Kariera w Eliksirach Ravena rozkwitała. Jej szef szybko poznał się na jej skrupulatności, szybko zauważył, że dziewczyna czasami aż za bardzo angażowała się w pracę. Avelina nie miała życia przed, ani po pracy. Wolała zatracić się w pracoholizm, bo nie chciała myśleć o Augustusie. Napisałam ogrom listów, które chowała w pudełku pod obluzowaną deską w swoim pokoju, a każdy był skierowany do tego jednego idioty, który piął się na szczeblach kariery, który założył rodzinę i o niej zapomniał. O to go w końcu prosiła, tak? Chciała, aby jej nie pamiętał, aby dał sobie z nią spokój, ale czemu to tak bolało? Zatracenie się w pracy przyniosło efekt, który chciała. Przestała mieć czas na pisanie listów do niego i nie wysyłanie ich, miała czas na rozwijanie wiedzy w zakresie eliksirów, lepiej wychodziło jej pamiętanie przepisów i połowę z nich była w stanie uwarzyć bez pomocy książek.
Sielanka jednak nie trwała długo. Pod koniec października do jej pracy wpadło kilku podejrzanych mężczyzn. Domagali się pieniędzy i darmowych eliksirów w zamian za ochronę. Avelinie się to nie podobało, bo grozili jej szefowi, ale nie wtrąciła się w to wtedy, bo za bardzo się wystraszyła. Przychodzili nawet dwa trzy razy w miesiącu i powoli rujnowali ten biznes. Przychodzili w takich godzinach, gdzie apteka była już zamykana, gdy na ulicach nie było zbyt wielu ludzi, a ona i Raven obawiali się iść z tym do Brygady, bo bali się, że może to skutkować czymś gorszym. W końcu odważyła się odwiedzić The Loft, o którym wspominał tamten małpiszon z zaułka. Był wieczór, a ona owinięta w grubą kurtkę wkroczyła na teren baru. Podeszła do baru i zapytała o Crowa. Miała nadzieję, że dobrze zapamiętała to co jej powiedział.