• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[25.07.1972] Ale głupi ci Rzymianie

[25.07.1972] Ale głupi ci Rzymianie
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#1
12.04.2024, 15:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2024, 22:02 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Basilius Prewett - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Basilius naprawdę rozumiał, że życie niektórych wcale nie kończyło się po północy. Rozumiał też, że byli w Londynie tacy szczęśliwcy, dla których wschód słońca oznaczał porę spania, a nie czas wstawania do pracy. Przecież i jemu samemu zdarzało się siedzieć do późna, gdy wiedział, że następnego dnia miał wolne.
Nie rozumiał jednak, jak można było stać w środku nocy pod czyimś oknem i wydzierać się na temat akweduktów.
Obudziły go kobiece wrzaski. Szybko zerwał się z łóżka w pierwszej chwili zestresowany, że ktoś chciał czegoś od niego. A konkretniej to, że ktoś kogo ostatnio udało mu się ograć w kasynie chciał z powrotem swoich pieniędzy.
– No wyłaź ty historyku od siedmiu boleści! Ja ci kurwa pokaże prawdziwe rzymskie akwedukty!
Odetchnął z ulgą. Czyli jednak nie chodziło o niego. Gorzej tylko, że z doświadczenia wiedział, że pijani miłośnicy historii, byli niekiedy bardziej uciążliwi, niż pijani bywalcy, którzy stracili za dużo pieniędzy. Powoli usiadł ponownie na łóżku, mając nadzieję, że krzykliwa kobieta zaraz sobie pójdzie, a on będzie mógł wrócić do przerwanego snu. Prawdę mówiąc chyba nie był jeszcze na tyle rozbudzony, by rozumieć co się dokładnie działo.
– No wyłaź już! Chce ci patrzeć w twarz, gdy ci wyjaśnię czemu nie masz racji!
Rozległo się szczekanie psa. Cerber, najprawdopodobniej jeszcze bardziej niewyspany i zaskoczony, niż jego właściciele, uznał że chyba warto jakoś zareagować.
Basilius zerknął na wiszący na ścianie zegar. Była trzecia w nocy. Zdecydowanie za wcześnie na takie rozrywki, zwłaszcza że dzisiaj miał wolne i nie planował wstawać przed świtem. A może to nie był ich problem? Może gdzieś w pobliżu mieszkał inny fan Cesarstwa Rzymskiego, z którym krzykliwa nieznajoma chciała się kłócić na temat akweduktów.
– No wyłaź Prewett! Wiem, że tam jesteś! Es stultior asino!
Ta…
– Icarusie ktoś chyba do ciebie – rzucił głośno, otwierając drzwi swojego pokoju, zakładając że jego brat też już został obudzony o ile w ogóle spał, a nie siedział na dole w salonie ze szklanką czegoś mocniejszego w dłoni. Jednocześnie próbował ułożyć palcami na oślep rozczochrane fale, którymi były teraz jego włosy.
Trzecia w nocy… Czy naprawdę rzymskie akwedukty nie mogły poczekać chociaż do świtu?
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#2
13.04.2024, 16:28  ✶  
Icarus nie spał tej nocy. Oczywiście, nie zdradzał bratu, że cierpiał przez insomnię, ale sekretnie dbał o swój zapas eliksiru nasennego. Tym razem nawet on nie pomagał. Dlatego Icarus po prostu sączył whisky i starał się czytać projekt swojej dawnej, niedokończonej książki. Zauważał za każdym razem nowe błędy, których nie poprawiał, lecz użalał się nad nimi w duchu i przeklinał los za śmierć ojca.

Gdy usłyszał głos kobiety, która zaczepiła go w barze. Rozpoznała go, słuchała kiedyś jego odczytu na jednej konferencji. Nie przyjmowała do wiadomości, że Icarus nie zajmował się już historią, starała się dyskutować, a kiedy usłyszała, że Imperium Rzymskie osiągnęło potęgę w większości przez współpracę czarodziejów i mugoli, zaczęła się na niego wydzierać. Śmiesznie to wyglądało, zważywszy na to, że świadkiem zdarzenia byli wszyscy bywalcy baru.

Mężczyzna chciał ją zignorować. Krzykaczy trzeba było przeczekać. Wreszcie głos się im zdzierał i sobie szli. To był prosty truizm, ale Basilius nie był tak chętny, żeby zaakceptować odrobinę nocnego hałasu. Icarus zwlókł się z fotela, lekko się chwiejąc, odłożył szklankę i przeczesał palcami włosy. Z pewnością nie był trzeźwy. Koszulę miał wyciągniętą ze spodni, jego oddech pachniał alkoholem. Wiedział, że było to żałosne, ale cóż miał poradzić?

- Przeczekaj ją, Basilu. Wreszcie sobie pójdzie! - krzyknął do swojego brata, a po chwili usłyszał, jak czarownica pod ich kamienicą zaczęła szarpać za klamkę. - Albo... włamie się i nas przeklnie. To też możliwe...
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#3
14.04.2024, 12:14  ✶  
– Znasz ją? O co poszło? – spytał wciąż zaspany, schodząc w miarę pośpiesznie po schodach na dół. Zerknął na brata i westchnął cicho. Świetnie. Wyglądał jakby pił. A pił, przynajmniej według Basiliusa, martwiąco za często, jednak tej nocy i tak nie mieli czasu się nad tym pochylać.
Kobieta zaczęła szarpać za klamkę, ale Basilius, chyba pod wpływem zrezygnowania, uznał, że może warto posłuchać brata i spróbować, ją przeczekać. Usiadł więc na schodach i na chwilę przymknął oczy. Nie znosił się nie wysypiać. Już i tak za często czuł się zmęczony, tak po prostu, by jeszcze dokładać sobie brak snu. Otworzył oczy i spojrzał na Icarusa.
– Jeśli tak to przedstawiasz... To w sumie dawno nie zajmowałem się żadną klątwą. Mogłoby być ciekawie – rzucił żartobliwie, starając się ignorować łomotanie do drzwi, bo rzeczywiście ostatnio większość jego pacjentów przychodziła do Munga jedynie ze skutkami ubocznymi nieprawidłowego użycia zaklęć. – Myślisz, że rzuciłaby pierwszą lepszą, czy jakąś tematyczną?
Lubił tematyczne. Podobało mu się, gdy rzucający dawał w ten sposób jakiś kontekst, czemu kogoś przeklinał. Oczywiście wolał, aby na żadnego z nich nie spadła dzisiejszej nocy żadna klątwa. Kobieta na chwilę przestała, a on z nadzieją popatrzył w stronę drzwi, licząc na to, że to był koniec jej "ataku". A potem walenie stało się jeszcze głośniejsze.
–Wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie wpuść mnie – zawyła jeszcze mocniej uderzając o drzwi.
– Przydałyby nam się jakieś zabezpieczenia na nachalnych gości – mruknął, robiąc sobie w głowie mentalna notatkę, że naprawdę należało to rozważyć.
– Wpuść mnie ty dupku! Ty miłośniku współpracy! Ty gumochłonie! WYWAŻĘ TE DRZWI JEŚLI BĘDĘ MUSIAŁA. UMIEM WYWAŻAĆ DRZWI. CHCESZ SIĘ PRZEKONAĆ!? JESTEŚ PRZECIWIEŃSTWEM NOŻA, KTÓRYM ZADŹGANO CEZARA. TĘPY!
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#4
05.05.2024, 18:29  ✶  
- W sumie o nic ważnego. Tylko o to, że ta dyletantka jest uprzedzona do mugoli i przez to podważa potwierdzone przez większość kronik i badań fakty - powiedział zgryźliwie. Po kilku kieliszkach i przy tematach historycznych włączał się w Icarusie buc, który potrafił rzucać cytatami z kieszeni i wypominać ludziom najdrobniejsze braki w ich wiedzy. Może powinien zostać po prostu wiecznie pijanym historykiem? - A jeśli chciałaby rzucić coś stylowego, mogłaby rzucić na nas jakąś małą plagę. Szarańcza to dokładnie to, czego potrzeba nam w naszym domu, nie sądzisz?

Był też sarkastyczny. Cóż, alkohol budził w nim najbardziej toksyczne cechy Ślizgona, który wolałby być Krukonem. Dlatego dopił szybko resztę whiskey z szklanki i wziął z szafki różdżkę. Może zdążyłby wykrzyczeć "Protego" zanim zostanie trafiony jakimś paskudnym urokiem?

- Osłaniaj mnie - powiedział Icarus bratu i otworzył drzwi. Przytrzymał się framugi, żeby złapać równowagę. Kobieta była kilkanaście lat starsza od niego, jej makijaż był rozmazany, jakby była w jakimś szale. Było to... dziwaczne. Normalnie ludzie przecież się tak nie zachowywali... - Jestem. Czego pani ode mnie chce? Kontynuować naszą dyskusję z baru? Zapewniam panią, że nie ma o czym rozmawiać. Niech wie pani też, że nie chowam urazy. Historia magii jest trudną nauką i rozumiem, to, że nie każdy umie ją dobrze zrozumieć.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#5
08.05.2024, 23:16  ✶  
Basilius zaczynał mieć wrażenie, że gdyby historycy magii postanowili założyć własne gangi w oparciu o ich historyczne przekonania to Londyn pewnie stałby się sceną najbrutalniejszych potyczek w historii tego kraju. Już widział tę bitwę o rzymskie akwedukty, która skończyłaby się wieloma ofiarami. A potem pewnie w przyszłości grupy historyków pokłóciłyby się o ten fakt historyczny i powstałyby kolejne gangi. I tak w kółko. Merlinie, mieli szczęście, że na razie nic takiego się nie działo, bo wszyscy skończyliby marnie.
– Dobrze. Rozumiem. Jest głupia. Ale naprawdę nie mogła poczekać z tym do rana? – mruknął, przewracając jedynie oczami na sugestię brata, że brakowałoby im tu tylko małej plagi. – No cóż, przynajmniej wtedy moglibyśmy skłamać, że nie udało nam się jej do końca pozbyć i pewnie ukryciłoby to wizyty matki na najbliższy rok. – Ich matka, czy raczej jego matka, co prawda i tak rzadko wpadała tutaj z wizytą, ale warto było zrobić wszystko by to rzadko stało się jeszcze mniej częste. Tak na wszelki wypadek.
Nie wiedział, jak miałby osłonić brata, ale nawet gdyby wiedział, to nie miałby na to czasu, bo Icarus szybko otworzył drzwi, a w drzwiach ukazało mu się straszydło, które postanowiło nachodzić młodszego Prewetta. Nie wycelował w nią różdżki, ale był na to gotowy, gdyby tylko coś się miało wydarzyć.
Gdyby nie to, że nie chciał bardziej wkurzyć kobiety, to parsknąłby śmiechem na to co powiedział jej brat. Może irytowanie jej nie było rozsądne, ale nie wątpił, że czarownicy się należało, a co jak co Icarus potrafił być złośliwy. To chyba było rodzinne.
– Trudną nauką? Sam jesteś trudną nauką ty... Ty... trudna nauko! – odkrzyknęła kobieta, chwiejąc się nieco na nogach. Świetnie. Czyli pewnie zaraz będzie miał dwie pijane osoby do ogarniania. – Powinni twój mózg badać w Departamencie Tajemnic w komnacie głupich mózgów. I byłby to bardzo trudny przypadek naukowy. Jesteś przeciwieństwem noży, którymi zabito Cezara. Tępy!
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#6
09.05.2024, 18:57  ✶  
Okej, nieznajoma nie upijała się tak wdzięcznie jak Icarus. Śmierdziała alkoholem, język jej się plątał, co... tłumaczyło jej zachowanie. Choć Icarus nadal miał wrażenie, że może ktoś nią manipulował... Czy to był spisek? Czy nagle jakaś organizacja postanowiła go zabić i zaraz wpadnie tutaj piękna aurorka z misją uratowania jego życia? To były bardzo alkoholowe myśli. Czyli... potwornie durne.

- Okej... Powiem z największą dozą uprzejmości: Perite, vacca stulta - postarał się, by słowa, które tłumaczy się na "odpierdol się, głupia krowo" brzmiały pięknie i mądrze. Cóż, tak działała łacina. Szkoda, że ciężko byłoby normalnemu człowiekowi je zrozumieć, bo nawet jeśli ktoś by znał postawy łaciny, zrozumiałby Icarusa tylko pijany rodowity Rzymianin.

Spojrzał na Basiliusa.

- Myślę, że możemy iść. Alea iacta est... czy coś - odwrócił się, mając ochotę już wrócić do domu i dokończyć butelkę whisky, gdy nagle kobieta złapała go za ramię i szarpnęła. Była dziwnie silna. Icarus nie złapał równowagi i wywalił się na ulicę. Zrobiło mu się słabo. Nigdy nie był gościem, który by się bił po pijaku, szczególnie, o zgrozo, z kobietami. A jednak ta zaczęła drzeć się wniebogłosy i go kopnęła. Mocno.

Nawet porzuciła już mowę ludzką. Zmieniła się w agresywną bestię, która nie znała litości. I kopała... mocno. Icarus spróbował złapać ją za nogę, ale tak mu się wszystko rozmazywało przed oczami, że nawet nie był w stanie wcelować ręką gdziekolwiek.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#7
14.05.2024, 15:51  ✶  
Znajomość łaciny Basiliusa ograniczała się jedynie do łacińskich nazw medycznych, kilku sentencji i słów, których próbował nauczyć go kiedyś ojciec. Nie zrozumiał więc dokładnie co Icarus powiedział nieznajomej wariatce, ale z pewnością nie było to ani miłe, ani łagodzące sytuację. A z pewnością nie miało w sobie nic z największej dozy uprzejmości.
Już miał ochotę uznać, że brat może i miał rację i po prostu należało wejść do domu i przeczekać tę burzę. Szkoda tylko, że czarownica miała najwyraźniej skrajnie inne plany.
– Hej! Zostaw go! – krzyknął, samemu dopadając do kobiety, by odciągnąć ją od brata, nie chcąc na razie jeszcze używać zaklęć. Była silna. Czemu była taka silna? Czy to ona była taka silna, czy to jego i Icarusa kondycja była taka fatalna? Basilius rzeczywiście był beznadziejny jeśli chodziło o sprawność fizyczną, zwłaszcza o tej godzinie, kiedy obudzony w środku nocy po długim dniu czuł się dość słabo. Teraz jednak musiała wstąpić w niego nowa porcja adrenaliny, bo rzeczywiście udało mu się odciągnąć kobietę od swojej ofiary. Szkoda tylko, że czarownica, wściekła, obrzuciła go kilkoma obelgami i uderzyła łokicem na tyle mocno, że odruchowo ją puścił. Nigdy nie mówił, że potrafił się bić.
– Kurwa – wymamrotał, łapiąc się za obolały nos, czując charakterystyczny metaliczny zapach, a potem przez załzawione oczy zobaczył, jak wariatka ponownie biegnie w stronę jego brata. – Uważaj
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#8
27.06.2024, 17:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2024, 17:51 przez Icarus Prewett.)  
Icarus niemal wstał. Podniósł się na przedramieniu, odkrywając przy okazji płonący ból w klatce piersiowej. Musiał mieć co najmniej jedno złamane żebro. Ale był przytomny, to najważniejsze, nawet jeśli kręciło mu się w głowie tak, że czuł, jakby zaraz miał zwrócić kolację i całe wypite whisky. Jednak, kiedy wariatka zaszarżowała w jego stronę, spanikował. Rozejrzał się w panice, wyciągnął różdżkę i wycelował w pobliski śmietnik.

Każdy czarodziej wiedział, że czarowanie w stanie nietrzeźwości było absolutną głupotą. Zaklęcia, tak jak umysł rzucającego były wtedy nieprzewidywalne i generalnie... nie wychodziły za dobrze. Tak samo teraz gdy Icarus cisnął zaklęciem w pobliski śmietnik, nie uniósł się on, ani nie poszybował w stronę napastniczki. Zamiast tego kubeł zaczął drżeć. Icarus patrzył na niego z szeroko otwartymi ze strachu oczami, aż wreszcie ze śmietnika wyleciała zgnieciona kulka z papieru. Potem kolejny śmieć poszybował w powietrze. I kolejny. Odpadki wylatywały z kubła niczym woda z kipiącego garnka.

Odwróciło to uwagę napastniczki. Icarus wstał gwałtownie i trzymając dłoń na miejscu złamania podbiegł do Basila. Złapał go za ramię.

- Zwiewajmy. Póki ta potwora jest wgapiona w... um... to, co się stało - powiedział, ciągnąc brata w stronę drzwi do domu.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#9
02.07.2024, 23:40  ✶  
Najgorsze w tym było to, że to wszystko musiało się to dziać o trzeciej w nocy, jakby naprawdę nie mieli więcej lepszych rzeczy do robienia o tej godzinie. Spanie byłoby na przykład całkiem przyjemną alternatywą.
Walka ewidentnie im nie szła i do jasnej cholery, czy to oni byli tak niesprawni fizycznie, czy to ta pijana czarownica trenowała po cichu jakieś sztuki walki? On przynajmniej miał jakąś wymówkę, ale Icarus? Zdecydowanie będą musieli popracować nad jego kondycją.
Basilius zatoczył się nieco, wciąż zamroczony uderzeniem i bólem, który promieniował z jego nosa, przez łzy próbując zorientować się, jak bardzo czarownica zabijała jego brata i jak mógł temu zaradzić. Na szczęście czarownica nie zabijała go za bardzo, bo Icarus zrobił... Coś. Basilius, aż sam przystanął. Nie miał pojęcia, jaki efekt chciał osiągnąć młodszy z Prewettów, ale wariatka była rozproszona, więc nie narzekał, i tylko dał mu się zaciągnąć do drzwi, które następnie Bardzo Szybko zamknął. Cerber, który taktycznie czekał na nich w środku, zamerdał wesoło ogonem, gdy zobaczył, że postanowili już wrócić. Zero pomocy z jego strony. Zero. Albo ten pies był bardzo głupi, albo szalenie inteligenty i wiedział, że nie mieli żadnych szans dużo wcześniej, niż oni sami.
Może powinien się martwić, że zostawili na ulicy pijaną wariatkę, która mogła zrobić sobie, lub komuś jeszcze krzywdę, ale ewidentnie nie byli w pozycji, by  jakoś bardziej interweniować. Zresztą raczej sobie krzywdy nie zrobi, a jeśli chodzi o innych, to najwyraźniej chciała jedynie krzywdzić ich dwójkę.
– Kurwa – wymamrotał, opierając się o ścianę i czubkiem palców dotykając nosa. Skrzywił się. Raczej nie był złamany, ale zdecydowanie bolał i krwawił. Zerknął na Icarusa, który podejrzanie trzymał się za żebra. – Naprawdę nie wolałbyś innych kolegów do gadania o akweduktach? Jesteś cały?
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#10
07.07.2024, 11:12  ✶  
Kiedy tylko drzwi się zatrzasnęły za nimi, odetchnął ciężko. Sprawiło mu to ból, gdy tylko jego pierś się uniosła. Wyrwał mu się jęk i opadł po ścianie na podłogę. Cerber zapiszczał i położył głowę na jego kolanach. To był dobry pies. Icarus uśmiechnął się blado i pogłaskał futerko zwierzaka.

– Chyba mam złamane żebro – powiedział i zorientował się, że to wydarzenie go otrzeźwiło. – Przepraszam. Ściągnąłem na nas kłopoty, a powinienem był trzymać gębę na kłódkę. To zawsze chyba było moim problemem.

Nie spodziewał się, rzecz jasna, że kobieta z baru zaatakuje go z taką siłą. W ogóle myślał, że zapomni o tej sytuacji, że najgorszym co się mogło stać była strata klientki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2495), Icarus Prewett (1715)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa