Może i po ostatnich wydarzeniach podczas potańcówki i po potańcówce nie mogła się jakoś szczególnie skupić na niczym, jednak musiała pracować, a że pracę miała jaką miała musiała myśleć o przyszłości. O jesieni, która zbliżała się wielkimi krokami. Wiązało się to z tym, że powinna przygotować zapasy, wiadomo, świeże owoce były najwspanialsze, jednak cukiernicy musieli sobie jakoś radzić z tymi niedogodnościami. Doszły do niej słuchy, że w okolicy znajdują się sporo dziko rosnących owoców, postanowiła to sprawdzić. Oczywiście nie zamierzała znaleźć się tak daleko zupełnie sama. Postanowiła zgadać swojego ulubionego pracownika, o to, czy miałby chęć wyskoczyć z nią na chwilę, gdzieś dalej. Na pewno razem miło spędzą czas, bez względu na to, czy znajdą jakieś dary lasu, czy nie. Leo w końcu zawsze zarażał ją optymizmem, a tego w tym momencie potrzebowała, może to skutecznie odciągnie jej myśli od tego, co aktualnie działo się w jej życiu.
Oczywiście stało się tak, jak założyła, przyklasnął na jej pomysł i o poranku zjawił się gotowy na wyprawę. Jako, że panna Figg nie potrafiła się teleportować musieli skorzystać z innego środka transportu, sieć Fiuu przeniosła ich w okolicę, a resztę drogi przeszli na nogach. Spacer był całkiem przyjemny, zważając na warunki atmosferyczne.
- Przydałyby się jagody, dużo jagód, będziemy mogli je wykorzystać do wielu wypieków. - Rzuciła, kiedy znaleźli się w niewielkim zagajniku, był na tyle rzadki, że mogli zauważyć ośrodek, który znajdował się za nim.
Figg wyglądała nieco inaczej niż zwykle, bo nie ubrała zwyczajowo dla siebie krótkiej sukienki, ani butów na wysokim obcasie. Wędrowała po lesie w spodenkach sięgających jej jakoś do łydek (mało kto w ogóle zakładał, że ma w szafie spodnie, a tu proszę!), płaskich butach sięgających jej nieco za kostkę i lnianej, różowej koszuli. Leo mógł dopiero uświadomić sobie, jaka jego szefowa była drobna, bo naprawdę rzadko kiedy pojawiała się w butach jak te. W dłoni dzierżyła wiklinowy kosz, w który miała zamiar zbierać owoce, o ile właściwie jakieś znajdą. Włosy zaplotła sobie w dwa warkocze, przez wyglądała jak młode dziewczę, które mogło skończyć Hogwart z rok temu.
!szaleństwoWindermere