• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania

1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#21
25.11.2022, 00:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2022, 00:22 przez Patrick Steward.)  
Patrick uśmiechnął się krzywo pod nosem a potem posłał Brennie pełne udawanego bólu i cierpienia spojrzenie.
- No naprawdę byś się nie podzieliła? Popatrz, ile ty masz i ile mam ja! – A on miał jedno, jedyne jajko. I mokrą szyszkę, którą z jakiegoś powodu podniósł i wsadził do koszyczka.
Prawda wyglądała tak, że ze Stewarda zawsze grzybiarz był nadto marny. Nie zaskakiwało więc, że i zbieraczem jajek okazał się takim sobie. Przewrócił oczami, stając na jakimś suchym kawałku spróchniałego drzewa.
- Aż tak mrocznej przeszłości nie mam. Dziadkowie zabierali mnie na stragany – sprostował lekkim tonem, choć jednocześnie bardzo mocno wyuczonym i przez to mało szczerym. Osobiście uważał, że miał wyjątkowo mroczną przeszłość, czającą się za jego plecami jak tygrys szykujący się do ataku. Wiedział też, że kiedyś będzie musiała go dopaść. – To naprawdę jest jakieś niesprawiedliwe. Jak łatwo przychodzi wam zbieranie – zmienił temat, posyłając Brennie i Mavelle niby to oburzone spojrzenie.
Od tego momentu, starał się zwracać większą uwagę na to, co znajdowało się pod jego stopami.

Rzut 1d10 - 5

Odkryj wiadomość pozafabularną
9+5 = 14
Jasnoróżowe pole - jeżeli twoja aktywność fizyczna jest na poziomie ◉◉○○○ lub niższym, postać skręciła sobie kostkę i kończy grę, potrzebuje pomocy uzdrowiciela.

I jak się miało za chwilę okazać, Patrick nie dość uważnie jednak zwracał uwagę na to, co znajdowało się pod jego stopami. Tak naprawdę to była chwila. Nawet nie specjalnie długa chwila. Może o tym co się stało, zadecydowało to, że po prostu znowu stanął na jakiejś spróchniałej gałęzi, albo że wydawało mu się iż dostrzegł dalej czekoladowe jajko.
Nagle się zachwiał, próbował złapać równowagę, jego lewa noga pojechała do przodu, próbował się złapać drzewa i padł na tyłek.
- Kurwa mać - syknął z bólu. - Ten las mnie po prostu nie lubi. Chyba skręciłem sobie kostkę...
I tak to się skończyła jego przygoda ze zbieraniem czekoladowych jajek.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Z uwagi na to, że Patrick - zwyczajnie skręcił kostkę, ukrywam resztę rzutów
Rzut 1d10 - 7

Rzut 1d10 - 4

Rzut 1d10 - 2
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#22
25.11.2022, 00:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2022, 02:43 przez Brenna Longbottom.)  
- Jestem okropną osobą, która nigdy z nikim się nie dzieli – zapowiedziała Patrickowi Brenna, obracając się do kuzynki. – Pojedynkować? Wiesz, gdyby to był normalny pojedynek, to może i byście mnie rozłożyli na łopatki. Ale gdy chodzi o czekoladę… nie. Nie macie żadnych szans. Zniszczę was bezlitośnie! – zapowiedziała panna Longbottom. Machnęła różdżką w powietrzu, choć nie w ich stroną, ale na bok, wyczarowując przy okazji szkarłatno złote iskry.
No cóż za patriotyzm gryfoński.
(Chociaż istniała całkiem spora szansa, że gdyby – podobno – nie byli potomkami Gryffindora, Tiara wsadziłaby ją jednak do Slytherinu…)
- Mavelle, myślę, je wywąchuje. A ja mam szósty zmysł. Taki nakierowany na słodkości – wyjaśniła radosnym tonem. Nie była świadoma, jak mroczna była przeszłość Patricka. Nie wyłapała tej nieszczerości w jego tonie. Mogła się jedynie domyślać, że skoro nigdy nie zbierał jajek, nie miał okazji naprawdę świętować Ostary – i to wszystko.
I nie zadawała pytań, bo mimo swojej ciekawskości, nie wydawało się jej, że ma prawo wyskakiwać z osobistymi pytaniami w środku lasu, zbierając czekoladowe jajka.

Rzut 1d10 - 1


Odkryj wiadomość pozafabularną
28 + 1 = 29, czerwone pole, Brenna gubi jajko
Ruchy miała jednak tak zamaszyste, że jedno jajko wypadło z koszyka – i potoczyło się…

Rzut 1d10 - 9

Odkryj wiadomość pozafabularną
29 + 9 = 38, niebieskie, cofasz się o dwa pola, 36, fioletowe, nic nie widzisz
…rzuciła się za nim, ale znikło jej z oczu: więc z westchnieniem, mając tylko cztery jaja, wróciła do Patricka i Mavelle.
– Co za pech, tak oto straciłam jajko – oświadczyła z udawanym (albo prawdziwym) smutkiem.


Rzut 1d10 - 4

Odkryj wiadomość pozafabularną
36 + 4 = 40, zielone pole, jajko
Jakby świat postanowił jej to wynagrodzić: bo ledwo ruszyła dalej, znalazła jajko: znów miała ich pięć…

Rzut 1d10 - 2

Odkryj wiadomość pozafabularną
40 + 2 = 42, czerwone pole, minus jedno jajko
…tylko po to, by zaraz pozostać znów na czterech: bo gdy podnosiła tamto, inne samo wyskoczyło z koszyka! Brenna obróciła się za nim z głupią miną.

Rzut 1d10 - 8

Odkryj wiadomość pozafabularną
42 + 8 = 50, zielone pole, jajko
– Czy to też zaraz ucieknie? – zastanowiła się na głos, kiedy poszła do przodu i nieomal natychmiast wypatrzyła (po raz kolejny!) jajko numer pięć.

Rzut 1d10 - 3

Odkryj wiadomość pozafabularną
50 + 3 = 53, fioletowe pole
Rozejrzała się i nic nie dostrzegła...

Rzut 1d10 - 1

Odkryj wiadomość pozafabularną
53 + 1 = 54, niebieskie pole, powrót na 53, czerwone pole
...ale miała rację.
Jajko znalezione wcześniej gdzieś znikło.

Rzut 1d10 - 10


Odkryj wiadomość pozafabularną
53 + 10 = 63, pomarańczowe pole, 1 jajko
Marudząc pod nosem, niby to bardzo zdenerwowana, wysforowała na przód, dostrzegając tam kolejne jajko... tak, znowu miała pięć...

Rzut 1d10 - 5


Odkryj wiadomość pozafabularną
68, pomarańczowe pole, 1 jajko
...i zdążyła pochylić się po kolejne (szóste!), gdy z tyłu rozległ się okrzyk Patricka.

Brenna obróciła się gwałtownie, wciąż z tym szóstym jajkiem w rękach. Które zaczęła rozwijać, bo uznała, że właściwie to może go spróbować. Przez to że była do przodu w stosunku do Stewarda, nie miała żadnych szans podać mu pomocnej dłoni.
- Uch! - wydała z siebie nieartykułowany okrzyk. Ruszyła pędem w stronę Patricka. Z czekoladą w ustach. Przegryzła ją dość pośpiesznie, pochylając się, by pomóc Patrickowi wstać. - Jasny szlag. Przepraszam. Nie powinnam was tu ciągnąć... Mav, podeprzesz go z drugiej strony? Jestem pewna, że w pobliżu są jacyś uzdrowiciele...

Rzut 1d10 - 5


...tak oto ruszyła do wyjścia z lasu: ciesząc się, że nie jest ułomkiem, bo musiały teraz wydobyć stąd Patricka.

Miała ostatecznie PIĘĆ (5) JAJEK - bo jedno z sześciu zjadła.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#23
25.11.2022, 14:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2022, 15:24 przez Nora Figg.)  

Norka westchnęła, nie miała pojęcia dlaczego ostatnio zrobiła się taka marudna, to nie było do niej podobne. -Nie wiem Erik, mam wrażenie, że zawsze coś jest nie tak. Może faktycznie zbyt wiele bym chciała od życia.- Ogarnęła ją jakaś melancholia, może to wiosenne przesilenie? To wszystko, co wydarzyło się na balu, te kilka dni temu, jakoś strasznie ją zdołowało. Nie sądziła, że zostanie gwiazdą takiego skandalu. - Okropnie długo to tego dochodziłam, czasem zastanawiam się, gdzie bym była, gdyby nie Mabel, gdyby życie mi się tak wcześnie nie skomplikowało.- Może jakoś udało jej się dojść do wymarzonego celu, miała jednak wrażenie, że wiele straciła, może zupełnie niepotrzebne, jednak wiedziała, że akurat z Erikiem mogła podzielić się swoimi przemyśleniami. On raczej jej nie rugał za takie słowa, a próbował wpłynąć na nią swoim dojrzałym podejściem.

- Ja sama nie wiem, czy jest sens, może czasem mi kogoś brakuje, ale w tym wszystkim jest jeszcze Mabel, myślisz, że ona by kogokolwiek zaakceptowała, albo ktoś ją? To zbyt duże zobowiązanie, nie sądzę, aby ktoś chciał się zaangażować w coś takiego.- Nie chciała, żeby córka odczuła to, że Norce brakuje faceta, powinna się ogarnąć i przestać myśleć o takich głupotach, miała wystarczająco dużo innych problemów. Dobrze było poczuć bliskość Longbottoma, jakoś tak wszystkie złe myśli wtedy odchodziły w niepamięć. Była tak bardzo zajęta rozmową z przyjacielem, że zapomniała o jajkach.


Rzut 1d10 - 5

pole 39 - pomarańczowe (pusto) - za niska percepcja

- Naprawdę jestem ostatnią osobą, która uważa, że było to zabawne. Czy Ty widziałeś tych wszystkich ludzi? Nigdy w życiu nie przeżyłam takiego upokorzenia.- Na samą myśl o tym, co ją spotkało podczas balu zaczynała czuć ogromny wstyd. - Nigdy więcej nie wybiorę się na tego typu imprezę, nie ma szans.- Myślała o tym wszystkim ostatnio i stwierdziła, że woli nie kusić losu. Bal u Longbottomów zapamięta chyba do końca życia. - Dziobak? Co to w ogóle jest?- Nie znała się specjalnie na zoologii, a dobrze by było wiedzieć, cze Erik ją teraz obrażał, czy jednak nie. - Właściwie to nie mam pojęcia, co się z nim stało, posiadasz jakieś informacje? Może faktycznie powinnam wysłać mu pączka na przeprosiny.- Figg miała ochotę przeprosić wszystkich, którzy byli z nią na tym balu, czuła się naprawdę głupio, że przez nią zrobiło się takie zamieszanie.

- Raczej mi to nie grozi, ale zapamiętam, zgłoszę się do Ciebie, jakby coś.- Na pewno, szczególnie po tym, co przed chwilą usłyszała od Erika. Miała wrażenie, że Longbottom mógłby jedynie wystraszyć ewentualnych kandydatów, oczywiście niespecjalnie, jednak coś czuła, że tak to się może skończyć. Jak na złość żadnych jajek nadal nie mogła dostrzec na horyzoncie, ktoś tu musiał być przed nimi.


Rzut 1d10 - 9

pole 48 - pomarańczowe (pusto)

- Czy ja wiem, te kilka lat różnicy, to tyle co nic, a mam wrażenie, że tacy starci, powiedzmy z dziesięć lat ode mnie, mieliby mniejszy problem z akceptacją Mabel. Tak mi się przynajmniej wydaje, kto bowiem w naszym wieku, czy podobnym chciałby się bawić w tatusia?- Norce wydawało się, że mogą się nią zainteresować ewentualnie jacyś wdowcy, lub rozwodnicy, przynajmniej takie miała wrażenie. - Presję, to ja sama na sobie wywieram, nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był w stanie mi dorównać.- To był fakt, Norka starała się być idealna w każdej możliwej dziedzinie życia. Nie było to do końca zdrowe, jednak od zawsze tak już miała. - Przez te wszystkie lata zrobiłam się też bardzo samodzielna, tak naprawdę nie mam pojęcia, czy potrafiłabym zacząć żyć z kimś.- Dyskusja coraz bardziej się rozwijała. Miała wrażenie, że nie będzie w stanie wpuścić nikogo do swojego życia, przez tyle lat była tylko ona i Mabel, że próba stworzenia jakiegokolwiek związku mogła zakończyć się fiaskiem.

- Jakbyś mógł w sumie, mieć to gdzieś z tyłu głowy, to będę wdzięczna.- Wierzyła, że Erik będzie o niej pamiętał i może podsunie jej jakąś odpowiedzialną osobę, która mogłaby wesprzeć cukiernię swoją różdżką. Na pewno spałaby wtedy spokojniej. - Wolałabym jednak nie wracać do tego wydarzenia, jeśli mam być szczera. - Chyba nie musiała nawet tłumaczyć Erikowi dlaczego.


Rzut 1d10 - 6

pole 54, cofam się o 2  - czerwone (nie mam co zgubić) jestem na 52

- Mam wrażenie, że się mocno kompromitujemy.- Odparła zaglądając jeszcze do swojego koszyka, który był zupełnie pusty. Tego to się nie spodziewała. - Chyba jeszcze nigdy nie szło mi tak źle.- Może to fatum Erika? Słyszała jakieś plotki, że jest przeklęty, myślała jednak, że to dotyczy tylko kuchni, a co jak klątwa zaczęła się przenosić w inne miejsca? - Też tak sądzę, tym bardziej, że teraz średnio mam ochotę pokazywać się wśród ludzi, póki te plotki nie ucichną. Najlepiej mi zrobi zaszycie się w kuchni i praca nad nowymi recepturami.- Musiała czymś zająć myśli, aby nie wracać do tego wszystkiego. Najlepsze, co mogła zrobić w tej sytuacji dla siebie, to było zajęcie się gotowaniem. - Nie wiem, czy nadajesz się na testera.- Powiedziała z udawaną powagą. - Tester powinien dawać jakieś wskazówki, a Tobie zawsze wszystko smakuje...- Niby łechtało to jej ego, jednak potrzebowała czasem też konstruktywnej krytyki.

- Wiesz, jest jedna pocieszająca rzecz w tym wszystkim.- Na jej twarzy ponownie pojawił się uśmiech. Tak naprawdę miała w nosie te wszystkie jajka, grunt, że spędziła w tym lesie naprawdę przyjemny czas z przyjacielem. - Jesteśmy w tym razem, gdybym była jedyną osobą, której nie idą te poszukiwania to bym się tym przejęła, jednak tak, to jakoś łatwiej można przyjąć porażkę.- Eleonora chyba odpuściła sobie poszukiwania. Nie wpatrywała się już w horyzont, bo to nic nie dawało. -- Uważaj, brakuje jeszcze tego, żebyś się wywalił, zrobił sobie krzywdę, myślisz, że bym Cię stąd wyniosła?- Na pewno, Norka wzrostu karła, która ledwie była w stanie podnieść opakowanie mąki.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#24
25.11.2022, 16:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.12.2022, 12:58 przez Erik Longbottom.)  

Pozwolił jej się wygadać i przekazać to, co leżało jej na sercu. Nie sądził, aby w tej chwili potrzebowała światłych rad, czy kogoś, kto za nią wytyczy za nią nowy, wielki cel w życiu. Może ten bal to było trochę za dużo?, pomyślał. Nie wykluczał, że wydarzenia sprzed paru dni mogły odcisnąć na niej piętno i być może skłonić do głębokich – zbyt głębokich – przemyśleń. Jeśli potrzebowała kogoś, kto jej po prostu wysłucha, to z godnością przyjął tę rolę.

— Żadna zbrodnia, że chcesz sobie kogoś znaleźć. A to, że bierzesz pod uwagę Mabel, sporo mówi o tym, że wiesz, czego oczekujesz od przyszłego związku. — Ścisnął ją nieco mocniej.

Nie chciał uogólniać, ale ile było kobiet, które byłyby w stanie odsunąć dziecko na bok, tylko po to, aby móc spotkać się parę razy z facetem, nie mówiąc mu nawet słowem o swojej sytuacji życiowej? To, że Nora stawiała córkę na pierwszym miejscu, dobrze świadczyło o jej dojrzałości i obecnych priorytetów. Jeśli faktycznie będzie chciała wrócić do randkowania, to przynajmniej poglądy ze stali sprawią, że łatwiej oddzieli niegodnych kandydatów od tych, którym warto dać szansę.


Rzut 1d10 - 8

Czerwone pole - jajko wyskakuje ci z koszyka i ucieka (jeżeli nie posiadasz żadnego, nie gubisz nic).
Efekt: Erik traci jedno jajko. [ma obecnie 1 czekoladowe jajko]
Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 66.

A mnie nikt nigdy wcześniej nie próbował sprzedać na licytacji, pomyślał z przekąsem. Cóż, przynajmniej w tej kwestii mógł sympatyzować z przyjaciółką. Nie dało się ukryć, że bal w rezydencji miał potencjał do tego, aby stać się wydarzeniem numer jeden tej wiosny, jednak odnosił wrażenie, że okazję do pretendowania do tego tytułu opłacili własną krwią. I paroma potencjalnymi skandalami.

— Następnym razem wyprawimy coś w mniejszym gronie. Może jakiś grill na podwórku? — Nie dopuszczał do siebie myśli, że Figg mogłaby więcej do nich nie zawitać. Zarówno on, jak i Brenna doceniali jej obecność podczas tego typu przyjęć, bo zawsze dobrze było mieć świadomość, że gdzieś w tłumie czai się przyjazna twarz, która nie miała ukrytych motywów czy złych zamiarów. — To taka kaczka, tylko jakbyś skrzyżowała ją z bobrem. Albo kapibarą. Tak mi się wydaje. Całkiem uroczy, jeśli dobrze pamiętam zdjęcia. To mugolski zwierzak, chociaż z takim wyglądem wspaniale by się dopasował do magicznej oranżerii. Wyobraź sobie tylko!

Żałował, że nie miał przy sobie żadnych fotografii, ale chyba nie było sobie trudno zilustrować w głowie, jak mogłaby wyglądać taka mieszanka. Niektórzy mówili, że to kaprys sił wyższych, inni, że wynaturzenie, a inni widzieli w stworzenia pociesznego zwierzaka.

— Wydaje mi się, że już jest z nim w porządku. A paczka pączków nigdy nie zaboli. — Mrugnął porozumiewawczo.

Bądź co bądź, może też powinien wystosować do mężczyzny jakąś wiadomość? Bądź co bądź stracił przytomność w ich salonie, a niewykluczone, że któryś pismak posłuży się jego zdjęciami, jak leży bez ruchu na podłodze. Dobrze by było przeprosić i poinformować, że do takich zdarzeń nie dochodzi za każdym razem, gdy Longbottomowie organizują przyjęcie.

Zaaferowany rozmową z Norą, Erik nie zauważył nawet, że jedno z jajek zniknęło z jego koszyka. Cóż za niespodziewany obrót zdarzeń...

— W społeczeństwie funkcjonują jednostki ponadprzeciętnie dojrzałe jak na swój wiek. Kto wie, może zjawi się ktoś taki? — odbił piłeczkę.

Osobiście uważał, że „mniejszy problem z akceptacją” brzmiał niebezpiecznie podobnie do „braku zainteresowania”, ale może był przewrażliwiony. Jeśli mogli się w czymkolwiek zgodzić w kwestii życia miłosnego Nory, to był to fakt, że jeśli w jej życiu pojawi się jakiś amant, to powinna to być osoba, na której można by było polegać w kwestii Mabel.

Pokiwał głową z lekkim wahaniem, gdy kobieta wspomniała, że nikt nie narzuca jej większej presji niż ona sama. Akurat tutaj zgodził się z nią z czystej uprzejmości. Jeszcze nie dawno prawie zaczęli drzeć ze sobą koty, gdy Erik powiedział parę słów za dużo, żądając całkowitej perfekcji od lokalu na Pokątnej. Do tego wspomnienia też by było lepiej nie wracać. Chociaż sam proces przygotowania klubokawiarni do działania był całkiem przyjemny, tak ten segment, gdy zaczęli się kłócić... Już nie był.

— Będę miał oczy i uszy szeroko otwarte — obiecał, klepiąc się parę razy po klatce piersiowej w okolicy serca.


Rzut 1d10 - 7

Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 73 (jest już poza planszą, więc kończy grę).
Finałowa liczba jajek: 1, ale zjadł je potem razem z Norą.

Na dźwięk słów sugerujących mu, że mógłby się nie nadawać do roli testera, wciągnął powietrze do płuc, wydając głośny odgłos zdziwienia. Jak mogła w ogóle wydusić z siebie takie słowa? Przecież tak się starał, tak pomagał... A tutaj taki niespodziewany i to w dodatki od takiej drobnej, małej blondyneczki. Kto by się spodziewał, że potrafiła dopiec mu przy pomocy zaledwie dwóch zdań?

— Panno Figg, ugodziła mnie Pani w samo serce i nie mam pojęcia, czy jeszcze kiedykolwiek dojdę do siebie po tak nieuprzejmym komentarzu — odparł dramatycznym głosem, kręcąc z niedowierzaniem głową. — Poza tym, to nie moja wina. Ja już się po prostu przyzwyczaiłem do wysokiego poziomu Twoich wypieków, więc nie ma powodów, abym zbytnio narzekał. Gdyby coś mi się nie spodobało, to na pewno byś się dowiedziała. A pamiętaj też, że na co dzień celujesz w nieco mniej rozeznane w Twoich dziełach podniebienia...

Trochę nagiął prawdę na potrzeby tej nad wyraz teatralnej narracji. Bądź co bądź, gdyby z ciastami Nory faktycznie byłoby coś bardzo nie tak i nie mógłby ich przełknąć, to zapewne by zwrócił jej uwagę. Naturalnie, w najgrzeczniejszy i kulturalny sposób, jaki znał. Nie widział jednak sensu w tym, aby doszukiwać się mankamentów w tym, że dana nuta smakowa mogłaby być bardziej intensywna. Nie był cukiernikiem, a jedynie zawodowym pożeraczem, a całokształt przysmaków i tak przekraczał standardy lwiej większości cukierni w Londynie.

— Ojej, czy ja usłyszałem pozytywne podejście? Jestem poruszony! — Zaśmiał się szczerze. — Miło wiedzieć, że mam na Ciebie taki dobry wpływ.

Korciło go, aby dodać, że dzieje się tak nawet pomimo tego, iż współorganizuje bale, na których przypadkowi goście miotają w nią zaklęciami transformującymi. Skoro chciała puścić te zdarzenia w niepamięć, to nie miał zamiaru wyciągać ich na światło dzienne, póki rany dopiero się zabliźniały. Może za parę miesięcy lub rok, gdy trochę się zdystansują od tych zdarzeń, będą mogli sobie więcej pożartować na ten temat.

— Nie miałabyś zbyt dużego wyboru. Mogłabyś mnie wynieść albo zostać tu ze mną, dopóki nie zamarzlibyśmy na śmierć. — Uśmiechnął się pogodnie, co dosyć wyraźnie kontrastowało z wygłoszoną na głos wizją. Nie brał nawet pod uwagę tego, że byłaby w stanie go tutaj zostawić samego. A co gdyby coś go zjadło pod jej nieobecność? Na pewno nigdy by sobie tego nie wybaczyła.

Dalej szedł tyłem, jednak wrodzona ostrożność kazała mu raz po raz zerkać przez ramię, co by upewnić się, że przypadkiem zaraz nie wpadnie na jakieś drzewo. Chociaż nie miał zbyt dużych nadziei na powiększenie swojej kolekcji czekoladowych jaj, tak nieco zawiodło go to, że zmiana perspektywy nie zdała egzaminu. Eh, miał nadzieję, że reszta domowników rezydencji lepiej sobie poradzi, jeśli postanowią uświetnić tę grę swoją obecnością. Nie miałby nic przeciwko temu, aby potem zaopiekować się ich słodkimi zdobyczami.

— Wiesz co? To nie ma sensu. Powinniśmy je rozpakować, póki jeszcze i ono nigdzie nie zniknęło — stwierdził w pewnym momencie, wyjmując z koszyka jedyną słodką przekąskę, która jeszcze została w jego posiadaniu. Podrzucił ją kilkakrotnie w powietrzu, łapiąc zręcznie za każdym razem. — I tak wiele nie stracimy, jeśli nas przez to zdyskwalifikują.

Buntownicza natura, jakże wszechobecna wśród wychowanków domu lwa, rzadko kiedy się u niego objawiała, jednak w tym wypadku miał nie lada ochotę złamać zasady i skonsumować smakołyk. W gruncie rzeczy nie mogli być tacy pewni, że nawet to jedno jajko im zostanie, jeśli wrócą z nim na metę? Co, jeśli organizatorzy po prostu je sobie zabiorą? Bądź co bądź, to oni ryzykowali tutaj zdrowiem i życiem, więc chyba zasłużyli na taką małą nagrodę pocieszenia, czyż nie?

— Chodź, tam usiądziemy — zarządził, wskazując jedną z bocznych dróżek, gdzie znajdowało się rozłożyste drzewo z wystającymi korzeniami, na których można było na moment spocząć. Szczęście może nie było tego dnia po ich stronie, ale szansa, że trafi w nich zbłąkany piorun lub pień postanowi złamać się w pół, była minimalna. Nieprawdopodobna wręcz.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#25
26.11.2022, 00:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2022, 00:55 przez Mavelle Bones.)  
Wzmianka o dziadkach przykuła uwagę. W teorii raczej szło się z rodzicami niż dziadkami, niemniej raczej nie byli sobie aż tak bliscy, żeby miała zadawać pytania i wyciągać z Patricka, o co tu dokładnie chodziło.
  Zresztą, hej, Ostara! Szukanie jajek! To nie czas, żeby wyciągać mroczne sekrety na wierzch, tylko chwila dla złapania oddechu, rozerwania choćby na moment. Chwila radości, nie smutków – tych aż nadto dostarczało życie codzienne, zwłaszcza jeśli zwracało się dodatkowo uwagę na działalność Voldemorta.
  Szczegół, że każde z tej trójki nie dość, że było powiązane z czarodziejskim wymiarem sprawiedliwości, to jeszcze udzielało się w Zakonie Feniksa.
  - Przeceniasz mój węch – zażartowała, choć niewykluczone, że w istocie kobieta faktycznie kierowała się również i powonieniem, nie jedynie wzrokiem. Czego już nie planowała zdradzać.

Rzut 1d10 - 7

Odkryj wiadomość pozafabularną
40+7=47 niebieskie pole, cofam się o 2 pola -> 45 zielone pole +1; na stanie 5 jaj.

- W każdym razie, może nie rozglądasz się wystarczająco uważnie? - zasugerowała, samej starając się jak najdokładniej zlustrować otoczenie. Z jakiegoś powodu uznała, że może nie należy iść do przodu, tylko się cofnąć z parę kroków. Zatrzymała się nawet przy jednym z drzew i obeszła je dookoła. Wypatrzyła kolejne, usadzone pomiędzy kępkami mchu.
- Mam cię! - zawołała, po czym wyszczerzyła się do Patricka - Widzisz? Wystarczy odrobina uważności - rzuciła lekkim tonem, po czym ruszyła dalej...

Rzut 1d10 - 8

Odkryj wiadomość pozafabularną
45+8=53 fioletowe pole; na stanie nadal 5 jajek.

... ale jakoś nic , jak na razie, nie rzucało się w oczy. Niuch-niuch?

Rzut 1d10 - 6

Odkryj wiadomość pozafabularną
53+6=59 pomarańczowe pole; percepcja ◉◉◉◉○ +1 jajko; na stanie 6 jajek

Wyglądało na to, że węch naprawdę pomagał, bowiem dorwała kolejne jajko, schowane pomiędzy gałęziami.
- I jak wam idzie? - zerknęła na swoich kompanów, kontrolując, czy przypadkiem się nie zagubili. W każdym razie to nie koniec szukania, bynajmniej, co to jest raptem 6 jajek...?

Rzut 1d10 - 7

Odkryj wiadomość pozafabularną
59+7=66 czerwone pole -1 jajko; na stanie 5 jajek

... a nawet 5, bowiem kiedy usłyszała krzyk Patricka, odwróciła się na tyle gwałtownie, że jedno najwyraźniej wypadło. Nawet tego nie zauważyła, śpiesząc do mężczyzny. W końcu wręcz nie mogła zajmować się dalej szukaniem, gdy towarzysz nie był w stanie brać nadal udział w zabawie!
- Jasne, Bren - zgodziła się bez problemu i dostosowując do prośby kuzynki - I ani mi się waż się obwiniać - przestrzegła, w końcu wypadki się zdarzały. Niestety. Tak więc...

Rzut 1d10 - 7

Odkryj wiadomość pozafabularną
66+7=73 koniec planszy

... pozostawało odprowadzić Patricka do wyjścia z lasu i znaleźć uzdrowiciela, który poskłada biedaka.

Postać opuszcza sesję




Uzbierane 5 jajek
monkey business
Two sides of me can't agree
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
170 cm, gęste blond włosy, które nie są jej naturalnym kolorem i które rzadko bywają gładko uczesane to dwie rzeczy, które na pewno pierwsze rzucą się w oczy. Alice ma twarz pełną czy nawet pyzatą o regularnych, wyraźnych rysach. Jej oczy są szare, ciemne. Zwykle sprawia wrażenie osoby pogodnej i swobodnie czującej się w każdym miejscu. Ubrania nosi rożne, dopasowane do okazji - od tradycyjnych szat po ubrania mugoli.

Alice Selwyn
#26
26.11.2022, 19:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.11.2022, 03:03 przez Alice Selwyn.)  
Na obchody Ostary przybyła na swojej miotle. Dawno nie miała okazji do dłuższego lotu i to poza miasto. Nie była przesadną fanką dzikiej natury czy angielskich krajobrazów wiejskich, zwyczajnie czuła się niepewnie nawet w środku dusznego ogrodu zimowego, który należał do jej siostry i był położony na dachu kamienicy w środku Londynu, a więc zawsze było widać smog i dym. Mimo wszystko święto było organizowane przez kowen, więc na pewno było wszystko zabezpieczone. Prawda?
Swoją barkę miotłę pozostawiła na brzegu polany przy jednym ze straganów pod opieką znajomej kapłanki, poza tym nie był to żaden najnowszy model, choć zadbany, to raczej nikt i tak by się nie połaszczył. Zanim zagłębiła się między stoiska z poczęstunkiem to wybrała się na poszukiwania jajek, do tej tradycji miała duży sentyment, gdy za dzieciaka biegała za jajkami wraz z rodzeństwem, czasem również je podkradała z koszyczków innych.
Alice przywitała się z panią Isobel i z koszykiem zagłębiła między drzewa.
Rzut 1d10 - 7

Odkryj wiadomość pozafabularną
Pomarańczowe pole - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym, Alice ma percepcję na trzy kropki, więc +1 jajko

Z początku nic nie rzucało jej się w oczy, być może przez głębokie skoncentrowanie się na otoczeniu, żeby nie paść ofiarą dzikiej natury, która pewnie tyko czekała z całą swoją mocą podstępnych i śliskich kamieni, przyczajonych splątanych korzeni oraz krwiożerczych owadów. W końcu pod krzakiem jakiegoś jałowca czy tui, Alice się nie zna, ale gałąź, którą musiała podnieść by dostać się do jajka, podrapała ją po nadgarstku zostawiając przy tym różowy ślad.
Rzut 1d10 - 3

Odkryj wiadomość pozafabularną
Zielone pole - znajdujesz jajko +1 jajko/ 2 jajka w sumie

Być może Matka Ziemia albo Natura uznała jej ofiarę w postaci zadrapania, więc dość szybko natrafiła na kolejne jajko, prawie leżało na wierzchu tuż na skraju leśnej ścieżki.
Rzut 1d10 - 4

Odkryj wiadomość pozafabularną
Czerwone pole - jajko wyskakuje ci z koszyka i ucieka (jeżeli nie posiadasz żadnego, nie gubisz nic). Jeżeli postać jest pechowcem, gubi wszystkie jajka, więc -1 jajko / 1 jajko w sumie

Alice szła chwilę niczym nie niepokojona, dała się nawet poddać sielance chwili, las był spokojny, pogoda zaskakująca piękna, najwyraźniej Macmillanowie tańczyli ostatni tydzień, aby odpowiednio oczarować aurę. Lekko zaczęła sobie machać koszykiem, co jedno ze znalezionych jajek postanowiło wykorzystać i wyskoczyło z koszyka uciekając w dzicz. Selwynówna stanęła w miejscu oglądając się w kierunku, w którym zniknęło jajko.
- Żegnaj przyjacielu, oby cię zżarło jakieś wielkie zwierzę. Albo lepiej małe, będzie trwało dłużej - dodała po chwili refleksji.
Nie zraziła się, szła dalej, co najwyżej co jakiś czas rzucała podejrzliwe spojrzenie temu jednemu, jedynemu jajku, które pozostało w koszyczku.
Rzut 1d10 - 1

Odkryj wiadomość pozafabularną
Zielone pole - znajdujesz jajko, +1 jajko/ 2 jajka w sumie

Blisko incydentu ucieczkowego jednego z jajek, natrafiła na kolejne, które było częściowo przykryte zeschniętymi liśćmi jeszcze z ubiegłego roku. Czarownica odgarnęła z jego powierzchni pozostałość leśnego runa, by potem bezceremonialnie wytrzeć swoją dłoń w bok materiałowych spodni o szerokich nogawkach.
Rzut 1d10 - 5

Odkryj wiadomość pozafabularną
Zielone pole - znajdujesz jajko +1 jajko/ 3 jajka w sumie

Poczuła się już całkiem pewnie, ba miała wrażenie, że może polubić wypady za miasto. Rozglądała się uważnie, przeszukiwała wzrokiem głownie podłoże, więc chwilę jej zajęło natrafienie na następne jajko, które było zawieszone na jednej z niższych gałęzi mijanego dębu. Szczęśliwie złożyło się, że było one umieszczone mniej więcej na poziomie jej oczu.
Rzut 1d10 - 8

Odkryj wiadomość pozafabularną
Pomarańczowe pole - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym +1 jajko/ 4 jajka w sumie. Dodatkowa zwada miastowy, czyli po minięciu jasnoróżowego pola musi się dostawać do jego efektu, czyli skręcona kostka

Po tym, jak znalazła jajko powyżej poziomu gruntu, jej wzrok zaczął przeskakiwać od krzaków, po mijane drzewa, znowu na skraj ścieżki, a że szła dłuższą chwilę bez żadnego efektu, to Alice przestała uważać, gdzie stawia kroki, więc w pewnym momencie poślizgnęła się na śliskim kamieniu. Co prawda próbowała jeszcze się ratować, ale stopa poleciała dalej, wpadła między kolejne kamienie i tym samym zaklinowała się na tyle skutecznie, że noga została w tej samej pozycji, gdy reszta jej cała obróciła się i ten dynamiczny ruch wyładował swój efekt na jej kostce w postaci nienaturalnego wykręcenia i nieprzyjemnego dźwięku, które być może tylko jej się wydało, że go słyszy. Dodatkowo wylądowała na plecach, co poskutkowało, że tuż za jej głową w zasięgu oczu wyłoniło się kolejne czekoladowe jajko. Alice roześmiała się głośno, zapewne za moment, gdy dosięgnie ją czucie bólu po pierwszej znieczulającej fali adrenaliny, to będzie jej mniej do śmiechu. Na chwilę leżała dalej na plecach patrząc na przebijające się pomiędzy gałęziami drzew bezchmurne niebo. Dopiero, gdy nabrała sił i onieśmieliła się na tyle, by ruszyć biedną nogą, którą mogła ruszać, ale budziło to fale pulsującego bólu. Na całe szczęście zaraz nadszedł kolejny uczestnik, który obiecał szybko sprowadzić kogoś, kto pomoże Alice dostać się do namiotu uzdrowicieli.

4 jajka w sumie, chyba, że minięcie różowego pola anuluje ostatnie, to 3
postać przechodzi do lokacji z uzdrowicielami
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#27
29.11.2022, 23:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2022, 00:36 przez Eunice Malfoy.)  
Pierwsze Yule przyszło i minęło jak sen złoty. Ani się obejrzeli, a nadeszła pierwsza wspólna Ostara, wiosenne święto. Radosne w teorii, aczkolwiek naznaczone Problemem przez duże P, o którym bardzo, ale to bardzo starała się nie myśleć, wciąż i wciąż odkładając decyzję na później. Ciągle coś było do zrobienia, ciągle coś, czym musiała się zająć. Jak nie nauka, to wypadało zająć się paroma domowymi sprawami, jak nie to, to coś innego. I tak ciągle, w kółko, a czas płynął…
  - Nie sądziłam, że będziesz chciał szukać jajek – stwierdziła, poprawiając ułożenie kabłąka koszyku w zgięciu łokcia. W końcu zabawa głównie dla dzieci, aczkolwiek, owszem, starsi nie byli niemile widziani. Wciąż, Perseus miał te ponad trzydzieści lat i wydawałoby się, że w tym wieku takie rzeczy już nie są warte uwagi.
  Nie mówiąc już o nodze.
  - Kto zbierze mniej jajek, ten robi kolację? – zasugerowała pół-żartem, pół-serio, wkraczając do kniei i rozglądając się uważnie w poszukiwaniu jajek.

Rzut 1d10 - 5

Odkryj wiadomość pozafabularną
5 - zielone pole; +1 jajko

Nie musiała długo szukać, żeby wypatrzeć kolorowy punkt pomiędzy gałązkami.
- O, popatrz, znalazłam - pochwaliła się, podnosząc pierwszą zdobycz i wkładając ją do koszyczka.

Rzut 1d10 - 7

Odkryj wiadomość pozafabularną
5+7=12 - pomarańczowe pole, percepcja ◉◉○○○; na stanie 1 jajko

Starała się oglądać wszystko, co potencjalnie wyglądało na kryjówkę dla jajka, ale niestety nie cechowała się aż tak dużą spostrzegawczością, jak by sobie życzyła. Toteż minęła jajko z błogą nieświadomością, że jej koszyk nie wzbogacił się o kolejną "ofiarę".

Rzut 1d10 - 4

Odkryj wiadomość pozafabularną
12+4=16 - czerwone pole; -1 jajko

Usiłując wypatrzeć czekoladki, najwyraźniej zapomniała patrzeć, co ma pod nogami, przez co się potknęła o jakąś gałąź. Szczęśliwie odzyskała równowagę, niestety jajko wypadło z koszyczka i upadło... gdzieś.
- No nie - westchnęła cicho, kręcąc głową. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby całe poszukiwanie skończyła bez żadnych łupów!

Rzut 1d10 - 8

Odkryj wiadomość pozafabularną
16+8=24 - niebieskie pole, cofnięcie się na 22 - fioletowe pole; na stanie 0 jajek

A może po prostu krążyli jednak w złym miejscu? Bo jakoś tak ni widu, ni słychu kolejnych jajek... A może po prostu za bardzo się pilnowała, żeby znowu się nie potknąć, przez co nie dostrzegała łakoci? Aż się cofnęła, żeby się upewnić, czy przypadkiem nie opuściła wyznaczonego obszaru.

Rzut 1d10 - 1

Odkryj wiadomość pozafabularną
22+1=23 - pomarańczowe pole

Chyba jednak znajdowali się w dobrym miejscu. I nawet nie zauważyła, że mało co nie stanęła na czekoladce. Nie darowała sobie także kosego spojrzenia w stronę Perseusowego koszyczka.

Rzut 1d10 - 5

Odkryj wiadomość pozafabularną
23+5=28 - pomarańczowe pole

... poszukiwania jednak okazywały się jałowe, bo niestety, jak koszyczek pozostawał pusty, tak nadal nie zamierzał się zapełnić.

Rzut 1d10 - 7

Odkryj wiadomość pozafabularną
28+7=35 - zielone pole; +1 jajko

O, a może jednak? Szczęście najwyraźniej się uśmiechnęło, bowiem znalazła czekoladkę. Tylko przydałoby się jeszcze tak z kilka!

Rzut 1d10 - 2

Odkryj wiadomość pozafabularną
35+2=37 - czerwone pole; - 1 jajko

... i z tego wszystkiego znowu się potknęła. A może to jednak nie kwestia nieuwagi, tylko po prostu nie była w odpowiedniej formie? Trochę wstyd jak na kogoś, kogo czekał niemały wysiłek, gdy zostanie pełnoprawnym uzdrowicielem. Z pewną irytacją odnotowała, że przez to straciła drugie jajko…

Rzut 1d10 - 8

Odkryj wiadomość pozafabularną
37+8=45 - zielone pole; +1

... ale nie wypadło nie wiadomo gdzie, bowiem dość szybko udało się je przyuważyć i ponownie włożyć do koszyczka.

Rzut 1d10 - 1

Odkryj wiadomość pozafabularną
45+1=46 - czerwone pole; -1

- Chyba dziś mnie te jajka nie lubią - zamarudziła, odkrywszy, iż znowu zgubiła łakocia, nawet nie wiedziała jak i kiedy. Zaczynała odczuwać potrzebę ciśnięcia koszykiem byle gdzie i wyjścia tak po prostu z lasu.

Rzut 1d10 - 5

Odkryj wiadomość pozafabularną
46+5=51 - pomarańczowe pole

Zwłaszcza że nadal nic nie znajdowała. Cholerne jajka! Gdyby tylko wiedziała, jak blisko one były, gdyby tylko lepiej się przyjrzała...

Rzut 1d10 - 1

Odkryj wiadomość pozafabularną
51+1=52; koszyk i tak był pusty i tak

... ale może to jednak nie był jej dzień. Zbyt rozkojarzona, złośliwość rzeczy martwych, cokolwiek - efekt był jeden. Nadal. Nie. Widziała. Jajek.

Rzut 1d10 - 3

Odkryj wiadomość pozafabularną
52+3=55 - zielone pole; +1

O, trafiło się - chyba jak ślepej kurze ziarno. Przez chwilę rozważała, czy w ogóle je podnosić, ale doszła do wniosku, że najwyżej sobie zje, bez czekania na wyniki. O ile znów nie zgubi zdobyczy.

Rzut 1d10 - 4

Odkryj wiadomość pozafabularną
55+4=59 - pomarańczowe pole

Szok i niedowierzanie - jajko wciąż leżało w koszyczku. Zerknęła na nie podejrzliwie, po czym przystanęła na moment, rozglądając się. Bezskutecznie...

Rzut 1d10 - 6

Odkryj wiadomość pozafabularną
59+6=65 - zielone pole;+1, łącznie 2 jajka

... o, czyżby szczęście się wreszcie uśmiechnęło? Chociaż trochę późno - coś się jej zdawało, że widzi już prześwity między drzewami, sugerujące koniec jajkowej trasy. Cóż, chyba kolacja spadnie na nią.
Może się nie otrują.

Rzut 1d10 - 3

Odkryj wiadomość pozafabularną
65+3=68 - pomarańczowe pole

Słowo się rzekło, kobyłka u płotu, chyba że jednak dojdą do jakiegoś konsensusu. Tak też mogło być.
- Jak poszło? - rzuciła pytanie, usiłując podejrzeć zawartość koszyka i przeliczyć, ile tam jest jajek. W jej własnym? Zdecydowanie za mało, na domiar złego znowu nie dostrzegała kolejnych czekoladek.

Rzut 1d10 - 10
68+10=78 - wyjście z mapy
Odkryj wiadomość pozafabularną

Odpuściła poszukiwania, uznając w końcu, że już szkoda się wysilać, bo i tak nic z tego nie będzie i tak. Toteż westchnęła ciężko nad własnym losem i generalnie skierowała się do granicy lasu, przystając czasem z uwagi na męża.
Teraz mogli iść na stragany, ale w sumie nie była pewna, czy nie wolałaby jednak zaszyć się już w domu...
... choć może to po prostu te słynne humory, cholerna ich mać.


zebrane 2 jajka
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#28
30.11.2022, 16:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.12.2022, 12:29 przez Nora Figg.)  

Norka sama nie do końca wiedziała, jak właściwie doszło do tego, że zaczęła wylewać te wszystkie gorzkie żale. Miała ostatnio jakiś gorszy czas, wydarzenia na balu skłoniły ją do rozmyśleń, no i spotkanie, którego nie planowała. Musiała ochronić Mabel przed całym światem, bała się nieco tego, że prawda, którą ukrywała przez tyle lat wyjdzie na jaw. Bardzo by tego nie chciała, miała świadomość, że reakcje mogą być różne, zastanawiała się nad tym, czy dobrze zrobiła te osiem lat temu, że nikomu nie powiedziała o tym, z kim właściwie miała dziecko, miała jednak nadzieję, że uda jej się zachować tajemnicę - szczególnie, że przez tak długi czas nie było to problematyczne. - Przepraszam Cię w ogóle Erik, że zawracam Ci głowę takimi pierdołami.- Było jej głupio, że podczas tego całego spaceru ciągle mówiła o sobie, powinna to zmienić.


Rzut 1d10 - 8

zielone - 1 jajo (pole 60)

- Tak, grill brzmi zdecydowanie lepiej, w najbliższym czasie zamierzam unikać takich wielkich spotkań towarzyskich.- Ten jeden bal bardzo skutecznie ją do tego zniechęcił. - Nie zdawałam sobie sprawy, że tak bardzo znasz się na zoologii mój drogi, teraz to mnie zaskoczyłeś.- Longbottom naprawdę zrobił na niej wrażenie, nie zamierzała nawet udawać, że jest inaczej. Ona sama jakoś nigdy specjalnie nie interesowała się zwierzętami, szczególnie tymi mugolskimi, jak widać przyjaciel nadal potrafił ją zaskoczyć. Zupełnie przypadkowo spojrzała pod nogi, co podczas tego spaceru nie zdarzało się jej często - OOO, jajo!- odparła z entuzjazmem i wrzuciła je do pustego koszyka, może to jej nie ucieknie?


Rzut 1d10 - 3

pomarańczowe - nie ma jaja (pole 63)

- Właśnie tak myślę, on chyba też został poturbowany, kto by się spodziewał, że tańce mogą się zakończyć tak bardzo dramatycznie.- Na pewno nie ona, gdyby tylko wiedziała... Jak na razie obiecała sobie, że w najbliższym czasie odpuści tańce, wystarczająco dużo szkód spowodowały. - Pączki są lekarstwem na wszystko, tutaj się zgodzę!- Erik jak zawsze wspierał ją świetnymi pomysłami, będzie musiała wysłać Theseusowi jakąś specjalną paczkę na koszt firmy.


Rzut 1d10 - 2

zielone 1 jajo (pole 65)

- Kolejne!- Odparła, kiedy prawie zdeptała jajko, które znalazło się pod jej stopą. Wrzuciła je do koszyka i kontynuowała rozmowę. - Ja jestem taką jednostką Erik, czasem mam wrażenie, że musiałam bardzo szybko dojrzeć i przez to gdzieś straciłam swoją beztroskę. Czuje się jak stara baba, a przecież nie mam nawet trzydziestki, do tego tak Ci dzisiaj marudzę...- Nie było to w jej stylu, miała nadzieję, że przyjaciel jej to wybaczy, oby ta niesubordynacja trwała krótką chwilę.


Rzut 1d10 - 8
poza planszą (73)

Norka wcale nie miała zamiaru dopiec Erikowi, po prostu stwierdziła fakt... Nie sądziła, że go to aż tak bardzo zaboli. Przyglądała mu się uważnie, kiedy zaczął mówić, a na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech. - Oczywiście, nikt się nie zna na moich wypiekach tak jak Ty i Brenna, to fakt! Mam jednak wrażenie, że ostatnio nieco złagodniałeś, akceptujesz wszystkie smaki... Tester powinien być bardziej krytyczny mój drogi.- Oczywiście, że nadal zamierzała wykorzystywać Longbottoma do testowania receptur, miała jednak nadzieję, że może go trochę bardziej zmotywuje do krytyki, po jego reakcji widziała, że chyba to dobrze rozegrała. - Masz na mnie najlepszy wpływ, nikt tak dobrze na mnie nie działa jak Ty, no i nikt też tak bardzo nie potrafi mnie wkurzać...- Dodała jeszcze, żeby nie było zbyt słodko. Nadmiar cukru szkodzi każdemu. - Wzięłabym Cię na plecy i stąd wyniosła, taaak!- Próbowała sobie to wyobrazić, jednak ciężko jej to przychodziło. Figg na plecach z przyjacielem, który był od niej duuuużo większy, gdyby coś mu się tu stało pewnie musiałaby pójść po pomoc i znając Norkę nie potrafiłaby drugi raz trafić w to miejsce, dobrze, że nie było to potrzebne, bo faktycznie Erik mógłby zamarznąć.

- Ja mam dwa, ale tak, czy siak, możemy je zjeść, liczyłam na więcej, nie jest to nasz dzień.- Zerknęła jeszcze do swojego koszyka, aby się upewnić, że znowu czegoś nie zgubiła. Na całe szczęście dwa, czekoladowe jajka były w nim nadal. Skierowała się w stronę drzewa, które pokazał jej Erik, czuła, że potrzebują tej czekolady wędrówce po lesie, która nie do końca okazała się sukcesem.


Norka miała 2 jajka, ale zjedli je z Erikiem
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#29
13.12.2022, 20:23  ✶  

— Doceniam komplement, aczkolwiek moja wiedza nie jest aż tak rozległa — żachnął się Erik, co by nie urosnąć w oczach przyjaciółki do rangi magizoologa z wyrobioną specjalizacją podczas pracy ze zwierzętami. — Wiem, trudno w to uwierzyć, ale jedna ciekawostka nie robi ze mnie eksperta.To, że mogę Ci powiedzieć, czym jest dziobak, nie znaczy, że potrafię odróżnić podstawowe gatunki zwierząt. Mam wrażenie, że mógłbym pomylić borsuka ze skunksem.

Machnął nonszalancko dłonią, a chwilę później jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Nora znalazła czekoladowe jajko. Zamrugał zdziwiony, jednak w sumie docenił tę interwencję od sił wyższych. Znakomite przekierowanie uwagi. Przynajmniej oszczędziło mu to tego jakże wielkiego „upokorzenia”, jakim było przyznanie się do tego, że wcale nie jest alfą i omegą w każdej dziedzinie nauki.

— Nie wygaduj głupstw. Po prostu jesteś odpowiedzialną młodą kobietą, która odznacza się ponadprzeciętnym zainteresowaniem stabilnością swojego życia oraz swoich bliskich. Poza tym nie oszukujmy się; ta beztroska dalej gdzieś tam jest — Uśmiechnął się pod nosem. — Może faktycznie bal charytatywny, to nie jest najlepsze miejsce na okazanie takiego „luzu”, ale bar czy klub, to zupełnie co innego. Nie myślałaś o tym, żeby zgarnąć parę dziewczyn i zrobić tournée po Londynie?

Nie każdy czuł się jak ryba w wodzie podczas takich oficjalnych wydarzeń. Ba, z uwagi na wieczną obecność prasy na tego typu bankietach nawet Erik miał chwilami problem, aby się na nich odnaleźć. W jednej chwili mógł prowadzić zażartą dyskusję w gronie przyjaciół, a chwilę później atmosfera zmieniała się o sto osiemdziesiąt stopni, bo nagle obok nich wyrósł dziennikarz lub fotograf. Ciężko było poczuć się komfortowo w takich warunkach. Wyjście do pubu zdecydowanie zapewniało większą anonimowość, a przy tym dawało więcej swobody. Może to jest właśnie coś, czego panna Figg potrzebowała, żeby zapomnieć o wydarzeniach z ostatniego balu?

— Aha, rozumiem. Chodzi Ci o zachowanie równowagi? W trakcie, gdy Brenna po jednym kęsie jest już w siódmym niebie, ja mam trzymać się ziemi, żeby dać Ci zrównoważoną opinię? Sprytne, nie powiem. Chociaż mam wrażenie, że wykorzystujesz mój charakter na swoją korzyść. — Między jego brwiami pojawiła się pojedyncza zmarszczka, gdy zdał sobie sprawę, że jest lekko manipulowany. — Ugh, ale wy macie ze mną łatwo.

Cóż, mógł gorzej trafić. W przypadku Nory nie byłoby to jakoś wyjątkowo niebezpieczne. Gdyby chodziło o kogoś z Ministerstwa, chociażby o jakiegoś rywala lub kogoś wysoko postawionego z kim miał na pieńku... Tak, to byłoby dużo gorsze. W takich wypadkach musiał się dwa razy zastanowić, gdzie leży granica między jego dobroduszną, chętną do pomocy każdemu naturą, a dbaniem o własne bezpieczeństwo i utrzymanie równowagi psychicznej. A w tej pracy zachowanie stabilności umysłu było dosyć kluczowe.

— Jak to mówią, od miłości do nienawiści jeden krok, kochana — Uśmiechnął się słodko. Pokiwał z zadowoleniem głową, kiedy kobieta przyznała mu rację w tym, jak powinna go ewakuować z terenu zabawy, gdyby coś mu się stało. Właśnie takie uczucia lubił w niej wzbudzać! Jeśli uwierzy, że jest w stanie coś zrobić, to na pewno jej się uda w rzeczywistości. Nie, żeby jakoś wyjątkowo chciał doświadczyć tego konkretnego scenariusza w praktyce. — I takie podejście mi się podoba! Nora do boju. Gdybym miał chorągiewkę, to bym nią pomachał na Twoją cześć.

Hmm... Trzy jajka to już była niemała uczta. Jak pomyśleli, tak też zrobili i para wylądowała pod drzewem, gdzie ze smakiem spałaszowała upolowane pyszności. Dali z siebie tego popołudnia naprawdę dużo i pomimo tego, że świat ewidentnie robił im na przekór, tak zdołali wyrwać z jego łapsk, chociaż te parę przysmaków. Czy mieli zamiar kontynuować spacer z nadzieją, że jednak szczęście się do nich uśmiechnie? Raczej nie, ponieważ następne paręnaście minut spędzili w tym samym miejscu, dyskutując i po prostu ciesząc się miłym wyjściem. Poza tym lepiej było nie kusić losu. W końcu kto wie, skoro tutaj im się niezbyt poszczęściło, to może przy straganach ugrają coś dla siebie?

Tak tej myśli musimy się trzymać, pomyślał młody detektyw, chowając sreberka po czekoladowych jajkach do kieszeni. Kiedy oboje byli już gotowi do ruszenia w drogę powrotną, zarzucili na ręce swoje puste koszyki i podreptali poznaną wcześniej ścieżką, mijając paru innych czarodziejów, którzy zdecydowali się wziąć udział w zabawie. Kto wie, może to akurat ten facet z kozią bródką trafi na podium? Bo oni raczej nie mieli na to żadnych szans, skoro wrócili z pustymi rękami. Ehh... Takie to już było życie.


Erik Longbottom & Nora Figg
Postacie opuszczają sesję


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#30
15.12.2022, 02:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2022, 02:57 przez Regina Rowle.)  
Ostara nie była świętem, które Regina w jakiś specjalny sposób celebrowała. Jeżeli już miałaby powiedzieć, co jej się podoba najbardziej… Wróć, jakby miała powiedzieć, co skłoniło ją, by wybrać się do Doliny Godryka, to zdecydowanie była to możliwość ochłonięcia po podróży do Londynu.

Magiczna dolina była urokliwym miejscem, które Regina pamiętała z paru swoich wyjazdów sprzed kilku lat. Teraz kiedy postawiła nogi na polanie przygotowanej pod całe świętowanie, pomyślała, że dolina prawie w ogóle się nie zmieniła. Dalej czuć było w powietrzu to coś, co sprawiało, że chciała raz za razem nabrać powietrza do granic możliwości.

Uczyniła to po raz trzeci, odkąd aportowała się na polanę i ruszyła w stronę stoiska przycupniętego na granicy kniei. Z ciekawości i potrzeby samotności zdecydowała się wziąć jeden z zaczarowanych koszy i wejść do lasu. Szukanie jajek nie było jej priorytetem, ale postanowiła przyłączyć się do zabawy i po prostu spróbować.


Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 6

Początek drogi był trudny, bo leśna ścieżka prędko zniknęła pomiędzy drzewami, których korzenie łase były na czarodziejskie nogi. Regina potknęła się kilka razy, rozglądając za jajkami, ale niestety żadnego nie zauważyła.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 6

6+6=12 - pomarańczowe pole

Dalsza wędrówka należała już do łatwiejszych. Co prawda szczęście jej nie dopisało, bo jak dotąd nie znalazła żadnego jajka. Omiotła spojrzeniem bujne krzewy, koło których przechodziła, ale nic na nich nie zauważyła. A szkoda, bo gdyby rozglądała się uważniej, to zdobyłaby jedno jajko. Tymczasem powędrowała dalej.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 1

12+1=13 - fioletowe pole

Im dalej w las tym gorzej, taka myśl przemknęła przez głowę Reginy, kiedy ta rozglądała się za owalnymi kształtami. Drzewa, drzewa, krzaki, miło było pobyć samemu i we względnej ciszy. Tak naprawdę las wydawał pełno dźwięków, chociaż na pierwszy rzut oka wydawał się tak spokojny i milczący. Cymbał zamruczał na jej karku i zmienił pozycję, powracając do drzemki.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 2

13+2=15 - zielone pole
Jajka: 1

Rowle przerzuciła koszyk do drugiej ręki i w tym właśnie momencie zauważyła, że w trawie leży coś czerwonego. Uśmiechnęła się do siebie, bo oto udało jej się znaleźć pierwsze jajko. Czerwone ze złotymi ornamentami było naprawdę ładne, nawet według pozbawionej gustu Olbrzymki. Schowała zdobycz do koszyka i ruszyła dalej.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 5

15+5=20 - zielone pole
Jajka: 2

Kolejne jajko było niebiesko-zielone i leżało oparte na wysokiej gałęzi. Ktoś niższy łatwo mógł je przeoczyć, ale Regina miała je na wysokości oczu. Ponownie się uśmiechnęła i schowała znalezisko do koszyka.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 3

20+3=23 - pomarańczowe pole

Rozglądała się, rozglądała, ale niestety nic wśród zieleni i brązu nie wybijało się na tyle, by mogło przyciągnąć jej wzrok. Jajko skryte pod rozłożystym listem chrzanu było w ciemnogranatowym kolorze, przez co go nie zauważyła i poszła dalej.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 10

23+10=33 - pomarańczowe pole

Las raz gęstniał, raz się przerzedzał. Regina raz zauważyła sylwetkę jakiegoś zwierza, które przemknęło pomiędzy pniami ogromnych dębów, ale jajek jak nie było, tak nie było.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 10

33+10=43 - pomarańczowe pole

Rzut 1d10 - 4

43+4=47 - niebieskie pole
Jajka: 3

Czy w krzakach coś błysnęło? Nieee, zdawało mi się. Z początku zignorowała to uczucie, mówiące by zerknęła raz jeszcze w tamto miejsce, ale po kilkunastu krokach zdecydowała się zawrócić. Wyszło jej to na dobre, bo znalazła trzecie jajko.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 8

47+8=55 - zielone pole
Jajka: 4

Los się do niej uśmiechnął i nawet poklepał ją po ramieniu, bo w spróchniałym pniu, do którego zajrzała, znalazła żółte jajko. Przetarła je z igliwia i schowała do koszyka.

Odkryj wiadomość pozafabularną
 
Rzut 1d10 - 8

55+8=63 - pomarańczowe pole 
Jajka: 4

Rzut 1d10 - 5

63+5=68 - pomarańczowe pole
Jajka:4

Rzut 1d10 - 6

68+6=74
Jajka: 4

Głodomór - zjedz jedno jajko

Suma jajek: 3

Wędrówka lasem zaczęła jej się dłużyć. W zasięgu wzroku nawet pomimo wracania się czy też sprawdzania najmniej oczywistych miejsc nie znalazła więcej jajek, a końca lasu nie było widać. Smoczognik przeciągnął się, kiedy przechodziła przez płytki strumyk i skubnął kołnierz kurtki, komunikując, że coś chce.

— Co tam gagatku? Pospałeś, poleniuchowałeś i teraz byś coś zjadł?

W głosie Reginy słychać było rozbawienie. Cymbał na jej słowa przeciągnął się ponownie i otarł głową o jej szyję. Ewidentnie coś chciał i kobieta nawet wiedziała co.

— Dzielimy się na pół, sprawiedliwie. — powiedziała, obierając jedno z jajek.

Rozerwała je na pół i podsunęła pod nos pupilowi, który w trzech szybkich kęsach połknął swoją porcję. Dodatkowo dała mu swoje żółtko, bo sama za nimi nie przepadała. Drugą połowę jajka zjadła na jeden raz i otrzepała ręce.

Przeszli z dobrą setkę metrów, kiedy drzewa zaczęły rosnąć coraz dalej od siebie. Niedługo później las się skończył i Regina wróciła na polanę. W koszyku były teraz tylko trzy jajka, ale uważała, że to i tak dobry wynik.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (574), Alice Selwyn (794), Brenna Longbottom (1535), Cameron Lupin (1884), Erik Longbottom (7443), Eunice Malfoy (873), Eutierria (1279), Florence Bulstrode (1184), Mavelle Bones (1356), Nora Figg (4663), Patrick Steward (838), Peregrin McGonagall (1748), Regina Rowle (938), Seraphina Prewett (287), The Tempest (825)


Strony (5): « Wstecz 1 2 3 4 5 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa