28.04.2024, 18:56 ✶
- Tylko jeśli mnie złapią, Mildred - powiedziała Rosier, odwracając się ku niej i posyłając jej najbardziej czarujący że swoich uśmiechów. Dopiero teraz, gdy opadły nieco nerwy, gdy odzyskał swój cenny projekt, przyjrzał się jej nieco uważniej, jak nawykł spoglądać na kobiety - oceniając, jak wiele mają nie tylko urody, ale i jakiejś iskry, i w jakich ubraniach byłoby im do twarzy. Millie była trochę od niego starsza I miała interesującą twarz: przede wszystkim oczy. Na tyle, że zatrzymała jego wzrok na dłużej, chociaż dla osób półkrwi szył bardzo rzadko.
- Ale oczywiście, to tylko żart - zapewnił, może nawet szczerze. Chyba nie przyznałby się Brygadzistce do planowania morderstwa. Chyba. Może był bardzo głupi i by to zrobił? Na razie jednak spojrzał na suknię, która przyciągnęła jej wzrok i oczy mu zaiskrzyły. Lubił mówić o swoich projektach i lubił, gdy inni go doceniali. - W tym pomieszczeniu są tylko moje projekty. Rok temu wystawialiśmy kolekcję inspirowaną lasem. Miałem przygotować jeden projekt, ale pracowałem nad dwoma, by zdecydować się na lepszy. Ostatecznie wystawiłem ten drugi: chciałem ubrać królową lasów, i wybrałem suknię bardziej dostojną, zaklętą czarem przywołującym spokój i myśl o szumie drzew. Ta suknia należy bardziej do leśnej, elfiej księżniczki, młodszej i pełnej życia kwitnących roślin, nie spokoju i mądrości wiekowych drzew.
I tak trafiła tutaj, zapomniana na chwilę aż Christopher znajdzie inspirację lub powód, by ją dopracować i dokończyć detale… lub na wieczność całą. Niedokończona, ale i tak piękna, w odcieniach zieleni, zdobiona we wzór pnączy, oplatających suknię i w pasek liści.
Tylko parę szmat, trochę materiału. Wiele osób tak na to patrzyło. Dla Rosiera ubrania były jednak pasją. Mogły wprawiać w różny nastrój, podkreślać charakter i konkretne odczucia, suknia winna pasować do kobiety, a kobieta do sukni. Jasne, piękna kobieta będzie pięknie wyglądać nawet w worku, ale ubranie mogło wyeksponować atuty lub je ukrywać, i wpływało na to, jak ktoś się czuje.
To była jego pasja i największa miłość.
- Zapasowy klucz mogłoby zdobyć parę osób. Ale dostać się tutaj oraz zdobyć klucz już mniej. Catherinie, ale nie sądzę, by się na to odważyła. Mój ojciec i brat, ale zapewniam, że żaden z nich nie chciałby ryzykować... rodzinnego dramatu i reputacji salonu. Natomiast jedna z nowych sprzedawczyń wchodziła tu ze mną jakiś czas temu, bo w sklepie pojawiła się klientka, dla której jeden z projektów stąd był stworzony - stwierdził Christopher, a jego usta wygięły się tym razem nie w uśmiechu, a nieładnym grymasie. - Myślę, że najlepiej jeśli z nią porozmawiam osobiście. Bez obaw, nie będzie żadnego morderstwa. - Jedynie absolutny ostracyzm towarzyski i zadbanie, aby mogła znaleźć pracę co najwyżej na Nokturnie. Oraz drobna umowa, nie złożą oskarżeń, a ona powie, na czyje zlecenie działała. - Dziękujemy Brygadzie za pomoc w szybkim... rozwiązaniu sprawy.
- Ale oczywiście, to tylko żart - zapewnił, może nawet szczerze. Chyba nie przyznałby się Brygadzistce do planowania morderstwa. Chyba. Może był bardzo głupi i by to zrobił? Na razie jednak spojrzał na suknię, która przyciągnęła jej wzrok i oczy mu zaiskrzyły. Lubił mówić o swoich projektach i lubił, gdy inni go doceniali. - W tym pomieszczeniu są tylko moje projekty. Rok temu wystawialiśmy kolekcję inspirowaną lasem. Miałem przygotować jeden projekt, ale pracowałem nad dwoma, by zdecydować się na lepszy. Ostatecznie wystawiłem ten drugi: chciałem ubrać królową lasów, i wybrałem suknię bardziej dostojną, zaklętą czarem przywołującym spokój i myśl o szumie drzew. Ta suknia należy bardziej do leśnej, elfiej księżniczki, młodszej i pełnej życia kwitnących roślin, nie spokoju i mądrości wiekowych drzew.
I tak trafiła tutaj, zapomniana na chwilę aż Christopher znajdzie inspirację lub powód, by ją dopracować i dokończyć detale… lub na wieczność całą. Niedokończona, ale i tak piękna, w odcieniach zieleni, zdobiona we wzór pnączy, oplatających suknię i w pasek liści.
Tylko parę szmat, trochę materiału. Wiele osób tak na to patrzyło. Dla Rosiera ubrania były jednak pasją. Mogły wprawiać w różny nastrój, podkreślać charakter i konkretne odczucia, suknia winna pasować do kobiety, a kobieta do sukni. Jasne, piękna kobieta będzie pięknie wyglądać nawet w worku, ale ubranie mogło wyeksponować atuty lub je ukrywać, i wpływało na to, jak ktoś się czuje.
To była jego pasja i największa miłość.
- Zapasowy klucz mogłoby zdobyć parę osób. Ale dostać się tutaj oraz zdobyć klucz już mniej. Catherinie, ale nie sądzę, by się na to odważyła. Mój ojciec i brat, ale zapewniam, że żaden z nich nie chciałby ryzykować... rodzinnego dramatu i reputacji salonu. Natomiast jedna z nowych sprzedawczyń wchodziła tu ze mną jakiś czas temu, bo w sklepie pojawiła się klientka, dla której jeden z projektów stąd był stworzony - stwierdził Christopher, a jego usta wygięły się tym razem nie w uśmiechu, a nieładnym grymasie. - Myślę, że najlepiej jeśli z nią porozmawiam osobiście. Bez obaw, nie będzie żadnego morderstwa. - Jedynie absolutny ostracyzm towarzyski i zadbanie, aby mogła znaleźć pracę co najwyżej na Nokturnie. Oraz drobna umowa, nie złożą oskarżeń, a ona powie, na czyje zlecenie działała. - Dziękujemy Brygadzie za pomoc w szybkim... rozwiązaniu sprawy.