Palił więc sobie spokojnie papierosa stojąc pod budką telefoniczna, czyli wejściem do krainy Smutku i Rozpaczy. Pogoda dopisywała, jednak z nieba zaczęła nagle padać irytująca mżawka. Dla Isaaca był to znak, że pora skończyć do pubu na podwójną ognista, a potem zebrać się do domu i kontynuować przeglądanie gazet.
Rzucił niedopałek na ziemię i zdeptał go obcasem buta. Już miał zamiar odejść, kiedy ktoś wyłonił się z budki telefonicznej. Bagshot spojrzał na przybysza i… znał tę osobę! Laurent Prewett. Ostatnio ukazał się z nim wywiad w Proroku Codziennym - Beltaine, Knieje Godryka i… widma. Idealnie! A co do Kniei Godryka to… cóż. Isaac miał tam ostatnio dość niecodzienna przygodę.
-Dzień dobry. Pan Laurent Prewett? - Wyciągnął dłoń w stronę mężczyzny. Miał na niej założoną czarną rękawiczkę. Ubrany był elegancko i schludnie. Miał na sobie białą koszulę, ciemnoszarą marynarkę oraz spodnie i kapelusz z tego samego zestawu.- Przepraszam, że w rękawiczce, ale mam ostatnio problemy skórne.- Powiedział, podając mu dłoń.- Isaac Bagshot, miło mi. Czytałem pański wywiad w Proroku Codziennym, bardzo odważne słowa atakujące zachowanie zwolenników Czarnego Pana. Moje gratulacje. - Zagadnął go, żeby nie pozwolić mu uciec.
![[Obrazek: S2yby3R.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=S2yby3R.jpeg)