• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[26.07.72] Jak matka z córką | Viorica i Ralitsa

[26.07.72] Jak matka z córką | Viorica i Ralitsa
Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#1
20.03.2024, 23:39  ✶  
26.07.1972

Wiedziała, że o czymś zapomniała. Trochę się ostatnio w jej życiu działo, co było aż dziwne, niewinne spotkania z przeszłości owocowały w dość ciekawe wydarzenia, całkowicie zatracając jej umysł różnymi rozmyślaniami. Do tego stopnia, że jak zobaczyła pod swoimi drzwiami swoją mamę, musiała przez równe dziesięć sekund zastanowić się, co ona tu robi. A potem do niej dotarło, że miały iść razem na zakupy spożywcze, a potem zjeść razem obiad.
Mogła więc jedynie się uśmiechnąć udając, że tak, doskonale pamięta, musiała jednak jeszcze coś koniecznie zrobić po powrocie do domu i stąd te opóźnienia, zaraz wyjdzie, tylko się przebierze.
W biegu do szafy schowała gdzieś w biurku napoczętą butelkę wina, którą nie tak dawno otworzyła, założyła pierwszą lepszą z brzegu krótką sukienkę w kolorze czerwieni, oraz płaskie buty, bo spodziewała się w końcu dużo chodzenia. Zgarnęła jeszcze naprędce skórzaną torebkę, podkreśliła usta czerwienią i mogła wychodzić. Wyprowadziła w miarę grzecznie swoją rodzicielkę z mieszkania, zamykając je nogą i kluczem, po czym grzecznie mogły już wyjść na Aleję.
- Masz listę? Czy czy planujemy na bieżąco? Widziałam dziś bardzo ładne wiśnie na jednym ze straganów, można byłoby zrobić ciasto. Przy okazji na pewno coś na sałatkę, wiem, że ciężko z tym dobrym serem, który do niej dodajesz, ale zawsze możemy zobaczyć, czy ktoś go nie ma. Pomogę ci wtedy kroić warzywa - zaproponowała, dobrze wiedząc, że sama umiała gotować jedynie na poziomie przeżycia. Dlatego wolała jeść u innych lub podkradać jedzenie swoim lokatorom.
Kiedyś mogła pozwolić nawet na częste jedzenie w restauracjach, minęły jednak czasy dużych zastrzyków gotówki, dlatego musiała się przestawić. Wiele jednak wskazywało, że nigdy nie miała z niej być dobra pani domu. I w sumie nigdy do tego nie aspirowała.
Wiodła żywot lekkoducha, który nie musi się martwić zbyt wieloma rzeczami, choć czasem ją to nudziło. Tęskniła za adrenaliną, której przez dłuższy czas brakowało w jej życiu. Czasem nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#2
23.03.2024, 21:34  ✶  

Momenty spędzone z córką to ulubiony czas zapracowanej kobiety. Ręce mogły zwolnić, mięśnie odprężyć się i nawet zakupy spożywcze stanowiły wyśmienitą rozrywkę.

Czekając na córkę, Ralitsa spojrzała na swoje odbicie w lustrze przy wyjściu. Poprawiła nienagannie związaną chustę na głowie i wygładziła nieistniejące zmarszczenia na spódnicy. Ubrania kobiety mogły być stare, ale zawsze zadbane. Najmniejsze nawet dziurki łatała na bieżąco, chociażby miała przez to odłożyć cenną godzinę snu po dniu ciężkiej pracy.

— Tak, mam kilka konkretnych potraw na myśli — odpowiedziała, łapiąc za odłożony na podłogę koszyk. — Wiśnie, mówisz... Oj tak, to dobra pora na takie ciasto. Patrzyłaś może na cenę? Dolina Godryka tak obrodziła w tym roku, że niektórzy rozdają plony za darmo. Cóż za błogosławieństwo bogów po tragedii na Beltane. A o ser się nie martw, zawsze można dodać troszkę wędzonego, to nadrobi walory smakowe.

Uśmiechnęła się do córki, podziwiając jak piękną kobietą była. Ralitsa była zadowolona, że oprócz przyjemnego charakteru, jej latorośl posiadała równie miłą prezencję, o którą należycie dbała. Czasami martwiła się, czy Viorica nie wstydzi się pokazywać na mieście ze staromodnie ubraną matką. Ale nawet, gdyby miała pieniądze, Ralitsa dziwnie by się czuła bez swojego tradycyjnego ubioru.

— A ty, masz na coś konkretnego ochotę?

Już po pierwszych krokach, kobiety zaczęły rozglądać się na lewo i prawo, wyszukując interesujące je sklepy i stragany.

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#3
26.03.2024, 21:19  ✶  
Wiedziała, jak ważne są dla Ralitsy te ich wspólne popołudnia, czy dni wolne. Zresztą, mimo iż czasem zdarzało jej się narzekać na zbytnią czułość matki, nie wyobrażała sobie życia bez spotykania się na ploteczkach i wspólnym spożywaniu posiłków, które Viorica uwielbiała. Niosły ze sobą słodkie, domowe ciepło, które jako jedyne chyba w jej życiu nigdy jej nie zawiodło. Nie miała nikogo innego oprócz mamy, kto zawsze stał przy jej boku, nie ważne co się w jej życiu działo. Obie miały tak naprawdę tylko siebie nawzajem.
Przyglądała się mamie, która jak zwykle, podobnie jak babcia, wybierała tradycyjne stroje ich przodków. Wyróżniała się nawet wśród czarodziei swoimi kolorami i haftami, było w tym jednak coś bardziej magicznego, niż szaty i tiary. Coś, co sprawiało, że Viorica czuła się znajomo.
- Nie patrzyłam po ile, ale pewnie masz rację, sporo owoców i warzyw jest w tym roku całkiem tanich. Może warto zrobić jakieś przetwory na zimę w takim razie? Zawsze oszczędność na potem. - O tak, Vior wiedziała jak to jest znajdować sposoby na zachowanie każdego możliwego knuta w kieszeni. Nie uznawała tego za jakkolwiek złą umiejętność.
Wiele nauczyła się w końcu od matki. Także dbania o wygląd. Co prawda miewała gorsze dni, szczególnie gdy wpadała w wir pracy (albo uciekła kilka dni z rzędu przed oprychami), zwykle jednak nawet po bułki starała się wyjść ubrana co najmniej schludnie. Najbardziej jednak kochała się popisywaniu strojami i makijażem, nawet jeśli większość uznawała to za zbędne. Miała przez to kiedyś trochę nieprzyjemną łatkę laluni, ci którzy jej jednak nie docenili, zwykle kończyli nawet nie wiadomo kiedy z ogołocony sakiewkami. I szybko zmieniali zdanie.
Zastanowiła się, co takiego najbardziej chciała zjeść. Poza sałatką, która była idealna na letnie upały i ciastem nie miała do tej pory żadnego pomysłu, szybko jednak udało jej się
wyszukać w głowie danie idealne na dziś.
- Musaka z ziemniakami może? - zaproponowała, czując już powoli smak dania. O tak, zdecydowanie był to dzień na musakę.
Przeszły koło kilku straganów, poszukując tych, które miały ładne i przystępne cenowo warzywa, gdy nagle wzrok Vior przykuł wózek z kwiatami. Uśmiechnęła się do starszej kobiety, która przy nim stała, i wybrała kilka chabrów, goździków oraz nasturcji, które zebrała w mały bukiecik. Zapłaciła, po czym wróciła do Ralitsy, wręczając jej kwiaty.
- Będzie ładnie wyglądał w wazonie. Będziemy mogły się poczuć w domu jak w drogiej restauracji, szczególnie jak wyjmiesz ten swój koronkowy obrus i haftowane serwetki. - Uśmiechnęła się, dostrzegając w końcu stragan z owocami, o którym wcześniej mówiła. Wskazała go mamie.
- O, widzisz, całkiem przyzwoicie sobie za te wiśnie życzą - stwierdziła po zetknięciu na odpowiednią tabliczkę z ceną.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#4
04.04.2024, 17:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.04.2024, 17:34 przez Ralitsa Zamfir.)  

— Oczywiście — pokiwała głową. — Nie należy zmarnować tego błogosławieństwa plonów. Trzeba wypełnić całkowicie spiżarnię.

Dla Ralitsy to nie tylko oszczędność, ale też wzbogacenie się o ważne obiekty. Ludzie łatwiej przyjmowali w prezencie przetwory niż pieniądze, czy inne jedzenie i w ten sposób, kobieta mogła wspomagać najuboższych, których honor powstrzymywał przed zbieraniem jałmużny. Dodatkowo, w ten sposób mogła odwdzięczać się za drobną pomoc, jaką sama czasem dostawała.

— [b]To dobry wybór, dawno tego nie robiłam.

Kobieta zaczęła się zastanawiać, jakiego mięsa użyć, podczas spoglądania na warzywa.

— Pomidory jeszcze mam, ale trzeba znaleźć jakiegoś dorodnego bakłażana.

Warzywo to nie było aż tak popularne w Wielkiej Brytanii, ale wciąż wchodziło w skład asortymentu większych straganów. Wybór dania znów nawrócił myśli Ralitsy na ser. Potrzebowała do sosu takiego, który idealnie nadawałby się do sosu beszamelowego.

Uśmiechnęła się widząc kwiaty. Były przeurocze. Podziękowała córce i ułożyła je w koszyku na kupionych przed chwilą pomidorach. Można uznać bukiet za zbędny wydatek, ale jakże kwiaty odmieniały wygląd wnętrza. Poza tym, w tym sezonie kosztowały nie więcej niż ziemniaki.

Pokiwała głową widząc cenę wiśni. Zastanowiła się chwilę, po czym zwróciła do córki.

— Wiesz co, weźmy nawet pięć kilo. Akurat teraz będę mieć trochę wolnego czasu w nadchodzących tygodniach, to przyrządzę przetwory.

Trochę nagięła rzeczywistość tym stwierdzeniem, ale nie pierwszy i nie ostatni raz zaplanowała sobie wydłużyć dobę. Najbardziej czasochłonne było wyjęcie pestek, ale i na tą drobnostkę czarodzieje operowali odpowiednimi zaklęciami. Istniały automagiczne pestkownice, ale to już poza zasięgiem finansowym pani Zamfir. Poza tym, aż tak często by jej nie używała, więc szkoda fatygi.

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#5
20.04.2024, 17:13  ✶  
Rozdawnictwo matki zawsze ja trochę irytowało. Owszem, wiedziała, że troska o innych leżała w naturze Ralitsy, czasami jednak nie mogła znieść tego, jak łatwo oddawała to co miała, gdy było tego tak niewiele. Teraz nauczyła się jakoś przełykać gorycz, którą czuła zawsze, gdy dowiadywała się o tym, że jej mama znów coś komuś dała kompletnie za darmo, mimo że ta ledwo miała co włożyć do garnka i liczyła każdy knut. Kiedyś, gdy jeszcze mieszkały razem, a ona była zdecydowanie młodsza, wprawiało ją to w ogromną złość.
Nie raz, szczególnie w Hogwarcie, zazdrościła swoim rówieśnikom rzeczy materialnych, na które ona nie mogła sobie pozwolić. To przez to posunęła się do pierwszych, niewinnych wtedy kradzieży.
Czy naprawdę mogła więc wyrwać się z czegoś, co zaczęło się na tak wczesnym etapie jej życia? Powoli zaczynała w to wątpić.
Przy jakiejkolwiek nadziei, że mogły żyć normalnie trzymały ją właśnie takie chwile jak te.
Radosne, sielskie i na swój sposób pełne ciepła. Matka była chyba jedną z niewielu rzeczy, które powodowały, że nie stoczyła się kompletnie.
Lubiła patrzeć na jej uśmiech, który potrafiło wywołać coś tak prostego, jak kilka kwiatów.
- Dżem, sok czy obie te rzeczy? - zapytała lekko podekscytowana, gdy usłyszała o robieniu wiśniowych przetworów. Była chętna przygarnąć wszystko, co lądowało w spiżarce rodzicielki. Zdecydowanie to co domowe smakowało o wiele lepiej niż kupione, choćby pochodziło od najlepszych rzemieślników. Miało niepowtarzalny smak rodzinnych chwil. - Jak będziesz się zabierać za robotę, to zawołaj. Pomogę trochę, to przynajmniej zarobię na dwa czy trzy słoiki - dodała, bardzo dobrze rozumiejąc, co oznacza “wolna chwila” jej mamy. Znała ją w końcu całe życie.
Miała jednak wiele sekretów, których nawet ona nie dała rady poznać.
- Pamiętasz jak to było, jak się zakochałaś? - wypaliła nagle, przystając przy kolejnym straganie, oglądając całkiem ładne bakłażany. Nie wiedziała, skąd ją wziął na pytanie, rzadko kiedy rozmawiały o sprawach uczuciowych. Może dlatego, że Viorica nie bardzo miała czym się chwalić w tej kwestii, mimo swojej popularności i doświadczeń. Po prostu pewnego obrazu swojej osoby lepiej było komuś z rodziny nie przedstawiać.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#6
22.04.2024, 10:45  ✶  

— Jedno i drugie — odpowiedziała. Różnorodność, nawet tak niewielka, pozwalała Ralitsie nie odczuwać tak bardzo swojej biedy. Poza tym, gdyby teraz czekał ją sezon jedzenia dżemu wiśniowego codziennie... Przejadłaby się tym zupełnie. A sok posiadał jednak nieco inny posmak. I nalewki. Zdecydowanie musi przygotować chociaż trochę alkoholu. — To miłe, ale nie poradzę sobie sama. To raczej praca dla jednej osoby, poza tym pewnie będę robić to pomiędzy innymi rzeczami i na raty... Wygodniej będzie mi się tym zająć samej... Ale jak masz jakieś puste słoiczki to przynieś mi, proszę. To się zawsze przydaje.

Nie mogła pozwolić córce na pomaganie sobie. Znając życie będzie się zajmować przetworami w środku nocy, a to sekret nie do wyjawienia. Viorica byłaby zła na nią za nieprzespane noce.

Ralitsa już dawno pogodziła się z byciem nie tylko samotną matką, ale i samotną kobietą. Zakochiwała się z łatwością, lecz życie nauczyło ją niezdradzania się z tym uczuciem.

— Hm... To bardzo miłe uczucie. Możesz myśleć o tej osobie i samo to wzbudza w tobie tyle ciepła i radości. Nie potrzebujesz wtedy niczego więcej. Chcesz być jak najbliżej niego i pomagać mu we wszystkim... Co przychodzi z niesamowitą łatwością. Tak samo jak niezauważanie jego wad... — Tu urwała. Nie chciała po raz kolejny ostrzegać córki przed zbyt pochopnym podążaniem za uczuciami. — A dlaczego pytasz? Czyżbyś zaczęła spoglądać na swojego kolegę z innej perspektywy?

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#7
25.04.2024, 00:02  ✶  
O tak, uwielbiała nalewki swojej mamy. Prawdopodobnie więc, oprócz słoiczków przyniesie też kilka pustych już butelek, które trzymała właśnie w tym celu.
- Wszystko co potrzebne dostarczę, może też kupię cukier? Może gdzieś na Alejach będzie na promocji, wtedy wskoczyłabym po pracy, lub wyskoczyła nawet w trakcie, zanim wszystko wykupią.
Wiedziała, jak wyglądają dni, gdy cukier robi się kilka knutów tańszy. Istna rzeź i wbijanie sobie łokci i różdżek pod żebra. Czasem nawet nad głowami latały zaklęcia.
Ciężkie to były batalie, Viorica jednak już nauczył się z nich wychodzić zwycięsko.
I tak będzie zła za nieprzespane nocy, bo znając życie jakaś sąsiadka Ralitsy zaraz opowie jak to świeczki paliły się u niej do późnej nocy, to jednak miało być w przyszłości. Teraz starała się zachować resztki zaufania do matki, a dokładniej w jej rozsądek, który podpowie, że sen jest jednak trochę ważny do funkcjonowania. Może powinna na nią nasłać Cedrica? Nie, byłaby to pewnie hipokryzja ze strony tej pandy.
Która wcale nie była powodem tego pytania.
Viorica ostatnio po prostu często myślała o szczęściu i czym ono jest. I co można było zrobić, by je uzyskać.
Była ciekawa, czy jej matka czuła kiedyś otumaniające uczucie euforii i co ją sprawiało. Miłość przyszła jako pierwsza odpowiedź.
- Czyli w skrócie, zauroczenie. Widzenie wszystkiego w różowych barwach i całe te pozostałe bzdety - uśmiechnęła się. To znała. Odczuwała kilka razy, rzadko jednak kończyło się dobrze. Była więc trochę zrażona do głębszych uczuć. A jednak. Ostatnio wszystko było trochę inaczej. Miała przynajmniej takie wrażenie.
Spojrzała jednak z powątpiewaniem na mamę, zastanawiając się, co takiego insynuuje.
- Przepraszam, ale o którym moim koledze mówimy? Mam wielu kolegów - to prawda. Pewnie więcej niż koleżanek, tak jakoś się jednak w jej życiu wszystko układało.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#8
01.05.2024, 13:23  ✶  

— Nie przejmuj się cukrem, mam jeszcze zapas.

Ralitsa nie miała specjalnie oszczędności, ale gdy nadarzała się okazja, nie potrafiła przymknąć oczu. Dlatego dwa wielkie worki cukru siedziały w jej spiżarce od kilku miesięcy. Zapas dla całej rodziny na całe życie, gdyby nie zamiłowanie do przetworów wymagających spore zasoby białego proszku.

Roześmiała się na komentarz córki.

— Wiązanie różu z tym uczuciem nie jest przypadkowe. To kolor radości, szczęścia. W niektórych kręgach wierzy się, że samo otaczanie się tym kolorem niesie pozytywne skutki i przywołuje dobrą energię. Niektórzy trochę za bardzo się tym przejmują i farbują nawet swoje sowy i koty... Z pewnością muszą wyglądać uroczo, ale to trochę nierozsądne posunięcie, nie uważasz? Wyobraź sobie otrzymać wezwanie do zapłaty z łapki różowego puchacza, który zwykł transportować ckliwe wyznania kochanków... To by był dopiero zwiastun uniesień...

Delikatność Ralitsy obejmowała też poczucie humoru. To typ matki, dla której obrazek z kotkiem wywróconym na bok nosiłby miano "śmiesznego". Jej śmiech był jak bryza, u kogoś innego byłby wyćwiczonym pohamowaniem ekspresji — dla niej to stanowiło normę. Śmiała się lekko rozchylonymi ustami i zmarszczkami przy zewnętrznych kącikach oczu. Jej rozbawienie było autentyczne, pomimo braku rubasznych odgłosów, ale nabrało jeszcze większej subtelności, gdy nadszedł temat "kawalera".

— O panu Lupinie, oczywiście.

Nawet Ralitsa miała w sobie potrzebę drażnienia potomków potencjalnymi partnerami, aczkolwiek nie drążyła tematu, gdy nie został podjęty, lub wręcz zdeptany unikami zawstydzenia.

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#9
16.05.2024, 15:43  ✶  
Słuchała słów matki, zerkając w niebo, na którym pojawiało się kilka niegroźnych chmurek, które jednak co jakiś czas zasłaniały słońce.
Uśmiechnęła się na wyobrażenie różowej sowy, nawet rozumiejąc te dziwne poczucie humoru mamy, szybko jednak kąciki jej ust opadły, gdy poddała się chwilowemu zamyśleniu.
- Tylko zauroczenie nie zawsze kończy się szczęśliwie, zresztą, powiedziałabym, że w większości przypadków albo po prostu mija, albo cóż, nie trafia się na odpowiednią osobę. - To właśnie znała. To przerabiała już tyle razy, w różnych konfiguracjach, o których w większości nikt nie wiedział, z tych czy tamtych powodów. - Tylko, wiesz, jak odróżnić to, od prawdziwej miłości? W sensie... - westchnęła i skubnęła skórkę przy jednym z paznokci, chyba nie bardzo potrafiąc wytłumaczyć o co chodzi. - Miałaś kiedyś tak, że wiedziałaś, że z danym mężczyzną łączy cię coś głębszego? Jak w tych wszystkich romansach, gdzie się potrafi poświęcić dla tej osoby wszystko? - Nie wiedziała czemu ciągnęła tę rozmowę. Może dlatego, że ostatnio szukała czegoś więcej w życiu. I łapała już się wszystkich opcji, które mogła mieć.
Nie spodziewała się, że tak szybko sprowadzi to ich rozmowę na temat Lupina. Tym bardziej, że sprawa między nimi była, cóż, skomplikowana i na pewno niezbyt pewna. Szczególnie teraz, gdy cholerny Lupin jej unikał.
- Merlinie, powiedz, że cały szpital nie zaczął tonąć w plotkach na nasz temat. My tylko poszliśmy wspólnie do baru - a potem spędził noc w jej mieszkaniu, przy czym sam wieczór należał do przyjemnych, co jednak z tego, gdy od tego czasu nie mogła go złapać. - Wiesz, znajomi tak robią. Robiłam to już z wieloma znajomymi. - Spojrzała na mamę z ukosa, choć widać po niej było, że cała ta sprawa wcale nie jest taka prosta. Coś ją dręczyło, a jedyna osoba, która potrafiła przejrzeć przez większość jej kłamstw, stała właśnie obok.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#10
21.05.2024, 13:31  ✶  

— To prawda... — odpowiedziała córce. W jej przypadku były to obie rzeczy jednocześnie. Odkrywała, że dany mężczyzna absolutnie nie da jej szczęścia, przy okazji tracąc uczucie... na rzecz kolejnego obiektu westchnień.

— To dobre pytanie... Wydaje mi się, że głębsze uczucie jest wtedy, gdy potrafisz dostrzec wady drugiej osoby i odczuwać ich skutek... To chyba najprostszy "test". Przykładowo, jeśli wiesz, że dany mężczyzna ma tendencję do bycia opryskliwym... ale z jakiegoś powodu lubisz to w nim albo przynajmniej nie przeszkadza ci takie zachowanie... to najpewniej wciąż nie zdjęłaś całkiem różowych okularów.

Lubiła radzić córce, lubiła czuć się pomocna, dzielić się swoim doświadczeniem, przemyśleniami. Miała ich dużo, a okazji do tego typu rozmów mało.

Uśmiechnęła się radośnie na sugestię o plotkach w szpitalu.

— Nie bój się, nie to jest obecnie celem tamtejszych rozmów... Poza tym, pamiętaj, że nawet jeśli dla was, młodych, wyjście do baru nie jest niczym wielkim, wśród starszych osób takie spotkanie panny z kawalerem, wzbudza jednoznaczne skojarzenia. Nie miej nam za złe. Za naszych czasów kontakty z przeciwną płcią nie miały tyle swobody, co teraz — wyjaśniła pogodnie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ralitsa Zamfir (1693), Viorica Zamfir (3044)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa