• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[lato 1972] Perła Morza. Ci, którzy nie chcą usłyszeć ciszy

[lato 1972] Perła Morza. Ci, którzy nie chcą usłyszeć ciszy
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#1
21.09.2023, 17:37  ✶  

Avelina, Augustus


Ocknęli się na pokładzie statku. W nosy uderzał ich słony zapach morza i nieprzyjemna woń rozkładających się glonów. Niebo było szare i ponure. Leżeli niedaleko od siebie, a gdy usiedli dostrzegli, że mgła – wcześniej dopiero podnosząca się w pobliżu statku, zaczęła podnosić się jeszcze bardziej, kompletnie utrudniając zrozumienie, w którą stronę należało uciekać. Ból głowy pulsował i czuli się słabo, nieco kręciło im się w głowach, ale z sekundy na sekundę ich stan się poprawiał. Ból mijał, wracało czucie w rękach, wyostrzało się widzenie.
Avelina dostrzegła leżącą trochę dalej Danielle. Magomedyczka była blada i słabowata. Widziała też Traversa, swojego ojca z wizji, a choć ona i Rookwood wydostali się, tamta dwójka wciąż w niej tkwiła. Ledwo dało się dostrzec, że ich klatki piersiowe opadały i podnosiły się w powolnym tempie.
Ale – patrząc po leżących na pokładzie ciałach, widzieli też, że przynajmniej część towarzyszy Aveliny zniknęła. Może ocknęli się jak i oni i uciekli? Albo poszli dalej, eksplorować statek? Paxton wydawało się, że usłyszała jakieś dźwięki dochodzące z atrium. Augustus w tym czasie – przyglądając się leżącym dostrzegał, że stan niektórych z nich był… coraz bardziej fatalny. Ci ludzie umierali na jego oczach i jeśli nie znajdą sposobu by ich uratować, umrą w przeciągu najwyżej kilku godzin, pewnie nawet szybciej niż Perła Morza wróci na dno. Co powiedział Howard? Na dnie morza jest tylko cisza i tylko ciemność. Jeśli się nie wyrwiecie, niedługo przekonacie się jak tam jest cicho i ciemno. Najwidoczniej ten los pisany był również tym przypadkowym ludziom.
Tura trwa do 24.09.2023 roku do godziny 21.00
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#2
23.09.2023, 17:19  ✶  

Otworzyła oczy przez chwilę nie wiedząc gdzie się znajduje i co się dzieje. Zmarszczyła brwi i nos, gdy dotarła do niej woń rozkładających się glonów oraz słony zapach morza. Mruknęła cicho podnosząc się powoli do pozycji siedzącej. Ból głowy przez pierwszą chwilę był nie do zniesienia. Próbowała przyzwyczaić wzrok do panującej tutaj beznadziei potęgowanej gęstą mgłą. Rozejrzała się w poszukiwaniu Augustusa, a gdy dostrzegła, że się również ocknął kamień spadł jej z serca. Następną myślą była Danielle, miała nadzieję, że dziewczyna jest cała i zdrowa. Na czworaka podeszła do swojej przyjaciółki, dotknęła ją i delikatnie poruszyła. Sama Avelina czuła jak jej ciało powoli wraca do normy, nie była nadal w pełni sił, ale z każdą chwilą było coraz lepiej.

– Danielle? Obudź się – zaczęła do niej mówić czując jak strach grzęzie jej w gardle, ale dziewczyna nie reagowała. Była słaba, a to bardziej powodowało zmartwienie u Paxton. Musiała ją stąd zabrać, ale najpierw musi ogarnąć gdzie są i w którą stronę stąd wiać; mgła w tym nie pomagała.

Zauważyła, że część osób zniknęła. Miała nadzieję, że uciekli, ale teraz musiała pomóc jakoś Danielle. Do jej uszu dotarł jakiś hałas z atrium, więc bez słowa podniosła się i ruszyła w tamtym kierunku. Może była to Brenna? Albo Erik? Miała nadzieję, że był to ktoś z jej przyjaciół. Zatrzymała się w połowie kroku. W sumie było to głupie iść tam samemu zważając, że nawet nie wiedziała, gdzie jest jej różdżka. Zaczęła szukać swojej torby.

– Rookwood, jak się czujesz? – zapytała, czując delikatne zawstydzenie tym, że znowu go ugryzła, ale to serio zadziałało. Obudzili się, prawda? – Mam kilka eliksirów w torbie, a w atrium słyszałam jakiś dźwięk. Nie leż tak i chodź to sprawdzić. Musimy się stąd wydostać i nie zostawię tu Danielle – pogroziła mu palcem i złapała za swoją torbę patrząc do środka. – Myślisz, że jeśli dam jej wiggenowy to się ocknie? – narzuciła ją na swoje ramię i dobyła swojej różdżki. Jej wzrok co chwilę kierował się do atrium. Naprawdę chciała sprawdzić kto tam jest… lub co? Ale nie mogła zostawić Danielle bez pomocy.


Odkryj wiadomość pozafabularną
Jeśli coś się nie zgadza lub wybiegłam za daleko daj znać, bo to mój pierwszy taki event i jeszcze się gubię w tym co robić i ile ><
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#3
23.09.2023, 19:01  ✶  
Ech, mogła tak głośno nie wypowiadać mojego nazwiska. Wolałem pozostać incognito, obcy dla kogo tylko się da. Moja rozpoznawalność zapewne nie zamierzała mi w tym pomagać ani też sama Avelina. Nie myślała o tym. Nigdy nie musiała się pilnować, a ja? Zresztą, najważniejsze by wyjść z tego całym. Wizje ewentualnych plotek wydawały mi się bardzo odległymi. Aż zanadto. Istotne, że jeszcze byliśmy cali. Reszta, cały ten świat poza statkiem był drobnostką w obliczu niebezpieczeństwa ze strony statku.
I miałem nieodparte wrażenie, że koniec jest bliski, kiedy wpatrywałem się w moją rękę ugryzioną przez Paxton. Już raz to zrobiła, wtedy u siebie w domu. Ale to nie był ten koniec naszych światów, o którym myślałem, tylko ten usilny ból, który przeszywał moją głowę. Nogi się pode mną ugięły i leciałem, leciałem w dół... i w wyobraźni dopowiedziałem sobie, co się stało. Nie odczułem uderzenia. Zamieniłem się w plamę wody, w ulotną pianę. Chlupnąłem, rozlałem się, zniknąłem.
Leżałem oniemiały, że jak na Śmierć to taka raczej słaba ta obsługa była... Ile to się miało czekać aż ruszy swoje dupsko po moją duszę? Już prędzej zaczną mnie kroić gnijącego na stole, aniżeli odejdę sobie do zaświatów. Nie chciałem się temu przyglądać, więc zapewne skrzywiłem się niepocieszony, wciąż z zamkniętymi oczami. Śmierć śmierdziała. Śmierć smarowała się rozkładającymi się glonami, a nie Chanel. Nieee... To jednak nie to - stwierdziłem w końcu i otworzyłem oczy, znajdując się z powrotem w domu. Znaczy w swojej przestrzeni czy jak zwał, tak zwał. To nie odór śmierci, tylko zapach rzeczywistości. To musiała być rzeczywistość. Modliłem się o to do bogów. Avelina...
Przez chwilę zastanawiałem się, czy to ugryzienie Paxton mnie ocknęło, ale nie mogło tak być, inaczej sama dalej by śniła. Była obok. Przebudzona.
- Ugryzłaś mnie. Znowu - stwierdziłem na głos. Byłem ewidentnie w szoku, ale niestety nie było czasu na sentymenty, a też nie przepadałem za syfem, więc czym prędzej zebrałem swój tyłek z pokładu. Wstałem powoli na równe nogi, bo wciąż głowa bolała, choć już przechodziło.
Na słowa Aveliny podszedłem do Danielle i reszty. Nie musiałem jakoś szczególnie się przyglądać by widzieć, że było z nimi gorzej niż Avelina mogłaby się spodziewać. Nie byłem aby pewny, czy powinniśmy sobie teraz nimi zawracać głowę. Trzeba było się ratować, a dopiero potem ratować resztę poprzez wezwanie odpowiednich służb. Zrobić tak, jak jej to radziłem już od samego początku.
- Spróbuj, ale jeśli się nie ocknie, będzie dla nas tylko obciążeniem. Trzeba opuścić statek i dopłynąć do brzegu, a ona jest definitywnie nieprzytomna - zauważyłem, zastanawiając się, co też za dźwięki dobywały się od strony atrium. Spodziewałem się, że Avelina nie zostawi tak Danielle samej, więc może warto było kogoś poprosić o pomoc. Wszystko, byleby dała ruszyć swój tyłek z tego niebezpiecznego miejsca. Nawet nie miałem głowy do badania struktur statku, jego aury, magii... zdecydowanie tej czarnej. Istna gratka dla okultysty, ale... Paxton tu była, więc to był priorytet by wysłać ją z powrotem na brzeg. Na bezpieczną przystań.
- Może inni nam pomogą. Było tu chyba więcej osób... Znałaś kogoś z nich? - zapytałem Aveliny, bo sam osobiście nie miałem okazji im się przyjrzeć. Wszystko wcześniej, kiedy przybyłem na statek, działo się tak szybko, że zająłem głowę tylko ciałem Aveliny i upadaniem na pokład tak by jej nie przygnieść.
Nim Paxton zdążyła mi odpowiedzieć, postanowiłem jednak nieco rozejrzeć się wokół z powagą, determinacją, ale też z nutą ciekawości. Szukałem znaków, przymiotów, które mogłyby mieć powiązanie z czymś, o czym już wiedziałem, o czym może czytałem przed laty, a może wczoraj do kolacji? Kto wie? Może udałoby mi się rozwiązać zagadkę statku. Jeśli nasz sen był wspomnieniem, to ewidentnie miała tu miejsce zemsta i to dokonana w sposób magiczny.

Rzucam na percepcję w ramach rozglądania się po statku
Rzut N 1d100 - 36
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 56
Sukces!
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#4
27.09.2023, 23:04  ✶  
Danielle ani drgnęła. Wlanie w jej usta eliksiru wiggenowego również nie pomogło. Nie dało się jej obudzić, tak samo jak nie dało się obudzić żadnej ze śpiących na pokładzie osób. Może dlatego, że więzieni byli nie zwykłym snem, ale snem, z którego mogli się wyrwać jedynie sami?
Augustus znał się trochę na nekromancji. I chociaż nie potrafił dostrzec ciemnej energii, która ciasno oblepiała cały statek, nieprzytomnych a nawet próbowała się wspinać po ich własnych ciałach, gdy stali, miał już trochę informacji, z których mógł co nieco wywnioskować. Po pierwsze: tu rzeczywiście mieli do czynienia z jakąś formą nekromancji. Być może nie czystej – nie znał tak potężnych nekromantów, którzy potrafiliby wynurzać z dna morza okręty a później wabić na nie ludzi, ale niewątpliwie coś na statku – albo i sam statek – wysysało z nich energię. Biorąc pod uwagę to, że nieprzytomni pozostawali nieprzytomni a on i Avelina ocknęli się z wizji, bo zaczęli dostrzegać w niej nieścisłości – magia pozostawała w tym miejscu ciągle w mocy. Po drugie, patrząc na podnoszącą się coraz wyżej mgłę i fakt, że według plotek statek pojawiał się niedaleko brzegów raz na kilkanaście, kilkadziesiąt lat a potem znikał, zbliżali się do chwili, w której znowu miał tonąć. Wreszcie trzecie, które trochę wynikało z dwóch poprzednich i było raczej czystą dedukcją: skoro nie było tak potężnych nekromantów to musiała oddziaływać na tym statku przynajmniej jeszcze jedna siła, która wprawiła magię w taką siłę (albo i dwie, albo i trzy?). Być może wszystko co tu się stało i co się odtwarzało co kilkanaście, kilkadziesiąt lat było splotem kilku niefortunnych zdarzeń?
Odgłosy dochodzące z atrium ucichły. Podnosząc głowę do góry, Avelina dostrzegła półprzezroczystą postać ducha unoszącą się w jednym z okrętowych okien. Był chyba mężczyzną i… próbował się wydostać? Ale z jakiegoś powodu nie mógł przeniknąć do nich?

Tura trwa do 30.09.2023 roku do godziny 21.00
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#5
28.09.2023, 17:40  ✶  

Avelina zaczęła się delikatnie frustrować tą sytuacją. Nie lubiła tracić kontroli, a teraz była uwięziona na statku, który według opowieści miał się niedługo zanurzyć na dno, a tego nie chciała doświadczyć, ani stracić przyjaciół. Miała nadzieję, że tych, których brakuje już tu nie ma, że uciekli. Danielle też tutaj nie zostawi choćby miała wyrwać komuś serce.

– Chciałam się upewnić, że nadal smakujesz gównem – mruknęła, ale na jej ustach mimowolnie pojawił się złośliwy i nawet uroczy uśmiech. Czasami tak się do siebie odzywali w szkole, a Avelina poczuła potrzebę rozładowania własnego napięcia i frustracji na nim. Zawsze pomagał jej zachować trzeźwy umysł i wlewał w nią ogrom siły do tego, aby być lepszą. Teraz musiała być lepsza, aby uratować swoją przyjaciółkę.

– Było tu sporo Brygadzistów. Poszukajmy ich... – dostrzegła ducha, a duchy potrafią mówić. Może od niego dowie się jak obudzić śniących? – Tam – wskazała okno ignorując totalnie resztę słów Augustusa.

Bez zbędnego czekania weszła do atrium, aby dotrzeć do tamtego miejsca. Nie czekała na Rookwooda. Była już mocno zdenerwowana i gotowa do tego, aby rozwiązać ten nie mały problem. W dłoni trzymając różdżkę ruszyła dalej, aby dostać się do miejsca, w którym znajdował się duch. Cały czas rozglądała się dookoła próbując wyostrzyć swoją uwagę. Nie chciała zostać przypadkiem zaatakowana, więc była gotowa do obrony. Pamiętała z własnego snu, że na statku mogą znajdować się potwory, więc nie chciała ryzykować swoją własną śmiercią.


Rzut na Percepcję, aby dostrzec cokolwiek w jej okolicy.
Rzut N 1d100 - 89
Sukces!
Nędzny
Rzut N 1d100 - 5
Akcja nieudana
Nędzny
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#6
28.09.2023, 22:41  ✶  
Spojrzałem na Avelinę zaskoczony, próbując zrozumieć to jej nagłe zjadliwe poczucie humoru. Z początku nawet myślałem, że mówi poważnie, przez co się zauważalnie skrzywiłem, ale jej uśmiech wyrzucił z mojej głowy podobne wizje. Żartowała sobie ze mnie, była w tej chwili złośliwa, co zapewne było jej systemem obronnym albo rozładowaniem stresu... Cóż, magipsychiatrą nie byłem i nie zamierzałem.
Zamierzałem za to pozostać sobą.
- Odezwała się ta najsmaczniejsza - odparłem ironicznie, prychając przy tym. Szybko tego pożałowałem, bo, kurde, Avelina faktycznie była najsmaczniejsza. Wciąż plułem sobie w brodę za to, iż nie mogłem przywołać ze wspomnień, tak w pełni, naszego pocałunku. Zapewne pierwszego i ostatniego.
Zacisnąłem zęby z premedytacją, próbując wyrzucić to sobie z głowy. Były ważniejsze sprawy i zamierzałem się nimi zając w ramach wyższego priorytetu. Mieliśmy bowiem do czynienia z nekromancją, cholernie paskudnymi zaklęciami, które zabiorą nas na dno, jeśli będziemy tracić czas na obrzucanie się jadem.
- Avelino, czekaj - warknąłem, kiedy niespodziewanie zniknęła mi z oczu. Ruszyłem w kierunku atrium, przerywając rozglądanie się. I tak nic więcej nie byłem w stanie stwierdzić z oględzin, poza tym że byliśmy w ogromnych tarapatach, że wrogów mogło być więcej niż jeden albo jeden wszechpotężny, może nawet bardziej od samego Voldemorta, Grindewalda i Merlina razem wziętych. - Co ty wyprawiasz?! - szepnąłem do niej ostro, kiedy ją dogoniłem. Nie miała pojęcia o walce, a wyrywała się do przodu. Nie mogła wiedzieć, co zastanie w środku. Mogli to być jej znajomi Brygadziści, a równie dobrze stado potworów.
Sięgnąłem czym prędzej po różdżkę. Może jej nie potrzebowałem, ale z nią w dłoni czułem się pewniejszy siebie. Może nieco bardziej potężniejszy?
- Widzisz coś? - zapytałem, samemu też wytężając wzrok.

Rzut na percepcję
Rzut N 1d100 - 79
Sukces!

Rzut N 1d100 - 3
Akcja nieudana
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#7
01.10.2023, 14:35  ✶  
Atrium kiedyś musiało wyglądać wspaniale. Na ścianach wisiały tu nawet jakieś ramy i obrazy – teraz niestety na ich płótnach osiadło tylko błoto i glony. Kiedyś to wnętrze musiało zachwycać przepychem. Były tu okazałe, drewniane schody z przegniłym dywanem oraz ogromny, kryształowy żyrandol. Schody prowadziły na górę, częściowo nie miały już poręczy a niegdyś misterne, kwieciste ozdoby były zniszczone. Schody były kilkukondygnacyjne i prowadziły na piętra dla pasażerów oraz na samą górę ku głównej restauracji (tam, we śnie już była Avelina i Augustus). W atrium była również recepcja połączona z barem. Poza długą ladą, stały tu stoliki z metalowymi, misternie wyrzeźbionymi krzesełkami i drewniane ramy po kanapach.
Wchodząc do środka Avelina i Augustus dostrzegli to samo, co wcześniej zobaczyli Stanley, Anthony i Laurent. Niedaleko wejścia leżeli Brenna Longbottom, Atreus Bulstrode i Mavelle Bones. Byli nieprzytomni, tak samo nieprzytomni jak ci, których widzieli wcześniej (i jak nieprzytomni byli sami, zanim wydostali się z tkanych przez statek wizji).
Ale to nie oni przykuwali główną uwagę, ale pochylająca się nad nimi kobieta. Avelina i Augustus już ją widzieli. Minęło blisko siedemdziesiąt lat od momentu, w którym zatonęła Perła morza, ale pani Fawley nie zmieniła się aż tak, jak powinna przez ten czas. Była nienaturalnie blada, jakby rzadko wybywała na świeże powietrze. Miała rozczochrane włosy, poczerniałe paznokcie i trzymała różdżkę w ręku.
Jakby się postarali, może zdołaliby przemknąć po schodach na górę, ku piętru i kajucie gdzie przebywał duch i by ich nie zauważyła?

Tura trwa do 04.10.2023 roku do godziny 21.00
Jeśli chcecie przemykać na górę wykonajcie rzuty albo na aktywność fizyczną, albo na szkołę magię, z której chcecie skorzystać by pomogła wam się bezpiecznie przedostać na górę (wraz z opisem tego, co właściwie staracie się zrobić).
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#8
01.10.2023, 19:23  ✶  
Szybko miałem okazję pluć sobie w brodę za to, że tak głośno kłapałem jadaczką. Czy zdążyłem coś jeszcze chwilę temu wspominać w swojej głowie o potężnych istotach parających się nekromancją? Cóż, w razie gdybym przez te parę sekund zdążył o tym zapomnieć, to właśnie przed sobą miałem dowód ich istnienia.
Wstrzymałem oddech, analizując sytuację. Pani Fawley stała nieopodal nas, ale była zbyt zajęta osobami leżącymi u jej stóp by nas zauważyć. Jeśli będziemy rozważnymi, obdarowanymi szczęściem czarodziejami, to może uda nam się umknąć bokiem, gdzieś na górę. O ile schody były wytrzymałe. O ile nie spadniemy z nich pośliznięci. O ile nie zaskrzypią przeraźliwie. Ale czy mieliśmy inne opcje? Aportacja, ale ta z kolei byłaby w ciemno, bo za bardzo nie znaliśmy tego statku, a jeszcze pozostawała kwestia towarzystwa Aveliny. Znała tych czarodziejów. To byli w większości brygadziści, a skoro oni, tacy doświadczeni, nie dali sobie rady ze zmorą, to trzeba było spieprzać. Niezależnie od relacji społecznych Aveliny z tymi osobami. Martwi im nie pomożemy.
Obróciłem się w kierunku Aveliny, przykładając wskazujący palec do ust. Moje spojrzenie i gest wręcz krzyczały do niej by wbrew jakimkolwiek pomysłom, nie zamierzała reagować na to, co zobaczyła. Lepiej też by nic nie mówiła, nie odpowiadała, była cicho, najciszej jak potrafi. Niczym mysz. Może lepiej niczym kot. Z pewnością potrafiła być cicho niczym kot. I jak kot subtelna.
Wskazałem jej palcem schody i pospieszyłem gestem albo nawet dźgnąłem różdżką w bok by weszła na górę pierwsza, ja zamierzałem iść tuż za nią, trzymając różdżkę w pogotowiu, w razie gdyby jakikolwiek fałszywy ruch zdradził naszą obecnością przed Panią Fawley. Nie było tu żartów, a sam w pojedynkę niekoniecznie musiałem wygrać podobną potyczkę. Były ku temu nikłe szanse, skoro trzem osobom się nie udało. To też mówiło Avelinie moje spojrzenie, nie analizuj, dziewczyno, tylko na bogów idź stąd jak najdalej.
Sam najbardziej subtelnie, na ile było mnie tylko stać, zamierzałem wejść za Aveliną na górę i poszukać pomocy gdzieś indziej, bo to raczej nie był pełny oddział brygadzistów. Myślę, że było stać ich na więcej.

Wchodzę po schodach, więc rzucam na aktywność fizyczną. Jeśli mi się uda, a Avelinie nie, to nie zamierzam uciekać przed Panią Fawley sam
Rzut N 1d100 - 97
Sukces!

Rzut N 1d100 - 71
Sukces!
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#9
01.10.2023, 19:32  ✶  

Chciała mu się odciąć, że przecież nie smakował jej w ten sposób, ale nie zdążyła, bo musiała zamilknąć, bo otoczenie było tragiczne i nieprzyjemne.

Avelina czuła niepokój jak patrzyła na zniszczone wnętrze zjedzone przez czas i wodę, w której statek tonął. Wyglądało to tragicznie oraz smutno, bo wcześniej musiało naprawdę pięknie się prezentować, co dziewczyna pamiętała ze swojego snu i wspomnień panienki Heinzel, gdy siedziała na pokładzie restauracyjnym. Wchodziła powoli i ostrożnie, rozglądała się uważnie i jej serce zamarło, gdy zobaczyła na ziemi Brenne i Mavelle. Ścisnęła mocniej rękę widząc panią Fawley, bladą ale żywą. Spojrzała na Augustusa i zacisnęła dłoń na rękawie jego koszuli. Nie może zostawić tam Brenny, nie mogła ich zostawić, gdy nad nimi wisiała wręcz kobieta, która ich zaatakowała we śnie, która nie powinna nawet tu być! Nie rozumiała tego, co tu się działo, ale nie zamierzała zostawić tu swoich przyjaciół w łapskach tej paskudnej kobiety. Bała się jednak, że jeśli coś zrobi to może narazić Augustusa na utratę życia, wiedziała, że Rookwood jej tutaj nie zostawi i mogłoby mu jeszcze strzelić coś do głowy, aby ją osłonić swoim ciałem. Już raz pobił się w imię jej honoru.

Augustus ewidentnie nie zamierzał walczyć z Fawley i podejrzewała, że było to spowodowane jej własną obecnością. Czasami skłaniała się ku myślom, że była tylko ciężarem, że nie powinna nigdzie się pojawiać bo ciągnie za sobą odór porażek i tchórzostwa. Zawiesiła wzrok na kobiecie i gryzła się z własnym sumieniem, aby zareagować. Nie wiedziała jednak z czym mają do czynienia, a nie chciała ryzykować tym, że zostaną znowu ofiarami tej kobiety, że znowu padną plackiem na ziemię, że wrócą do tamtego świata wspomnień. Ledwo co się obudzili. Musieli znaleźć sposób na uwolnienie innych, a przecież nie zrobią tego, gdy będą martwi. Gdy ją dźgnął w bok bez słowa, posłusznie ruszyła w stronę schodów starając się być jak kot. Może lepiej by było zamienić się w tego kota?


Rzut na wysiłek fizyczny w skradaniu się na schody.
Rzut O 1d100 - 40
Akcja nieudana
Okropny
Rzut O 1d100 - 3
Akcja nieudana
Okropny
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#10
05.10.2023, 00:59  ✶  
Upiorna kobieta pochylała się nad trójką nieprzytomnych. Nie atakowała ich. Nie próbowała dobijać. Po prostu patrzyła na nich, szepcząc pod nosem jakieś mało zrozumiałe słowa. Ale gdyby się wsłuchali, usłyszeliby, że ciągle powtarzała to samo: potrzeba więcej energii, potrzeba więcej energii, potrzeba więcej energii. Ciągle tym samym, cichym, zniekształconym przez lata milczenia, matowym głosem szalonej kobiety.
Do pewnego momentu wszystko szło dobrze. Augustus wchodził do góry, najpewniej zupełnym przypadkiem – ale stąpając po akurat tych stopniach, które nie wydawały z siebie żadnych podejrzanych dźwięków.
Avelinie również się to udawało. Przynajmniej do momentu, w którym jeden ze stopni – ten zwodniczy, który chyba zapomniał zaskrzypieć, gdy wchodził Rookwood, ale przypomniał sobie o skrzypnięciu już w sekundzie, gdy stopa towarzyszącej mu kobiety na niego nacisnęła, zaalarmował upiorną kobietę.
- PRZESTAŃ! PRZESTAŃ! ZOSTAW ICH W SPOKOJU! – ryknęła przyczepiona do ściany nad wejściem do atrium mała, półprzezroczysta postać. Wchodząc do środka, musieli ją minąć i nawet nie zauważyć: duch dziecka, na oko dziewięcioletniej, może dziesięcioletniej dziewczynki.
Jakaś siła trzymała je w uścisku, przyszpilone do ściany. Ani Avelina, ani Augustus nie dostrzegali niewidzialnej, czarnej energii, która je wiązała. Duch dziecka siedział cicho gdy wchodzili do środka i gdy wspinali się po schodach – ale gdy kroki Paxton mogły zaalarmować upiorną kobietę, duch zaczął krzyczeć, by zwrócić uwagę na siebie i umożliwić im dalsze przejście. Przynajmniej na ten moment to rzeczywiście podziałało.


Tura trwa do 08.10.2023 roku do godziny 21.00
Augustusa to jednak kości lubią. Niby atak na Augustusa a jednak niepowodzenie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (4207), Avelina Paxton (3116), Norvel Twonk (2782)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa