• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[03.07.1972] Papa Mama Loca Pipa - Leo & Maya

[03.07.1972] Papa Mama Loca Pipa - Leo & Maya
Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#11
07.01.2024, 22:38  ✶  
To Panienka Chang-Chang nie pobiega sobie ze mną po dachach w pełnię księżyca, chyba że bardzo ładnie poprosi, to może tak, ale nie mogłem obiecać, że nie będę przy tym marudny, bo pełnie księżyca naprawdę mnie dobijały. Nie byłem wtedy sobą, jak gdybym chorował na lykantropię, ale trochę taką na odwrót, bo zamiast dostawać sierści i poweru do zabijania, to ja wręcz przeciwnie umierałem sobie, powoli tak dogorywając. Kocyk, kakałko, czasami też rozpalone drwa w kominku, jeśli było akurat zimno, więc... to pewnie wyglądało trochę jak okres u kobiet, ale wolałem zanadto w to nie wnikać. Tak dla własnego spokoju ducha. Choć czasami jednak za bardzo wnikałem, żeby polować na lepszy humor u przełożonej, tej Flo wielce wymagającej. Czasami umyślnie chorowałem, kiedy miała te dni i miała zmianę na moich zmianach, a czasami po prostu brałem to na klatę, kiedy miałem dzień dobroci dla zwierząt.
- Tak, właśnie turlam się po dachu - powtórzyłem zaraz za nią, po czym zachichotałem jak ten idiota. - A ty siedzisz na dachu... Inni nie przesiadują na dachach - zauważyłem wielce niewinnie, nieco się z niej chichrając, a nieco przedstawiając jej świat z innej perspektywy, z tej, w której wszystko mogło być normą, jeśli po prostu za normę to uzna.
- Bez urazy, Mayka... Ale świat należy do ciebie. Masz ochotę się turlać, to się turlaj. Nie masz ochoty, to olej turlanie - odparłem w ramach moim godzin terapeutycznych, które udzielałem wtedy, kiedy mi zawiało, a które prowadziłem całkowicie bezpłatnie i też nieświadomie tak naprawdę, bo po prostu czasami miałem wenę, a czasami nie... Hmm. Terapeuta z powołania? Koci doktór Leo O’Dwyer.
Ale dobra, zebrałem się z tego dachu, wstałem by się nieco otrzepać z kurzu, a że to nic nie dało, to śmignąłem po sobie różdżką, a zaraz potem siadłem obok Mayi. Nie tak by się z nią stykać ramionami, choć kusiło, bo uwielbiałem się łasić do uwielbionych przez siebie osób, ale mogłaby się znowu poczuć przytłoczona... Chyba że jednak nie?
- Za co powinienem cię przeprosić? - zapytałem nieco zagubiony, bo nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy. Wśród ewentualnych scenariuszy było to, że ją skusiłem, żeby wejść na dach za rudawym kocurem, ale przecież ja jej mówiłem, że wcale jej nic nie kazałem. Sama to zrobiła, no nie? Ja tu byłem biednym kocurkiem, pomówienia jakieś...
- I mogę się do ciebie przysunąć...? Tak przytulić? - dodałem już bardziej ożywiony, bo to jak najbardziej rozumiałem i, kurde, mogłem ją wielbić potrójnie, a nawet poczwórnie, jeśli pozwoli się dotknąć. - W sensie... połasić? Bardzo to lubię, ale... nie chcę cię przestraszyć - wyjaśniłem, bo mogła tak do końca nie wiedzieć, o co mi chodzi, a że miała mnie za wytwór nie z tej ziemi... Nie z tej ziemi to w sumie mogło brzmieć jak komplement, no nie? Cóż, bądź co bądź naprawdę chciałem się zaprzyjaźnić i może czasami skraść pocałunek. Hihi.
Poison Girl
– You're a poison and –
I know that is the truth
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Maya wygląda bardzo młodo i krucho. Jest niska, bo mierzy tylko 146 centymetrów i warzy niecałe 38 kilogramów. Dziewczyna ma niedowagę, bardzo mało je i jest to widać na pierwszy rzut oka. Jest drobnej budowy i dosłownie ginie w tłumie. Czasami można jej nie zauważyć. Kiedyś ubierała się w długie suknie i szaty czarodziejskie. Starała się zawsze biec za modą czarodziejską, ale wplatała w swoje stroje odrobinę chińskiej kultury, aby z pozoru dawać złudzenie osoby zagranicznej. W lipcu jak poznała Leo zaczęła nosić szerokie spodnie i duże swetry, pod które nakłada ładne, białe koszule lub po prostu koszulki lub koszule z krótkim rękawem jeśli jest cieplejszy dzień. Wokół niej unosi się woń jaśminu, paczuli, cytrusów, granatu – jest to olejek, który sama nauczyła się robić.

Maya Chang
#12
19.01.2024, 19:21  ✶  

– Akurat na dachu częściej można spotkać ludzi siedzących niż turlających się – oparła czując się idiotycznie kłócąc się na temat tego, co ludzie zazwyczaj robią na dachu, no ale przyznajmy szczerze… Leo nie zachowywał się normalnie. Chyba, że to ona była nienormalnie wychowana i ludzie spoza ścieżek naprawdę się tak zachowują jak on.

Chociaż może uciekł z Lecznicy Dusz? Może był psychopatą? Nie chciała wyobrażać sobie tego jak zaraz skończy jeśli okaże się, że ma rację i Leo był niezrównoważony psychicznie. Miała chociaż nadzieję, że chodził do jakiegoś magipsychiatry i był pod okiem specjalistów, bo to mogłoby oznaczać, że jego zachowanie po prostu się będzie poprawiać. Zmrużyła oczy czując, że nie jest w stanie zrozumieć jego pojmowania świata. Jak miała się turlać? To nie było ani trochę atrakcyjne, ani stosowne, ani odpowiednie. Jako dziecko owszem czasem się turlała, ale wtedy miała naprawdę ogrom niepochamowanej energii, której nie potrafiła spożytkować w odpowiedni sposób, ale teraz? Teraz potrafiła się zachować i odpowiednio się zachowywać. Nie potrzebowała się turlać, bo nie widziała w tym najmniejszego sensu. Otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale je zaraz zamknęła, bo naprawdę nie wiedziała, co mu odpowiedzieć. Będzie musiała to przemyśleć, albo zapytać kogoś o radę, czy to jest normalne, że ludzie się turlają, gdy mają na to ochotę. Jeszcze nie widziała, aby jej ciotki tak robiły, więc to raczej nie było normalne, prawda?

Gdy się podniósł delikatnie się spięła i znowu złapała różdżkę w dłonie tak, aby w razie potrzeby się przed nim obronić. Nie potrzebowała w prawdzie do tego różdżki, bo potrafiła magie bezróżdżkową, ale nie chciała się tą umiejętnością przed nim chwalić, ale chłopak tylko się otrzepał, tylko się oczyścił z pyłu i usiadł obok niej. Ona wręcz w tym samym momencie dla bezpieczeństwa oraz komfortu odsunęła się od niego.

– Za to co zrobiłeś przy ostatnim spotkaniu – bąknęła rumieniąc się przy tym w niekntrolowany przez nią sposób. Odwróciła od niego głowę, aby tego nie zobaczył. – Nie wolno całować ludzi bez ich zgody – dodała nie chcąc się użerać z jego nierozumnością i małym poziomem rezolutności pamięciowej.

– Nie możesz – odparła oburzona wracając do niego wzrokiem. – Prawie się nie znamy – dodała szybko. Czuła jak serce zaczęło jej bić zbyt szybko i nie była pewna, czy to był strach, czy raczej zawstydzenie, że obcy chłopak chciał się do niej przytulić. Czuła jak policzki jej wręcz pulsują z zawstydzenia i dla pewności, że faktycznie jej nie dotknie odsunęła się o kolejne kilka centymetrów.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#13
20.01.2024, 23:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2024, 00:06 przez Leo O'Dwyer.)  
A więc o to chodziło... O ten niewinny całus, który jej sprzedałem na Alei Horyzontalnej. Zapamiętała to, wspominała to, miała mnie w głowie! Doskonale! Mayka myślała o mnie, może nieco wzburzona, ale to zawsze jakaś reakcja, no nie? Uśmiechnąłem się nawet szeroko, dumny i zadowolony, choć zaraz nieco ostygłem w tych zapałach, nawet trochę całkiem poważny, przekrzywiając głowę i patrząc tak w jej kierunku.
- A podobało ci się? Ten pocałunek? - zapytałem ją z ciekawością. Dobra, wiedziałem już, że może mogłem tego nie robić bez jej zgody, ale... - Gdyby był za zgodą, to całkiem mru, czy raczej nie...? - dopytałem, żeby tak być pewniejszym tego, czy miałem u Mayki szanse, czy raczej powinienem spadać sobie z tego dachu, bo totalnie nie byłem tu mile widziany? Hem?
- I spokojnie-spokojnie! - odparłem, zaraz unosząc rękę na poziom swojego serducha i właśnie tam w ramach przysięgi kładąc swoją dłoń. - Uroczyście przysięgam, że nie dotknę cię bez twojej zgody, a przynajmniej bardzo-bardzo-a-nawet-najbardziej się postaram tego nie robić. I przepraszam cię za ten pocałunek, ale na swoją obronę dodam, że nie mogłem się powstrzymać. Jesteś po prostu zbyt śliczna - przysięgłem i stwierdziłem, zaraz opierając swoje obie ręce na kolanach i patrząc w dal, na majaczące w oddali dachy. Nikt tam nie siedział, ani tam, ani tam. Byliśmy tu sami.
- A co mogę zrobić, żebyśmy się bardziej poznali?!?!?! WIEM! Mogę ci pokazać gdzie pracuję! Albo zapoznać cię z moim współlokatorem!!! Tylko że jest ślepy, a jego kot to cham, ale... może lepiej pokażę ci, gdzie pracuję. To taka cudowna, słodka kawiarnia. Jest tak urocza, że nic nie jest tak urocze jak ta kawiarnia jest... A ja jestem tam barmanem, bo wieczorami są tam dancingi! I jest na Pokątnej, ulicy Pokątnej, więc to całkiem blisko. Co ty na to, Maya?! - zapytałem ją. Trochę się rozwinąłem, przezdrowo podniecony, ale już tak czasami miewałem, że dużo myślałem albo dużo mówiłem, albo dużo robiłem tego i tego, więc teraz w końcu milczałem, wlepiając pełne nadziei spojrzenie w Azjatkę, Pannę Metr Czterdzieści Sześć.
Poison Girl
– You're a poison and –
I know that is the truth
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Maya wygląda bardzo młodo i krucho. Jest niska, bo mierzy tylko 146 centymetrów i warzy niecałe 38 kilogramów. Dziewczyna ma niedowagę, bardzo mało je i jest to widać na pierwszy rzut oka. Jest drobnej budowy i dosłownie ginie w tłumie. Czasami można jej nie zauważyć. Kiedyś ubierała się w długie suknie i szaty czarodziejskie. Starała się zawsze biec za modą czarodziejską, ale wplatała w swoje stroje odrobinę chińskiej kultury, aby z pozoru dawać złudzenie osoby zagranicznej. W lipcu jak poznała Leo zaczęła nosić szerokie spodnie i duże swetry, pod które nakłada ładne, białe koszule lub po prostu koszulki lub koszule z krótkim rękawem jeśli jest cieplejszy dzień. Wokół niej unosi się woń jaśminu, paczuli, cytrusów, granatu – jest to olejek, który sama nauczyła się robić.

Maya Chang
#14
21.01.2024, 18:12  ✶  

Jej ciemne oczy obserwowały jego reakcję, jego gesty, ale zareagował całkowicie inaczej niż oczekiwała. Wiedziała, że nie mogła przewidzieć jego następnego ruchu, był nieprzewidywalny, fascynujący. Czuła jak końcówki jej włosów zmieniają się pod wpływem jego pytań, zrobiły się różowe, więc szybko złapała je w dłonie i zaczęła nerwowo przeczesywać. Czy się jej podobało? Co to za pytanie? To nie był prawdziwy pocałunek, bo się na niego nie zgodziła. Nawet nie miała czasu przemyśleć tego, czy jej się podobał. Zrobiło jej się ciepło i miała ochotę już mu uciec, zniknąć z pola jego widzenia, ale się nie ruszyła. Musiała mu wyjaśnić swoją rację i koniec i kropka.

– Nie mogę ci odpowiedzieć, czy mi się podobał, bo bardziej się bałam niż… – zacięła się. Nie wiedziała jak mu wyjaśnić, że ten pocałunek nie był przyjemny, był przerażający. Póki nie zjawiła się jej ciocia myślała, że albo będzie musiała go zabić, albo sama zostanie skrzywdzona. Może nadal mógł ją skrzywdzić? Wzdrygnęła się na samą myśl. Ludzie poza zamkiem byli naprawdę dziwni. – Na to też nie mogę ci odpowiedzieć, bo póki co na nic się nie zgadzam, o! – odsunęła się znowu odwracając od niego twarz, aby nie widział jej zawstydzenia. Miała nadzieję, że był na tyle głupi, że nie rozpoznawał takich reakcji u innych. On pewnie niczego się nie wstydził.

Gdy zaczął przysięgać, że już jej nie dotknie bez jej zgody poczuła lekką ulgę, ale nadal nie ufała mu w pełni. Zaufanie można bardzo łatwo zepsuć, a zdobyć je będzie musiał naprawdę mocno się starać. Skaza została, a Maya tego nie była w stanie wyrzucić sobie z głosy. Gdy zaczał prawić jej komplementy otuliła swoje nogi rękami wpatrując się w dal i czując jak cała płonie z zawstydzenia. Podobało jej się to, że Leo chwalił jej wygląd, ale nie była pewna, czy powinna mu tak otwarcie wierzyć. Musiał się postarać, prawda?

– Kawiarnie mogłabym zobaczyć – odparła z zaciekawieniem. Szansę mogła mu dać, ale jak tylko zrobić coś nie tak od razu urywa z nim kontakt! Takie było jej postanowienie. Zaczęła się podnosić z miejsca. – Muszę już wracać, jak nazywa się ta kawiarnia? To wpadnę tam… kiedyś – uśmiechnęła się lekko, mimowolnie. Naprawdę podobał jej się jego entuzjazm i to jak do niej mówił.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#15
21.01.2024, 23:08  ✶  
Ojej, jakie to było urocze i przepiękne, że jej włosy zmieniały kolor. Może była metamorfomagiem jak jej ciotka?!?!?! Ale nie chciałem jej o to pytać, bo widocznie próbowała to ukryć. Nie wiem czemu, ale może zapytam ją o to innym razem, ale podobało mi się to bardzo, więc pewnie szybciej niż później, a może wcale i będę udawał, że to coś, co było tylko przeznaczone dla moich oczu? A może było? Byłem jakimś wybrańcem losu albo co? Mogło tak być.
A może to przez ten mój pocałunek?! Czy to oznaczało, że jej się podobało, ale nie chciała się do tego przyznać? Czy po prostu krępował ją sam ten temat? Nie miała nigdy chłopaka? Och, chyba nie byłem pierwszym, który ją pocałował? Wtedy to, cóż, nie dziwiłem się, że była oburzona. Sam bym był, gdyby ktoś mi zabrał pierwszy pocałunek i tak znienacka wykorzystał tę sytuację, że aż ciężko byłoby to spamiętać, bo tak szybko i znienacka, i to jeszcze przez takiego wariata jak ja, gdzie mnie wszędzie było pełno...?
- Ja ciebie przepraszam bardzo, Mayka, bo ja nie chciałem żebyś się bała - odparłem do niej raz jeszcze, żeby ją w tym upewnić, bo nie byłem jakimś brutalem albo coś, chyba że nadeptywało mi się na ogon, to wtedy inna sprawa, ale jeśli chodziło o urocze dziewczęta, to ja tak całkowicie niewinnie podchodziłem i w sumie z perspektywy czasu, znając już nieco Maykę, to bym zapytał, czy mogę cmokać, czy nie mogę cmokać.
Trochę posmutniałem, kiedy powiedziała, że musi już wracać. Ale fajnie, że kiedyś wpadnie do kawiarni. Wtedy sobie dłużej porozmawiamy, posiedzimy, może zrobimy coś szalonego albo normalnego. Normalne rzeczy też były super.
- To Nora Nory, klubokawiarnia. Otwarta jakoś na początku tego roku... Chyba na wiosnę, ale pracuję tam od niedawna. Jako barman, już mówiłem, ale kawę też chętnie ci zrobię. Z mlekiem! ...albo bez mleka, jeśli wolisz - stwierdziłem zaraz, zachęciłem i trzymałem kciuki, żeby jednak wolała kawę z mlekiem. Skinąłem jej głową, po czym zaraz wstałem, bo to może tak wypadało, skoro dama opuszczała moje towarzystwo...? - Pomóc ci zejść czy dasz sobie radę? Mogę ci pomóc - zaproponowałem, wyciągając rękę w jej kierunku, ale się powstrzymałem w pół drogi, bo przypomniało mi się w ostatniej chwili, że miałem jej nie dotykać bez pozwolenia, więc... zrobiłem kilka kroków w kierunku miejsca, gdzie oboje wchodziliśmy na dach. Tam zdecydowanie była najbezpieczniejsza również droga w dół.
Poison Girl
– You're a poison and –
I know that is the truth
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Maya wygląda bardzo młodo i krucho. Jest niska, bo mierzy tylko 146 centymetrów i warzy niecałe 38 kilogramów. Dziewczyna ma niedowagę, bardzo mało je i jest to widać na pierwszy rzut oka. Jest drobnej budowy i dosłownie ginie w tłumie. Czasami można jej nie zauważyć. Kiedyś ubierała się w długie suknie i szaty czarodziejskie. Starała się zawsze biec za modą czarodziejską, ale wplatała w swoje stroje odrobinę chińskiej kultury, aby z pozoru dawać złudzenie osoby zagranicznej. W lipcu jak poznała Leo zaczęła nosić szerokie spodnie i duże swetry, pod które nakłada ładne, białe koszule lub po prostu koszulki lub koszule z krótkim rękawem jeśli jest cieplejszy dzień. Wokół niej unosi się woń jaśminu, paczuli, cytrusów, granatu – jest to olejek, który sama nauczyła się robić.

Maya Chang
#16
28.01.2024, 19:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 14:46 przez Maya Chang.)  

Czuła się tak jakby miała rozdwojenie jaźni. Z jednej strony podobał jej się ten dziwny entuzjazm, bo rzadko spotykała takie osoby jak on, a z drugiej strony mu nie ufała, bo się do niej prawie dobierał na środku ulicy. Był dziwnym człowiekiem i nie potrafiła go rozgryźć, cholernie jej to przeszkadzało. Szalony, nieprzewidywalny, a najgorsze w tym wszystkim było to, że był przystojny. Zawsze denerwowało ją to, że ludzie wokół niej byli atrakcyjni, a ona zaczynała z każdym dniem coraz bardziej zwracać na to uwagę. Wolała to spojrzenie dziecka, które miała jeszcze kilka lat temu, gdy patrzyło się na ludzi tych, których się lubi, albo nie. Teraz dochodziła kategoria atrakcyjności i to wprowadzało w umysł coś okropnie chaotycznego. Z jednej strony chciałaby go nie lubić, uciekać, gdy tylko go widziała, a z drugiej strony chciała na niego patrzeć, bo był po prostu przystojny. Czy to było egoistyczne? Możliwe. Łatwiej było podkochiwać się w Oleandrze, obserwowanie go jak grał i akompaniować mu na skrzypcach, spędzać z nim czas w łazience tworząc zapachowe olejki i perfumy. Czuć się kimś wyjątkowym, bo mogła na niego patrzeć, a on nie musiał wcale wiedzieć, że jej się podoba. Teraz spotkała Leo, który wręcz swoją natarczywością nie pozwalał jej o sobie zapomnieć. Miała nadzieję, że to było chwilowe. Wróci do domu i już się z nim nie skontaktuje, że już nie będzie o nim myśleć, a on o niej zapomni.

– Dam sobie radę, spokojnie – odparła z uśmiechem czując rozbawienie, że tak bardzo chciał jej pomóc, że do niej lgną. Spojrzała mu w oczy i skinęła jedynie głową na pożegnanie. Zeszła na dół i uciekła do swojego domu z szybko bijącym sercem.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leo O'Dwyer (3686), Maya Chang (2814)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa