zawsze samotn* i spostrzegawcz*.
Znów zakochałam się pierwszy raz pomyślała sobie Geraldine tego poranka. Obiecała sobie, że tego nie zrobi, zarzekała się, a teraz myślała o tym cholernym Tristanie Merigoldzie z którym spędziła kilka ostatnich nocy. Miała się nie przywiązywać, bo nigdy nie wyszło z tego nic dobrego, tyle, że ten facet, no kurde dawno nie poznała kogoś jak on. Kojarzył się jej z kotem, którego nie sposób było oswoić, ale właśnie to ją do niego przyciągało. Gdy się poznali siedział w tym pubie sam, nie potrzebował towarzystwa, zachwycona jego magnetyzmem zagadała i jakoś poszło.
Po swoich dotychczasowych doświadczeniach miłosnych podchodziła jednak do tego rodzaju zakochań odrobinę rozsądnie. Dlatego też właśnie siedziała przed Vakelem Dołohovem w Prawach Czasu. Nie chciała, żeby ktokolwiek ją oceniał, naprawdę desperacja była ogromna, skoro postawiła swoją stopę w gabiniecie wróżbity. Jej podejście do tego rodzaju sztuczek było mocno negatywne, jednak co innego miała zrobić. Może warto było sprawdzić, czy będę kompatybilni, niektórzy ludzie kierowali się tymi wszystkimi liczbami, tarotami i chyba byli szczęśliwi, czas najwyższy, aby ona zobaczyła, czy to ma sens.
Oczywiście wybrała najlepszego wróżbitę z możliwych, słyszała o osiągnięciach Dołohova, mimo, że średnio ją obchodziła ta dziedzina nauki. Miała kupę kasy, więc mogła sobie pozwolić na takie spontaniczne wizyty u specjalistów, nie musiała czekać w kolejce do jakichś publicznych wróżbitów, wystarczyło, że sakiewka odpowiednio zatrzepotała, a można było mieć to co najlepsze. - Tristan urodził się dziesiątego listopada tysiąc dziewięćset czterdziestego roku, to jest chyba ważne, kiedy będzie pan robił swoje czary mary. - Nigdy nie była jeszcze u wróżbity, nakreśliła mu więc w miarę prosto sytuację i czekała na to, co wydarzy się dalej. Wyglądała dzisiaj wyjątkowo schludnie jak na siebie, bo założyła czystą, błękitną koszulę oczywiście pomiętą, skórzane spodnie, tylko buty były nieco ujebane w błocie, starała się je nawet trochę wyczyścić nim weszła do środka, ale poszło jej to średnio.