• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.07.1972] Home, sweet home! Kamienica Mulciberów - Robert i Sophie

[12.07.1972] Home, sweet home! Kamienica Mulciberów - Robert i Sophie
Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#1
23.03.2024, 02:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.07.2024, 22:09 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Sesja rozliczona w osiągnięciu Badacz Tajemnic przez Roberta Mulcibera.
Sophie sama nie wiedziała czy czekała na ten dzień, czy marzyła żeby nadszedł jak najpóźniej. Z jednej strony była podekscytowana ponieważ skończyła szkołę i mogła zacząć realizować swój pomysł na życie, ale z drugiej bardzo się obawiała mieszkania w domu rodzinnym. Nie wiedziała czy tłumaczyć się ojcu ze swoich planów, czy po prostu robić swoje i kiedy już zacznie osiągać sukces, opowiedzieć mu o wszystkim. Plany miała bardzo ambitne, ale wymagały niestety czasu i pieniędzy. Musiała poszukać sobie dodatkowej pracy, bo na ten moment była praktycznie spłukana. Wszystkie swoje oszczędności wydała na “tę rzecz”.
Pakunek który ze sobą przytargała miał może około 80cm wysokości i nie był bardzo ciężki. Był jednak “tajemnicą”, więc spróbowała dostać się do domu najciszej jak tylko mogła. Od razu zaangażowała skrzaty domowe do przeniesienia “tego czegoś” prosto do jej pokoju. Odetchnęła z ulgą, kiedy plan się powiódł.
Pierwsze trzy tygodnie wakacji spędziła u swojej przyjaciółki Amandy Delacour, a ojcu w liście napisała, że wróci do domu jakoś w połowie lipca. Nie dostała od niego żadnej odpowiedzi więc doszła do wniosku, że przyswoił informacje i nie ma nic przeciwko. Zostawiła walizkę w swoim pokoju, poprawiła skromna, błękitna sukienkę którą miała na sobie i zeszła na parter pod drzwi gabinetu swojego rodzica. Odetchnęła dwa razy i zapukała, krzycząc pod drzwiami.
-Dzień dobry?! - Jeśli nie odpowie albo nie wyjdzie z pomieszczenia, to najwyraźniej go nie ma, albo jest zajęty. Sophie postanowiła poczekać kilka sekund na odpowiedź. W przypadku ciszy, zmyje się do swojego pokoju.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#2
23.03.2024, 03:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2024, 16:10 przez Robert Mulciber.)  

Pracował. Robert Mulciber zawsze pracował. Zawsze zajęty był jakimiś sprawami. Takimi, o których niekoniecznie chciał rozmawiać; od których też niekoniecznie chętnie się odrywał. Bo przecież stanowiły priorytet.

Tym razem nie wyglądało to inaczej. Zamknięty w swoim centrum dowodzenia, znanym jako gabinet - odziedziczony po ojcu, wyglądający dokładnie tak samo jak w czasach, kiedy urzędował w nim Francis - pochylony był nad jakimiś zapiskami. Notatkami? Przy pomocy długopisu, uzupełniał je o kolejne informacje. Czasem podkreślał lub przekreślał te, które znalazły się tutaj wcześnie. Był na tym całkowicie skupiony.

Tak bardzo, że nawet nie zdążył jeszcze poczuć głodu wynikającego z braku śniadania. Wyjątkowo w tym dniu pominiętego.

Oderwał się, zmarszczył brwi. Spojrzenie przeniósł na drzwi. Drewniane. Ciężkie. Porządnie wykonane. Nie spodziewał się gości. Gdyby po drugiej stronie znajdywał się Richard, nie traciłby czasu na pukanie. Gości zapowiedziałaby wcześniej Selar. Przez chwilę nawet rozważał czy nie sięgnąć dla pewności po swoją różdżkę, ale... przecież byłoby to pozbawione sensu. Nie był w tym domu sam. Ktoś na pewno zauważyłby intruza. Odnotował jego pojawienie się w budynku.

- Proszę. - wreszcie padło. Dłoń, teraz wolna, powędrowała w kierunku szklanki typu tumbler. Tradycyjnie wypełnionej whiski. W tym momencie mniej więcej w połowie. Na biurku znajdywała się ponadto popielniczka oraz oparte o nią cygaro. Dogasające. Jakieś dokumenty. Pióro. Kałamarz. Książka dotycząca run. Ostatnimi czasy szczególnie się nimi interesował. Poświęcał sporo czasu.

Uniósł ją do ust, pozwolił sobie upić łyka, obserwując jednocześnie, jak do środka wchodzi znajoma, drobna postać. Rude włosy, masa piegów. Oczy, na widok których można było pozbyć się wątpliwości. Mieli bowiem podobne. Nie spodziewał się jej tak wcześnie. Tak szybko. Nie miała jakiś planów na lipiec?

- Sophie. - odezwał się, tym typowym dla siebie tonem. Dobrze córce znanym. Zdystansowanym, pozbawionym wyraźniej wyczuwalnych emocji?? Nieczęsto brzmiał inaczej. - Nie miałaś wrócić w następnym tygodniu? Powinnaś była pierw napisać. - pouczył ją. Wytknął błąd? Niewłaściwe zachowanie. Od tego zaczął, zamiast od przywitania się. Zapytania o to jak minęły pierwsze dni wakacji? Kiedy wróciła do domu? Jak się czuje? Ale czy można było spodziewać się czegoś innego?

Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#3
23.03.2024, 12:34  ✶  
Słysząc głos ojca, zawahała się na chwilę. Miała wrażenie jakby tuż za drzwiami czekało na nią spotkanie z bazyliszkiem. Chociaż nie - jej ojciec był chyba bardziej nieobliczalny niż bazyliszek. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Uśmiechnęła się, od razu zatrzymując wzrok na jego osobie. Palcami lewej dłoni ścisnęła brzeg swojej sukienki okazując lekkie zdenerwowanie, jednak mimo wszystko była uśmiechnięta.
-Tak, to… hmm, no tak. - Nieco ją zaskoczył wyrzut skierowany w jej stronę. W końcu pojawiła się w swoim własnym domu, więc teoretycznie wcale nie musiała się zapowiadać. Może powinna więc odpowiedzieć: Wiesz tato, czasami mam wrażenie, że moje listy do Ciebie nie docierają, bo tak rzadko odpisujesz. Dlatego uznałam że nie ma sensu się zapowiadać, lub Chciałam ci zrobić niespodziankę! Jednak żadne z tych zdań nie padło z jej ust. Podeszła kilka kroków bliżej i spojrzała na jego biurko.
-A co robisz? - Zapytała, żeby nie stać w niezręcznej ciszy. - Może jak już jestem to mogłabym w czymś pomagać? - Zaproponowała. Plany które miała były ambitne, jednak chciała żeby ojciec włączył ją również w rodzinne interesy. Nie miała pojęcia co się dzieje w rodzinie, ani czy ktokolwiek oprócz nich jest aktualnie w domu. Mogła zapytać o to skrzaty, jednak była zbyt pochłonięta chowaniem swojego “pakunku”.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#4
23.03.2024, 16:40  ✶  

Dom pozostawał domem. Dom zawsze był domem. Oczywista sprawa. Tyle tylko, że w każdym domu obowiązywały pewne zasady. Jasno określone. Znane jego mieszkańcom. Członkom rodziny. Sophie doskonale znała te, które od lat obowiązywały w kamienicy zlokalizowanej w Niemagicznym Londynie. Albo przynajmniej - znać je powinna.

- Następnym razem nie zapomnij wysłać sowy z listem. - nie przejmując się jej pewnym poddenerwowaniem, dość widocznym, poprosił o to, żeby pamiętała. Stosowała się do zasad. Nie bez powodu przecież takowe obowiązywały. Kiedy ludzie się nich trzymali, wszystko funkcjonowało w ten odpowiedni sposób. Właściwy.

Widząc, że córka zbliża się do biurka, bez nazbyt dużego pośpiechu, zgarnął część papierów, które były na nim rozłożone. Ułożył z nich stosik. Umieścił jeden na drugim. Zadbał o to, aby całość była równiutka. Znalazła się dokładnie na brzegu biurka. Po prawej stronie. Z daleka od oczu rudowłosej dziewczyny. Pewnymi rzeczami, Sophie interesować się nie powinna. Nie były one dla niej.

- Pracowałem. - odpowiedź, która padła była bardzo konkretna, a do tego również niezwykle odkrywcza. Brakowało jeszcze czegoś w stylu, że mu w tym przeszkodziła. - Nie powinnaś zaprzątać sobie tym swojej ładnej główki. - padła też odpowiedź dotycząca pomocy. Jakiej niby pomocy? Nie widział dla Sophie tutaj miejsca. Nie widział jej zaangażowanej w sprawy, którymi się zajmował. Nie nadawała się do tego. - Może porozmawiasz z Selar. Możecie przygotować razem ciasteczka, albo zaplanować kolacje. - zamiast tego zaproponował jej, żeby zajęła się tym, co w jego mniemaniu było odpowiednim zajęciem dla tak młodej, niedoświadczonej dziewczyny. Nieskażonej jeszcze tym, w jaki sposób funkcjonował ten świat. Trzymanej do pewnego stopnia pod kloszem?

Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#5
23.03.2024, 20:29  ✶  
Sophie zdawała sobie sprawę, że w ich domu panowały inne zasady. Niestety nie zawsze dokładnie wiedziała jakie. Domyślanie się nie było jej mocną stroną, ale jak już rozmawiała z ojcem, to starała się wyobrazić sobie w jakiś sposób myślał. Nie zawsze działało.
-Mhm, następnym razem nie zapomnę. Ale nie mam zamiaru teraz już nigdzie wyjeżdżać. - Obserwowała jak ojciec układa papiery na równą kupkę i zamyśliła się na chwilę. Miała ten sam problem, co on. Wszystko musiało być równo. Kiedy był bałagan, kompletnie nie mogła się skupić. Bardzo ją to denerwowało, bo nie potrafiła się uczyć ani nawet czytać książki, jeśli wokół jej przestrzeni nie panował porządek. Nawet kiedy zasypiała, zasłona musiała w całości zakrywać całe okno!
Podeszła jeszcze bliżej i usiadła na krześle zajmując miejsce naprzeciwko ojca.
-Już nie piekę ciastek ani nie planuje kolacji, tato. - Odpowiedziała dosyć pewnie z lekko poważną miną. - Teraz zajmuje się czymś innym. Bardziej… przyszłościowym. I jakbyś jednak potrzebował pomocy to mi powiedz, dobrze? - Znów się uśmiechnęła, jednak już nie tak szeroko jak wcześniej. Trochę ją zasmuciło że oferta pomocy z jej strony została tak szybko odrzucona. Mimo to, wpatrywała się w Roberta.
-Rodzice Mandy mają biznes i ona im w nim pomaga. To dlaczego ja też bym nie mogła? Mają winiarnie i Mandy jeździ z tatą żeby załatwiać kontrakty i dostawy. - Wyjaśniła. Miała nadzieję, że będzie wiedział że Mandy jest jej najlepszą przyjaciółką. Pisała mu o niej w listach.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#6
24.03.2024, 00:30  ✶  

Tak jak domyślanie się nie było najlepszą stroną Sophie, dla Roberta czasami pewien problem stanowiła odpowiednia komunikacja. Nie to, że faktycznie nie potrafił przekazać tego, czego od danej osoby oczekiwał. Po prostu tego nie robił. Był w słowach wyjątkowo oszczędny. Druga strona miała się wszystkiego domyślić. Sama. Pokazać, że potrafi korzystać z mózgu? Być może.

- Jeśli zmienisz zdanie, nie zapomnij poinformować. - zakończył temat, skupiony bardziej na równym ułożeniu papierów niż swojej córce. Nerwica natręctw była czymś, co towarzyszyło mu od wielu lat. Być może efekt wychowania, być może tak już po prostu miał. Nie zdarzyło mu się więcej na ten temat rozmyślać. Było jak było, drążyć tego tematu Robert zwyczajnie nie potrzebował.

Zmarszczył lekko brwi, słysząc że ciasteczkami już się Sophie nie zajmowała. A także planowaniem kolacji. Zamiast jednak dopytać, doszedł do wniosku, że w zasadzie jakie to miało znaczenie? O ile nie zachciało jej się tańczyć w burlesce, nie planowała wywołać swoimi pomysłami większego skandalu, to nie potrzebował być w tych sprawach na bieżąco. Zwłaszcza, że i tak zdanie w tym temacie zmieniała dość często.

- Przyszłościowym. Rozumiem. - nie rozumiał, a nawet nie wierzył, żeby to coś rzeczywiście miało okazać się przyszłościowe. Znając życie, dziewczyna kierunek zainteresowań zmieni jeszcze przynajmniej kilka razy. Może więcej? - Nie musisz sobie zaprzątać głowy pomaganiem. Chyba, że chcesz wesprzeć Selar w jej obowiązkach? - dodał. Czy było to obraźliwe? Może trochę. Zarazem jednak pokazywało też w jaki sposób widział córkę. A nawet ogólnie - postrzegał kobiety? Bo i większość z nich, w jego oczach, nie nadawała się do niczego więcej, jak zajmowania się sprawami typowo kobiecymi. A także domem, własną rodziną. Sophie na zakładanie własnej rodziny była jeszcze nieco zbyt młoda. Nie musiała się z tym śpieszyć.

Sięgnął raz jeszcze po szklankę. Upił kolejny łyk alkoholu. Nieduży. Propozycja zaangażowania się na wzór Mandy... może rzeczywiście była to jakaś opcja, jeśli chciałby mieć Sophie z głowy. Dziewczyna miałaby zajęcie, on miałby większy spokój. Przynajmniej powinien mieć. W teorii. O ile nie narobiłaby mu przy tym problemów.

- Winiarnia to nie to samo, co świece i kadzidła. - zaczął w sposób, który mógł sprawić, iż chęci drugiej strony drastycznie zmalały. - Mogę jednak zaryzykować. Porozmawiaj z Richardem, od kilku tygodni pomaga nam przy rodzinnym biznesie. Być może mogłabyś udać się z nim na parę spotkań, a do tego zająć się realizacją zamówień. Zobaczymy czy sobie z tym poradzisz.

Ot, przyzwoitka oraz pakowacz w jednym. Nic skomplikowanego, prawda?

Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#7
24.03.2024, 02:01  ✶  
Sophie zmarszczyła brwi i przestała się uśmiechać. Zrobiła się lekko czerwona na twarzy i milczała przez chwilę. Musiała przetrawić wszystko co przed chwilą usłyszała od ojca. Robert był bardzo dobry w spławianiu i jeszcze rok temu po tych słowach po prostu zgodziłaby się z nim i nie ciągnęła tematu. Teraz jednak sytuacja przedstawiała się zupełnie inaczej. Skończyła szkołę, była pełnoletnia i gotowa żeby wejść w dorosłość oraz przejąć część obowiązków należących do jej ojca.
-Tato… nie będę pomagała Selar, bo nie mam już czternastu lat. Nie pójdę też do wujka Richarda, bo gdybym chciała mu pomóc, to sama bym mu to zaproponowała. Przyszłam do ciebie, bo chcę pomóc tobie. Przecież w końcu będziesz musiał mnie we wszystko wtajemniczyć. Jesteśmy tylko my dwoje i to ja cię kiedyś zastąpie. - Wydawało jej się to oczywiste. Była jego jedynym dzieckiem i dziedziczką. Jeśli ojca by zabrakło, to kto się wszystkim zajmie? Miała swój własny pomysł na biznes, to fakt, jednak to miał być tylko dodatek. Robert nigdy nie powiedział jej czego od niej oczekuje i może to był właśnie błąd. Dziewczyna sama wyciągnęła swoje własne wnioski i nastawiła się na aktywny udział w rodzinnym biznesie. Chciała być blisko ojca żeby móc go zastępować. Nigdy nie myślała, że jej nie lubił lub nie kochał. Zawsze powtarzała sobie, że ma trudny charakter. Może gdyby jej mama żyła, to wszystko byłoby inaczej? Może to po jej śmierci zrobił się taki niedostępny? Tak sobie lubiła wmawiać.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#8
24.03.2024, 20:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.03.2024, 20:35 przez Robert Mulciber.)  

Gdyby go ktoś w tym momencie o to zapytał, Robert dałby sobie uciąć rękę, że we wrześniu Sophie miała zacząć swój 6 rok w Hogwarcie. Kolejny, a przy tym jeszcze nie ostatni. Szybko ten czas leciał. Może za szybko? W jego oczach była cały czas dzieckiem. Tylko też... czy to nie jest niejako przypadłość każdego rodzica? Nie tylko tego jednego, noszącego nazwisko Mulciber.

Westchnął. Była uparta. Tak samo uparta, jak... nie, o niej nie zamierzał myśleć.

- Nie musimy się z tym wszystkim śpieszyć. Czas nas jeszcze nie goni. Poza tym, jeśli chcesz rzeczywiście poznać ten biznes, powinnaś zacząć od podstaw. - czy podszedł do niej na poważnie? Mogło się tak wydawać. Mógł sprawić takie wrażenie? Prawda była jednak taka, że nadal był to ten sam tryb spławiania. Tylko podejście nieco inne. Dopasowane do potrzeb chwili? - Richard zajmuje się obecnie pracą w terenie, kontaktuje się z naszymi klientami, ogarnia kolejne zamówienia. Robi to, co najważniejsze. Zadowolony klient, to dobrze prosperujący biznes, Sophie. Nie zapominaj o tym. Wykażesz się na tym polu? To dostaniesz bardziej odpowiedzialne zadania. - ot, zarzucił marchewkę. Tylko czy było to na tyle skuteczne, żeby dziewczyna zdecydowała się przyjąć tę szansę? Tę możliwość poznania rodzinnego biznesu, którą Robert jej właśnie zaoferował? To się miało okazać. Za chwilę. Za moment. - Kto wie? Może szybko zapracujesz sobie na swoisty awans i kolejne obowiązki.

Prawda była taka, że niekoniecznie postrzegał córkę, jako tą, która wszystko po nim przejmie. Niekoniecznie posiadał w tym przypadku inne opcje, ale też ciężko było mu zaakceptować, że wszystko miałoby znaleźć się w rękach kobiety. Nawet jeśli miała to być krew z jego krwi. Dla niego byłoby to równoznaczne z oddaniem tego, na co pracował sam. Na co pracował jego brat. A także - wcześniej - ojciec. Nie był to co prawda jeszcze ten moment, ale kiedyś będzie musiał ten problem rozwiązać. Jakoś. Z głową? Na razie odkładał to na nieokreślone później.

Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#9
25.03.2024, 16:51  ✶  
Oczywiście, że Sophie była uparta. Mimo że niepozorna, to jednak charakterna. Zawsze słuchała Roberta i nie sprawiała żadnych problemów wychowawczych, ale była również żyjącą osobą a nie jedynie marionetką. Czuła się członkiem rodziny Mulciberów i postanowiła że oto nastał czas, aby w końcu się do czegoś przydała. Wcześniej jej obowiązkiem była nauka i nie sprawianie problemów, a teraz bycie częścią rodzinnego biznesu. Tak właśnie myślała.
Słuchając ojca w milczeniu, czuła że tym razem podszedł do niej na poważnie. Nie kazał już jej piec ciastek ani planować kolacji, tylko wytłumaczył jak dorosłej osobie czym miałaby się zająć i dlaczego.
- Dobrze tato. Porozmawiam z wujkiem Richardem. - Zgodziła się, nie uważając że ojciec chce się jej pozbyć. To co mówił jak najbardziej miało sens. Musiała nauczyć się wszystkiego od podstaw, żeby zrozumieć jak biznes wygląda od środka.
-Ty też tak zaczynałeś tato? - Spojrzała na szklankę z jego trunkiem i jakby… uśmiechnęła się trochę dziwnie. Spuściła na chwilę wzrok i wygładziła sukienkę. Nie była ani zawstydzona, ani smutna. To wyglądało jakby nagle o czymś sobie przypomniała. Ciężko było jednak wyczytać z jej zachowania oraz mimiki, o co chodziło.
-Obiecuję, że dam z siebie wszystko. - Spojrzała na ojca. - Tato, w takim razie czym Ty się zajmujesz? Też jeździsz na spotkania? Może mogłabym pojechać z Tobą chociaż na jedno? - Poprosiła mimo wszystko. Skoro zgodziła się na pracę z wujkiem Richardem, to ojciec zgodzi się jej czegoś nauczyć?
-Rodzice Mandy powiedzieli, że po skończeniu Hogwartu z dobrymi wynikami może sobie wybrać prezent. Ja też mogę? - Była to dość częsta praktyka, nie pytała o nic niecodziennego. Bo chyba Robert widział jej świadectwo, prawda?
Sophie rozsiadła się nieco wygodniej i nie wyglądało jakby miała zamiar szybko opuścić gabinet. Sukienka w którą była ubrana była ładna, ale nie wyzywająca. Zakrywała to, co większość dziewczyn lubiła eksponować i miała odpowiednią długość. Robert mógł również poczuć, że Sophie używa perfum, jednak ich zapach nie był bardzo mocny i można było go wyczuć dopiero kiedy znajdowała się bliżej. Pachniała cytrusami.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#10
26.03.2024, 01:01  ✶  

Uśmiechnął się. Nie do końca szczerze, ale jednak - pozwolił na to, żeby na twarzy pojawił się lekki uśmiech. Trochę nie pasujący do jego oblicza, bo przecież nie zwykł pozwalać sobie na to szczególnie często. Był oszczędny, kiedy chodziło o okazywanie wszelkich emocji, prezentowanie tego, co działo się w środku. Wiedział jednak, że czasami należało sobie na coś takiego pozwolić.

- Nie do końca. Handlem zajęliśmy się niecałe 10 lat temu, potrzeby były w tamtym momencie inne, niż obecnie. - nie wchodził w szczegóły. Odpowiedział na tyle ogólnikowo, na ile mógł to zrobić. Jeśli Sophie będzie dopytywać, być może doda coś więcej na ten temat, jeśli nie... zapewne tego nie zrobi. Tak po prawdzie, to Robert niekoniecznie lubił opowiadać o sobie, swoich doświadczeniach. Własnej historii? Przeszłości.

Pokiwał głową, słysząc że da z siebie wszystko. Innej opcji nie brał pod uwagę. Tutaj, w tej rodzinie, zawsze oczekiwano zaangażowania na odpowiednim poziomie. Tak było za czasów Francisa, nie zmieniło się po dzień dzisiejszy.

- Różnymi sprawami. Organizacyjnymi, finansowymi, zaopatrzeniem. Z klientami spotykam się raczej sporadycznie. Tę część obowiązków na ten moment przejął Richard. - odpowiedział, być może zdając sobie sprawę, że dziewczyna nie odpuści. Była ciekawska, była zainteresowana tematem. Drążyła. Trzeba było coś jej dać, a następnie poprosić, żeby pozwoliła mu wrócić do pracy. Bo przecież tej zawsze miał sporo. Tyle tylko, że nie zawsze wiązała się ona akurat z rodzinnym biznesem. Ot, szczególik. - Jeśli jednak będę miał jakieś zaplanowane spotkanie, postaram się pamiętać o tym, żebyś pojechała ze mną.

Czy faktycznie będzie o tym pamiętał? Najpewniej nie. Czy Sophie miała podstawy, żeby się czegoś takiego obawiać? Jak najbardziej. Przecież to nie tak, że własnego ojca znała od wczoraj. Pewnie nie jedną obietnice zdarzyło mu się złamać. Nie dotrzymać. Był zbyt zajęty na to, żeby o nich wszystkich pamiętać. Tak przynajmniej twierdził.

Prezent. No tak. Kompletnie wyleciało mu z głowy, że być może powinien o czymś takim pomyśleć. A nawet nie tyle wyleciało, co taka idea dotąd w jego głowie nie zaistniała. A przecież nawet on i Richard, w momencie ukończenia Hogwartu, drobne prezenty otrzymali. Ojciec o to zadbał.

Westchnął. Poruszył głową. Jedno kółko, drugie. Coś strzyknęło?

- W weekend powinienem być w stanie znaleźć chwilę. Z godzinę, może jakieś dwie. Moglibyśmy wybrać się na Pokątną. - zaproponował. Tyle mógł zrobić. To nie wydawało się stanowić problemu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Mulciber (2027), Sophie Mulciber (1709)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa