skończyły, ale zazdrość tliła się we mnie. Niebawem zapłonie, kiedy tylko dorwę skurwysyna.
Aż ścisnąłem tak pióro, że niemal pękło. Powinienem się ogarnąć. Nie byliśy smarkami, a ja już dawno utraciłem wszelkie szanse u Paxton. Właściwie wiedzieliśmy, że nigdy tych szans nie było.
- Jestem u siebie. Proszę, pomóż mi. Twoja Avelina - zakończyłem pisanie, wypowiadając głośno to, co pisałem. Nie chciałem żeby Avelina czytała to, co piszę, bo zamierzałem dać coś od siebie. - Co sądzisz? Dodałabyś coś jeszcze? - zapytałem ją, a jeśli nie bądź tak, to uzupełniłem pismo zgodnie z jej wolą, po czym zwróciłem jej uwagę na to, że potrzebujemy SOWY. W międzyczasie zamierzałem dodać słowo o klątwie miłośnej do ściągnięcia.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#15
01.08.2023, 12:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.08.2023, 13:29 przez Avelina Paxton.)  

Avelina lubiła go upominać, lubiła mówić mu, że pewnych rzeczy nie wypada mówić i robić. Lubiła go pouczać, mimo że to on był wtedy prefektem, to on powinien upominać uczniów jeśli się niestosownie zachowywali. Czasami miała wrażenie, że Rookwood był za bardzo bezpośredni i próbował wszystkich naokoło odtrącić byciem wrednym. Jej tym nie zrażał, wręcz nakręcał jej chęć przebywania w jego otoczeniu. W szkole nie była świadoma, że chciała być przy nim. Wmawiała sobie, że robiła to, ponieważ lubiła mu dokuczać. Był wtedy taki wściekły, ale nigdy nie zrobił jej nic złego.

– Rookwood! – upomniała go znowu, ale pod nosem zachichotała. Na chwilę jej myśli zostały odciągnięte od tego, co go tak naprawdę tutaj do niej sprowadziło. – Sam nie byłeś lepszy – przypomniała mu czując się delikatnie rozluźniona, ale jej wzrok po chwili znowu zmętniał, bo przypomniała sobie tęsknotę za Godrykiem.

Jego słowa znowu docierały do jej umysłu zbyt powoli, ale usłyszała coś o pękniętym sercu, więc spojrzała na niego niepewnie. Siliła się na skupienie uwagi na nim, siliła się, aby zrozumieć, co się wokół dzieje i czemu jej uczucia tak cholernie gmatwały w jej umyśle. Podniosła się z krzesła, aby rozprostować nogi, aby nie być za blisko Rookwooda. To nie było bezpieczne. Nie, gdy jej umysł właśnie płatał jej figle kręcąc się wokół tęsknoty i rozpaczy. Nie chciała go teraz pytać o jego słowa, nie chciała drążyć tematu, gdy wiedziała, że kocha innego prawda? Bo kochała, tak?

– Dopisz, że jeśli nie ma ochoty lub jest zajęta to nie musi przychodzić – odpowiedziała i podeszła do blatu kuchennego. Nalała w dwie szklanki wody, jedną podała Rookwoodowi, a drugą zostawiła dla siebie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (2581), Avelina Paxton (2561)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa