
![[Obrazek: OnS52kl.jpg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=OnS52kl.jpg)
[koperta]
[align=right]Londyn xx.xx.1972[/align]
xx,
x
[align=right]xx,[/align]
[podpis="Philip Nott"][/koperta]

![[Obrazek: OnS52kl.jpg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=OnS52kl.jpg)
[koperta]
[align=right]Londyn xx.xx.1972[/align]
xx,
x
[align=right]xx,[/align]
[podpis="Philip Nott"][/koperta]choć nie posłałem Nieve przed Beltane zapewniam, że byłem na zawodach, w których miałeś okazję się popisać. Jak zapewne wiesz nie jest to sport, który by mnie zanadto interesował, a wręcz go unikam, więc wiem o nim tyle, ile z przypadkowych rozmów czy twoich niektórych opowieści. Tym nie mniej tyle razy o tym wspominałeś, że w końcu postanowiłem wślizgnąć się kątem na jeden z Twoich meczy. Zrobiłeś na mnie wrażenie. Gratuluję fenomenalnej rozgrywki, nie mogłem oderwać od Ciebie oczu. Choć ilość agresji, jaką prezentuje sobą ten sport sprawia, że niestety nie mogę obiecać, że pokusiłbym się na kolejną wizytę na trybunach.
Sprawy takie jak kariera zawodowa czy udany mecz quidditcha wydają się zupełnie nieważkie i jałowe w obliczu ostatniej tragedii. I pisząc ten list miałem nadzieję na przywołanie chociaż odrobiny Twoich pozytywnych wspomnień, by przykryły te najświeższe, negatywne. Wiem, że byłeś na Beltane, więc powiedz mi jedynie proszę, czy nic Ci nie jest?
utrzymam to w słodkiej tajemnicy, gdzie się skryłem tamtego dnia. Z całą sympatią do Twojej osoby, ale wolę, kiedy jesteś ubrany w koszulę i pachnący wodą kolońską, ewentualnie mokry po wyjściu z wanny, a nie w przepoconym podkoszulku. Zostawię takie wyobrażenie w swojej głowie. Przyjęcie, o ile na pewno równie fenomenalne co Twoja gra (choć pewnie kapkę gorsze), zdecydowanie nie potrzebowało mojej obecności.
Na brodę Merlina, czy Ty... och, proszę Cię, nie opisuj mi takich rzeczy. Dobrze wiesz, że naprawdę za tym nie przepadam. Do tej pory żyłem w słodkiej nieświadomości, że taki straszny sport istniał. Obawiam się, że teraz będzie mi ciężko o jego istnieniu zapomnieć.
Zarówno ja jak i New Forest znajdujemy się zawsze daleko od Beltane, więc nieszczęście mnie w pełni ominęło. Cieszę się w takim razie, że to tylko zerwany dach - ten da się w końcu naprawić. Najważniejsze, że Tobie i twoim kopytnym towarzyszom nic się nie stało. Reszta jest w końcu rzeczą nabytą - i wymienną.