Wiedziała, że o czymś zapomniała. Trochę się ostatnio w jej życiu działo, co było aż dziwne, niewinne spotkania z przeszłości owocowały w dość ciekawe wydarzenia, całkowicie zatracając jej umysł różnymi rozmyślaniami. Do tego stopnia, że jak zobaczyła pod swoimi drzwiami swoją mamę, musiała przez równe dziesięć sekund zastanowić się, co ona tu robi. A potem do niej dotarło, że miały iść razem na zakupy spożywcze, a potem zjeść razem obiad.
Mogła więc jedynie się uśmiechnąć udając, że tak, doskonale pamięta, musiała jednak jeszcze coś koniecznie zrobić po powrocie do domu i stąd te opóźnienia, zaraz wyjdzie, tylko się przebierze.
W biegu do szafy schowała gdzieś w biurku napoczętą butelkę wina, którą nie tak dawno otworzyła, założyła pierwszą lepszą z brzegu krótką sukienkę w kolorze czerwieni, oraz płaskie buty, bo spodziewała się w końcu dużo chodzenia. Zgarnęła jeszcze naprędce skórzaną torebkę, podkreśliła usta czerwienią i mogła wychodzić. Wyprowadziła w miarę grzecznie swoją rodzicielkę z mieszkania, zamykając je nogą i kluczem, po czym grzecznie mogły już wyjść na Aleję.
- Masz listę? Czy czy planujemy na bieżąco? Widziałam dziś bardzo ładne wiśnie na jednym ze straganów, można byłoby zrobić ciasto. Przy okazji na pewno coś na sałatkę, wiem, że ciężko z tym dobrym serem, który do niej dodajesz, ale zawsze możemy zobaczyć, czy ktoś go nie ma. Pomogę ci wtedy kroić warzywa - zaproponowała, dobrze wiedząc, że sama umiała gotować jedynie na poziomie przeżycia. Dlatego wolała jeść u innych lub podkradać jedzenie swoim lokatorom.
Kiedyś mogła pozwolić nawet na częste jedzenie w restauracjach, minęły jednak czasy dużych zastrzyków gotówki, dlatego musiała się przestawić. Wiele jednak wskazywało, że nigdy nie miała z niej być dobra pani domu. I w sumie nigdy do tego nie aspirowała.
Wiodła żywot lekkoducha, który nie musi się martwić zbyt wieloma rzeczami, choć czasem ją to nudziło. Tęskniła za adrenaliną, której przez dłuższy czas brakowało w jej życiu. Czasem nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle.