• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [20.05.72, wykopaliska w Walii] Krople wspomnień

[20.05.72, wykopaliska w Walii] Krople wspomnień
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
15.09.2023, 16:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2024, 22:35 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono w Piszę, więc jestem, Guinevere McGonagall.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Dopiski z barda wrzuca Brenna L.

Podczas badań pracowni, którą znaleziono w podziemiach zrujnowanej wioski, natknięto się na kilka znalezisk. Jednym z najbardziej fascynujących był mechanizm, odkryty w rozbitej skrzyni - kiedyś zapewne chronionej potężną magią. Większość jej zawartości, podobnie jak ona sama, uległa zniszczeniu, zarówno na skutek katastrofy, która pochłonęła wioskę, jak i upływu czasu. Ocalał jednak pewien mechanizm, który początkowo wydawał się po prostu rzeźbą, przedstawiającą czarne drzewo, wykonany ze zdumiewającego materiału. Jego właściwości z pewnością zmieniono za pomocą magii, dzięki czemu przetrwał aż do dziś. Gałęzie drzewa poruszały się lekko i najpierw zakładano, że jest to po prostu magiczny przedmiot... Ale bliższe badania wskazały na to, że odpowiednia manipulacja gałęziami być może wywoła jakiś efekt.
Tylko jaki?
Drzewo zostało starannie sprawdzone, najpierw przez Aletheę pod kątem klątw, a następnie przez Cathala. Nie przypominało niczego, z czym zetknęliby się w swojej dotychczasowej pracy, ale nie wydawało się niebezpieczne. Ostatecznie przekazano je więc specjalistce od mechanizmów, Pandorze - z nadzieją, że zdoła odkryć, o co chodzi. Mogła skorzystać z namiotu, w którym urządzono coś na kształt prowizorycznej pracowni, ustawiając w środku długi blat, skrzynię z narzędziami, kilka ław. Tu też przechowywano odpowiednio zabezpieczone kilka przedmiotów, które Shafiq zdecydował się zabrać z podziemi od razu.

Opiszcie dziewczęta w dowolnej ilości tur, jak nad tym siedzicie - mechanizm jest skomplikowany i zajmie to trochę czasu, ale Pandora znajdzie w końcu sposób. Ginny może po prostu jej towarzyszyć. Kiedy dojdzie do otwarcia drzewa, oznaczcie mnie na dc, wrzucę wam, co się stanie.
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#2
09.10.2023, 00:36  ✶  
Udało się im przetrwać pod ziemią, uznała to za sukces w pracy. Było ekscytująco, długo nie mogła zebrać myśli. Głowę miała pełną pomysłów na nowe wynalazki oraz ulepszenie tych, które już stworzyła. Było to nowe, zupełnie inne doświadczenie od robienie wykresów nieba lub skręcania zegarów. Kilka zadrapań i siniaków nie robiło Pandorze różnicy, chociaż nieco odznaczały się przez kolor jej skóry. I to zadanie, które dostała!
Przyszła do namiotu przed czasem, wyposażona we wszystkie swoje narzędzia, trochę ksiąg oraz notatek, za uchem wetknięty miała mugolski ołówek z gumką, który wydawał się jej cholernie praktycznym sposobem do rozrysowywania planów. Dzierżyła też dwa kubki z kawą, bo słyszała, że nie będzie sama. Ich ekipa była naprawdę duża, a Prewettówna starała się dbać o dobry nastrój, zapewniając gorące napoje oraz zapas przekąsek - tym razem były to drożdżówki z serem, bo nie była pewna, co preferuje jej dzisiejszy współpracownik. Omiotła wnętrze namiotu wzrokiem, przypominając sobie wszystkie instrukcje od Cathala oraz Lety - którą wciąż wydawała się brunetce niezwykle fascynującą osobą. Przeniosła skrzynie na ziemię, rozłożyła dywanik oraz poduszkę z narzędziami, napoje i jedzenie zostawiła na stoliku. Gdy właśnie związywała burzę włosów w wysokiego koka, do namiotu weszła Ginny. Turczynka - jak to miała w zwyczaju, uśmiechnęła się do niej promiennie.
- No cześć! - rzuciła na wstępnie, aby gdy uwinie się z włosami podejść do niej i wyciągnąć dłoń. Przesunęła po twarzy kobiety spojrzeniem ciemnych oczu, pozbawionym jednak wyższości lub jakikolwiek negatywnych emocji. - Jejku, ale jesteś piękna! Pandora, miło mi! Ciesze się, że możemy razem współpracować! Mam nadzieję, że lubisz kawę? - ruchem dłoni wskazała na stolik i bezceremonialnie pociągnęła ją w jego stronę, sięgając po kubek. Ciemna, nieco gorzka i gorąca, pachniała obłędnie w połączeniu ze świeżym wypiekiem. Zrobiła łyka, a następnie ułamała kawałek drożdżówki, wsuwając sobie do ust. Mruknęła z zadowoleniem, cały czas przyglądając się przyjaźnie dziewczynie. - Pyszne! Lubię zaczynać dzień od dobrego śniadania i kawy, lepiej mi się pracuje. Właściwie, to od czego jesteś specjalistką? - zagadnęła z zainteresowaniem. Gdy brunetka poświęcała uwagę drugiemu człowiekowi, było tak, jakby poza nim reszta świata miała niewielkie znaczenie, ta dziewczyna naprawdę uwielbiała ludzi i umiała dostrzec w nich dobro oraz piękno, nawet gdy je maskowano. Kolejny łyk kawy zwilżyła wargi, a kosmyk włosów uciekł jej zza ucha i opadł na twarz. Fakt, że zachowywała się w ten sposób - jakby znały się kilka lat, mógł być czasem nieco przytłaczający. Z Prewettówną już tak było, że albo się ją kochało, albo nie.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#3
09.10.2023, 08:29  ✶  

Wciąż była tutaj nowa dla części osób pracujących przy wykopaliskach. Fakt, że nie mogła być przy znalezieniu ruin jej nie deprymował – ot, tak musiało być. Co prawda była już wtedy w Anglii, ale musiała jeszcze załatwić kilka innych spraw nim mogła się bez przeszkód oddać swojej pracy. To był ledwie ułamek dni, ale wystarczający by zrobił różnicę. Lecz nie było to istotne – bo teraz już tutaj była i akurat miała czas by asystować Pandorze. Była drugim medykiem grupy, mogła więc nieco odciążyć Nell i przypilnować przy specjaliście od mechanizmów, by nie zadziało się nic złego, a jeśli się zadzieje – to by móc szybko temu zaradzić.

Ginny spięła włosy w wysoki koński ogon, bardzo delikatnie umalowała oczy i ubrana w ciemne spodnie i luźną, wzorzystą koszulę wpuszczoną w spodnie, z większą torebką wypełnioną narzędziami przydatnymi dla medyka weszła do namiotu. Pandora już tam była, a nęcący zapach kawy rozlewał się wokół. Ginevra uwielbiała ten zapach. Tak jak uwielbiała kawę – czarną i gorzką.

- Cześć – przywitała się z dziewczyną i uśmiechnęła się do niej ciepło, a potem uścisnęła jej dłoń. - Dziękuję, ty również – odpowiedziała jej bliska roześmiana się, na co wskazywały przymrużone jasnobrązowe oczy. Chyba natknęła się na promyczka wesołości – czyli całkowite przeciwieństwo cynicznego i kpiącego ze wszystkiego Cathala. - Ginevra, ale możesz mi mówić Ginny – przedstawiła się Pandorze, a potem rozświetliły się jej oczy. - Kocham kawę – i to miłością wierną i czystą. Bez obrazy jednak dla Anglików, uważała że na kawie to się nie znają za nic. Na herbatach może i tak, ale specjalistami od kawy to nie byli. I całe szczęście, że wiedząc o tym, zabrała z Egiptu cały zapas kawy, teraz szczelnie zamknięty w domu pod Londynem. Tutaj na wykopaliskach miała tylko jedną puszkę, z którą rzecz jasna nie chodziła po obozowisku.

Dała się pociągnąć Pandorze do stolika, kompletnie nie protestowała, ani się nie skrzywiła, nic z tych rzeczy. Za to od razu sięgnęła po drugi kubek i zbliżywszy go do nosa już wiedziała, że to nie będzie standardowa serwowana przez typowych Anglików lura. Ale Pandora też wyglądała na Angielkę w równym stopniu co sama Ginny: czyli tak sobie. Zrobiła łyka i aż się rozmarzyła.

- Tego mi brakowało – nie to żeby nie potrafiła kawy sobie zaparzyć, bo oczywiście, że umiała. Raczej chodziło o to, kiedy ktoś inny parzy ją dla ciebie. - Faktycznie przepyszna. Nawet nie wiesz jak mi brakuje dobrej kawy – wystarczyło iść do kawiarni i dostać coś, co kawę tylko przypominało. Ginny mówiła z akcentem, jeśli nie po wyglądzie, to po tym dało się łatwo poznać, że nie była stąd. - Jestem magimedykiem – wyjaśniła dziewczynie swój powód bycia tutaj - Ale prócz tego jestem historykiem i specjalizuję się we wróżbach, przepowiedniach i szyfrach – dodała i uśmiechnęła się do Pandory, sięgając po drożdżówkę. Nie przeszkadzał jej sposób bycia Prewettówny, sama była pozytywnie nastawiona do świata i ludzi, czasami niektórym matkowała, ale ogólnie była bardzo otwartą i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi osobą. - A ty? Słyszałam, że znasz się na mechanizmach – zagadnęła.

Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#4
10.10.2023, 01:08  ✶  
Obydwie były nowe, Panda znała ludzi od kilku dni, nie licząc Cathala, z którym miała rozmowę o prace i nie licząc Sebastiana, na którego wpadła podczas jednej z nocy w Londyńskim, Magicznym Muzeum. Bardzo dobrze to wspominała. Prewettówna była nastawiona pozytywnie do wszystkiego i wszystkich na tych wykopaliskach, a kamienne figury, pokaz Lety i to, że zostali wessani pod ziemie, na zawsze zostanie w jej pamięci, jako cudowna przygoda. Lubiła czuć, że żyje.
Dziewczyna, która weszła do namiotu, była naprawdę zjawiskowa. Nazwałaby ją nawet Orientalną, jej uroda pewnie sprawiała, że trudno było o niej zapomnieć. Uśmiechnęła się szczerze zachwycona - nie należała do kobiet zazdrosnych, lubiła pięknych ludzi, chociaż dla niej każdy miał w sobie coś wyjątkowego. Ciemnowłosa nie wyglądała, na nieśmiałą i zareagowała dość otwarcie, co trochę Turczynkę zaskoczyło, bo z tego, co zauważyła, większość osób z ich drużyny była trochę zdystansowana. Rookwood na przykład.
- Ty możesz mówić mi, jak chcesz! Panda, Dora, Pandora, dziewczyna od mechanizmów. - odparła pogodnie, nie mogąc powstrzymać roześmiania się, które zresztą sprowokował uśmiech jej nowej towarzyszki. Puściła jej też oczko, decydując się, że od razu porwie ją na kawę i ciastko. Co lepiej wiązało ludzi niż wspólne jedzenie? W Turcji zwykle jedzono posiłki razem, wyniosła to z domu dziadków. - Ja też kocham kawę Ginny. To pierwsza rzecz, która nas łączy - no, może druga, bo obydwie nie jesteśmy specjalnie angielskie.
Wzruszyła ramionami ze spokojem. Zgodziłaby się z nią, że mieli na wyspach znacznie lepsze herbaty niż kawy. Te zwykle dostawała w paczkach od babci lub kupowała, gdy podróżowała. Wykonując zlecenia ,miała ku temu sporo okazji, brunetce było ciężko usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo, zawsze miała cos do zrobienia i była słaba w odpoczywaniu. - Ciężko trafić na dobrą kawę u Brytyjczyków, ale.. - pożaliła się jednak głośno, robiąc smutną minę w jej stronę, żeby zaraz wyprostować plecy, a wolną dłonią zgarnąć nachalny kosmyk z twarzy. - Przywiozłam trochę tej od dziadka.
Zakończyła konspiracyjnym szeptem, przykładając palec do ust. Była naprawdę zachwycona, że dziewczynie smakowało i niewiele myśląc, wskazała dłonią na poduchy przygotowane obok mechanizmu, aby usiadły. Zabrała oczywiście drożdżówki. Po co miały stać?
- Powróżysz mi kiedyś? - zapytała podekscytowana, przyglądając się jej podczas siadania ze skrzyżowanymi nogami. Swobodnie położyła kubeczek obok nogi, zabierając się za skubanie słodkiej bułki. Jej brązowe oczy, które otaczał wachlarz ciemnych rzęs, nieustannie przyglądały się nowej koleżance. Wiedziała, że ją polubi. - Tak, to moja główna specjalność, ale znam się też na astronomii i na magicznych stworzeniach. Staram się znać na dużej ilości rzeczy, jestem nieprzyzwoicie ciekawska, więc musisz mi wybaczyć, jak będę zadawała Ci dużo pytań.
Uprzedziła ją, przekręcając głowę na bok z uśmiechem. Prawda była taka, że Pandora większość czasu poświęcała na naukę, jak typowy Krukon. Zawsze starała się poprawić. Wiedziała, że nie mogła być ekspertem we wszystkich, większości dziedzin magii zupełnie nie używała, ale wierzyła, że świat opierał się też na innych rzeczach. Umiała trochę gotować po mugolsku, była dobra w szachy i w jeździe konnej. - Historyk i magimedyk, co? Musisz być piekielnie inteligentna. To ciężkie kierunki, chociaż jestem przekonana, że Cathal stwierdził, że historia wcale nie jest taka trudna.
Oczywiście, że była, ale głupio było nie zgadzać się ze swoim całkiem przystojnym, ale ciut mało optymistycznym szefem. Wtedy powiedział, że ma złe przeczucia i zaatakowały ich brzydkie figury.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#5
10.10.2023, 20:43  ✶  

Pod tym względem Ginny miała prościej: to nie były jej pierwsze wykopaliska, a poza tym z Cathalem, Letą, Jamilem i Nell miała już okazję pracować. Głównie to dlatego tutaj przyjechała – bo znała część ekipy, znali jej możliwości i Cathal nadal chciał współpracować. Poza tym nie było problemu z językiem, a drugi medyk zawsze był pomocny, tym bardziej, że miała też inne atuty. Potrzebowała jednak zamknąć pewne sprawy w Egipcie, by spokojnie móc się przeprowadzić tutaj: a planowała przeprowadzkę na dłużej, bo to na wyspach Wielkiej Brytanii były rzeczy, które najbardziej ją interesowały. To nie była więc kwestia spakowania się i wyjechania z dnia na dzień.

– Tak mi się właśnie wydawało, że nie masz typowo angielskiej urody – angielki nie były tak śliczne. To znaczy jako ogół, bo oczywiste, że czasem się jakaś trafiła, ale najczęściej z domieszką krwi innego narodu. Angielki z dziada pradziada… cóż… –Dobra kawa to podstawa. Nie rozumiem dlaczego w kawiarniach podają ją z mlekiem i cukrem. Przecież to nie ma sensu – poskarżyła się, ale to nie miało być narzekanie dla narzekania, a dla nawiązania rozmowy z nowo poznaną dziewczyną. Ot od słowa do słowa. – Czyli twoi dziadkowie też nie są stąd? – upewniła się i uśmiechnęła. – Ja przywiozłam sobie zapas kawy z Egiptu, bo już wiedziałam, że to co mają tutaj to się nie nadaje. Jak będziesz miała ochotę to zapraszam na kawę – miała wrażenie, że znalazła tutaj bratnią duszę jeśli chodzi o zamiłowanie do kawy, a skoro tak… to mogły w ten sposób sobie wyrobić pewien rytuał. Raz kawa od jednej, raz kawa od drugiej… Zrozumiała aluzję Pandory i też usiadła na poduszce, chociaż zaraz wyciągnęła różdżkę, żeby przywołać do siebie kubek kawy i talerzyk.

– Oczywiście – uśmiechnęła się, bo naprawdę to lubiła, to znaczy wróżenie. – Nie wszyscy tutaj poważnie podchodzą do tak delikatnej i mistycznej sztuki jaką są wróżby, ale przynajmniej nie podważają moich kompetencji – a po wczoraj… Może nawet odrobinę przekonała Cathala do tego, że to nie są żadne wyssane z palca bajeczki. Ginevra nie była żadnym szarlatanem, który mówi byle co przy wróżeniu; naprawdę zaglądała w strony, jakie chciała pokazać jej magia. – Ale powróżę ci z chęcią i kiedy tylko będziesz chciała – wyjaśniła i uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny. – Nie przeszkadzają mi pytania. Nie ma nic złego w ciekawości – puściła do niej oko. – Moja matka zachęcała mnie do astronomii, żebym była biegła w stawianiu horoskopów, ale jakoś nigdy mnie nie ciągnęło. Wolałam liczby – drogi życia i inne tego typu… Duża część jej życia kręciła się wokół wróżb i przepowiedni. – Magiczne stworzenia… Przydatne. Zresztą tak jak mechanizmy – pochwaliła. Było tutaj zbiorowisko indywiduów, a wielu z nich parało się dziedzinami pozornie tak odległymi… Ale to grało.

– Nie jest trudna, ale jest dla wielu nużąca. Miałam może trochę łatwiej, załatwiłam się na indywidualny kurs w Uagadou, więc mogłam uczyć się tych rzeczy, które rzeczywiście mnie interesowały i były mi potrzebne. Ale dziękuję – a dzięki temu później łatwiej było jej zapisać się też na kursy uzupełniające po szkole i poszerzać wiedzę. Prościej było też je sfinansować. Jej rodzina nie była może obrzydliwie bogata, ale zarabiali też wystarczająco by wspomóc córkę w jej zainteresowaniach, a że od dziecka wiedziała, co chciałaby robić w przyszłości i nie zmieniło się to, to było nieco prościej. – Cal też jest historykiem. Nie słuchaj jego marudzenia, często psioczy pod nosem na różne rzeczy – uśmiechnęła się krótko, bo zaraz ten uśmiech skryła pod kubkiem.

Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#6
12.10.2023, 01:51  ✶  
Zawsze pracowała na własny rachunek, starała się być niezależna najbardziej, jak było to możliwe -ku niezadowoleniu ojca. Prewett byli rodem obrzydliwie bogatym, ale Pandora wolała sama na siebie zarabiać, a większość otrzymywanych od rodziców pieniędzy składowała w skrytce lub rozdawała biednym. Kochała podróżować, być w biegu i bardzo trudno byłoby jej któreś miejsce nazwać domem. Praca na wykopaliskach z ekipą tak różnych i ciekawych ludzi była czymś ekscytującym, nowym. Dostarczało jej to nowych bodźców, adrenaliny — tak, jak Ginny pewnie miała przy przygotowaniach do przeprowadzki do miejsca, w którym chciała rozpocząć swoje nowe życie. Egipcjanka na pewno będzie cieszyła się popularnością, wiedziała po sobie, że angielscy gentlemani zwracali uwagę na to, co było orientalne w granicach rozsądku.
- Mój ojciec jest Brytyjczykiem, mama pochodzi z Turcji, ale mam geny bardziej w jej stronę, jeśli chodzi o wygląd. - wyjaśniła pogodnie. Po ojcu była dość wysoka i silna z charakteru, chociaż trudno wybrać, po kim była jej dominująca upartość. Pewne było natomiast, że księżniczką rodziny był Laurent, nie ona. Zgodziłaby się jednak z tym, że niewiele dziewcząt czystego, angielskiego pochodzenia było ładnych. Co prawda zdaniem Pandory każdy człowiek miał w sobie piękno, ale aparycja, cóż. - Ja też nie. I nie rozumiem picia kawy na zimno. Muszę Ci jednak wyznać, rok temu skusiłam się na edycję jesienną, tuż przed świętem duchów i ta kawa, chociaż z odrobiną mleka, była doskonale doprawiona.
Miała minę, jakby popełniła poważne przestępstwo i czekał ją Azkaban za to mleko. Do cukru nie mogła się przekonać, jadła dużo owoców jako wegetarianka i sztucznie dosładzane rzeczy bardzo ją mdliły, jak słodka herbatka, kawa czy nawet sypnięte cukrem naleśniki.
- W takim razie zrobimy małą wymianę, ja Cię zaproszę na Turecką kawę i wódkę, a Ty mnie na Egipską kawę i... Hmmm, jaki macie tam popularny alkohol? Byłam dosłownie godzinę w Kairze, ale niczego nie zdążyłam zobaczyć. A szkoda! Nasz przystojny szef był zachwycony, jak coś mi wspominał.
Wzruszyła ramionami z odrobiną smutku w ciemnych oczach, dodając w głowie do swojej listy jej ojczyznę. Musiała się dowiedzieć o tym więcej. Co prawda jej ulubionym chyba krajem była Islandia, ale nie oznaczało to, że skreślała inne lub ich nie lubiła. Oczywiście, że miała ochotę się z nią spotkać. Uwielbiała ludzi, towarzystwo i przygody. A miała wrażenie, że Ginny miała też słabość do przygód. Gdyby tylko czytała w myślach, pisnęłaby i klasnęła na jej myśli o rytuale, gotowa do wdrążenia go w życie.
Na poduszkach było wygodniej. Popijała gorący, aromatyczny napar i przegryzała drożdżówką, wędrując spojrzeniem pomiędzy nią a mechanizmem, który miała rozbroić. Narzędzia leżały uszykowane, czekając, aż właścicielka po któreś sięgnie.
- Mnie się wydaje fascynujące. Gdyby nie było w tym prawdy, ludzie by z tego nie korzystali. Będę bardzo szczęśliwa, jak użyczysz mi swojego talentu. Mogę nawet teraz, pomiędzy naszą kawą, słodkim, drzewkiem i rozmową. Jestem uniwersalna.
Przekręciła głowę, przyglądając się jej z błyskiem w oczach. Kilka kosmyków włosów uciekło z koka , muskając szyję i ramiona. Wiatr zakołysał materiałem zakrywającym wejście do namiotu. Poranek był naprawdę miły, nie mogła przestać się uśmiechać. Pewien blond włosy czarodziej przemknął jej przez myśl, pewnie już dawno był na nogach.
- Jeśli zmienisz zdanie, chętnie Ci z Astronomią pomogę. To też może być wymiana jak z kawą. Powiem Ci szczerze Ginny, że nie ma wielu piękniejszych rzeczy od nieba z odpowiednimi konstelacjami. Masz wtedy wrażenie, że świat rozciąga się w nieskończoność, a Ty możesz zrobić wszystko.
Rozmażyła się odrobinę, przymykając oczy i mrucząc cicho. Pomimo tego, że była dość inteligentna i ciekawska, starała się być skromna. Nie lubiła być w centrum uwagi, nie lubiła mówić o sobie i wolała skupiać uwagę na rozmówcy.
Cudowne było to, jak ich zgraja była w sumie mało magiczna. Nie taka typowo magiczna! Bo jak wielu było czarodziejów, którzy rezygnowali z magii bojowej na rzecz run, mechanizmów czy zaklinania i klątw? Uśmiechnęła się pod nosem szerzej, dumna i wdzięczna, że na nich trafiła.
- Rozumiem. Zdolna z Ciebie kobieta. - tym razem to ona ją pochwaliła, kolejny raz dopijając kawy i przegryzając bułką. Lubiła ludzi z pasją bardziej niż tych, którzy starali się po prostu przetrwać i dobrze zarobić. Nie wyobrażała sobie robić czegoś, czego nie lubiła. Wolałaby piec bułki i żyć do końca miesiąca ledwo na ostatkach galeonów, niż być sędzią czy prawnikiem, który zarabiał krocie. Zwilżyła wargi, dłonią otrzepała okruszki, przytakując. - Jest strasznie inteligentny, miło na niego patrzeć, ale muszę przyznać, trochę marudzi i nie jest optymistą. Kracze złe rzeczy, a to je przyciąga. Ostatnio nas wessała hmm klapa w podłodze? I wypowiedział te swoje czarno widzenie, to nas zaatakowały brzydkie pomniki! Ale wszyscy byli niesamowici i daliśmy radę. Szkoda, że Cię nie było Ginny!
Niekontrolowała siebie, więc od tak chywyciła jej dłoń, zaciskając ją delikatnie. Zupełnie, jakby znały się od zawsze.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#7
13.10.2023, 16:35  ✶  

Jej rodzina nie należała do tych wielkich bogaczy, ale nie była też biedna. Ojciec miał w końcu fundusze na wyjazd do Egiptu i jako klątwołamacz zarabiał niezłe pieniądze, zaś rodzina jej matki też nie była biedna. Ginevra jednak chciała się uniezależnić i pracowała na swój własny użytek, tym bardziej, że miała brzydką miłość do hazardu i nie chciała robić rodzinie jakichś niepotrzebnych długów, gdyby coś nie poszło jak trzeba…

– Musisz mieć piękną matkę w takim razie – rzuciła komplementem i puściła oczko do Pandory. – Ale widzę tutaj podobieństwo, bo mój tata też pochodzi z Anglii, przeprowadził się do pracy do Egiptu i tam poznał mamę. A wygląd to jak widzisz – wyszczerzyła się do Pandory, bo jej uroda mocno odznaczała się na tle Anglików – opalona, ciemne włosy, nieco ostrzejsze rysy twarzy. – Jest tu z nami Jamil, on też jest pół Brytyjczykiem – pół Egipcjaninem, tylko, że akurat angielką jest jego matka. Może miałaś okazję go poznać, znam się z nim jeszcze ze szkoły – to był ich gość od wywoływania duchów, ale Ginevra nie wiedziała, kogo Pandora zdążyła już poznać, a kogo nie. Jamil natomiast zebrał się do Anglii trochę szybciej niż ona. – Na zimno? Ale po co – też nie rozumiała, a jeśli chodzi o jakieś dodatki i przyprawy do kawy to czasami mogły smakować dobrze. – Musiałabym spróbować – przyznała a następnie lekko przekrzywiła głowę na bok. – Jestem za. A popularny alkohol… W Egipcie mało się pije alkoholu, raczej jest sprowadzany. Mogę cię zaprosić za to na sziszę, paliłaś kiedyś?

Pandorze dobrze się wydawało – Ginevra lubiła przygody. Dlatego tutaj była.

– Po prostu jest wiele oszustów, a ludzie mylą też wróżby z przepowiedniami, a to nie jest to samo, bo nie trzeba być jasnowidzem, by wróżyć i nie każdy jasnowidz dotyka w ogóle wróżbiarstwa, chociaż wielu tak – dlatego się nie gniewała na to, że ludzie w to nie wierzyli, albo traktowali jak bajki. Nie musieli w to wierzyć, by miało to swoją moc. – Mogę ci powróżyć z fusów kawy, o ile jakieś masz na dnie kubka – zaproponowała. – Ale musisz najpierw wypić rzecz jasna – wyjaśniła jej. Nie miała też pojęcia jakie doświadczenie Pandora ma z wróżeniem, więc wolała powiedzieć taką, być może dla niektórych, oczywistość. To nie była jedyna metoda na wróżenie, ale w tym momencie najwygodniejsza, chociaż to nie w niej się Ginny głównie specjalizowała. Ale była przeszkolona, nie robiło jej to problemu.

– W takim razie musisz koniecznie przyjechać do Egiptu. Kiedy wyjdzie się poza miasto, trafi w głąb pustyni na przykład na jakieś wykopaliska i spojrzy w nocy na niebo… Nie znam piękniejszego widoku. Wyobrażam sobie, że miałabyś tam na co patrzeć – miałaby też o czym porozmawiać z jej matką tak prawdę powiedziawszy, bo jej mama była egipską jasnowidzącą i wróżbitką, znała się na tych wszystkich rzeczach bardzo dokładnie.

– Och, dziękuję. Ale ty widzę też masz niczego sobie wiedzę. Bardzo niestandardowe zainteresowania – pochwaliła Pandorę i uśmiechnęła się, kończąc drożdżówkę. – Ach, tak, typowy Cal – parsknęła pod nosem, bo jego psioczenie i czarnowidzenie było wręcz legendarne. Ginny lubiła sobie trochę czasami zrobić z tego niewinne żarty. Ale to tak z sympatii. Musiała też się zgodzić, że owszem, był przystojny i inteligentny. I niemalże pozbawiony dżentelmeńskich manier. – Musiałam dopiąć sprawy papierkowe z Ministerstwem, nie chciałabym wam na głowę ściągnąć jakiejś niepotrzebnej kontroli, a trochę się przeciągnęło przez wydarzenia z początku maja – wytłumaczyła swoją nieobecność i uśmiechnęła się do Pandory, nie wyrywając ręki, kiedy Prewettówna złapała ją jak gdyby nigdy nic. Za to zacisnęła też swoje palce – dobrze się czuła tutaj, w tym namiocie i w jej towarzystwie. I byłą pewna, ze nawiążą nić porozumienia. Już nawiązały właściwie.

Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#8
13.10.2023, 22:57  ✶  
Pandora zwykle nie przyznawała się do swojego nazwiska, bo po co ludzie mieli oceniać ją przez jego pryzmat, a nie za to, co osiągnęła sama? Zresztą, o wartości człowieka nie świadczyło pochodzenie lub czysta krew, a sposób postępowania i moralny kompas. Wierzyła, że nie było złych ludzi z natury, chociaż w obecnych czasach zdawało się to być wyjątkowo naiwne. Były do siebie bardziej podobne, niż zapewne obydwie to podejrzewały, a niewinne spotkanie przy kawie, bułeczce i starym mechanizmie, mogło zaowocować nawiązaniem głębokiej i silnej więzi. W miłości do hazardu też ewentualnie brunetka mogła jej pomóc.
Na jej oczko uśmiechnęła się, sugerując wyrazem twarzy, że jawnie nie była w tym sama, bo ktoś tak urodziwy, jak Ginny, nie mógł mieć brzydkich rodziców.
- Trzeba więc przyznać, że nasi ojcowie mają naprawdę dobry gust i cenią sobie oryginalność. - bezradnie wzruszyła ramionami. Były ciekawsze od angielek, u których dominowała zwykle bladość, delikatniejsze rysy twarzy i dość często jasne włosy, chociaż na przestrzeni lat zdążyła zauważyć, że kilka wielkich nazwisk miało je w odcieniu mahoniu lub czerni. Na wspomniane imię, pokręciła głową. - Niestety, ale bardzo bym chciała. Też jest mniej niż bardziej Brytyjski? Kobiety o ciekawej urodzie idzie spotkać znacznie częściej niż mężczyzn. Chociaż tutaj akurat, zdradzę Ci sekret, mężczyzn zawsze wolałam o blond włosach. - wyznała szeptem, jakby zdradzała jej przynajmniej sposób na pokonanie jakieś paskudnej klątwy. W każdym umiała znaleźć coś ładnego, każdy człowiek był na swój sposób piękny, ale lubiła jasne włosy i oczy w kolorze nieba, które na myśl przywodziły astronomię. - Też nie rozumiem, zimna kawa nie ma sensu. Hmmm, nigdy nie próbowałam, a więc jesteśmy umówione. I to na dwa!
Uczciła to solidnym łykiem przyzwoitej, gorącej kawy, a nie jakieś profanacji. Ceniła sobie takie dziewczęta, jak Ginny, bo było ich niewiele. Do głowy przychodziła jeszcze Brenna i Geraldine, obydwie miały te szalone iskierki w tęczówkach. I z takimi ludźmi budowało się jedne z najciekawszych wspomnień. Żałowała, że nie wzięła ze sobą swojego aparatu, zrobiłyby sobie zdjęcie. Słuchała jej z zainteresowaniem, uwielbiała dowiadywać się nowych rzeczy.
- Naprawdę? Nie myślałam, że to takie skomplikowane, ale za to wierzyłam, że wróżbiarstwo jest bardzo ciasno związane z jasnowidzeniem. - wyjaśniła z odrobiną skruchy, przesuwając palcem po szyi w zakłopotaniu. Hjalmar robił tak z karkiem, a ona podłapała to już dość dawno, całkiem nieświadomie. Potrząsała kubkiem, sprawdzając, ile jej zostało. - Jeszcze chwila w takim razie, może Ty mi powróżysz z fusów, a ja zacznę ten mechanizm, bo mnie potem Cathal zabije.
Zaproponowała z rozbawieniem, oczywiście żartując, bo nie podejrzewała go o taką brutalność względem współpracowników. - Skoro już się umówiłyśmy na dwa spotkanie, to może też trzecie? Ja Cię porwę do Turcji, a Ty mnie do Egiptu, a potem wymienimy się doświadczeniami. Moi dziadkowie mieszkają w naprawdę pięknej okolicy. Lubisz konie? Próbowałaś kiedyś jeździć? I wiesz co, kupiłaś mnie tym niebem.
Przyznała bez bicia, dojadając bułkę i otrzepując dłonie. Zerknęła na mechanizm, a potem na narzędzia. - Typowy Cathal. - przyznała ze śmiechem, autentycznie rozbawiona jej stwierdzeniem. Był naprawdę nietuzinkowym szefem, chociaż zupełnie nie mogła go sobie wyobrazić z kobietą. Może z bibliotekarką? - Ministerstwo i jego organizacja pracy w działach innych, niż Aurorski, naprawdę wymaga modernizacji. - skomentowała z wywróceniem oczu na to, jak długo musiała czekać na pozwolenie czy inny papierek i właśnie przez to ominęła ją cała zabawa. Ścisnęła dłoń dziewczyny raz jeszcze, gdy ta odpowiedziała na gest i posłała jej szczery, łagodny uśmiech. . - Mam podzielność uwagi, więc nadal możemy rozmawiać. No, przynajmniej dopóki nie trafię na coś, czego nie znam. - wyjaśniła, ruchem głowy pokazując na jej dzisiejszą zagadkę i przysuwając się do konstrukcji. Potem wzięła dłoń śrubokręt, aktywowała swojego mechanicznego, małego świetlika i westchnęła, skupiając na chwilę na zadaniu, nie na Ginny — chociaż ona była ciekawsza i ładniejsza, niż zadanie. Chwilę wcześniej zrobiła jeszcze łyk kawy, zostało raptem na jeden.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#9
05.11.2023, 17:09  ✶  

Świat był naprawdę małym miejscem, skoro dwie kobiety z tak mieszanych rodzin spotkały się na wykopaliskach w Walii, gdzie razem jadły śniadanie w namiocie, nad tajemniczym mechanizmem, który wyniesiono z ruin.

– Raczej nie wzięłabyś go za Anglika – odpowiedziała Pandorze odnośnie Jamila. Imię egipskie, nazwisko egipskie, równie egipski wygląd – od razu było po nim widać, że jest przyjezdny, nawet jeśli tak świetnie jak Ginny mówił po angielsku.  – Chyba takie przeciwieństwa się przyciągają, Pandoro. Też większa szansa, że spojrzę na jakiegoś blondyna – przyznała się Pandorze zupełnie bezwstydnie, skoro już mówiły sobie o takich rzeczach. Odmienność, orientalność – to po prostu przyciągało, jak było widać po ich rodzicach. Nie było się co wypierać.

Pokiwała tylko głową, notując w głowie, żeby wyciągnąć Pandorę na tę sziszę, czuła, że może jej się to spodobać, bo było to coś zupełnie innego od palenia tytoniu w standardowy sposób.

– Nie, nie jest – uśmiechnęła się do kobiety. – Jasnowidz po prostu widzi intencje, to co się ma wydarzyć, a wróżbita potrafi rozczytywać znaki i symbole, które ukazuje magia. Może się spełnić, albo nie, dużo zależy od interpretacji i tego, czy wróżbita jest w stanie dopasować dany symbol do osoby, dla której wróży – wyjaśniła. – Jeden i ten sam symbol może znaczyć co innego w zależności od kontekstu – dlatego ważne było znaleźć wróżbitę, który będzie ci odpowiadał, któremu nie będziesz się wahać powiedzieć tego… i owego, by mógł poprawie zinterpretować znaki. Ginevra rozumiała, że otworzyć się przed drugą osobą nie było dla ludzi prosto, ale ona nazywała to, wróżbiarstwo i wróżenie, lekarstwem dla duszy. Była więc magimedykiem, ale trochę też, czasami, przyjmowała rolę osoby, która mogła pomóc ściągnąć z ramion brzemię czysto psychiczne.

– Spokojnie, nie ma co poganiać kawy. Jak wypijesz to ci powróżę. Ale może faktycznie dobrze się będzie skupić na mechanizmie – wolała się zajmować obserwacją, niż się rozpraszać wróżeniem. Bo co jeśli z mechanizmem coś pójdzie nie tak i będzie musiała szybko zareagować? – Lubię wszystkie zwierzęta. Moi dziadkowie się nimi zajmują. Ale na koniu nigdy nie jeździłam – przyznała się Pandorze. – Świetnie, to jesteśmy umówione – stwierdziła spokojnie, posłała kobiecie jeszcze jeden uśmiech i tak jak na nią patrzyła, jej oczy nagle zmieniły się z jasnobrązowych, w złoto-zielone, zaś źrenice na pionowe, jak u kota. Chciała lepiej widzieć detale i najmniejszy ruch, jaki mógł wykonać mechanizm, by móc w razie czego zareagować jak najszybciej. To był trick, który niewiele osób mogło wykonać, zdaje się, że jedynie osoby z jej rodziny potrafiły robić takie cuda i przemienić tylko część swojego ciała w zwierzęce. – Jestem animagiem – wyjaśniła jeszcze Pandorze, jakby miała się zacząć zastanawiać co się właśnie stało z jej oczami. – Przydaje się to w pracy częściej niż można pomyśleć – nie patrzyła już w twarz Pandory, a na jej ręce i sam mechanizm.

Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#10
22.01.2024, 22:05  ✶  
Małym, ale i przepięknym miejscem. Pełnym małych cudów, o których większość społeczeństwa zdawała się zapominać i przez to tracili naprawdę dużo pięknych chwil. Właśnie takich jak śniadanie wśród reliktów przeszłości z naprawdę inteligentną i piękną towarzyszką.
- Rozumiem. Jestem go bardzo ciekawa. Muszę przyznać, że do tej pory nikt z naszej ekipy archeologicznej mnie jeszcze nie rozczarował. Ba, każdy wydaje się interesujący i wielowarstwowy. - wyjaśniła zgodnie z prawdą, mając również na myśli ją. Mogło być jednak tak, że Ginny polubiła nieco mocniej. Na jej słowa nie powstrzymała roześmiania się oraz przytaknięcia, zgadzając się w zupełności. One były orientalne dla blondynów, a blondyni byli orientalni dla nich. Bo przecież szatynów lub brunetów w krajach ich pochodzenia było pod dostatkiem. - A wpadł Ci już jakiś w oko? Mój brat jest blondynem, nieprzyzwoicie przystojnym, jeśli mogę go zareklamować.
Rzuciła pół żartem, pół serio, nie mogąc powstrzymać się przed puszczeniem dziewczynie oczka. Bo Laurent był naprawdę przyjemny dla oka, chociaż Pandorze wydawał się strasznie delikatny. Ta dwójka mocno ze sobą kontrastowała. Nawet gdyby nie wyciągała, to Pandora już uznała spotkanie za pewne i zdążyła się sziszą nawet podekscytować. Może warto byłoby zaprosić Lauriego?
Słuchała jej ze szczerym zainteresowaniem, przytakując co jakiś czas automatycznie na znak, że wciąż była zaangażowana w rozmowę. Wróżbiarstwo i wróżenie nie były dziedzinami, które cieszyły się szczególną popularnością, ale po słowach dziewczyny doszła do wniosku, że warto było dać im więcej szans. Czy nie podobnie było z astronomią, którą przecież tak kochała? Może byłby popularniejsze, gdyby przynosiły więcej galeonów, za którymi tak biegano. - Zawsze jest jakiś symbol? To trochę brzmi jak naznaczenie. Ludzie często zapominają o tym, że leczenie nie kończy się na zaawansowanych eliksirach i zaklęciach leczących, co? Takie wróżenie lub jasnowidzenie tez może wskazać problem, chociaż niekoniecznie natury fizycznej. Zaniedbaną mają mieszkańcy tego kraju dusze i mentalność, widzę to nawet na tle Turcji. Wypierają rytuały oraz tradycje.
Może niektóre obrzędy wydawały się śmieszne, ale Pandorze wydawały się istotną częścią danej kultury. Jeden kraj miał swatki, inny konsultował z wróżbitami kwestie polityczne. Nie zamierzała lub raczej nie czuła się wystarczająco inteligentna, aby wchodzić w ten temat głębiej.
- Możemy spróbować więc wróżenia po załatwieniu sprawy dla naszego zwiastuna zagłady? - miała tu oczywiście na myśli Cathala, którego nazwała tak pieszczotliwie i żartobliwie, bez cienia złośliwości. Westchnęła, robiąc kolejny łyk kawy i zabrała się powoli do pracy. - Nigdy? To olbrzymia strata! Mogę Cię nauczyć. Niewiele różni się zwykły od pegaza lub Abraksana, ale te drugie dają więcej wrażeń, o ile nie masz lęku wysokości. Jestem pewna, że moja Mara by Cię polubiła. - odpowiedziała ze szczerym zaskoczeniem na to, że nie jeździła. Dla niej było to tak nieodłącznym elementem wspomnień już od najmłodszych lat, że stanowiło jakiś stały element jej osoby. Pomogło ją to ukształtować. I czasem zapominała, że stajnie oraz konie nie były już tak popularne, jak kiedyś. - Jesteśmy. Na więcej niż raz.
Uśmiechała się cały czas, trudno stwierdzić czy do rozkładanego właśnie mechanizmu, który oglądała i stukała w różnych miejscach, czy bardziej jednak do Ginny, którą w jakiś sposób była zafascynowana. Gdy podniosła na nią spojrzenie przy okazji wymiany śrubokrętu na mniejszy, dostrzegła zmianę w oczach i aż rozchyliła usta, posyłając pytające spojrzenie. - Zajebiste. - skwitowała z odrobiną zazdrości, uznając gdzieś wewnątrz, że nauczenie się animagii bardzo pomogłoby jej w życiu, zwłaszcza gdy chodziło o sprawy związane z pewnym Islandczykiem. - Możesz wykorzystać każdy zmysł zwierzęcia, w który się zmieniasz? Opowiedz mi więcej!
Poprosiła, przesuwając palcami po ściance przedmiotu, który krył w sobie rozpracowywany mechanizm. Wsunęła narzędzie za ucho, przysuwając do siebie wolną dłonią pergamin oraz pióro porzucone gdzieś nieopodal. Na kartce zaczęła coś rozrysowywać — małe i niezbyt czytelne dla normalnego człowieka rysunki techniczne z potencjalnie wykorzystanym wewnątrz rzeczy schematem. Musiała wybrać ten, który był najbardziej prawdopodobnym.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (381), Guinevere McGonagall (2657), Pandora Prewett (3608)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa