27.10.2022, 20:54 ✶
Yaxley naprawdę czuła, że może wiele. Samo to, że potrafiła postawić granice swoim rodzicom, nie dała sobie wejść na głowę, a mimo wszystko pozostała z nimi w całkiem przyjaznych stosunkach, gotowych finansować jej wyprawy. Jednak, czy to, że poszła śladami rodu ojca w pewien sposób jej nie uwiązało, czy równie łatwo by jej szło, gdyby pracowała sama, na swój własny rachunek, bez nazwiska związanego z tym wszystkim? Pewnie nie. Może w pewien sposób to ją ograniczało, nie mogła powiedzieć, że wszystko osiągnęła sama. W przeciwieństwie do Theseusa, który nie miał tak łatwo w życiu jak ona, a radził sobie wyśmienicie.
Geraldine nie zaważyła nawet, jak podgląda kobiety przy stoliku obok. Była zbytnio zbita z tropu pytaniem, które jej zadał. Zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią, bo wydawało jej się to zbyt nierealne, a ona raczej nie należała do marzycieli, no może poza tym jednym przypadkiem.
W między czasie pojawiło się na stole ciasto różane. Gerry sięgnęła po talerzyk i widelcem sięgnęła po kawałek, po chwili wylądował w jej ustach. Była zdziwiona, bo faktycznie jej posmakowało, choć nie do końca przepadała za słodyczami.
- Myślisz, że swoją wolnością zabiorę jego? - miał w tym na pewno rację. W końcu smoki były stworzeniami, nad którymi nikomu się nie udało zapanować. Niby smoczogniki, chociaż jak dla niej to przypominały bardziej jaszczurki. - Trochę na tym polega moja praca, przecież zabijam inne stworzenia, tresuje, to odbieranie im ich wolności, natury. - a przy tym tak bardzo sama nie chciała zostać ograniczona. - Myślisz, że może być możliwe stworzenie tak silnej więzi? By to zwierzę czuło to samo, co jego opiekun? Wydaje mi się, że to trochę za wiele. Może pewne rodzaje zachowań może połączyć z ekspresją, od niego nauczyć się o tym, jak zachowuje się dana osoba, ale nie sądzę że są w stanie stworzyć taką więź. Kto wie tak naprawdę, w końcu nie zbadano tego aż tak dokładnie. W sumie bardzo ciekawy punkt widzenia. - Theseus trochę ją skłonił do myślenia. Zadał idealne pytania. Teraz będzie musiała znaleźć odpowiedzi. - Wiesz, chciałabym się dowiedzieć tego wszystkiego, a nie tylko gdybać, bo tak naprawdę nie mamy żadnych informacji, materiałów, to po prostu domysły.
Geraldine nie zaważyła nawet, jak podgląda kobiety przy stoliku obok. Była zbytnio zbita z tropu pytaniem, które jej zadał. Zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią, bo wydawało jej się to zbyt nierealne, a ona raczej nie należała do marzycieli, no może poza tym jednym przypadkiem.
W między czasie pojawiło się na stole ciasto różane. Gerry sięgnęła po talerzyk i widelcem sięgnęła po kawałek, po chwili wylądował w jej ustach. Była zdziwiona, bo faktycznie jej posmakowało, choć nie do końca przepadała za słodyczami.
- Myślisz, że swoją wolnością zabiorę jego? - miał w tym na pewno rację. W końcu smoki były stworzeniami, nad którymi nikomu się nie udało zapanować. Niby smoczogniki, chociaż jak dla niej to przypominały bardziej jaszczurki. - Trochę na tym polega moja praca, przecież zabijam inne stworzenia, tresuje, to odbieranie im ich wolności, natury. - a przy tym tak bardzo sama nie chciała zostać ograniczona. - Myślisz, że może być możliwe stworzenie tak silnej więzi? By to zwierzę czuło to samo, co jego opiekun? Wydaje mi się, że to trochę za wiele. Może pewne rodzaje zachowań może połączyć z ekspresją, od niego nauczyć się o tym, jak zachowuje się dana osoba, ale nie sądzę że są w stanie stworzyć taką więź. Kto wie tak naprawdę, w końcu nie zbadano tego aż tak dokładnie. W sumie bardzo ciekawy punkt widzenia. - Theseus trochę ją skłonił do myślenia. Zadał idealne pytania. Teraz będzie musiała znaleźć odpowiedzi. - Wiesz, chciałabym się dowiedzieć tego wszystkiego, a nie tylko gdybać, bo tak naprawdę nie mamy żadnych informacji, materiałów, to po prostu domysły.