• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[12.06.1972, wieczór] Brudny sekret | Bellatrix, Rodolphus

[12.06.1972, wieczór] Brudny sekret | Bellatrix, Rodolphus
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#11
01.12.2023, 22:21  ✶  
Przerwał na chwilę, próbując się skupić na odpowiedzi Bellatrix. Zachowywała się dziwnie - najpierw sugerowała, żeby uważał na Roberta, a potem wycofywała się z tego rakiem, zasłaniając się ostrożnością. Nie była pewna informacji, które posiadała? Wiedział, że Trix nigdy by go nie okłamała, może więc postanowiła nie mącić między nim a Mulciberem? To był na pewno dobry ruch, patrząc na to jak zażarcie Rodolphus go bronił. Można by odnieść wrażenie, że go lubił, co było oczywistą nieprawdą. Robert był trudnym współpracownikiem, ale byłby jeszcze niebezpieczniejszym przeciwnikiem.
- Chaos w dokumentacji obrazuje chaos w organizacji całego Ministerstwa - mruknął do jej ucha, owiewając je ciepłym oddechem. Z całą pewnością wolałby, by Trix nie mówiła nic Rabastanowi, jeszcze jego w tym całym spisku brakowało. Po tym, co się stało, Rabastan powinien zająć się sobą. Zwalanie mu na głowę kolejnych powodów do zmartwień byłoby wysoce nietaktowne, egoistyczne wręcz. A może i był egoistą, lecz jeśli chodziło o najbliższą rodzinę, to starał się kierować ogólnie przyjętymi zasadami empatii. - Gdyby to był jego pomysł, byłbym pierwszy do tego, by patrzeć jak jego ciało jest trawione niewyobrażalnym bólem, chociaż nawet przez ułamek sekundy nie cierpiałby tak bardzo, jak ja gdy muszę sprzątać ten bałagan.
Odpowiedział, delikatnie odbierając pusty kieliszek z jej dłoni. Odłożył go na stolik, a następnie naparł na Bellatrix, zmuszając by położyła się na kanapie. Na krótką chwilę zawisł nad nią, jedną dłonią gładząc jej policzek. Szybko jednak zsunął ją niżej, na szyję a potem na jej talię. Wpatrywał się przez krótki moment w oczy, które jako pierwsze sprawiły, że zaczął rozważać nad wyższymi uczuciami. Nie był typem bawidamka, chociaż w szkole zdarzyło mu się przekroczyć wiele granic z uczennicami różnych domów - wszystko to jednak było miałkie, było zabawą do momentu, w którym nie odwracał się na pięcie, zostawiając nierozumiejące dziewczyny przy ścianie, w korytarzu, z zaróżowionymi policzkami i rozchylonymi od pocałunku ustami. Bez słowa wyjaśnienia, bez zaszczycenia nawet jednym spojrzeniem. Lubił flirt i nigdy tego nie ukrywał, był też świadom tego, co na kobiety działa i skrzętnie to wykorzystywał do własnych celów, wtedy trywialnych, później - nieco poważniejszych. Lecz dopiero teraz, gdy dojrzał, zmienił perspektywę, odkrył że może istnieć coś więcej. Szczęśliwie zbiegło się to z ich zaręczynami. Można było wysnuć wniosek, że miał na punkcie Bellatrix obsesję. Objawiała się w drobnych gestach, w szacunku do niej samej, do troski mimo iż chłodnej, bo nie potrafił inaczej, to prawdziwej i szczerej. Wślizgnął palce pod materiał sukienki, przejeżdżając paznokciami po jej kolanie i udzie, by mocno zacisnąć dłoń na jej biodrze. Uśmiechnął się kącikiem ust, nim się nachylił.
- Gdy tylko przyjmiesz moje nazwisko każdy będzie wiedział, żeby nawet nie próbować zrobić ci krzywdy - Bellatrix Lestrange. Na samą myśl o tym czuł przyjemną falę gorąca, rozlewającą się po jego ciele. Mocno pocałował jeszcze-Black, pozwalając by emocje wzięły górę nad rozumem. Bo jeżeli chodziło o ich relację, to w grę wchodziły niezwykle silne uczucia, pierwotne wręcz, których nie był w stanie powstrzymać - i nie chciał. Podsycał ten żar i pielęgnował go, by w chwilach takich jak ta mógł dać Bellatrix wszystko, czego chciała.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#12
02.12.2023, 01:09  ✶  

Wolała nie mieszać, kiedy nie znała całej sytuacji. Zrobiła, co mogła, żeby ostrzec Rolpha, miała nadzieję, że nawet przez chwilę nie przestanie być czujny. Nie chciała wysnuwać wniosków, które mogły okazać się nieprawdziwe, miała zamiar nieco bardziej zainteresować się sprawą, może trochę powęszyć, popytać najbliższych sobie śmierciożerców, może wtedy uda jej się złożyć informacje, które posiadała w całość. Nie powinno to być takie trudne. Nie chciała też się kłócić z narzeczonym o decyzje, które podjął w przeszłości. Zadecydował o tym kilka lat temu, jej gadanie nic już nie zmieni, nie w tym momencie. To nie miało żadnego sensu, szczególnie, że ten dzień dał im się we znaki. Miała wrażenie, że ostatnio fortuna nie do końca im sprzyja.

- To prawda, Ministerstwo od dawna ma problemy, ale nie ma się czemu dziwić, skoro jest pełne szlam. - Uważała, że odpowiedzialni za ten chaos byli muglacy, którzy zaczęli zajmować wysokie stanowiska. Nie mieli żadnego doświadczenia w tym, jak działa czarodziejski świat, siali zamęt, doprowadzali do jego zagłady. Na całe szczęście byli jeszcze na świecie ludzie tacy jak oni, którzy zamierzali przywrócić stary porządek.

- Zdaję sobie sprawę, że musi to być dla ciebie bardzo trudne i bolesne, ten cały bałagan. Patrząc na twoje przyzwyczajenia i upodobania nawet nie potrafię sobie wyobrazić twojej irytacji. - Rolph lubił porządek, nie miałaby oporów przed tym, żeby określić go pedantem.

Czuła, że alkohol zaczyna krążyć jej w żyłach. Nie wypiła może zbyt wielkiej ilości, jednak dla osoby, jak ona, która raczej unikała takich trunków było to dostrzegalne. Rodolphus wyciągnął kieliszek z jej dłoni, nie spodziewała się jednak tego, co zrobił później.

Jednym, zgrabnym ruchem spowodował, że znalazła się pod nim, oparta o kanapę, można by rzec, że w potrzasku. Mógł dostrzec na jej twarzy zaskoczenie, spowodowane jego postępowaniem. Odpowiadało jej jednak to, że jej posłuchał. Czas najwyższy odejść od tych niewygodnych tematów i zająć się bardziej przyjemnymi rzeczami.

Wpatrywała się w te jego stalowe tęczówki, spojrzenie, które mogłoby zamrażać, ale było zupełnie przeciwnie, nie było tu żadnego chłodu. Czuła ciepło jego dłoni, którą położył na jej policzku. Uśmiechnęła się przy tym ciepło. Był zawsze taki delikatny, i ją zaczęło palić gdzieś w środku, gdy jego palce zaczęły wędrówkę po jej ciele. Bardzo dobrze wiedział, jak odwrócić uwagę Trixie od problemów, jak te, które były istotne chociaż chwilę temu. Skupiła swoją całą uwagę na Rolphie, nic innego nie miało jej zawracać głowy. Była prawdziwą szczęściarą, że ich rodzice zadecydowali o tym, że to właśnie ze sobą spędzą resztę życia. Z początku nieco sceptycznie była nastawiona do tego, że chcą ją oddać, jak jakieś zwierzę. Zmieniło się to jednak, kiedy dowiedziała się o tym, kogo wybrali jej na przyszłego męża. Rodolphus od zawsze był blisko, pełen tego uroku osobistego, wiedziała, że miał wiele adoratorek, obgadywali je zresztą z Rabastanem. Widzieli, jak się nimi bawi, bała się trochę na początku, że ją też kiedyś rzuci w kąt, jednak bardzo szybko rozwiał jej obawy. Dbał o nią, jak nikt inny dotąd, poświęcał jej dużo uwagi i pozwalał na wiele, nie chciał jej ograniczać, co było dla Trixie bardzo istotne. Myślała o tym wszystkim, gdy wpatrywała się w jego oczy, kiedy jego twarz znajdowała się tuż przed jej.

Poczuła jego palce, które zacisnęły się na jej biodrze, sama zaś prawą rękę zawiesiła mu na szyi, żeby zbliżyć się do niego jeszcze bardziej. - Już niedługo. - Zbliżał się moment, w którym staną się czymś więcej niż narzeczeństwem, nie panikowała wcale z tego powodu, wręcz przeciwnie. Gdy zostanie żoną Rolpha będzie pewna, że spędzą razem resztę życia, zaręczyny zawsze można było zerwać. Nie, żeby im to groziło. Ciągnęło ją do niego, jak ćmę do światła.

Nagły pocałunek palił niczym ogień. Zaskoczenie szczypało, jednak bardzo szybko przeszło w coś zupełnie przeciwnego, przyjemnego. Czuła pożądanie, które zaczęło powoli wypełniać jej ciało. Kiedyś pewnie walczyłaby z tym uczuciem, trudno jej było pogodzić się z tym, że nie jest w stanie do końca nad sobą panować, że tak trudno było jej się zachowywać właściwie. Może jednak o to właśnie chodziło, żeby znalazła się taka osoba, która byłaby w stanie rozpalić coś, co siedziało bardzo głęboko. Przyciągnęła go do siebie jeszcze bardziej, chciała mieć pewność, że jej nigdzie nie ucieknie.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#13
02.12.2023, 16:59  ✶  
Jego oczy były dziwne - co idealnie się składało, bo doskonale współgrały z jego charakterem i zamiłowaniem do gierek oraz wywoływania dyskomfortu u innych. W przypadku Bellatrix jednak było inaczej. Tu nie było miejsca na gierki czy nawet na ich próby. Sam nie wiedział, kto miał większy wpływ na to, jak zaczął traktować kobiety: czy matka, której związek z ojcem obserwował, czy sam ojciec. A może to sama Bellatrix, którą przecież dobrze znał, przyjaźnił się nawet, a gdy rodziny dały im zielone światło, pokochał? Czy gdyby padło na inną kobietę, to czy zachowywałby się tak samo, czy może raniłby ją przy każdym spotkaniu? To były dobre pytania, celne, ale nikt nie znał na nie odpowiedzi.

W jego oczach rzadko kiedy można było dostrzec ciepło, jednak teraz stalowe tęczówki błyszczały. Nie wiedział, czy był w stanie odczuwać miłość, lecz gdy tylko patrzył na Bellatrix, gdy mógł opuścić gardę, wzrok mu łagodniał, podobnie jak rozluźniały się mięśnie twarzy. Uśmiechy, którymi ją obdarzał, były szczere i pochodziły z głębi serca. Czy to była definicja miłości? Nie miał pojęcia, ale według książek chyba tak. Czy byłby zdolny poświęcić się dla niej? Tego też nie wiedział, wiedział jednak, że gdyby tylko poprosiła, spaliłby cały świat. Na razie jednak czuł, jakby sam spalał się od środka. Czuł jak emocje powoli wypływają na wierzch, gdy patrzył w jej zaskoczone oczy, gdy czuł pod palcami jej ciepłą skórę. Westchnął, gdy oparła dłoń na jego karku. Czy ona w ogóle zdawała sobie sprawę z tego, jak na niego działała? Jak bardzo musiał się pilnować, gdy byli gdzieś razem, gdy ktoś przypadkiem ją dotknął, gdy niechcący potrącił?

Byli dla siebie stworzeni. Los ich połączył w tym a nie innym momencie. Gdyby zadecydowano o tym wcześniej, najpewniej by się nie udało. Gdyby później - mogłoby być za późno, by oboje zaczęli pałać do siebie tak silnym uczuciem. Jednak przeznaczenie zadecydowało o tym konkretnym dniu, o konkretnym roku. Gdyby nie byli sobie pisani, coś poszłoby po drodze nie tak, jak powinno. Rodolphus przesunął głowę i musnął rozgrzaną skórę na szyi Bellatrix. Znaczył ją pocałunkami, coraz bardziej niecierpliwymi, dłoń wsuwając głębiej pod sukienkę. Nigdzie się nie wybierał - ani teraz, ani nigdy. Była tylko jego. Jej ciało reagowało na niego tak, że przez myśl przeszło mu, że to może być właśnie definicja szczęścia. Rejestrował każde jej drżenie, gdy sięgał do zapięcia sukienki i nieznośnie powoli zsuwał ją z jej ciała, badał z lubością każdy zakamarek półnagiego ciała, kreśląc na nim znaki gorącymi palcami. Sam sięgnął do guzików koszuli i odpiął jeden, następnie drugi. Nie spieszył się, tak jak był niecierpliwy na początku, tak teraz z premedytacją przedłużał tę chwilę, bezwstydnie wpatrując się w zarumienione policzki, półprzymknięte oczy i rozchylone usta narzeczonej. Chciał wypalić sobie ten widok w pamięci na zawsze, by nigdy go nie zapomnieć.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#14
06.12.2023, 13:02  ✶  

Trixie nie czuła nigdy dyskomfortu w jego towarzystwie. W zasadzie bardzo rzadko u niej pojawiało się to uczucie, częściej przychodziła do niej pogarda dla innych, którzy postępowali w sposób, którego nie rozumiała. Rolph kojarzył jej się raczej od zawsze z ciepłem na sercu, bystrymi komentarzami i sporą inteligencją. Wiedziała, że u innych ten zbiór cech może powodować pewne poczucie dyskomfortu - mało kto mógł mu dorównać, to było zrozumiałe, że jego obecność mogła powodować niezręczność.

Wbrew pozorom i Trixie wyniosła bardzo dobre wzorce z domu. Zawsze z podziwem spoglądała na swoich rodziców, którzy stanowili idealne małżeństwo, jej ojciec nigdy nie dopuściłby się zdrady, a matka mimo upływu lat była zapatrzona w niego jak w obrazek. Chciała, żeby jej życie wyglądało podobnie, uważała, że para razem może osiągnąć zdecydowanie więcej, niż gdyby mieli sobie utrudniać realizowanie marzeń. Lepiej było razem spoglądać w odpowiednią stronę. Ona zgadzała się z Rolphem chyba w większości spraw, no, może bywały takie dni, jak dzisiaj, że nie do końca jej pasowało towarzystwo, z którym nawiązał relacje biznesowe, nie zamierzała jednak mieszać w jego planach, musiała po prostu uważać na to, czy faktycznie jest bezpieczny.

W tej chwili była po prostu szczęśliwa. Czuła, że nie mogłaby lepiej trafić. Nikt nigdy na nią nie patrzył w ten sposób, nikt tak o nią nie dbał, miała nadzieję, że to się nigdy nie skończy.

Dotyk Rolpha był delikatny, a zarazem stanowczy. Jego ręce wędrowały po jej ciele. Sprawiało jej to przyjemność, czuła, że jej pragnie, a to było dla niej istotne. Nie zależało jej na uwadze nikogo innego, wystarczyło to, że stała się dla niego całym światem. Ona czuła to samo w stosunku do niego, nie potrafiła sobie już wyobrażyć życia bez Rodolphusa przy swoim boku.

Nie czuła przed nim wstydu, może z początku, kiedy dopiero rozpoczynali swoją drogę jako narzeczeństwo. Szczególnie, że patrzył na nią takim wzrokiem, jakby była idealna. To było dla niej ważne, bo zawsze dążyła do perfekcji.

Spoglądała na niego, gdy zaczął rozpinać koszulę. Irytowało ją to, że robi to tak od niechcenia, najchętniej sama zdarłaby ją z niego w krótką chwilę. Czekała jednak ciepliwie, żeby nie wyjść na przesadnie nieopanowaną.

Kiedy już pozbył się wierzchniej części ubrania, dotknęła dłonią jego klatki piersiowej, wydawać się mogła, również z racji na swoją barwę raczej chłodna, jednak czuła jego ciepło. Zbliżyła się do niego, żeby go pocałować. Pragnęła być z nim jak najbliżej się dało. Jej ciało chciało połączyć się w tej chwili z jego ciałem i nie zamierzała tego ukrywać.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#15
06.12.2023, 20:47  ✶  
On uwielbiał wzbudzać wśród ludzi zakłopotanie i niezręczność. Kochał, gdy między nim a oponentem zalegała słodka cisza, wypełniona napięciem i oczekiwaniem, krępująca, sprawiająca że ludzie tracili czujność i chwytali się każdej rzeczy, byle by tylko ją wypełnić. Mu nigdy cisza nie przeszkadzała: wręcz przeciwnie, potrzebował jej jak ryba wody.

Ciężko było powiedzieć, czy w tej chwili czuł się szczęśliwy. Inna emocja przesłaniała mu teraz rozum. Patrzył na nią jak wygłodniały wilk na ranną sarnę, która nie mogła się ruszyć. Pozwolił, by nieskazitelnie biała koszula ześlizgnęła się z jego ciała, ukazując nagą skórę bez blizn. Dbał o to, by była bez skazy - robił to od niechcenia, lecz łatwo było się domyślić, że Rodolphus był po prostu cholernie próżny, a część tej próżności wyrażał poprzez wygląd. Był taki już w szkole, lecz dopiero po ukończeniu Hogwartu to się nasiliło do tego stopnia, że każdy mógł to zauważyć. Może to była kolejna maska, a może kolejne z jego natręctw?

Nachylił się, lecz zamiast pozwolić na ten pocałunek, ujął Bellatrix pod brodą i odsunął jej głowę w bok. Złożył pocałunek na jej szyi, ześlizgnął usta na ramię. Podniósł ją tak, by usiadła, a on miał łatwy dostęp do sukienki. Dwa ruchy i została bez niej - dopiero wtedy pozwolił sobie na głęboki, agresywny pocałunek. Różnił się od tych ich pierwszych pocałunków: wydawać by się mogło, że wraz z tym jak staż ich związku rósł, namiętność i pożądanie powinno opadać. Jednak w tym przypadku było inaczej. Miała rację - Bellatrix nie była ozdobą u jego boku. Była partnerką, z którą dzielili wspólny cel, a im więcej robili dla sprawy, tym bardziej jej pożądał. Stawał się wtedy wręcz natarczywy, tak jak teraz, gdy bez pytania zsuwał jej bieliznę i rozszerzał nogi. Bywał gwałtowny, tak jak w tej chwili, gdy nie pozwalał jej złapać tchu i zaczerpnąć powietrza między pocałunkami. Gdy jego ręce błądziły rozpaczliwie po jej ciele, gdy chwytał jej dłonie i kierował je na swoje spodnie, by w końcu i ich się pozbyć. I w końcu gdy czuł ją pod sobą, gdy wiła się w akompaniamencie słodkich jęków. Były tym piękniejsze bo wiedział, że były prawdziwe i wynikały z miłości. Bo nie miał wątpliwości, że Bellatrix go kochała. Ona była zdolna do tego uczucia. A on robił wszystko, by je w niej podsycać i pielęgnować.
- Kocham cię - szepnął w jej ucho, zaciskając dłonie na kanapie, nie mogąc się dłużej opanować. Z każdym kolejnym dniem było mu coraz trudniej, a to co usłyszał dzisiaj i co musiał jej w zamian przekazać tylko spotęgowało emocje, które upychał od dawna gdzieś na dnie samego siebie. Lecz w tym wszystkim piękne było to, że nie tylko brał, ale przede wszystkim dawał jej to, co chciała. Oddawał jej się całkowicie, zwracając uwagi na każde drżenie, na każdy dźwięk i na każde westchnięcie czy poruszenie powiek. To jej potrzeby stawiał na pierwszym miejscu, wiedząc że seks to niejako transakcja wiązana. On odda się jej, a ona mu.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#16
07.12.2023, 20:36  ✶  

Nie udało jej się sięgnąć do jego ust. Ubiegł ją i skutecznie odsunął jej głowę w bok. Nie miała szansy zareagować. Powoli przesuwał usta po jej ciele. Czuła, że jego pocałunki pozostawiają ślad. Czuła ciepło w każdym miejscu, które dotykał. Zabawne, bo wyglądał jakby był zimny jak lód, a jednak jego ciało było gorące.

Nie miał problemu z tym, żeby ją podnieść, bo była filigranowa, mógł z nią robić, co tylko chciał, a ona nie oponowała. Czekała na to. Chwilę później została pozbawiona sukienki, co w tej chwili ją cieszyło. Nie mogła się doczekać, aż wreszcie przejdzie do rzeczy, bo jej ciało się tego domagało. Nie chciała już czekać. Pragnęła go właśnie w tym momencie, bardzo skutecznie obudził w niej pożądanie.

Jej palce błądziły po jego plecach, lubiła czuć pod nimi ciepło jego skóry. Poczuła zmianę w sposobie w jaki ją całował, teraz było w tym więcej emocji. Zdecydowanie chciał tego samego, co ona. Podobało jej się to, że nadal nie potrafi się opanować, że pojawiają się momenty, w których zachowuje się jak dzikie zwierzę, że traci nad sobą kontrolę, pomimo tego, że zazwyczaj bywał taki idealny. Było to potwierdzeniem, przynajmniej jej zdaniem tego, że faktycznie jej pragnie, że jeszcze mu się nie znudziła, że nadal potrafi go sobą zainteresować.

Nie przeszkadzała jej jego gwałtowność, jeszcze bardziej ją rozpalała. Czuła, że jeszcze chwila i będzie po wszystkim. Za moment się spalą w tym uczuciu, które powoli pochłaniało ich dwójkę. Czerpała przyjemność z każdego gestu, który jej oferował. Sama nie pozostawała mu dłużna, starała się dać mu jak najwięcej, aby zapamiętał tę chwilę, jak każdą inną, kiedy byli tak blisko siebie. Zupełnie traciła panowanie nad swoim ciałem, kiedy był tak blisko niej, zupełnie inny niż zazwyczaj. Bez tej maski, którą zakładał, nie sądziła, żeby ktoś inny miał szansę go takiego widzieć. Zamierzała o to zadbać, aby nigdy nie patrzył na nikogo innego, tak jak spoglądał na nią teraz.

Kiedy wreszcie ich ciała złączyły się w jedno pozwoliła się sobie zapomnieć, już zupełnie do reszty. Liczył się tylko Rolph i ich wspólna satysfakcja, do której każde z nich dążyło. Ich ciała idealnie ze sobą współpracowały, zdecydowanie wiedzieli, czego oczekuje druga strona, aby uzyskać spełnienie. To ułatwiało sprawę, wystarczyło odpowiednio delikatnie dotknąć pewne miejsca, żeby mogli w pełni się zapomnieć i wreszcie spalić się. Szkoda, że to uczucie nie mogło trwać bez końca, tylko pojawiało się, a równie szybko znikało.

Trixie kilka razy w przypływie euforii przejechała mocniej niż chciała paznokciami po jego plecach, ślady jednak nie powinny pozostać tam zbyt długo. Nie powinien mieć do niej pretensji o to, że naruszyła jego idealne ciało, zresztą to był przypadek.

- Też cię kocham. - Wyszeptała jeszcze cicho i przesunęła prawą dłonią po jego policzku. Było to szczere uczucie, nie bała się więc o tym mówić. Wierzyła, że pozostanie tak na zawsze.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bellatrix Black (3511), Rodolphus Lestrange (3475)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa