• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[26.07.72] Jak matka z córką | Viorica i Ralitsa

[26.07.72] Jak matka z córką | Viorica i Ralitsa
Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#11
23.05.2024, 17:52  ✶  
Sięgnęła po jeden z kwiatów, które podarowała mamie, po czym zaczęła go obracać w palcach, myśląc nad tym, co słyszała.
Ktoś musiałby zaakceptować wszystkie jej wady. Sama myśl wydawała się idiotyczna. Znała siebie aż za dobrze, wiedziała o wszystkich swoich grzechach i przywarach. Słysząc takie stwierdzenie… Cóż, chyba jednak nie było dla niej nadziei.
A jednak powoli miała dość tych wszystkich jedno nocnych, nic nieznaczących spotkań. Nużyły ją, chciała przeżyć coś więcej, coś mocniejszego. A czuła, jakby nie miało być to jednak jej nigdy przeznaczone. Tak, jak jej matce, patrząc na historię kobiety, która nadal nie znalazła nikogo na stałe.
- A jeśli nikt się taki nie znajdzie, myślisz, że można być szczęśliwym? - zapytała, patrząc na Ralitsę z lekko zmarszczonym czołem i przymrużonymi oczami.
Tak, właśnie pytała swoją matkę, czy jest szczęśliwa.
Czasami zastanawiała się, co by było, gdyby nie zostały ostatecznie same. Gdyby Vior miała kogoś, kogo mogłaby nazwać ojcem, a jej mama kogoś, kto byłby jej partnerem. Pomógł, gdy była potrzeba. Ochronił, gdy groziło niebezpieczeństwo.
Czy skończyłaby tu, gdzie była?
Gdybanie, które nie przyniosło nic, oprócz zapewne rozczarowania.
- Swobody, co? Pewnie było w tych niewinnych spotkaniach więcej romantyzmu, ale szczerze? Zapewne udusiłabym się w tych wszystkich konwenansach. - Pokręciła głową, skubiąc wcześniej podwędzony kwiat.
Zresztą, chyba zawsze miała w sobie jakąś buntowniczą nutę. Tyle razy, ile Ralitsa musiała pojawić się w Hogwarcie, nie musiał pewnie żaden inny rodzic.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#12
25.05.2024, 20:17  ✶  

— Oczywiście, że tak. — Uśmiechnęła się promiennie. Jej odpowiedź padła od razu, nie potrzebowała chwili do zastanowienia się. A promieniujące lico zdradzało Viorice, że jej matka jest o tym święcie przekonana. — Przecież miłość objawia się w wielu rodzajach. Myślisz, że potrzebuję jej od kogoś jeszcze poza moją ukochaną córką?

Delikatnie przyciągnęła młodą czarownicę do siebie i złożyła pocałunek na jej głowie. Ralitsa zawsze ociekała matczyną troską. Nigdy też nie krępowała się okazywać swoich uczuć publicznie, czym oczywiście drażniła Vioricę podczas jej okresu buntu. Wtedy musiała się trochę dostosować do trudnego wieku córki, ale obecnie ta kwestia nie uchodziła już za sporną.

— Hm... Ciężko mi powiedzieć. Sama nie doświadczyłam tak często obecności przyzwoitki, jak by to pewnie wypadało... — Posłała jej tajemniczy uśmiech. Nie wywodziła się ze specjalnie zamożnej i szanowanej rodziny, więc w pewnym sensie od zawsze poruszała się poza marginesem konwenansów. Mało kto zwracał uwagę na dziecko imigrantów, zaś rodzice nie wymagali od niej wiele, gdyż z natury była spokojna i nie sprowadzała na siebie kłopotów.

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#13
30.05.2024, 19:22  ✶  
Odpowiedź typowo matczyna, Viorica jednak nie wątpiła w jej prawdziwość. Uśmiechnęła się na czuły buziak, wiedząc, że póki Ralitsa była przy niej, świat się nie zawali. Czasami myślała, co by było, gdyby jej mamy po prostu nie było.
Czy w ogóle chodziłaby jeszcze po tym świecie?
Owszem, miała przyjaciół, ci jednak nie zawsze okazywali się lojalni i czasem okazywali się tylko pustymi atrapami bliskich osób, szczególnie, gdy za wspólnie przeżyte lata odwdzięczali się nożem wbitym prosto w plecy.
- Cieszę się, że jestem twoim całym światem, ale czasem zastanawiam się, czy nie czujesz się samotna, gdy mnie po prostu  przy tobie nie ma? Naprawdę nigdy nie masz myśli, że, no wiesz, przydałby ci się partner?. - Viorica nawet nie mówiła o mężu, sama twierdziła zawsze, że średnio nadawała się do podobnych układów, ale po prostu, o kimś, na kim Ralitsa mogłaby polegać.
Zaśmiała się na wyznanie o potencjalnych wybrykach Ralitsy. Cóż, nie daleko pada jabłko od jabłoni. Czasami zastanawiała się, jak wiele mogła mieć wspólnego z matką, choć widząc jena targu, można było mieć kompletnie inne wrażenie.
- Porządnych przygód jednak nigdy się nie zapomina, co? - mrugnęła, przeglądając, co na razie znajdowało się w ich koszyku. - Będziesz robić tylko przetwory z owoców, czy też na przykład sos pomidorowy? Albo pikle lub inne z twoich dziwnych słoików? Musimy kupić dziś coś jeszcze? - pytała, po czym zaczęła się rozglądać po okolicznych stoiskach, próbując ustalić, co jeszcze powinno znaleźć się na ich liście.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#14
04.06.2024, 08:47  ✶  

Kobieta rozumiała wątpliwości córki. Tak się składało, że człowiek był istotą społeczną. Życie w samotności budziło pytania i troskę.

— Wiesz, jestem zbyt zajęta, żeby się zastanawiać nad takimi rzeczami — odpowiedziała żartobliwie. — Ale, naprawdę, dobrze mi, jak jest. Przyzwyczaiłam się do życia w samotności. Gdybym miała teraz zmieniać swoje przyzwyczajenia, rutyny... Hm... Dobrze mi jest, jak jest. A na samotność i tak nie narzekam. Codziennie spotykam tyle osób, że czasem tęskno mi za moją cichą i pustą kuchnią.

Niechęć do zmiany nawyków brzmiała trochę jak tania wymówka, ale Ralitsa była rzeczywiście minimalistyczną osóbką, która dążyła do życia w całkowitym spokoju. Uwielbiała powtarzać każdego dnia nawet najmniejszą czynność, czy to podlewanie roślin, czy smarowanie chleba masłem. Dawało jej to pokój duszy. Chroniło przed myślami o niepewnej przyszłości i czyhających zagrożeniach.

— O nie, ogórków mam już dosyć — roześmiała się. Ostatnio odkryła całą półkę pikli, które przypadkiem zasłoniła jakąś szmatką. Byłą pewna, że pod spodem są puste słoiki, a niestety skończyło się na miesiącu z ogórkami. Bo tych pustych słoików akurat bardzo potrzebowała. — Ale potrzebuję jeszcze szałwii. Trzeba okadzić mieszkania na Lamas.

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#15
12.06.2024, 18:35  ✶  
O, to jak najbardziej rozumiała. Sama wypełniała swoje życie jak największą ilością pracy, doznań i przygód, by jak najmniej zostawać ze swoimi myślami sam na sam. To nie tak, że nie lubiła gdybać i marzyć, czasem jednak łapała się na tym, że wprowadzało ją to w zdecydowanie depresyjny nastrój. Tęskniła za przeszłością, a jednocześnie tak bardzo nienawidziła tego, gdzie się przez nią znalazła, przyszłość była cholernie niepewna i przerażała Vior, która nie wiedziała zbytnio, co z nią tak naprawdę zrobić a teraźniejszość? Pachniała stagnacją i zawieszeniem w pustce, które wcale jej nie odpowiadały. Wypełniała więc je wszystkim czym mogła.
- Po jakimś czasie chyba rzeczywiście można przywyknąć. Choć, w drugą stronę pewnie jest tak samo. Przyzwyczajasz się do drugiej osoby. Nie wyobrażam sobie stracić kogoś, z kim było się większość życia. Pewnie dlatego dziadkowie odeszli tak szybko po sobie. Kochali się ponad życie.
Często o nich myślała. Byli jej ostoją i zastanawiała się, jak wiele by się zmieniło, gdyby pożyli trochę dłużej.
Pokręciła głowa na niechęć do pikli, które sama chętnie teraz by przygarnęła, choć niedawno dostała cztery słoiki. Sama bardzo je lubiła.
- Za rok będziemy żałować, że nie mamy co chrupać do gulaszu, ale niech będzie. - Westchnęła, z pewnym dziecięcym naburmuszeniem. Nie chciała jednak za bardzo szantażować matki, która w końcu i tak brała na siebie zdecydowanie za dużo. A potem pokiwała, przypominając sobie, że rzeczywiście, wypadałoby się przygotować do Lammas. Nie była może zbyt blisko z konwenem, w momentach jednak, gdy myślała, że jej koniec jest bliski wysłała swe prośby do matki, która chyba jej wysłuchała, bo nadal tu stała. Nie miała więc nic przeciwko dwóm, czy trzem rytuałom, jeśli miały jej przynieść dostatek na nastepny rok i ochronić ją przed kilkoma gorszymi przygodami.
- Przydałyby się też świecie, choć je może uda się kupić na kiermaszu w Lammas. Masz już wszystko przygotowane na swoje stoisko? Będziesz potrzebować pomocy? Co prawda mam jeszcze trochę biżuterii do skończenia, ale na spokojnie się powinnam wyrobić. - Spojrzała na stoisko z jabłkami, widząc, że sprzedawali też cydr. Podeszła, kupując dwie butelki, czując, że też będą pasować do dzisiejszego posiłku. Lekki, słodki i orzeźwiający, idealny na letni wieczór.
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#16
29.06.2024, 14:25  ✶  

— To prawda. Gdy miłość w małżeństwie jest silna, często odchodzą wspólnie... Po prostu nie potrafią żyć bez siebie nawzajem.

Roześmiała się na wspomnienie gulaszu.

— Tak, wszystko mam gotowe. Skup całą swoją energię na swoim stoisku.

Pogłaskała córkę po ramieniu. Była z niej taka dumna, że prze naprzód w swoim tempie i na swoich zasadach. Samodzielna, ciężko pracująca i ambitna. Ralitsa miała tylko jedno dziecko, ale było ono spełnieniem marzeń każdego rodzica.

— Świece na pewno będą na kiermaszu. Ale jak to się stało, że nie masz żadnych u siebie? Mogę ci dać jakieś, mam ich sporo... Masz szałwię? Trzeba koniecznie okadzić nią domostwo przed Lammas.

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#17
10.07.2024, 15:55  ✶  
Czy i jej była pisana taka miłość? Na tą chwilę wątpiła. W końcu nawet gdy coś zmierzało w dobrym kierunku, do tego stopnia, że już czuła nadzieję, wszystko się zaczynało pieprzyć i kończyła z kolejnym doświadczeniem, czasem lepszym, czasem gorszym, ale cóż, zawsze sama. Trochę ją to już nudziło, dlatego podchodziła aktualnie do każdej próby flirtu ostrożnie i bez konkretnych nadziei. Nie oznaczało to, że ich nie lubiła, bo każda poznana osoba według niej miała jakąś wartość, nawet jeśli tylko edukacyjną.
- Trochę to przerażające, jak można się do kogoś przywiązać - stwierdziła.
Życie zależne od drugiego człowieka? Trochę nie było to w jej guście. Od dziecka była dość niezależna, potem dotarła w miejsca, gdzie zaufanie zawsze było ograniczone, a i tak wiele osób ją zawiodło. Może miała więc aktualnie z tym małe problemy.
Uśmiechnęła się, czując wspierający dotyk mamy na ramieniu i przysunęła się bliżej.
- Zobaczysz, mam naprawdę ładny asortyment. Wiesz, wszystko ze wzorami, które kojarzą się z Lammas i specjalna seria zwierzęca. O, i ostatnio robiłam też coś dla ciebie, też w tej tematyce, ale to jak wrócimy do domu. - Miała bowiem gotowy złocony wisiorek w kształcie sierpa i kłosów, który pieczołowicie dłubała przez ostatni dzień. Uwielbiała robić biżuterię dla mamy.
- Wiązki szałwii mam, świeczki zwykłe też, ale te rytualne, cóż. Zawsze zajmował się takimi sprawami Flinty, ale jeszcze nie wrócił z ostatniej wyprawy, a sama już nie bardzo o tym pamiętałam - wzruszyła ramionami. Cóż, jej współlokator, oraz, cóż, był dość wierzący i to on inicjował wszelkie potrzebne rytuały. Tym razem pewnie mogła odprawić je po prostu z mamą. I może tak było nawet przyjemniej?
Mamusia
Никога не ги карай да те обичат, дете мое. Настоявай да те оставят. И знай, че този, който устои и остане, те обича истински.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Eteryczna pani w średnim wieku. Ciemne włosy i oczy, 165cm wzrostu, szczupła. Uśmiech na twarzy. Londyński akcent pomimo obcojęzycznego nazwiska.

Ralitsa Zamfir
#18
13.07.2024, 12:55  ✶  

Zastanowiła się nad słowami Viorici. Przerażające? Nie widziała tego w ten sposób. Skinęła tylko głową, nie ciągnąc wątku. Ralitsa była kobietą stworzoną do kochania. Niestety nie miała szczęścia i odwzajemnione uczucia spływały do niej tylko ze strony skromnej już rodziny.

— Ojej, dla mnie? Naprawdę, nie trzeba było... I tak nigdzie nie wychodzę, nie ma okazji, by wyeksponować twoje dzieło... Ale jakże to miłe, że pamiętasz o swojej matce.

Objęła córkę, głęboko wzruszona. Viorica mogła zrobić matce kanapkę, a ta zostałaby najszczęśliwszą osobą na świecie. Ralitsa nigdy jeszcze nie pozbyła się rzeczy otrzymanej od córki.

— W takim razie wstąpmy najpierw do mnie. Odłożę zakupy, weźmiemy świeczki i będziemy mogły odprawić rytuał.

Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#19
16.07.2024, 20:33  ✶  
Jak zwykle nie rozumiała jak mama mogła cieszyć się z każdego prezentu, który wykonała, albo cóż, ukradła, jak to kiedyś często bywało, czuła jednak przyjemne ciepło, gdy widziała czyste szczęście i wdzięczność na twarzy Ralitsy.
- Hej, to będzie prezent głównie dla ciebie, nie musisz go nikomu pokazywać, ważne, że go masz. - Przytuliła mamę, uśmiechając się przy tym niezwykle ciepło.
Naprawdę czasami zastanawiała się, czy kiedykolwiek się odwdzięczy za te wszystkie lata, gdy Ralitsa wypruwała sobie żyły, by zapewnić jej chociaż minimum godnego bytu. Bo szczerze? Nigdy nie mogła narzekać, że chodziła głodna, czy nie miała podręczników albo szaty do szkoły. Owszem, czasem były one stare, czasem cerowane i mało starczało na dodatkowe przyjemności, ale Viorica wiedziała, że radzą sobie jak mogą.
Czasami czuła wyrzuty sumienia, gdy brała kolejne słoiki i pudełka wypełnione jedzeniem, wiedząc, że jednak trochę powinna odpuścić i dać w końcu mamie do zrozumienia, że naprawdę potrafiła o siebie zadbać. A z drugiej strony, czy wtedy nie musiałaby szukać innych wymówek, by sprawdzić jak się miewa, mniej już wiarygodnych?
- Plan brzmi całkiem dobrze. Co prawda główny rytuał i tak trzeba zrobić pierwszego - nauki Flinty’ego nigdy nie poszły w las - ale możemy wszystko przygotować. - chwyciła mamę pod ramię i skierowała się w stronę jej mieszkania. - I w między czasie możemy coś zrobić z tym strachem na wróble na twoim balkonie, bo straszy ludzi w nocy - dorzuciła, uśmiechając się lekko wrednie. Ile to się nagadała na ten wymysł przymocowany na balustradzie, to tylko one dwie wiedziały.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ralitsa Zamfir (1693), Viorica Zamfir (3044)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa