02.02.2024, 02:35 ✶
Górski krajobraz - zupełnie nieprzypominającego żadnego znanego wam łańcucha skał - być może byłby w waszych oczach czarujący, gdyby nie ogarniająca was konsternacja; wszakże dopiero co znajdowałyście się na równinach Wiltshire, pośród surowych kamieni Stonehenge. Tymczasem leżałyście w purpurze krokusów, skąpane w ciepłym blasku słońca. Słońca? Nie, to nie słońce tak jasno świeciło - niebo było czarne, jedynie nad waszymi głowami rozwarła się błękitna mgławica nakrapiana migotliwymi gwiazdami. Od czasu do czasu przecinały ją złociste wstęgi komet, a w samym środku jaśniał księżyc, a konkretniej jego rosnący sierp.
Byłyście zawieszone w próżni, gdzieś w nieokreślonym punkcie na osi historii świata. Chaosie, z którego dopiero powstać miało niebo, i ziemia, i woda, i wszystko, co żyje. A gdy próbowałyście użyć magii, zorientowałyście się, że nie działa.
Dopiero po chwili ją zobaczyłyście - trudno zresztą było przeoczyć jej białą szatę, odcinającą się na tle morza zieleni i fioletu, a także poświatę bijącą od jej sylwetki. Była bez wątpienia najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałyście; nawet uroda wił nie mogła równać się z jej aparycją. Jej długie włosy w kolorze pszenicy opadały swobodnie na jej plecy, zaś w błękitnych oczach tliły się figlarne płomyki. Twarz miała jeszcze dziecinnie okrągłą, skórę gładką, a figurę drobną. Odziana była w prostą togę, przywodzącą na myśl starożytną Grecję. Zbliżała się do was nieśpiesznie, a poruszała się z taką gracją, jakby wcale nie stąpała pośród wiosennych kwiatów, lecz unosiła się nad nimi. Towarzyszyła jej biała owieczka, tak złudnie podobna do tej, którą tego wieczora złożono na kamiennym ołtarzu.
— Bądźcie pozdrowione, Siostry — uniosła dłoń na powitanie, uśmiechając się przy tym serdecznie i znów odniosłyście wrażenie, że był to najcieplejszy uśmiech, jakim was obdarzono. Istota przysiadła na kamieniu nieopodal was, oparła brodę na łokciach i przyjrzała się każdej z młodzieńczym zaciekawieniem.
Byłyście zawieszone w próżni, gdzieś w nieokreślonym punkcie na osi historii świata. Chaosie, z którego dopiero powstać miało niebo, i ziemia, i woda, i wszystko, co żyje. A gdy próbowałyście użyć magii, zorientowałyście się, że nie działa.
Dopiero po chwili ją zobaczyłyście - trudno zresztą było przeoczyć jej białą szatę, odcinającą się na tle morza zieleni i fioletu, a także poświatę bijącą od jej sylwetki. Była bez wątpienia najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałyście; nawet uroda wił nie mogła równać się z jej aparycją. Jej długie włosy w kolorze pszenicy opadały swobodnie na jej plecy, zaś w błękitnych oczach tliły się figlarne płomyki. Twarz miała jeszcze dziecinnie okrągłą, skórę gładką, a figurę drobną. Odziana była w prostą togę, przywodzącą na myśl starożytną Grecję. Zbliżała się do was nieśpiesznie, a poruszała się z taką gracją, jakby wcale nie stąpała pośród wiosennych kwiatów, lecz unosiła się nad nimi. Towarzyszyła jej biała owieczka, tak złudnie podobna do tej, którą tego wieczora złożono na kamiennym ołtarzu.
— Bądźcie pozdrowione, Siostry — uniosła dłoń na powitanie, uśmiechając się przy tym serdecznie i znów odniosłyście wrażenie, że był to najcieplejszy uśmiech, jakim was obdarzono. Istota przysiadła na kamieniu nieopodal was, oparła brodę na łokciach i przyjrzała się każdej z młodzieńczym zaciekawieniem.
adnotacja moderatora
Ponieważ jest Was więcej, macie nieco więcej czasu, ale postarajcie się proszę odpisać do czwartku (08.02) do 20.
@Maeve Chang @Effimery Trelawney @Lorraine Malfoy @Sarah Macmillan
@Maeve Chang @Effimery Trelawney @Lorraine Malfoy @Sarah Macmillan