• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[12 Kwietnia 1972] Interesy pomiędzy rodzinami | Nicholas X Cynthia

[12 Kwietnia 1972] Interesy pomiędzy rodzinami | Nicholas X Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#21
01.08.2023, 21:36  ✶  
Niewielu arystokratów wiedziało jednak, jak właściwie się zachować. Wielu z nich niesionych było pychą, zachłannością i ciągłą potrzebą stawiania siebie wyżej od innych, co wplecione w wydarzenie towarzyskie, Cynthii wydawało się obrzydliwe. Bez klasy, pozbawione elegancji. Bycie przedstawicielem szlachetnej dwudziestki ósemki wymagało czegoś więcej, niż pieniędzy i dobrej twarzy, wszak byli stawiani jako wzory przez gorzej urodzonych. Zgodziłaby się jednak ze stwierdzeniem mężczyzny, że luksus pozwalał na więcej oraz z tym że żadne z nich nie chciałoby zaznać biedy lub wydziedziczenia. Musieli więc grać, odpowiednio dostosowywać się do sceny, na której przyszło im występować.
Dziwnie byłoby tkwić z nim przy ziołowym naparze w milczeniu. Polityki nie lubiła, a pogodę za oknem każdy widział, zresztą, czy poruszenie tematu zjawisk atmosferycznych nie było największym z możliwych przejawów znudzenia? Ojcu zależało na kontraktach z Yaxleyami, czegokolwiek dotyczyły ich wspólne interesy, a więc czuła się zobowiązana, aby się postarać. Bez naciskania, bez robienia zbędnych uwag lub narzucania czegokolwiek, ot, niezobowiązująca "troska" i wskazówki, jak mógłby trochę sobie pomóc. Nie zamierzała robić niczego, czego sam nie będzie sobie życzył, wszak się nie znali.
- Nie tylko ich tajemniczość, ale i otwartość na wykorzystywane metody na rozwiązanie zagadek sprawia, że są dużo przyjemniejsi do współpracy, niż pacjenci w Mungu.
Dodała jeszcze dla uzupełnienia, a smukłe ramiona drgnęły nieco, jakby podkreślając prostotę i oczywistość jej słów. Ruchem głowy zgarnęła pasma do tyłu, zerkając na swoją filiżankę, którą mocniej zacisnęła w palcach, pozwalając sobie upić kolejnego łyka. Zawsze preferowała gorące napoje. Nekromancja była uzupełnieniem, niechcianą przez społeczeństwo dziedziną magii, która jako jedyna miała szansę przezwyciężyć widmo śmierci. Ludzie pragnęli tego, nieśmiertelności, a jednocześnie niewiele było rzeczy, które równie mocno ich przerażały.
Jego twarz przypominała kamień, posąg o neutralnym wyglądzie i błysku bystrych, jasnych oczu. Nie umiała określić emocji, nie była w stanie dotrzeć do jego myśli, próbować nawet to zinterpretować, więc po prostu czekała, milcząc, co jakiś czas podnosząc swoje spojrzenie wprost w oczy Nicholasa, uparcie szukając tam wskazówek. Jakby z przyzwyczajenia, zamiłowania do obserwacji ludzi, co poniekąd było jej hobby i pozwalało jej lepiej odnajdywać się w rolach i w społeczeństwie, kryjąc prawdę za taflą lodu.
- Doskonale Pana rozumiem. - postępowała w ten sam sposób, ku niezadowoleniu ojca. Poważnie traktowała swoje obowiązki, rozwój. Miała szansę zająć wysokie stanowisko, prowadzić swobodne badania pod osłoną nocy i nie wzbudzać niczyich podejrzeń, jak mogłaby się dla tej wizji nie przykładać, nie brać nadgodzin i nie traktować każdej, najłatwiejszej nawet sesji, jak wyzwania? Przez ułamek sekundy mógł dostrzec posłany w jego stronę uśmiech, zupełnie jedna inny, niż zwykle, pozbawiony słodyczy i niewinności. Neutralny, a raczej naturalny.
Rozumiała jego ostrożność, za darmo niczego nie było w tych czasach, ale tu mógł się miło zaskoczyć. Cynthia nie miała niczego, co mogłaby od niego potrzebować, nie znali się, nie łączyli ich znajomi — była wszak młodsza. Był po prostu szanowanym Czarodziejem, synem przyjaciela jej ojca. A ona była dobrze wychowana, odrobina ziół nie stanowiła dla niej żadnego problemu, a mogło przynieść to korzyści obydwu rodzinom. Czy mógł jej zaufać? O tym mógł zdecydować tylko czas i kolejne spotkanie, które będzie opierało się na rozmowie innej, niż o pracy.
- Niczego, Panie Yaxley. - odpowiedziała w końcu, odnajdując jego oczy, aby móc bezpośrednio w nie spojrzeć. Jej jasne tęczówki nie wskazywały na to, że miałaby kłamać. Bo czemu? Czarodzieje o ich statusie czasem powinni wyciągać ku sobie dłonie, nie oczekując niczego i nie mając powodu. - Jestem pewna, że pomogą. Nie rozwiążą może problemu, o ile jakiś zdrowotny poza przemęczeniem Pan posiada, ale spełnią swoją funkcję. W tej kwestii może mi Pan zaufać. Leży to w interesie obydwu naszych rodzin.
Zakończyła jeszcze, dojadając jeszcze rozpoczętego wcześniej rogalika, którego popiła herbatą. Przesunęła wzrokiem po swoim biurku, gdy odstawiała filiżankę na spodek. - Niech mi Pan powie, co w samopoczuciu Panu przeszkadza, co chciałby Pan zmienić, a ja przygotuję odpowiednie zestawy. - zasugerowała jeszcze, aby wskazał jej najpoważniejsze objawy lub nawet nagminne zmęczenie, aby na ich eliminacji mogła się skupić.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#22
02.08.2023, 21:41  ✶  
Słuszna uwaga, jeżeli chodzi o zachowania arystokratów, którzy mimo swojego bogactwa, nie potrafili się odpowiednio zachowywać i godnie prezentować siebie, gdziekolwiek by nie byli. Co pokolenie, spojrzenia na przyszłość i tradycje rodzinne, zmieniały się. Część została zachowana lub włączana w przyszłe zmiany, ale dziedzictwa się nie zapomina. Tego, czego uczy się o historiach rodów. Tego, co wyniesie się ze swojego domu. Luksus pozwalał na więcej, ale niektórym odbierał nawet rozum. Sławne powiedzenie, jest cały czas aktualne: „Jak Cię widzą, tak Cię piszą”.
Nicholas przesiedziałby tę ciszę, a najlepiej wymknął się do swojego mieszkania. To jednak herbata zaparzona, nie mogła szybciej ostygnąć, jeżeli nie użyłoby się magii. Nie kulturalnie byłoby także siedzieć w milczeniu z kobietą, która okazała odrobinę pomocy. Neutralnym gruntem tematu do rozmowy była ich praca zawodowa. Cynthia jednak wykazywała nadal troskę o jego stan zdrowia. Podobnie jak matka.
- Mogę się z tym zgodzić.
Przytaknął na potwierdzenie jej słów, z lekkim ale też nie wyrażającym żadnych emocji uśmiechu. Pomimo nie wyrażania się otwarcie w słowach, a pozostając w analizie umysłowe, zdecydowanie zgadzali się w wielu dziedzinach. Włączając także to, że oboje opanowali nekromancję. Sprawdzili się na swoich stanowiskach, które otwiera im drogę na wyższe szczebla w hierarchii ich wydziału.
Yaxley nie lubił sobą czegokolwiek wyrażać. Nawet w mowie ciała starał się być obojętny. Wyrażać bez emocjonalnie, stanowiąc cały czas dla rozmówcy tajemniczość. Z drugiej strony nie lubił za bardzo ciekawskich osób, które próbowałby cokolwiek z niego wyczytać.
Panna Flint zgodziła się z jego słowami na temat godzin pracy. Jej odpowiedź była zapewniająca, że ma podobne spojrzenie odnośnie godzin pracy i ich nadgodzin. Właśnie teraz, nabijali licznik pijąc herbatą. Nicholas dawno powinien być u siebie, a czy Cynthia także?
Mężczyzna sięgnął ponownie po swoją filiżankę i upił łyk herbaty, zaraz po tym, jak zapytał o cenę za jej pomoc. Cynthia zapewniła, że niczego w zamian nie chce, ale zdawała się rozumieć system wymiany. W jej słowach brzmiała chęć udzielenia pomocy, choćby dla dobra obu rodzin. Ich ojcowie się przyjaźnili. Więc zapewne liczyli na coś więcej wobec ich dzieci, chcąc ich połączyć. Wzmocnić więzi rodzinne. Jeden miał trzech synów i córkę, drugi córkę i syna, bliźniaków.
Pani Koroner nie odpuszczała i chcąc pomóc Yaxleyowi, dociekała, co dręczy go w problemach zdrowotnych. Co chciałby zmienić? Choroba była jedynym jak na razie utrapieniem dla niego.
Westchnął.
- Nie lubię za bardzo o tym rozmawiać.
Odparł, odstawiając filiżankę na talerzyk. Podniósł swoje niebieskie oczy na jej oblicze.
- Zmagam się chorobą genetyczną. Dzięki odpowiednim eliksirom, mogę normalnie funkcjonować, ale działają tylko na parę tygodni czy miesięcy. Ten krwotok z nosa, to wstępne objawy.
Spojrzał na ubrudzoną chusteczkę, po czym znów na pannę Flint. Czy po usłyszeniu tego, będzie miała odpowiednią recepturę ziół, która mu w jakimś stopniu pomoże?
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#23
07.08.2023, 21:58  ✶  
Konserwatyzm i idea dziedzictwa zdawała się już teraz trzymać głównie najszlachetniejszych nazwisk ze skorowidza, którzy wciąż nie pozwoliliby na małżeństwo z kimś biednym lub zadających się ze szlamami. Cała reszta społeczeństwa zdawała się uwspółcześniać, podążać za nowymi standardami i wszechobecną akceptacją tego, że magia również mogła pojawić się u mugoli, którzy mieli przodka pałającego się nią nawet sto lat wcześniej. Często dostrzegała to starcie pokoleniowe, różnice poglądów i wychowawcze nawet tu w Ministerstwie, pomiędzy stażystami a tymi, którzy tkwili w departamentach od dziesięciu lat. Ojciec jednak przyłożył się do samotnego wychowania córki, znacznie bardziej niż do Castiela, bo niewiele osób miało Cynthii cokolwiek do zarzucenia — nawet jeśli były to tylko dopracowane maski, nigdy nie przyniosła wstydu rodzinie, ani też światu magii. Patrząc na Nicholasa, byłaby skłonna stwierdzić to samo. Ich chłód był podobny, chociaż ona swój chowała, próbując wtopić się w tłum szarych pracowników Ministerstwa Magii.
William Flint zawsze powtarzał, że o sojuszników i przyjaciół trzeba dbać, zwłaszcza jeśli nie wymagało to praktycznie energii, wtapiało się w sytuację oraz okoliczności. Nie mogła więc zignorować przypadłości Yaxleya, mając całą tę wiedzę.
Obydwoje byli oszczędni w słowach, jak i gestach, jeśli chodziło o obcowanie z ludźmi, o których tak naprawdę niewiele wiedzieli. Środki ostrożności, czy też wyuczona przez ojców ostrożność? Cynthia posłała mu krótki uśmiech, ciepły i miły, kontrastujący z chłodnym błękitem jej tęczówek. Oh, gdyby tylko wiedzieli, jak wiele ich łączyło — zwłaszcza w delikatnej i zakazanej sztuce nekromancji, która była tak fascynująca i uzależniająca. Praca w prosektorium, ale też w departamencie tajemnic stanowiła idealne miejsce do zagłębiania jej tajników bez żadnych podejrzeń.
Owszem, powinna, ale nigdy nie śpieszyła się do domu. Zawsze była kolejna sekcja, zawsze był do poprawienia raport przygotowany przez niedoświadczonego stażystę, czasem proszono o nagłe wyjście w teren na miejsce zbrodni. Każdy moment był dobry, aby czegoś się nauczyć, zwłaszcza gdy ciążyło nad nią widmo małżeństwa w zapewne niedalekiej przyszłości, bo ile mogła wymigiwać się żałobą po swoim niedoszłym mężu lub odwracać uwagę ojca Castielem? Prędzej czy później, jej szczęście na tej płaszczyźnie się skończy i będzie zmuszona w jakiś sposób dostosować swoje życie do nowych obowiązków, co wcale nie było jej na rękę.
- Dlatego nie zapytałam wprost, wystarczą mi objawy, na których mam się skupić. - odpowiedziała ze spokojem, idąc jego śladem i upijając z filiżanki, stuknęła w nią paznokciami. Zioła miały wiele zastosowań, odpowiednie połączenie działało cuda i pomagało całemu organizmowi, co znów przekładało się na jakość życia z jakąkolwiek chorobą genetyczną lub nabytą, na którą nie było lekarstwa. Cynthia odwzjemniła jego spojrzenie odważnie, nie czując najmniejszego zawstydzenia przez dłużej utrzymywany kontakt wzrokowy.
- A więc wzmocnienie odporności, regulacja rytmu pracy serca oraz poprawa krążenia. Dodam również coś na zmęczenie wywołane przepracowaniem i przygotuję osobną mieszankę na lepszy sen. - oznajmiła po wysłuchaniu go, dość szybko podejmując decyzję. Potrzebowała dwóch dni maksymalnie na zgromadzenie odpowiednich składników i stworzenie kompozycji w swojej pracowni. Chciała coś dodać, ale drzwi do prosektorium się otworzyły, a przez nie wpadł zdyszany stażysta.
- Rozumiem Panie Yaxley, zajmę się tym niezwłocznie i poprawione raporty dostarczę Pannie Black. To cenna informacja dotycząca ostatnich zwłok. - powiedziała pogodnie, czując na sobie pytające spojrzenie chłopaka, który Nicholasa Yaxleya się tu nie spodziewał. Przywitał się jednak grzecznie, a potem stanął za jednym z biurek, wyjmując coś z papierów, aby ostatecznie stanąć za Cynthią, tłumacząc coś o złym wypełnieniu i o tym, że zapomniał. Dziewczyna wysłuchała go, przytaknęła i uspokoiła z uśmiechem, aby się nie martwił i zaraz mu pomoże. Nie mogli już swobodnie rozmawiać, więc po dopiciu herbaty, każde wróciło do swoich obowiązków, niezależnie, jakie one były. Niemniej jednak jego sekret miał pozostać bezpieczny.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6375), Nicholas Travers (3946)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa