18.11.2022, 01:04 ✶
Daisy dla odmiany – mimo całej swojej flegmatyczności i spokoju, miewała momenty, w których zachowywała się porywczo i bywała niemiła. Potem, później, wieczorem, czasem po kilku dniach a nawet tygodniach, leżąc w łóżku, kiedy przychodziły do niej wszystkie natrętne myśli (te chciane i te niechciane), wtedy zaczynała żałować swojego zachowania, ale i tego nie robiła zbyt długo, fantazjami usprawiedliwiając swoje działania.
W chwili, w której młoda ślizgonka pyskowała Marcie a Darcy bohatersko wyciągnął ją z łazienki, wciąż jeszcze była zła na ducha, że nie okazał się tak przydatny jak zdaniem Daisy miał być.
- Ona jest beznadziejna! – syknęła oburzona. Jej policzki poczerwieniały, ale nie ze zmęczenia a z nietłumionej złości.
Inaczej sobie to wszystko wyobraziła. Zupełnie inaczej.
Posłała bratu zaskoczone spojrzenie, gdy wspomniał o tym, że Marta mogła zostać utopiona w sedesie. Sama na to nie wpadła, ale Darcy mógł mieć rację. A Irytek miał rację, kiedy nazywał ją krościastą, grubą i jęczącą! Zapomniał tylko o dodaniu dwóch określeń: mazgajowata i pozbawiona nawet krzty wyobraźni…
- Może? W ogóle, chciałbyś zanurkować w odpływie? Co trzeba mieć w… - wzdrygnęła się na samą myśl o pływaniu w rurach kanalizacyjnych. I nie, nie chodziło jej wcale o to, że jako żywa istota mogłaby się utopić. Chodziło o dużo bardziej przyziemne potrzeby, które ktoś załatwiał w toaletach. – Przepraszam – powiedziała nagle cicho i dość żałośnie.
Cała jakby oklapła. Zgarbiła się trochę. Wydęła dolną wargę i w tamtym momencie naprawdę zrobiła się bardzo zasmucona. Nie, nie dlatego, że właśnie doprowadziła do histerii Jęczącą Martę. Obiecała Darcy’emu dobrą historię do jego debiutanckiej książki. A dostał jedno, wielkie nic.
- Ja naprawdę myślałam, że ta kretynka będzie miała coś ciekawego do opowiedzenia… - przyznała z zawstydzeniem.
W chwili, w której młoda ślizgonka pyskowała Marcie a Darcy bohatersko wyciągnął ją z łazienki, wciąż jeszcze była zła na ducha, że nie okazał się tak przydatny jak zdaniem Daisy miał być.
- Ona jest beznadziejna! – syknęła oburzona. Jej policzki poczerwieniały, ale nie ze zmęczenia a z nietłumionej złości.
Inaczej sobie to wszystko wyobraziła. Zupełnie inaczej.
Posłała bratu zaskoczone spojrzenie, gdy wspomniał o tym, że Marta mogła zostać utopiona w sedesie. Sama na to nie wpadła, ale Darcy mógł mieć rację. A Irytek miał rację, kiedy nazywał ją krościastą, grubą i jęczącą! Zapomniał tylko o dodaniu dwóch określeń: mazgajowata i pozbawiona nawet krzty wyobraźni…
- Może? W ogóle, chciałbyś zanurkować w odpływie? Co trzeba mieć w… - wzdrygnęła się na samą myśl o pływaniu w rurach kanalizacyjnych. I nie, nie chodziło jej wcale o to, że jako żywa istota mogłaby się utopić. Chodziło o dużo bardziej przyziemne potrzeby, które ktoś załatwiał w toaletach. – Przepraszam – powiedziała nagle cicho i dość żałośnie.
Cała jakby oklapła. Zgarbiła się trochę. Wydęła dolną wargę i w tamtym momencie naprawdę zrobiła się bardzo zasmucona. Nie, nie dlatego, że właśnie doprowadziła do histerii Jęczącą Martę. Obiecała Darcy’emu dobrą historię do jego debiutanckiej książki. A dostał jedno, wielkie nic.
- Ja naprawdę myślałam, że ta kretynka będzie miała coś ciekawego do opowiedzenia… - przyznała z zawstydzeniem.