• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[lato 1972] Perła Morza. Ci, którzy nie chcą usłyszeć ciszy

[lato 1972] Perła Morza. Ci, którzy nie chcą usłyszeć ciszy
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#21
18.10.2023, 00:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.10.2023, 00:33 przez Norvel Twonk.)  

Avelina


Wyrzucona za drzwi Avelina nie miała pojęcia jak bardzo się pomyliła. Stojąc na korytarzu, zobaczyła pędzącego w swoją stronę ducha dziecka, dziewczynki – najwyżej dziesięcioletniej, a potem dostrzegła zbiegającą po schodach trójkę ludzi, z którymi przypłynęła na Perłę Morza. Jakby tego było mało, zaledwie kilka sekund po tym, jak ich zobaczyła, poczuła nieprzyjemne uczucie gdy duch aurora przeniknął przez ścianę kajuty i zahaczył o jej ramię. A jeszcze sekundę później uderzył w nią ból, jakby ktoś ściskał jej serce – zabolało tak bardzo, że aż zabrakło jej tchu w płucach i pociemniało przed oczami.
W tym czasie, kompletnie nieświadomy tego co się z nią działo, duch aurora przyklęknął na jedno kolano i wyciągnął ramiona do nadbiegającej dziewczynki.
- Maddie. Jesteś cała i zdrowa – wykrztusił.
- Sutherland! – zapiszczała, wtulając się w niego. Na twarzy martwego dziecka pojawiły się półprzezroczyste łzy. – Próbowałam ich ostrzec. Próbowałam powstrzymać panią Fawley. Próbowałam nie dopuścić do tego, żeby Perła Morza znowu zatonęła. Próbowałam… - zająknęła się. Jej ciałem wstrząsnął szloch. – Tak bardzo się bałam, że ona wyssa cię do końca.
Z atrium dobiegł kolejny kobiecy krzyk. Duch dziewczynki odwrócił w tamtą stronę głowę. Choć za życia miał najwyżej dziesięć lat, teraz sprawiał wrażenie gotowego do walki. Tylko czy dzieci powinny walczyć?
Ból serca, który czuła Avelina zaczął ustępować. Znowu mogła oddychać.

Augustus


To nie było takie proste. Zaklęcie zadziałało. Augustus poczuł, jak trzyma w rękach serce Marianne, ale to serce okazało się przeraźliwie zimne. Ściśnięcie go sprawiało mu fizyczny ból, poczuł się niemal tak, jakby zaciskał palce na własnym sercu, jakby był z leżącą połączony jakimiś niewidzialnymi nićmi.
W pewnym momencie zabolało go tak bardzo, że aż zabrakło mu tchu i pociemniało mu przed oczami. Aż osunął się na podłogę. I to był ten moment, w którym lodowate serce Marianne zamieniło się w morską pianę.
Augustus poczuł jak powoli zaczął wracać mu oddech a ból jego własnego serca zelżał. Jednocześnie czuł się dziwnie, powietrze wokół niego rezonowało, obraz falował a gdy podniósł wzrok dostrzegł wiszący nad nim półprzezroczysty, nieruchomy cień. Tuż nad ziemią unosił się migoczący duch Marianne. Wyglądała dokładnie tak samo jak jej leżące na łóżku w sypialni ciało. Patrzyła na niego poważnym, smutnym wzrokiem.
- Chyba powinnam ci podziękować – wyszeptała. – Miłość rodzica to czasem największa kara dla dziecka.

Tura trwa do 21.10.2023 roku do godziny 21.00
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#22
18.10.2023, 19:52  ✶  
Nigdy nie czułem się tak mały i tak samotny, jak właśnie w tym momencie. Czułem w dłoniach zimne, wręcz lodowate serce Marianne. Sprawiało, że ból przeszywał moje ręce, ostrzegał moje ciało, ale nie słuchałem. Dzielnie nie puszczałem, choć byłem pewien, co za chwilę się stanie. Byłem pewien, co się stanie. Zaciskałem palce na sercu Marianne i zaciskałem je jednocześnie na swoim własnym, więc odpowiedź była tylko jedna. Byliśmy powiązani, dlatego że tu byłem, że zdecydowałem się ukrócić męki Marianne, ocalić Avelinę i może nawet cały statek.
Gdzieś przez myśl mi przeszło, że nie powinienem był słuchać ducha aurora, że Avelina miała rację, bo ten myślał tylko o sobie i swoim własnym losie, ale... Czy to istotne? Czy to ważne? Zrobiłem krok i nie mogłem się przed tym cofnąć. Nacisnąłem serce i wydarłem mu pod przymusem rytm, ścisnąłem i zgniotłem, czując ból, ogromny ból w piersi. Ach, bolało tak, że straciłem dech. Nie potrafiłem złapać powietrza, a z oczu popłynęły mi niechybnie zły, bo wiedziałem, co się dzieje, kiedy upadałem na podłogę. Umierałem. Przeszywający mnie ból, jak i mrok przed oczami był tego dowodem.
Kiedy wszystko ustało, w mojej głowie pojawiła się myśl, że właściwie to już trzecia moja śmierć w tym dniu. Dziwna sytuacja, ale zrobiło mi się lżej, właściwie powoli robiło mi się lżej. Złapałem się za pierś, która nie wydawała się być szczególnie inna, i wtedy ujrzałem stojącego nade mną ducha Marianne. Patrzyła na mnie, a ja miałem ochotę zniknąć jednak w odmętach wód, które miały pochłonąć ten statek.
- Wybacz... Miałem nadzieję, że nie będzie już bolało - odparłem niepewny, co mogę powiedzieć duchowi osoby, którą właśnie zabiłem. Sam nie chciałem myśleć o tym, co tu się wydarzyło. Czułem się totalnie rozbity od zdenerwowania, od tego bólu, od tych wszystkich dziwnych odczuć i ciągłego umierania. Przełknąłem ślinę, patrząc na swoje całkowicie normalne dłonie, po czym ponownie wróciłem spojrzeniem na łóżko, gdzie leżało ciało Marianne, może nawet widziałem jego fragment, a zaraz potem na wiszącego nade mną ducha. Nie mogłem patrzeć na to ciało. Nie chciałem tego utrwalać.
- Powiedz mi... Wiesz, w jaki sposób możemy zabić Panią Fawley? Ma jakieś słabe punkty? - zapytałem, poprosiłem. Powoli, niepewnie zacząłem wstawać z podłogi. Nie byłem pewien, czy jestem w stanie ustać na nogach, czy jednak nie za bardzo, bo miałem dziurę w piersi czy coś podobnego, ale chyba ostatecznie wszystko grało, a przynajmniej czułem się w obowiązku by grało, bo wstałem.
Duch Marianne zapewne był niższy ode mnie, więc wcale nie poczułem się lepiej, jeśli nad nim górowałem. Było mi wstyd, było mi... sam nie wiem. Chyba za bardzo to do mnie nie docierało, to, co zrobiłem, i usilnie unikałem spojrzenia na te ciało tam leżące, widoczne zapewne teraz w pełnej krasie. Moje dzieło...? Powinienem zobaczyć, dotknąć, obejrzeć, ale bałem się.
Odwróciłem się plecami do niego by nie kusić losu. Kiedy spojrzałem na drzwi, przypomniało mi się o Avelinie. Niezależnie od tego, czy Marianne zdecydowała się mi pomóc, czy też nie, postanowiłem dorwać się do drzwi i je otworzyć. Musiałem zobaczyć, czy z Aveliną było wszystko w porządku.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#23
18.10.2023, 21:25  ✶  

Augustus zabije za chwilę niewinną dziewczynę. Nie wiedziała, co miała o tym myśleć. Chciała do niego wrócić, chciała… nie była pewna, czy chciała go powstrzymać, czy po prostu przy nim być. Kochała go w końcu, chciała, aby czuł się dobrze, a zamiast tego wprowadzała go w stan zgorszenia, podejmowania podłych decyzji. Niszczyła go, jego życie i małżeństwo. Chciała się od niego odsunąć, ale nie mogła, nie potrafiła go zostawić. Czuła jak wszystko wokół otacza ją ciaśniejszym łańcuchem, jak blokuje jej emocje i decyzje. Co powinna zrobić?

Spojrzała na ducha dziewczynki i zrobiło się jej bardziej smutno, przykro, że taka mała istotka musiała zginąć w tym miejscu. W imię czego? Rozumiała, że strata jest bolesna, że nie łatwo jest się pogodzić z odejściem bliskiej osoby, ale czy to wszystko było warte tego? Chciała krzyknąć za osobami, które zniknęły na schodach, ale wtedy poczuła bolesny uścisk w sercu. Otworzyła szeroko oczy i złapała za pierś. Stęknęła z bólu i upadła na kolano, potem drugie, a następnie podtrzymała się lewą ręką na podłodze. Poczuła jak brakuje jej tchu, jak pojawiają się ciemne mroczki przed oczami. Nie potrafiła wydobyć z siebie dźwięku, ale ból był okropny. Jakby ktoś zgniatał jej serce, próbował pozbawić życia. Rozmowa dwóch martwych dusz obok docierała do niej jak zza grubej szyby, a ból zaczął ustępować. W końcu mogła odetchnąć, oparła czoło na swoich dłoniach na podłodze i po chwili zmusiła się, aby wstać. Spojrzała na małego duszka dziewczynki i cicho westchnęła.

– Hej, maleństwo – odezwała się do niej, a potem spojrzała na Aurora – Jest jakiś sposób na Fawley? Długo tu jesteście, znacie jej słabe strony? Coś co by nam pomogło ją powstrzymać… – wtedy drzwi od kajuty otworzyły się i pojawił się tam Augustus. Zawahała się, ale podeszła do niego i go po prostu przytuliła. – Zasrany debilu, nigdy więcej nie wyrzucaj mnie za drzwi i pod żadnym pozorem na mnie nie krzycz! – warknęła i odsunęła się od niego chowając dłonie za plecami. Chrząknęła zmieszana i spojrzała na dwa duchy na korytarzu.

– Słyszałam krzyk z atrium, pośpieszmy się. Widziałam też jak ktoś zbiegał na dół – poinformowała go nie patrząc w jego stronę. Nie chciała zaglądać do pokoju, nie chciała oglądać jego dzieła. Nie chciała też wiedzieć, czy to zrobił i jak to zrobił? Nie chciała w to wnikać. Bała się tego, tego kim on był i do czego był zdolny. Rozumiała, że nie było innego wyboru, bo ta dziewczyna była już martwa. Nikt nie mógł żyć, aż tyle lat, ale nie chciała poznawać od tej strony Augustusa.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#24
24.10.2023, 22:38  ✶  
Marianne zmarszczyła brwi. W odróżnieniu od aurora, którego spotkali wcześniej, jako duch była bardzo wyraźna, może nawet dużo bardziej wyraźna. Podłużne rany na rękach błyszczały srebrem. Miała na sobie suknię z początków XX wieku, z której kapały krople półprzezroczystej wody.
- Nie bolało – odpowiedziała Augustusowi. – Moja matka ma rację. Śmierć boli tylko żywych. A ja… ja umarłam tamtego dnia w łazience. Wiem, że to nie jest odpowiednia chwila, ale kiedy ona w świecie żywych popadała w coraz większe szaleństwo, mój gniew, ból i żal stygły. Próba przywrócenia mnie do świata żywych zakończyła się uwięzieniem w martwym ciele, karmionym energią tych, którzy zginęli i ginęli na statku – opisała. – A ja mogłam tylko obserwować ich w naszym wspólnym śnie. Mogłam próbować ich wybudzić, ale nawet w naszym wspólnym śnie, ciągle tkwiłam w zamknięta w martwym ciele.
Wisiała czekając aż Rookwood podniesie się z ziemi.
- Ja byłam jej słabym punktem.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Augustus i Marianne rozmawiali (albo raczej Augustus mierzył się z tym kim był i co w swoim mniemaniu zrobił a duch mówił), Sutherland wciąż skupiał uwagę na Maddie.
- Pojawiłem się tutaj podczas ostatniego wynurzenia się statku – powiedział do Paxton.
- Byłam jedną z pasażerek – uzupełnił duch dziewczynki.
- Więc tkwi tu prawie od siedemdziesięciu lat – podsumował Sutherland. – Widziała jak obscurus zniszczył statek, jak zaklęcie Persefony przyniosło sen na wszystkich przebywających na statku mugoli i jak perły… Tamtego wieczora to wszystko musiało się w jakiś sposób połączyć. Dlatego statek tkwi w jakiejś pętli. Wynurza się z dna, gdy zaczyna brakować energii na jej utrzymanie i odtwarza… ci którzy się tutaj pojawią, wydaje mi się, że odtwarzają w snach to, co się tutaj wydarzyło. Aż pętla zatoczy koło. Moim zdaniem chodzi o to, żeby przerwać pętlę zanim obudzi się obscurus – zakończył.
Kiedy Avelina z Augustusem wyjaśniali nieporozumienia, na końcu korytarza pojawiły się trzy żywe trupy. Zmierzały ku nim rzężąc i wyciągając w ich stronę pazury. Duchy wycofały się w tył, ale nie bardzo miały jak pomóc w walce. Sutherland i Maddie byli wyraźnie zmieszani widokiem Marianne.
Tura trwa do 27.10.2023 roku do godziny 21.00
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#25
27.10.2023, 21:12  ✶  
Zrobiłem to, co trzeba było zrobić, a słowa ducha Marianne mnie w tym utwierdziły. Tak było trzeba i tyle, a teraz mogliśmy iść po jej matkę. Ja mogłem iść... Nie chciałem umierać, nie chciałem, ale to był jeden jedyny sposób by uwolnić się ze statku-pułapki. Obawiałem się niestety, że pakiet mojego szczęścia został już wyczerpany, że teraz to już tylko miałem iść na dno. Wraz z ciałem Marianne...
Nie wytrzymywałem i spojrzałem na nie. Bałem się, że to niedopowiedzenie będzie mnie dręczyło do końca życia, ale też była w tym nutka ciekawości, którą próbowałem w sobie zabić. Też zakłamać, bo udawałem przed sobą, że taktycznie sprawdzałem, czy Avelina mogłaby z tej perspektywy widzieć... ją, moje dzieło?, martwą Marianne. Zrobiłem czym prędzej krok do przodu, tracąc ją z oczu, a za to odwracając wzrok do Aveliny.
Przemknąłem wzrokiem po niej całej, oceniając jej stan fizyczny. Wszystko wskazywało, że raczej nie nabawiła się pod moją obecność żadnych uszczerbków. Ulżyło mi. Na każdym kroku działy się tu dziwne rzeczy, ale nie dziwiłem się, skoro w ruch poszła czarna magia, połączona z perłami, nekromancją... Niczym misterna klątwa owijała cały ten statek. Zamierzałem to przerwać. Musiałem. I próbowałem się na tym skupić, chcąc uciec przed jakimikolwiek oskarżeniami ze strony Aveliny. Nie byłem pewien, czy teraz nie będę jej odstraszał albo co, więc chwilę tak stałem i pewnie skinąłbym jej głową, a potem zszedł bez słowa na dół, ale ta była jednakże szybsza.
Przytuliłem się do niej mocno. Coś we mnie pękało na to uczucie, ciepłe bardzo uczucie, ale nie pozwalałem sobie na to, nie mogłem w tej chwili. Od razu mocno przycisnąłem swoje wargi do jej, chcąc wyrwać jej z ust inne myśli dla siebie, zabrać na wieczność tę chwilę, w razie gdybym już nigdy nie miał okazji... Albo co. Nawet zignorowałem to, że mnie obrażała. Mogła sobie obrażać w opór.
- Idziemy - stwierdziłem, kiedy odsunęliśmy się od siebie. Nie zamierzałem czekać, szczególnie jeśli ktoś odwracał uwagę Pani Fawley. Można było ją zaatakować od tyłu, zaskoczyć. I chyba potrzebowałem odreagować, wpaść w tarapaty. Nic sobie nie wymyślałem, kiedy widziałem, że Avelina unikała patrzenia na mnie. Bała się...? Ale chwilę temu się przytulała. Może wcale nie było tak źle jak myślałem? Może po prostu się stresowała tym wszystkim.
- Trzymaj się tuż za mną - poprosiłem ją, tak myślę, że w miarę neutralnym tonem. Przełożyłem różdżkę w prawą dłoń i wtedy ukazało nam się towarzystwo. Nie można ich było przeoczyć, bo głośno rzęziły. Trzy żywe trupy szły w naszym kierunku.
Zareagowałem od razu, wyciągając dłoń w kierunku umarlaków. Zamierzałem wyczarować ostrze, które zetnie całej trójce łby.


Rzucam na kształtowanie w celu zabicia wyczarowanym ostrzem trójki żywych trupów
Rzut Z 1d100 - 74
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 80
Sukces!
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#26
28.10.2023, 14:14  ✶  

Uniosła w zdumieniu brwi, gdy usłyszała, że duszek dziecka jest tu aż tyle lat. W zawieszeniu, w jednym miejscu, tak okrutnym i ponurym. Musieli to powstrzymać. Musieli powstrzymać tą okrutną kobietę. Zastanawiała się, czy to iż Augustus uwolnił Marianne powstrzyma tą pętle, gdzie był obscurus? Paxton nie mogła się skupić, nie mogła myśleć, bo wokół niej było za dużo stresu, obaw i strachu. Czuła się już zmęczona, a żal ściskał jej serce, gdy patrzyła na te dwa duchy.

Gdy Augustus ją uścisnął poczuła ulgę i na chwilę pozwoliła swoim myślom na odpoczynek. Jego usta były miękkie i ciepłe, ale też nie chciała w takiej sytuacji ponosić się emocjom. Chciała oddać się tej chwili, ale nie mogła. Nie mogła pozwolić sobie na uleganie mu w takim momencie. Musiała myśleć pragmatycznie, więc odsunęła się od niego. Nie chciała sprawiać mu większych problemów, nie chciała go rozpraszać, ponieważ potrzebowali jego skupienia na pełnych obrotach. Spojrzała mu bardzo krótko w oczy, próbując posłać mu pokrzepiające spojrzenie, że wcale nie zrobił nic złego, tak? Chciała sama siebie do tego przekonać, że w tej sytuacji to co on zrobił było słuszne. Na pewno będą musieli porozmawiać, ale nie było to teraz tak ważne.

Jej wzrok na chwilę spoczął na Marianne i poczuła kolejną falę rozgoryczenia. Tyle cierpienia tylko po to, aby żyć w zawieszeniu tyle lat. Gdy Augustus kazał trzymać się za jego plecami Avelina tylko chwilę tam stanęła. Spojrzała na niego i poczuła ulgę, że ten nadal chce jej bronić, ale nie zamierzała go zostawiać w tej walce samego. Stanęła obok niego i spojrzała na żywe trupy. Poczuła ucisk strachu w gardle, ale spróbowała się skupić i wyciągnęła różdżkę przed siebie. Machnęła nią, aby zamienić swojego wroga w najzwyklejsze garnki. Zawsze była dobra z transmutacji, więc może jej się to uda?


Rzut na transmutacje, aby zamienić żywe trupy w garnki.
Rzut Z 1d100 - 89
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 77
Sukces!
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#27
30.10.2023, 00:32  ✶  

Augustus, Avelina


W czasie, gdy żywe trupy kierowały się w stronę Augustusa i Aveliny, z atrium dochodziły coraz dramatyczniejsze odgłosy i dźwięki rozgrywającej się tam walki. To już nie były tylko wrzaski, ktoś zaczął właśnie podpalać statek. Płomień rozlał się gdzieś wyżej. I chociaż, póki co, przynosił więcej dymu niż prawdziwego ognia – sprawiał, że miejsce to stawało się coraz bardziej niebezpieczne.
Wcześniej połączona ze sobą magia zaklętego naszyjnika z pereł, nieudanej nekromancji i obscurusa chroniły statek. Teraz ochrona została przerwana. Nie było już ani naszyjnika z pereł, ani katalizatora, którym do tej pory pozostawał duch Marianne uwięziony we własnym martwym ciele. Nie tylko statek dało się już uszkodzić, nie tylko zniszczyć, ale i sam zaczynał zamieniać się w to, czym powinien być po blisko siedemdziesięciu latach od zatonięcia. Trzeszczał złowróżbnie, jakby czekając momentu, w którym sufity zaczną spadać im na głowy, a podłogi zapadną się pod ciężarem ich ciał.
Duchy obserwowały to, co się działo oniemiałe.
Zaklęcie splecione przez Augustusa zadziałało. Jeden z żywych trupów padł na ziemię bez głowy a drugi i trzeci zostały – przynajmniej ranione. Zaledwie kilka sekund później udały się i zaklęcia Aveliny, choć transmutacja przyniosła nieco nieoczekiwany skutek.
Pokonany nieumarły zamienił się w rozbity garnek a dwa pozostałe w garnki z pękniętymi pokrywkami. Te dwa garnki podskakiwały i kłapiąc pokrywami, niby zębami kierowały się w stronę Augustusa i Aveliny.
Na korytarz, w którym się znajdowali zaczęły się dostawać pierwsze, nieśmiałe kłęby dymu. Coś wyżej, może schody (?) – płonęło. Kolejny świst zaklęcia, chyba gaszącego, zamieniło najbliżej znajdujący się nich płomień w obłok gorącej pary wodnej.
- Nie ma czasu. Musicie uciekać – rzucił Sutherland.
Garnki z kłapiącymi pokrywkami wciąż sunęły w ich stronę, ale wobec dymu i czającego się gdzieś wyżej ognia, nie były największym zmartwieniem.
Tura trwa do 31.10.2023 roku do godziny 21.00
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#28
30.10.2023, 21:44  ✶  
Mało precyzyjne było te moje zaklęcie, ale kiwnąłem z autouznaniem, że chociaż jednemu umarlakowi spadła głowa i potoczyła się po podłodze statku. Reszta, cóż, została nieco ograniczona przez Avelinę, na co otworzyłem nawet zaskoczony oczy. Tak przez myśl mi przeszło, że raczej nie powinienem jej podpadać, bo to mogło się źle dla mnie skończyć. Zerknąłem nawet na nią pytająco, sam nie wiedząc, czy pytam o to, skąd podobne pomysły w jej głowie, czy też, czy skończyć mogę jak te żywe trupy...?
Cóż, ale na więcej nie mieliśmy czasu, bo usłyszałem trzaski statku, a jeszcze ten ogień, dym. Czułem swąd dymu wdzierający się coraz intensywniej do moich płuc. To nie wróżyło niczego dobrego. Najwyraźniej ktoś pomyślał o robieniu tu pożogi, co ja wcześniej odrzuciłem we śnie... Nie każdy mógł być inteligentny. Taka selekcja naturalna.
- Uciekamy tam, skąd przyszliśmy - stwierdziłem do Aveliny, stwierdzając, że już lepiej dołączyć do walki z Fawley niż spłonąć albo zostać pożartym przez potłuczone garnki. - Spróbujmy je wcisnąć do jednego z pokoju. Jak się nie uda, raczej nie zdążą nas dogonić... - Tak pozwoliłem sobie na szybką ocenę sytuacji, bo też nie byłem pewien, jak zaangażowane w dorwanie nas będą te garnki, jak bardzo pragnęły i były zdesperowane na złapanie nas za kostki. Wolałem tego nie weryfikować, więc postanowiłem przywołać falę wody, która wtrąci je do jednego z pokoi. Miałem nadzieję, że jak się uda, Avelina magią wyczaruje im stosowną barykadę.
- Szybko, idziemy! - krzyknąłem do niej by ją pospieszyć. Niezależnie od tego, czy nam się udało, czy też nie, chwyciłem Avelinę za rękę by wraz z nią zbiec po schodach na dół. Tam, gdzie jeszcze chwilę temu Pani Fawley pochylała się upiornie nam trzema nieprzytomnymi nieszczęśnikami. Duchy miały rację. Nie było na co tu czekać. Statek walił nam się niemalże na głowy.


Rzucam na kształtowanie w celu stworzenia fali porywającej te garnki w kierunku jednej z kajut
Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 35
Akcja nieudana
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#29
31.10.2023, 17:30  ✶  

– To naprawdę brzmi źle – powiedziała cicho dziewczyna, gdy usłyszała dźwięki dochodzące z Atrium. Miała nadzieję, że Brenna będzie cała, że nic się im nie stało, że Fawley nie zabiła jej przyjaciółki. Czułaby się naprawdę podle, gdyby Longbottom przez jej brak reakcji na dole zginęła. Poczuła na sama myśl jak przez jej kark przechodzi dreszcz strachu. Gdy dym zaczął rozlewać się po ich otoczeniu Paxton kaszlnęła mrużąc oczy. Musieli się pozbyć swojej zawalidrogi i przejść dalej, bo inaczej spłoną tutaj żywcem, a towydawało się chyba gorsze od tonięcia? Nie była pewna, nigdy nie była w takiej sytuacji. Zawsze bała się wysokości i tego, że mogłaby uderzyć o podłogę roztrzaskując sobie głowę o ziemię. Teraz to wydawało się bardziej humanitarne, bo uderzało się i umierało na miejscu, a palenie i tonięcie było procesem dłuższym i mniej bezbolesnym. Serce biło jej szybciej i próbowała się pozbyć tych czarnych myśli z głowy. Jej wzrok wędrował co chwilę do Rookwooda jakby dawał jej poczucie bezpieczeństwa, bo chyba tak było?

Poczuła ulge, gdy udało jej się zaczarować żywe trupy w garnki. Avelina nigdy nie walczyła pod presją. Wróć! Ona nigdy nie walczyła. Kiedyś w szkole Stanley nie raz pomagał jej w nauce zaklęć i pojedynków i to tylko po to, aby mogła się w jakiś sposób obronić, czy zdać szkołę w miarę dobrymi ocenami z zaklęć, ale nigdy nie była w sytuacji prawdziwej walki. Ile by dała, aby Stanek był tu teraz i jej podpowiadał, co powinna rzucić za zaklęcia i jak!

Widziała spojrzenie Augustusa, ale nie skomentowała tego. Innym razem dostanie po głowie, bo teraz mieli na głowie rozpadający się statek pożerany przez ogień i dym. Jak się nie ruszą to dostaną po głowie mocniej niż August za swoje spojrzenia.

Dziewczyna szybko zlokalizowała kilka desek, które szybkim ruchem różdżki zamierzała zamienić w płot, które odgrodziłyby ich od garnków.

Gdy duch ponaglił ich do ucieczki, a Augustus chwycił ją za rękę Avelina ruszyła z Rookwoodem do atrium.


Rzut na transmutacje, aby zamienić deski w płot/ogrodzenie.
Rzut Z 1d100 - 1
Krytyczna porazka

Rzut Z 1d100 - 26
Akcja nieudana
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (4207), Avelina Paxton (3116), Norvel Twonk (2782)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa