Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Był to całkiem przyjemny dzień. Przynajmniej taki się zapowiadał, bo jak to mówią, nie można chwalić dnia przed zachodem słońca, a tak się składało, że przed chwilą ono dopiero wstało. Umówiła się z Brenną na śniadanie, ostatnio spotykały się często również poza pracą, co bardzo cieszyło pannę Wood. Naprawdę ceniła sobie tę znajomość, zabawne, że na początku się jej tak obawiała, a teraz nie wyobrażała sobie swojego życia bez Brenny Longbottom.
Umówiły się w niewielkiej kafejce przy Alei Horyzontalnej. Nie było to szczególnie uczęszczane miejsce, miało jednak swój urok, najwyraźniej jednak znajdowało się za bardzo na uboczu, aby wzbudzić zainteresowanie większej ilości czarodziejów. Może i dobrze, myśl ta była dosyć samolubna, ale przynajmniej powodowała pewność, że na pewno znajdą tam wolny stolik i będą mogły cieszyć się chwilą.
Ruda wybrała się tam spacerem, pogoda zachęcała do tego, żeby skorzystać z nóg. Wyglądała dzisiaj trochę inaczej niż zazwyczaj, ubrana w zwiewną, niebieską sukienkę, nie zdarzało się to zbyt często, było jednak Lammas, a więc jeden z tych bardziej wyjątkowych dni w roku, a dzień święty należy świecić.
Wybrała stolik, który znajdował się na dworze. Miała wrażenie, że świeże powietrze powodowało, iż apetyt był większy. Dzięki temu będzie mogła zjeść więcej, aby mieć siłę, by przeżyć ten dzień jak najlepiej, bo ponoć śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia.
Ze złożeniem zamówienia postanowiła poczekać na swoją towarzyszkę. Siedziała więc na krześle, a raczej bujała się, bo nie potrafiła usiedzieć w bezruchu i obserwowała okolicę wypatrując panny Longbottom.