• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
15 maja 72 [Mieszkanie Aveliny] Augustus & Avelina & Danielle

15 maja 72 [Mieszkanie Aveliny] Augustus & Avelina & Danielle
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#11
21.10.2023, 17:58  ✶  
Danielle sobie żarty ze mnie robiła z tą różdżką. Postąpiłem te parę kroków dalej by ją zabrać ze sobą, przy czym nie omieszkałem na nią spojrzeć ze złością. Jeśli jeszcze raz użyje magii w stosunku do mnie, a ja obiecałem to sobie na wszystkich starożytnych bogów, to nie będę brał poprawki na opinię Aveliny w tej sprawie i jak walnę w nią zaklęciem, to sobie dostatecznie dobrze zapamięta, że się ze mną nie zadziera.
Westchnąłem, kręcąc głową. Nie sądziłem, że aż tak będzie mnie irytowała obecność Longbottom. Zależało mi cholernie na zdjęciu tej przeklętej klątwy z Aveliny, a ona niczego nie ułatwiała, wręcz pogarszała.
- Nigdzie jej nie zabierasz, Dani. Opuść tę różdżkę - odparłem, specjalnie używając zmiękczenia w stosunku do Longbottom, które używała Avelina i które również użyłem w liście rzekomo od niej do Danielle. - I musisz być delikatniejsza... Momentami ma świadomość, że coś jest z nią nie tak, ale przeważnie jest upojona ślepą miłością do Godryka Gryffindora. Co gorsza, zauważam, że z coraz większa intensywnością traci racjonalne myślenie - poinstruowałem Danielle niemalże wielkimi literami, bo miała w sobie tyle delikatności co słoń w składzie porcelany. Umyślenie nie używałem imienia Aveliny by jej nie wybudzać z własnej tęsknoty do innego. Lepiej, żeby jak najmniej przysłuchiwała się naszej rozmowie.
- Avelino, wszystko jest w porządku. Zaraz zaczniemy go szukać, damy radę... Aby musimy wszystko wyjaśnić Danielle. Źle nas zrozumiała - odpowiedziałem delikatnie dziewczynie, która ewidentnie robiła się niecierpliwa i przy tym uszczypliwa. Ba!, krzyczała na mnie, co akurat nie było jakieś niezwykłe, bo lata temu krzyczeliśmy na siebie wyzwiskami jedno przez drugiego, ale nie powinna. Choć kto wie? Może się czubiliśmy, dlatego się lubiliśmy? - I jeszcze jedna rzecz, Avelino... Avelino, słyszysz mnie? Bądź dla mnie milsza, bo beze mnie to Danielle nie uda się go znaleźć. Mam specjalne świece do rytuału - odparłem, zerkając wymownie na Longbottomównę i wyciągając dwie świece z kieszeni. Zaraz też uśmiechnąłem się z satysfakcją, wiedząc, że do tak paskudnej klątwy o tej porze nie zdobędzie świeczek. Ja je przygotowałem osobiście zawczasu.
- Czego potrzebujesz Danielle, by wykonać rytuał... sama-wiesz-który - zapytałem usłużnie, choć nie zamierzałem jej biegać z kociołkami i innymi sprawami. Pragnąłem ją jedynie pospieszyć w działaniu.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#12
21.10.2023, 18:36  ✶  

– Nie, nie, jaka klątwa? Miałaś zabrać mnie do Godryka… – szepnęła patrząc na nich niepewnie. Nie wiedziała, co oni robili, ale nie podobało jej się to. Czuła jak narastała w niej panika, więc musiała się czymś zająć. Popatrzyła w przestrzeń za Rookwoodem znowu się do niego odwracając. Jej oczom pokazał się czajnik, więc stwierdziła, że dobrym pomysłem będzie wypić znowu herbaty. Tak, herbata na taką noc była odpowiednia.

– To ja zrobię herbaty – popatrzyła na nich mając nadzieję, że ogarną dupy i nie będą tak krzyczeć, że za chwilę wyjdą i poszukają tego, którego Avelina pragnęła z całego swojego serca.

Cały czas analizowała w głowie swoje wspomnienia dotyczące tamtego chłopaka. Czuła, ze coś było nie tak, że to nie powinno tak działać, że nie powinna być w nim zakochana, ale jej umysł i serce nie chciało tego słuchać. Emocje wyrywały się w kierunku kogoś nieznajomego, dreszcze po plecach jej przechodził, gdy tylko o tym pomyślała. Wstawiła wodę na gaz, a potem zagapiła się na płomyk, który z dużą siłą uderzał w dno czajnika. Zawiesiła się czując zmęczenie.

Znowu zaczęła wracać wspomnieniami do tamtego dnia, gdy była z nim w księgarni rodziców, jak czytał dialogi Romea, jak się uśmiechał, jak na nią patrzył. Chciała znowu usłyszeć jego głos, znowu spojrzeć w jego oczy i zobaczyć uśmiech. Nie słuchała tego, co mówili za jej plecami, znowu odleciała, znowu się zamyśliła, a woda zaczęła się gotować dosyć szybko, bo specjalnie zaczarowała czajnik, aby gotował wodę szybciej. Nigdy nie miała na nic czasu, może to dobrze, że Godryk ją porzucił? Pewnie dla niego też nie miałaby czasu. Zalała trzy kubki herbaty i postawiła na stół.

– Wypijcie – powiedziała w końcu do nich i usiadła przy stole wgapiając swój wzrok w kubek. – On lubił odgrywać role, może jest w teatrze Selwynów? – przypomniała sobie, że chciała o tym powiedzieć, ale nawet nie pamiętała, czy o tym myślała.


Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#13
21.10.2023, 21:16  ✶  

- Daruj sobie te zdrobnienia. - Odezwała się z roztargnieniem. Avelina mogła tak do niej mówić, Brenna mogła tak do niej mówić, Mavelle mogła tak do niej mówić. Ale on? Mężczyzna, który sfałszował list (najwyraźniej) i który jeszcze się tutaj przed momentem szarpał z Aveliną? Nie. Nie bardzo. Kiedy tak spokojnie podszedł do tej różdżki i ją podniósł... chciał coś powiedzieć, otworzyła usta, ale zrezygnowała i sama BARDZO niechętnie opuściła swoją. Jeśli ten mężczyzna potrafił w magię bezróżdżkową to rzeczywiście ten patyk czy jego brak niczego nie zmieniał. Choć to było w zasadzie dość odruchowe z jej strony. - Jest upo... słucham? - Potrząsnęło nią aż. Nie, nikt z tu obecnych, po prostu szok przeszedł po jej umyśle i ciele wzdrygnięciem, kiedy to usłyszała. Bo tak, usłyszała, ale sądziła, że zaraz mogą się zacząć głupie komentarze Rookwooda, dlatego dodała dla pewności: - Tak, SŁYSZAŁAM co mówiłeś. - Podkreśliła, żeby nie było wątpliwości, rzucając mu złe i nieco ostrzegawcze spojrzenie, żeby sobie darował już te komentarze. Ewidentnie miał niewyparzoną buzię i musiał sobie pogadać. Nadal nie miała pewności, czy to czasem nie ten podejrzany typ zrobił to Avelinie, tylko coś poszło nie tak, dlatego tęskniła za jakimś Godrykiem, nie za nim. Mało to takich przypadków było? Zaklęcia i eliksiry się nie udawały i wtedy działa się tragedia. Ten typ. Wolałaby go naprawdę nie oglądać, zresztą zdrowiej najwyraźniej dla wszystkich - trzymać się z dala od Rookwoodów. Mimo to... mimo wszystko jakoś cofnęła rękę z tym liścikiem i schowała go z powrotem do kieszeni, ściskając w palcach. Jakby nigdy go tam nie było.

Z niemałym przerażeniem patrzyła na Avelinę, łapiąc ją delikatnie za dłoń, żeby ją... dodać jej otuchy? Być przy niej? A może raczej to ona chciała teraz poczuć ją? Uniosła znów różdżkę - i tutaj rzuciła ostrzegawcze spojrzenie (kolejne) do Rookwooda, które miało przekazać, że tym razem nie JEGO będzie czarować - żeby przynajmniej łopatologicznie poszukać śladów magii zauroczeń czy sliksirów. Mruczała swoją inkantację w głowie, gdy Augustus ją zagadywał. Ale ciągle zerkała na mężczyznę. Niech sobie nie myśli, że o nim zapomniała. Puściła ją dopiero, kiedy ta zaoferowała herbatę. Rzeczywiście... to nie były żadne zaklęcia, chyba nie eliksir. Więc to Beltane? Zgłaszały się już pary z takimi przypadłościami...

- Dawaj. - Podeszła ze złością do Augustusa i wzięła od niego świeczki, rozglądając się za jakąś przestrzenią wolną. I w końcu wybrała po prostu podłogę. - Żaden z nas nie ściągał jeszcze tego rytuału z Beltane, jeśli to naprawdę jest to. - Mruknęła do niego przez zęby, łypiąc z dołu. Siłą rzeczy z dołu, bo może do najniższych nie należała, ale nadal dzieliło ich tych 14 centymetrów. - Spróbuję. A potem mi to wszystko wyjaśnicie. - Na przykład to, czemu ten paskud w ogóle tutaj był i czemu się przykleił do Avleiny i co miał z nią ten kleszcz wspólnego. Kurwikleszcz jak to ktoś inny w innym czasie i innej przestrzeni użył wobec... jeszcze kogoś innego.

- Aaa... wiesz, będziemy tak latać, szukać go... - Powiedziała trochę nerwowo Dani. - Ja go znajdę. - Przyobiecała, skupiając się. Kobieta zorganizowała sobie miejsce i zaczęła ustawiać świece i przygotowywać krąg. - To zaraz wypijemy herbatę, dobrze? Chodź tutaj, Avelino. Chodź, chodź, usiąść na chwilę. - Poprosiła kobieta wskazując jej miejsce.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#14
22.10.2023, 21:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.10.2023, 21:23 przez Augustus Rookwood.)  
Niezbyt lotny umysł miała ta Longbottom. Pewnie bym jej coś w tym temacie przytykał, ale ugryzłem się w język, bo robiłem to wszystko dla Aveliny. Cała reszta była nieistotna, byleby ściągnąć z niej to diabelstwo, nim cokolwiek sobie biedna zrobi. Martwiłem się o nią. Wpatrywała się w płomień pod czajnikiem jak zaczarowana i pewnie dalej o NIM myślała, co zdecydowanie mi się nie podobało. Aż mi się wywracało wszystko w żołądku. Ze złości aż nie wyrobiłem i jednak musiałem tej kobiecie od Longbottomów coś powiedzieć szyderczego.
- Co, Danuśka? Poezji nie czytasz?! Że nie wiesz, co to znaczy być upojonym uczuciami? - zapytałem szyderczo, choć właściwie sam siebie narażałem na drwinę kobiet zebranych w tym pomieszczeniu. Cóż, położyłem świece na stole, nie zbliżając się nawet o milimetr do Danielle, po czym zasiadłem przy stole tak by mieć na nią oko. Kto wie, co jeszcze sobie tam dopowie w międzyczasie?
Kiedy zbliżyła się do mnie ta Longbottom, to jednak wstałem, żeby nie dawać jej tej satysfakcji górowania nade mną. Przesunąłem świece w jej kierunku. Za bardzo nie miałem ochoty pić herbaty Aveliny, szczególnie że zauroczona Godrykiem mogła mi dosypać czegoś wstrętnego do tego naparu żeby się mnie stąd pozbyć. O nie! Nie było głupich. Wolałem zachować trzeźwy umysł i zdrowe jelita żeby dopilnować działania Danielle, więc kiedy obie dziewczyny siadły na podłodze (albo przy okazji namówiłem Avelinę by usiadła, jeśli miała jakieś opory, to wspomniałem ponownie, że szukamy przecież magicznie Godryka), sam zniżyłem się do ich poziomu, będąc w razie czego w pogotowiu by złapać Avelinę albo przytrzymać. Danielle miała rację, że nie brałem w czymś podobnym udziału, co też potwierdziłem jej niechętnie skinieniem głowy, kiedy tylko o tym wspomniała. Ale to nieistotne. Ważne, że Danielle miała jakieś pojęcie o tym i że mogło się udać. Była nadzieja!
- Avelino, powiedz mi... Jak się czujesz? Myślisz o... nim? - zapytałem zatroskany, mając w głębokim poważaniu Danielle i jej rozkazy z wyjaśnianiem jej czegokolwiek. Niczego się ode mnie nie dowie. - Pamiętasz, czemu tu jestem?
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#15
27.10.2023, 17:38  ✶  

Pozwoliła Danielle na to, aby ją obadała, pomachała różdżką i sprawdziła, co musiała. Nie protestowała, nie wyrywała się. Czuła się zagubiona i nie rozumiała tego dziwnego uczucia w serce, które momentami bolało. Czuła, że Godryk jest tam gdzieś, że żyje i coś robi, ale nie wiedziała, co a to wywoływało w niej pokłady zazdrości i smutku, że nie mogła na niego znowu spojrzeć. Tak wyglądało porzucenie? Tak wyglądał brak kontaktu z kimś kogo się kochało? Jej mętne spojrzenie powędrowało do Augustusa – kiedyś za nim tak tęskniła, ale nie potrafiła sobie przypomnieć nawet kiedy to było, ani dlaczego to czuła. Jego słowa składały się z dźwięków, których nie potrafiła przyswoić. Czuła się tak jakby była pijana, w odległej krainie Godryka, gdzie nie ma nic poza jego uśmiechem i głosem. Kiedyś lubiła rozmawiać z Augustusem, lubiła mu docinać, lubiła się z nim droczyć, a dzisiaj było jej to wszystko obojętne.

Gdy Dani pozwoliła jej zrobić herbatę – zrobiła to, a gdy ta ją zawołała do siebie podeszła do niej bez słowa. Usiadła naprzeciw niej na podłodze i spojrzała na świeczki. Były ładne. Jej wzrok wrócił do twarzy przyjaciółki. Przekrzywiła głowę i spojrzała na nią pytająco.

– Co będziesz robić? Odszukasz go tak? – zapytała.

Nie wiedziała, czy Danielle miała umiejętności szukania ludzi za pomocą świeczek, nie była nawet teraz pewna, czy było to możliwe, bo nie potrafiła przeszukać swojej głowy w poszukiwaniu odpowiednich informacji, a Avelina do głupich przecież nie należała.

– A ty nie pamiętasz? – odcięła się na chwilę wracając do samej siebie, na chwilę przypominając sobie, że Augustus czasami był irytujący w tych swoich manipulacjach i grach, które tworzył. Spojrzała na Danielle. – Chciała, aby mi pomógł. Nie mogłam się na niczym skupić, a tobie nie chciałam zawracać głowy, ale Rookwood powiedział, że wiesz, gdzie jest Godryk – mruknęła wyjaśniając odrobinę sytuację obecności mężczyzny w tym domu.


Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#16
01.11.2023, 12:39  ✶  

Danielle rzuciła nieprzyjazne spojrzenie w kierunku Augustusa, złe, ale za bardzo była zajęta Aveliną, żeby teraz wymieniać się z nim tutaj przytykami, choć cisnęły się gdzieś na usta. Musiała się skupić. Przygotowywanie rytuału do łamania i zdejmowania klątw miała opanowane, ale wystarczy jeden zły ruch i nagle zamiast złamać rytuał to przeistaczałeś go w coś jeszcze bardziej paskudnego. Nawet pomimo wagi tej sprawy i jak było to istotne, żeby uwolnić kobietę od tego widma, jakie nad nią wisiało. Gdyby nie słyszała o tym felernym rytuale to chyba nawet nie do końca by wierzyła w to, co się tutaj dzieje i w pierwszej kolejności polecałaby wytrzeźwienie z eliksiru amortencji, pewnie by chciała odizolować Avelinę (szczególnie od tego paskudnika, który tu stał). Gdyby. Ale mogła spróbować, skoro Augustus był tak przekonany, choć ciągle zastanawiała się, czy to nie jest jakaś perfidna sztuczka, żeby zaszkodzić jej i samej Avelinie. Wrogowie byli wszędzie. Najgorsze było to, że tak ciężko było ich rozpoznać. Cisnęło się na usta, że znalazł się poeta i znawca poezji, który tak nieudolnie podrabia listy i teraz bawi się słowem. Amant cholerny się znalazł.

Odetchnęła ciężko, zasmucona znów stanem przyjaciółki, która daleka była od trzymania się na ziemi. Latała. Lawirowała gdzieś myślami, amory jedne wiedzą gdzie i przy kim. Jakimś Godryku, o którym nigdy wcześniej nie słyszała. Avelina była zawsze cichą, zamkniętą osobą, ale nie sądziła, żeby miały przed sobą takie tajemnice jak skrywanie zauroczeń, z którymi wiązane były nadzieje. Proszę bardzo jednak, jak bardzo się pomyliła - i to nie w stosunku do Godryka. Nie miała pojęcia, że coś łączy tę dwójkę. Coś więcej niż znajomość. Ale co do tego jeszcze sobie porozmawia z Aveliną w odpowiednim czasie. Nie pozwoliła sobie na dalsze zatrzymywanie prac. Im szybciej spróbuje i im więcej włoży w to sił tym większa szansa, że z kobietą będzie wszystko w porządku. Wtedy będzie czas na rozmowy i próby zorientowania się, czy to w ogóle wystarczy i czy nie potrzeba czegoś więcej.

- Nie przeszkadzaj. - Rzuciła do Augustusa, kiedy już usiadły, który zaczął zagadywać Avelinę. - Avelino. - Zwróciła na nią swoją uwagę, ogniskując nań spojrzenie. - Skup się na Godryku. Na Beltane, kiedy się poznaliście i na tym, jak plotłaś wianek, a on go zanosił. Skup się na nim, na jego twarzy, na emocjach, jakie was oplatają. - Danielle zaczęła mówić, a jej ton stał się bardzo monotonny. Hipnotyzujący wręcz, kiedy wzniosła różdżkę i zaczęła nią kreślić znaki w powietrzu. Dym świec, biały, wzniósł się w powietrze i zaczął krążyć wokół Aveliny i między nimi, jakby został zaklęty i złapany w jakiś przedziwny taniec. Dla Augustusa to było wszystko odczuwalne na zasadzie podstawowego pojmowania zmysłów, ale dla niego głos Danielle chociażby hipnotyzujący nie był. - To jest osoba, którą kochasz, ale dlaczego? Kiedy zaczęłaś? Skąd się ta emocja wzięła? - Czar spalał równomiernie świece, które mu służyły, kiedy dym tańczył, a łańcuchy klątwy puszczały jedna za drugą. Avelina mogła dojrzeć w sobie dziury w całym rozumowaniu, jakie miała. W tych emocjach, które w niej tkwiły. Zaczynała krok po kroku poddawać w zwątpienie prawdziwość tej relacji. Doświadczać tego, co można było nazwać oczyszczeniem umysłu i serca. Dym zostawał na zewnątrz - już tego umysłu zamglonego mieć nie musiała. - Nie chcesz go odszukać. Nie chcesz za nim podążać. - Danielle kontynuowała każde kolejne zdanie i z każdym słowem ta przejrzystość dla myśli była bardziej intensywna. I w końcu pociągnęła mocno różdżką, dym został przecięty jak nożem, świece, dopalone, zgasły.

Nastała cisza.

- Jak się czujesz, Avelino? - Zapytała w końcu Danielle trochę z zapartym tchem, spoglądając na nią z niepokojem. Wcale nie była przekonana, czy rytuał dobrze zadziałał i czy na pewno klątwa została zdjęta.



Rzut PO 1d100 - 59
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 36
Slaby sukces...
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#17
07.11.2023, 10:19  ✶  
Po wszystkim również musiałem porozmawiać z Aveliną. Nie mogła brać udziału w jakichś bezdusznych rytuałach, szczególnie za partnerów mając jakiś randomowych chłoptasiów. Jak widać na załączonym obrazku, to w żadnym stopniu nie było rozważne, a przede wszystkim bezpieczne. Bałem się, że Danielle jednak nie da sobie rady z tą klątwą i Avelina kompletnie oszaleje na punkcie tego Godryka. Już traciła kontakt z rzeczywistością. Nie potrafiła skupić się na moich słowach, odpowiedzieć na proste pytania. Serce mi się łamało, ale nie zamierzałem dawać po sobie tego poznać. Przynajmniej próbowałem. Nie chciałem jej stracić, ale też nie mogłem znieść myśli, że gość tak namieszał w jej głowie i sercu, a potem zniknął, za nic sobie mając jej uczucia do niego. Byłem zdecydowanie podłamany i jednocześnie wściekły.
Mimo wszystko jednak trwałem w milczeniu, obserwując starania panny Longbottom. Zgodnie z jej zaleceniami, nie zamierzałem jej przeszkadzać, ale to tylko z powodu własnej rozwagi, a nie dlatego że tego ode mnie oczekiwała. Obserwowałem cały rytuał, obserwując głównie Avelinę, ale czasami rzucając również ukradkowe spojrzenia na Danielle. Za bardzo jej nie znałem i nie byłem pewien, czy podoła zdejmowaniu klątwy. Wydawała się być taka głupia z twarzy, ale może pod nią kryło się coś więcej niż tylko pusta masa? Miałem przeogromną nadzieję, że właśnie tak będzie, choć się nie zapowiadało. Nic nadzwyczajnego się nie działo między nimi, oprócz nienaturalnie palących się świec.
Może właśnie dlatego wstrzymałem oddech, kiedy Danielle zapytała Aveliny jak się czuje. Wpatrywałem się w profil Paxton, jakbym chciał ujrzeć tam co najmniej Świętego Mikołaja. Przyrzekałem sobie właśnie, że jeśli Longbottom się nie udało, ukrócę ją o głowę. I tym razem to zrobię, choćbym miał kogoś zabić.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#18
12.11.2023, 18:44  ✶  

Głos przyjaciółki był przyjemny, a głos Augustusa ją rozpraszał, bo w środku coś biło w drzwi i próbowało się uwolnić, próbowało ją złapać w swoje szpony i przypomnieć jej, że ten paskudnik był kimś ważnym, ale nie mogła pojąć dlaczego był ważny. Avelina też czuła się winna, że Danielle musiała tu przychodzić i pomagać jej znaleźć jakiegoś barana, który porzucił ją na pastwę losu. Każdy zawsze miłość opisywał jako motyle w brzuchu, a ona czuła jak ktoś od środka wbijał jej szpilkę za szpilką, aby wzbudzić w niej tęsknotę, której nie mogła w żaden sposób uśpić. Jej serce wyrywało się z klatki i leciało za kimś kogo nie znała. To było jedno z najgorszych uczuć w jej życiu. Pamiętała jak kiedyś czuła coś do Augustusa, ale zabijała to uczucie wpadając w ramiona innego, ale to nie zadziałało, więc poddała się z tym czymś, a teraz ponownie była  w łapskach przeklętej miłości. Czuła się tak jakby ktoś rzucił na nią klątwę nieszczęśliwej miłości. Czuła się tak jakby nigdy nie miała mieć drugiej połówki, ale przyrzekła sobie, że tym razem nie odpuści. Odnajdzie tego, dla którego jej serce bije szybciej.

Jaki ładny wianek – przypomniała sobie jego pierwsze słowa, w których zagadał do niej podczas Beltane. Miał przyjemny uśmiech i zadziorne iskierki w oczach. Rzucał tandetnym tekstem na podryw, który nigdy nie powinien Aveliny porwać, ale podczas tego święta było tak przyjemnie, gwarno, szczęśliwie, że pozwoliła mu wnieść ten wianek na tamten pal, a potem poczuła coś czego nigdy w życiu nie czuła tak intensywnie. Było to dziwne uczucie, takie absurdalne i nieprawdziwe. Nie powinna tak się czuć tylko dlatego, że jakiś mężczyzna wniósł jej wianek na pal. Ręce zaczęły jej drżeć z nerwów, bo zaczynała sobie uświadamiać jak bardzo głupia była, gdy z nim poszła do księgarni jej rodziców. Dopiero teraz docierało do niej jak bardzo postąpiła źle, jak bardzo wpadła wtedy w pułapkę. Mogła naprawdę podle skończyć, mogła naprawdę zostać skrzywdzona i ta cała akcja klątwą byłaby tylko ziarenkiem w morzu pełnym złych konsekwencji. Czuła jak głos grzęźnie w jej krtani, gdy Danielle rzucała swoje czary. Nie potrafiła też odpowiedzieć na jej pytania, bo nie wiedziała dlaczego go kochała, nie potrafiła zlokalizować sensownego, logicznego powodu, dla którego chciała go odnaleźć. Patrzyła na nią w szoku, gdy to wszystko zaczynało się odblokowywać, a uczucia do Godryka zaczynały znikać, w końcu zostały definitywnie przecięte, a z jej ust wydostało się tylko ciche westchnięcie, które brzmiało tak jakby ktoś ją uderzył. Zgięła się lekko w pół nadal siedząc przed Danielle w siadzie skrzyżnym.

Poczuła przyjemną pustkę w głowie, przyjemne uczucie braku ciągoty do jakiegoś obcego mężczyzny. Oddech jej zadrżał, a w oczach pojawiły się łzy. Czuła się dziwnie wolna, ale jednocześnie taka samotna. Jakby uświadamiając sobie, że nigdy się nie zakocha, bo wszystkie miłości będzie tylko iluzją jak ta teraz. Czuła się na początku szczęśliwa, że kogoś kochała, ale teraz czuła lekkość w tym, że nie musiała tęsknić, że nie musiała czuć złości, że ktoś ją porzucił, bo nie została porzucona. Zaczynała to sobie układać w głowie, a gdy dotarło do niej pytanie przyjaciółki przesunęła się tak, aby nie przewrócić świeczek i po prostu rzuciła się jej na szyję zamykając mocno oczy. Czuła ulgę.

– Lepiej – szepnęła kurczowo trzymając ją w swoich objęciach. – Dziękuję i przepraszam – wyszeptała, a potem uświadomiła sobie, że ściągnęła tutaj też Augustusa, więc odsunęła się od przyjaciółki i podniosła się z ziemi na drżących oraz zmęczonych nogach. – Tobie też dziękuję – powiedziała patrząc na niego z niepewnością. Rookwood wkurzył ją to jak bardzo nastraszył Danielle. Wszystko, co działo się wokół zaczęło do niej wracać w normalnej formie. Zaczynała obejmować umysłem każde wydarzenie i słowo, które zostało tutaj powiedziane. Jak mógł w jej domu grozić jej przyjaciółce?!

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#19
14.11.2023, 21:44  ✶  

Kamień spadł jej z serca. Bała się, że jednak nie da rady, że to wyzwanie, jakie postawiono nagle przed nią tu i teraz to będzie po prostu za dużo. Nie było. Sama przysunęła się do Aveliny, żeby ją przytulić do siebie z wielką ulgą. Dopiero teraz czuła wyraźnie, jak mocno uderzało jej serce w klatce piersiowej i jak napięcie opuszczało jej ciało wraz z powietrzem, które uleciało z jej płuc. Zupełnie jakby nie oddychała przez cały ten czas. Nie powinna wątpić w swoje umiejętności... nie. Gdyby wątpiła to by się nie podjęła tego wyzwania. Niestety w tym świecie nic nie było zero jedynkowe. Nawet jeśli jesteś dobry w tym, co robisz, to zawsze pojawią się nowe wyzwania na twojej drodze, które zweryfikują na nowo to, co naprawdę potrafisz z tym, czego jeszcze się musisz nauczyć. Życie było ciągłą progresją. I przede wszystkim, w dzisiejszych czasach, walką o to, żeby być w tym progresowaniu o krok dalej od wroga. Wroga,
o którym wciąż wiedzieli za mało. A być może jeden z nich był zbyt blisko samej Aveliny.

- Jak się cieszę... - Powiedziała na wydechu, widząc i słysząc, że z kobietą było już lepiej. O wiele lepiej. Cofnęła ramiona z jej pleców, żeby się jej przyjrzeć i samej spojrzeć krótko na Augustusa. Ale tylko przelotnie. Podniosła się i otrzepała spodnie, chowając różdżkę. Nie będzie już potrzebna - miała taką nadzieję. Chociaż odruch przy tym... yygh! Denerwującym czarodzieju było trzymanie różdżki dalej, tak w razie czego. Umówmy się jednak, że rzeczywiście mieli tutaj wspólny cel i grali do jednej bramki. Nawet Augustus zatroszczył się o te cholerne świeczki, będąc najwyraźniej bardziej doinformowany niż ona. - Może porozmawiamy? - To było pytanie, ale w zasadzie również zaproszenie, zachęta, żeby spędzić ten czas sam na sam, jak kobieta z kobietą. Przyjaciółka z przyjaciółką. Mogły nawet uciec do niej, żeby nie tkwić tutaj...

Pożegnania z Augustusem były dość krótkie, niemalże jakby jego rola zakończyła się wraz z tym rytuałem. Ale to przecież nie była prawda. Z Aveliną miało go jeszcze bardzo wiele łączyć - i równie wiele dzielić. One jednak miały sobie trochę jeszcze do opowiedzenia. Ten wieczór miał minąć o wiele lepiej niż niektóre z przyszłych, jakie miały jeszcze przed sobą.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (2303), Avelina Paxton (2136), Bard Beedle (2565), Danielle Longbottom (855)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa