• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[12 stycznia 1972] Perseus i Loretta / Sala balowa

[12 stycznia 1972] Perseus i Loretta / Sala balowa
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#1
02.10.2023, 18:51  ✶  

12 stycznia 1972
Sala balowa
Perseus Black i Loretta Lestrange


Blichtr tandetnych tkanin, zamienianych każdorazowo w lśniący przepych przez języki jasności uchodzące z wirujących przy podszyciu sali bankietowej świec; wirujące panny, ich srebrne buty wzburzające salwy miałkiego, migotliwego kurzu; piżmowy zapach perfum moszczący się w ich łabędzich szyjach i sztywne ramy, w których w ryzach trzymali je dżentelmeni. Uśmiechy rzucane kurtuazyjnie, small talk dzisiejszych czasów i brak w gruncie rzeczy zainteresowania – te faktory uplotły wianuszek kobiet wokół Lestrange – posiadała wszak jednającą pogodę ducha, pięknie woalującą zepsucie i przegnicie duszy, jej okrucieństwa, magirasistowskich zapędów oraz braku skrupułów. Pod przyjemnym dla oka wygięciem karminowych warg, kryła się absolutna złość – jeszcze nie przechorowała rozstania z Leandrem, a gotowa udusić go gołymi rękami, czy utopić w raptem łyżce wody, drżała wewnętrznie.

Kulturalnym skinięciem głowy pożegnała panny, wyplątując się z ich okręgu, przemykając między wydatnymi, drapieżnymi sylwetkami. Chwyciła przy okazji jeden z kieliszków szampana, wirujących na tacach między gośćmi; umoczenie ponownie warg, ślad szminki pozostawiony na szkle, zmrużenie ocząt przeczesujących ciżbę zgromadzonych.

Wystawiane przez nią imprezę mogłyby konkurować z tymi, które wyprawiał Gatsby. Brokat, błysk, wirujący na parkiecie czarodzieje, stukot obcasów, schludne upięcia włosów, duszna atmosfera perfum i sypkiego pudru spoczywającego na rumianych obliczach.

Ona sama prezentowała się nienagannie, a granatowa sukienka wyplatana cyrkoniami przypominała sam nieboskłon, otulając ją miękko w talii, ciągnęła się do kolan, przylegając do sylwetki. Dłonie i przedramiona okryte były jedwabnymi rękawiczkami, a całokształt jej ruchów przypominał lekkie sunięcie w eterze. Bogato zdobione kolczyki sunęły po puklach czarnych włosów, aby zatrzymać się nad linią ramion, a sylwetka zdawała się być odrobinę wyższa, za sprawą wysokich obcasów.

Sunęła wzrokiem, aż natrafiła na Blacka, zajętego rozmową z osobistością należącą niechybnie do ważnych; nie chciała niegrzecznie wcinać się w konwersację, więc chwytając kolejny kieliszek szampana, odczekała parę minut, nim ruszyła ku Perseusowi.

– Kogo moje oczy widzą! – rzuciła, udając szczerozłote zdziwienie. – Gdzie zgubiłeś kompanię? Czyżbyś przybył sam? – spytała miękko, unosząc brwi.

– Nie pozwolę ci opuścić tej sali, póki ze mną nie zatańczysz – rzuciła po chwili, odkładając kieliszek na tacę.

Istotnie, szum tworzył lekki rozgardiasz w jej głowie, wiedziony dłonią alkoholowej rozpusty. Zachowywała jednak normę swojego jestestwa, nie chybotała się na wysokich obcasach – jeśli wierzyć plotkom, wręcz się w nich urodziła – a język w żadnej mierze się nie plątał. Procenty jednak wprawiły ją w zaskakująco dobry humor, malując krystaliczny uśmiech na obliczu.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#2
18.03.2024, 00:06  ✶  
Wciąż nie przyzwyczaił się do ciężaru złotej obrączki, która przed trzema miesiącami zjawiła się na jego serdecznym palcu; dobitne przypomnienie o tym, że był związany z kobietą, wobec których nie żywił żadnych głębszych uczuć. Troska, sympatia, czasem pożądanie pod wpływem alkoholu - ale nigdy miłość, która dla Perseusa stanowiła wartość nadrzędną. Gdyby tylko chciała rozmawiać! Tak szczerze, dogłębnie, o czymś więcej niż kolor ścian w salonie, egzaminy na kursie, czy innych codziennych sprawunkach. Lecz ona nie chciała, a on nie wiedział już w jaki sposób miałby do niej dotrzeć. Był bezradny wobec jej chłodu.
Trwał więc w tym narzuconym mu związku, nieszczęśliwy i samotny i z zazdrością spoglądał na pary wirujące na parkiecie. Nie przyprowadził jej na przyjęcie wyprawiane przez Lorettę; nawet jej o nim nie powiedział, uznając, że i tak nie chciałaby z nim pójść. A nawet jeśli, czułby się w jej towarzystwie niezręcznie. Niezręcznie względem własnej żony!
Czy to zdrada? W pewnym sensie; Perseus jednak potrzebował samotnych wyjść. Takich, podczas których będzie mógł konwersować z ludźmi na swoich zasadach - lekko, serdecznie, niekiedy żartując w sposób, w jaki mu nie przystało. Bez ciągłego lęku, czy przypadkiem nikogo nie uraził. Bez ciągłego dbania, by rozmowa nie stała się dla niej niezrozumiała. To okrutne, ale niewiele przecież o niej wiedział; nie był pewien, czy poza modnymi salonowymi tematami umiałby znaleźć z nią wspólny język.
Ale nawet teraz rozmowa się nie kleiła. Płytka, powierzchowna i zupełnie jałowa. Dlatego cieszył się, gdy sama gospodyni obdarzyła go swą uwagą. Odpowiedział jej uśmiechem; szczerym i promiennym jak wiosenne słońce.
— Powiedziałem jej, że mam dyżur w Lecznicy — wyznał półszeptem, uprzednio rozglądając się, czy nikt nie znajduje się na tyle blisko, by ich podsłuchać — Nie czułaby się tu dobrze.
On nie czułby się dobrze z żoną, która zdawała się wszystko robić jak za karę. W pewnym sensie takie właśnie było ich małżeństwo - za karę, zawarte pod przymusem narzuconym przez rodziców.
— Chętnie, jeśli nie masz nic przeciwko kulawemu partnerowi — odpowiedział, po czym oparł swoją laskę o bok pobliskiego fotela i wyciągnął dłoń w stronę kuzynki, zapraszając ją do tańca.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (397), Perseus Black (348)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa