Wciągnęłam ze świstem powietrze, gdy dopadł mojej ręki. Poruszyłam się niespokojnie, ale nie szarpnęłam się, ani nic z tych rzeczy. Byłoby to zbyt nierozsądne. Wpatrywałam się w niego jak łapie moją rękę, jak przystawia usta do mojego nadgarstka i poczułam tylko ból, gdy przebił moją skórę do krwi. Stęknęłam z bólu, kolana ugięły mi się pod moim ciężarem, ale nie upadłam. Dalej twardo stałam zaciskając drugą rękę na pogrzebaczu. Oddychałam szybko, ale starałam się to robić równo, aby uspokoić zdenerwowane serce i przestraszony żołądek, bo zaczynał mnie boleć. Bałam się, że jednak się nie powstrzyma, że jednak mnie zabije, a potem będzie się robił z tego powodu jakies głupoty. Wyrzuciłam to z głowy i skrzywiłam się, gdy mocniej złapał moją rękę, gdy mocniej zaczął pragnąć tej krwi. Z nerwów czułam jak mój żołądek robił fikołki, zaczynało mi się też robić słabo. W końcu trafiłam coraz więcej krwi.
Astaroth kurwa powstrzymaj się. Błagałam wręcz w myślach próbując dać mu szansę. Był tym wampirem krótko. Zaledwie trzy miesiące? Na to by wychodziła, bo wtedy zaczął mówić, że jest chory. Mógł jeszcze nie mieć odpowiedniej kontroli. Zacisnęła dłoń w pięść, tą z której pił.
– Asek – wyrzuciłam z siebie zachrypniętym głosem. Bolała mnie już ręka i wiedziałam, że jak teraz nie zareaguje to za chwilę mogę nie mieć sił, więc zamachnęłam się pogrzebaczem i przywaliłam mu w plecy z całej siły jaką jeszcze miałam. Gdy odsunął się na chwilę od ręki, szybko mu ją wyrwałam i rzuciłam zaklęcie odpychające, aby zaraz spętać mu nogi, by nie mógł się ruszyć. – Pójdę opatrzeć ranę i zaraz do ciebie wrócę, obiecuję – powiedziałam do niego wybiegając szybko z pomieszczenia i zamykając za sobą drzwi. Nie chciałam, aby jeszcze bardziej kusił się zapachem mojej krwi. Wbiegłam do łazienki, a tam zajęłam się prowizorycznym opatrunkiem. Wróciłam do niego najszybciej jak się tylko dało już z owiniętą bandażem ręką. – Jak się czujesz? – zapytałam podchodząc do niego z ręcznikiem nasączonym wodą, aby w razie czego umyć mu twarz. Ruchem ręki zdjęłam z niego czar pętający, aby mógł się już normalnie poruszać.