• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [02.08.72]Szaleństwo Windermere. Legendy Arturiańskie

[02.08.72]Szaleństwo Windermere. Legendy Arturiańskie
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#11
09.05.2024, 16:23  ✶  
Ulysses zamarł w pół kroku. Podniósł na Cathala zaskoczone spojrzenie, usilnie myśląc nad tym, że źle dobrał słowa. Fakt, może trochę powtarzał po przyjacielu, ale tylko dlatego, że wewnątrz siebie czuł narastające pragnienie, by pokazać mu jak wiele ich łączyło. Nie chciał by ten sądził, że traktował go dokładnie tak samo jak ojca.
Przecież wszystko właśnie o to się rozchodziło, że nie traktował.
Jeśli kiedykolwiek przeciwstawiał się Chesterowi to głównie przez wzgląd na Cathala. Nawet Danielle nie miała takiej mocy jaką nieświadomie dzierżył jego przyjaciel. To dla niego Ulysses stworzył prawie dwa oddzielne życia, byle tylko nie skalać tej znajomości wpływami ojca.
A teraz usłyszał, że nie ma charakteru i nie miał bladego pojęcia, jak powinien na to odpowiedzieć. I paradoksalnie, z jednej strony gotów był nawet w tej kwestii zgodzić się z Shafiqiem. Może rzeczywiście nie miał charakteru, może rzeczywiście trochę za rzadko akcentował własne zdanie a w tej chwili nawet robił to mniej niż zazwyczaj, bo zależało mu tylko na tym, by trzymać się w pobliżu przyjaciela.
Nie dostrzegł konfrontacyjnego tonu, który pojawił się w głosie Cathala. Być może był to wpływ tego, co się działo w Windermere, bo zazwyczaj był wyjątkowo wyczulony na takie rzeczy, ale teraz pomyślał, że Shafiq oczekuje od niego pokazania, że właśnie miał swoje zdanie.
- Wandelina nie mogła być wiedźmą, która spłonęła na stosie w Carlisle – powiedział wreszcie. – Obydwie historie dzieli przepaść przynajmniej dwustu lat. – Ulysses wiedział, że niepotrzebnie wracał do tego tematu, chwilę wcześniej przecież nazwał – sam nie wiedział kogo właściwie tak nazwał – przeklętą idiotką, ale to był bodaj pierwszy temat, gdzie miał jakieś inne zdanie niż Cathal, więc się go kurczowo uczepił.
Nabrał głębiej powietrza w płuca, szukając w myślach czegoś jeszcze, czegoś co mogłoby Shafiqowi pokazać, że miał charakter i potrafił go pokazać a jednocześnie, jednocześnie było na tyle neutralne, żeby nie obrazić cennych uczuć przyjaciela i nie popsuć ich relacji (zwłaszcza, że Ulysses w myślach ciągle gotów był porzucić pracę w Ministerstwie Magii, byle tylko wyjechać za nim za granicę).
- Więc nie oglądajmy wszystkiego. Opisałem ci to, co znalazłem w przewodniku turystycznym. Możesz wybrać, co rzeczywiście cię zainteresuje. – Ja przecież nie mam problemu z dostosowywaniem się do okoliczności, dodał w myślach, ale już nie na głos (za bardzo potwierdzałoby to wcześniejszy zarzut o tym, że nie miał własnego zdania). – Wał Hadriana jest prawie jedenaście wieków starszy od zamku.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#12
09.05.2024, 19:46  ✶  
Były rzeczy, które Cathal dostrzegał w przypadku Ulyssesa jak na dłoni. To, jak ten bardzo był niedopasowany niemal wszędzie, a jak – przynajmniej kiedyś – dopasować się, znaleźć swoje miejsce chciał. Jego przywiązanie do ojca i chęć zadowolenia go, które zaowocowały tym, że Ulysses wiódł życie, które mało go chyba satysfakcjonowało. Wyłapywał chyba też do pewnego stopnia i podziw Rookwooda, mogący wynikać z tego, że Cathal sam zarządzał swoim życiem, co z jednej strony być może dawało Ulyssesowi jakąś cząstkę czegoś, co należało „do niego”, nie do rodziny Rookwoodów, z drugiej sprawiało zaś, że ten nie chciał Shafiqa urazić.
Nie był pewien, czy rozumie Ulyssesa, ale zdawało mu się, że jeśli ktokolwiek może to zrobić, to on.
I zdawało mu się też, że Ulysses całkiem nieźle rozumie jego.
Rzadko gniewał się na Rookwooda: miał wobec niego niezmierzone wręcz pokłady cierpliwości, po części pewnie związane z tym, że widział w nim lata temu wersję siebie, która miała w życiu mniej szczęścia, po części wynikające z tego porozumienia, które nie zawsze wymagało słów. Ale teraz wszystkie drobiazgi, które mogłyby go zirytować, stawały się powodem do wielkiego gniewu, a rzeczy, na które nawet nie zwracał dotąd uwagi, tę złość podsycały.
Nikt nie potrafi cię rozgniewać tak, jak on, szeptało coś w jego głowie, i nawet jeżeli wciąż myślał, że może to Slytherin, nie potrafił już tej złości opanować.
– Przynajmniej wreszcie mówisz za siebie – powiedział Cathal, nietypowym dla siebie, nieco opryskliwym tonem, po czym znów uniósł do ust papierosa. – Dlaczego ja mam wybierać? Nie możesz chociaż raz powiedzieć, czego faktycznie ty chcesz i nie przejmować się, co woleliby wybrać inni? – dorzucił zaraz, niemalże napastliwie. Czasem się tak do kogoś zwracał, owszem, ale były to rzadkie przypadki – zwłaszcza odkąd przestał być gołowąsem. Ale teraz… bogowie, ależ był wściekły na Ulyssesa za to, że to, że to on może wybrać. Dlaczego Rookwood nie mógł przynajmniej od czasu do czasu wybrać sam za siebie?!
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#13
18.05.2024, 00:53  ✶  
Gdyby to rzeczywiście było takie łatwe: powiedzieć, czego faktycznie się chce i nie przejmować, co woleliby inni. Ulysses zwilżył językiem dolną wargę. Bo jakaś jego część rzeczywiście chciałaby rzucić: zabierz mnie do Egiptu. Ale nawet gdyby to powiedział, to przecież musiałby pójść o krok dalej: wyjaśnić ojcu, że porzuca pracę w Ministerstwie Magii; że wcale nie chce się żenić z byle kobietą, ale wolałby taką, którą przynajmniej zdążyłby polubić (a najlepiej, żeby to jednak była Danielle, nawet jeśli nie było na to najmniejszych szans); że chce żyć inaczej niż dotychczas.
Szczerość wymagałaby od niego jeszcze więcej. Już nie tylko wyznania ojcu wszystkiego i przeciwstawienia się jego oczekiwaniom, ale też niesłabnącej wiary w to, że Cathal naprawdę lubił go aż tak. Zgoda, pozwolił mu u siebie mieszkać. Zgoda, pozwolił na adopcję psa i na remont domu matki, ale większą część roku spędzał albo za granicą, albo w mieszkaniu w na horyzontalnej. Czy rzeczywiście lubiłby go aż tak, żeby pociągnąć za sobą?
Wbrew plotkom, które nierozważnie rozpuścił ten kretyn Carrow, Ulysses nigdy nie spojrzał na swojego najlepszego przyjaciela przez pryzmat romantyzmu. Ba, nigdy mu nawet nie przyszło do głowy, że naprawdę mogłoby ich połączyć coś więcej niż przyjaźń. Jasne, wiedział, że Cathal był przystojny i podobał się kobietom (ba, był nawet przekonany, że jedną z takich zakochanych w nim bez pamięci kobiet była Leta, o innej która uwięziła go na łodzi nie wiedział), ale... no kobietom właśnie. Rookwoodowi zazwyczaj nie robiło to żadnej większej różnicy i nawet tego dnia, gdy patrzył na Shafiqa a w jego oczach płonęła obsesja, nie płonęła aż tak, by przekroczyć granice, które normalnie nie były do przekroczenia.
- Przecież już dostałeś moją propozycję – przypomniał cicho. – Zaproponowałem, żebyśmy wynajęli łódkę i popłynęli na wyspę. Nawet mam na to mugolskie pieniądze. Jeśli Ginny i Nell nie będą chciały, to mogą się w tym czasie opalać, pływać albo zrobić cokolwiek innego. – A poza tym, w tym właśnie momencie, to Ulyssesa naprawdę nie obchodziło co tamte dwie będą robiły, interesowało go tylko to, co sam mógł robić z Cathalem. Starał się jednak o nich pamiętać, bo Shafiq uczepił się ich jak rzep psiego ogonu. – I jeśli rzeczywiście decyzja ma należeć do mnie, to płyniemy na wyspę.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#14
21.05.2024, 10:43  ✶  
Cathal chwilowo nie wybierał się do Egiptu. Jednak gdyby Ulysses tak postanowił, zabrałby go do Walii, Turcji czy gdziekolwiek znalazłby coś, co uznałby za intrygujące, nawet nie tylko ze względu na przyjaźń, ale też na to, że Rookwood był cholernie dobrym numerologiem, lepszym niż ktokolwiek, z kim Shafiq kiedykolwiek współpracował, a astronomia, starożytne runy i umiejętność hipnozy stanowiły tylko dodatkowe atuty. I tak czasem prosił go o pomoc ze względu na te wszystkie umiejętności. Oddałby mu też bez wahania dom swojej matki, nawet nie tyleż z dobroci serca, a bo już teraz to miejsce bardziej należało do Rookwooda niż do niego. Nie umiał się go pozbyć, a jednocześnie przecież nigdy nie lubił tego domu, pełnego wspomnień, których nie dało się usunąć równie łatwo, jak kolekcji gipsowych królików. Jego emocje bywały sprzeczne - dom Gauntów najchętniej wypaliłby do gołej ziemi, a potem szedł do hodowli, by nakarmić tamtejsze węże. Nie chciał więc sprzedawać domu Isabelli Gaunt, za to nie miałby nic przeciwko oddania go Ulyssesowi.
Poza Windermere, oczywiście.
W tej chwili Cathala Shafiqa dosłownie pożerał gniew.
– Świetnie, więc wyspa – powiedział, a kolejny papieros znikł w wodzie jeziora, zanim Cathal zdążył go choćby odpalić, bo nie udało się mu to za pierwszym razem i wkurzył się tak, że postanowił nie próbować już nawet po raz drugi. I ta irytacja pobrzmiewała już w jego głosie: nie był to zwykły, spokojny, niemalże leniwy ton Cathala z prywatnych rozmów ani ten rzeczowy, jakim posługiwał się, gdy rozmowa dotyczyła spraw służbowych. – Propozycje, propozycje, zawsze tylko proponujesz, ale czekasz, co powiedzą na nie inni, sam nie powiesz, czego faktycznie byś chciał, zawsze zrobisz dokładnie to, czego chcą oni. Cholera, wyhoduj sobie trochę charakteru i zacznij wreszcie wybierać sam – warknął raczej niż powiedział i mógłby przysiąc, że coś zachichotało w jego głowie, ale nie wiedział, czy to Slytherin, on sam, czy może coś jeszcze innego i to, to na moment go otrzeźwiło.
– Muszę się przejść – mruknął, wydobywając kolejnego papierosa, ostatniego już z paczki. Cholera, a miała wystarczyć na resztę dnia.
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#15
25.05.2024, 21:01  ✶  
Ulysses zmarszczył brwi. Naprawdę przestawał rozumieć o co właściwie chodziło Cathalowi. Przecież powiedział mu czego chce. Dokonał wyboru. A ten nadal wydawał się niezadowolony. Zupełnie jakby… jakby przeszkadzał mu sam Rookwood.
Ale to przecież nie było możliwe, prawda? Umysł młodszego czarodzieja, w innej sytuacji, bez magii Windermere odpowiedziałby, że to było jak najbardziej możliwe, po prostu Shafiq przejrzał wreszcie na oczy. Ten owładnięty obsesją na punkcie przyjaciela, nie mógł dopuścić do siebie takich myśli.
Cathal na pewno nie złościłby się na niego. Przecież teraz Ulysses robił wszystko, byleby mu pokazać, że powinni się trzymać razem. Cathal był najlepszym, najprzystojniejszym, najmądrzejszym i najbardziej wyrozumiałym człowiekiem jakiego znał. Miał gołębie serce i żelazny charakter. Był chodzącą wspaniałością, nawet jeśli w tym momencie odrobinę poirytowaną.
- Co cię dzisiaj ugryzło? – zapytał wreszcie, porzucając wszystkie obawy, które wiązały się z tym, jaką mógł otrzymać odpowiedź. Normalnie nie byłby na tyle odważny, ale tutaj, tutaj działała obsesja a ta rozwiązała mu język i to w stronę, której sam by się nie spodziewał. – Przecież powiedziałem ci czego chcę. I chcę iść z tobą. Niezależnie od tego, gdzie musisz się przejść – zaznaczył.
Oczy mu błyszczały a w głosie pojawiły się jakieś twarde nuty. Cóż, skoro Cathal oczekiwał, że Ulysses zacznie się zachowywać jak prawdziwy, twardy, szorstki, władczy mężczyzna to Ulysses będzie się zachowywał jak prawdziwy, twardy, szorstki i władczy…
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#16
27.05.2024, 18:53  ✶  
Oczywiście, że Cathal był zły właśnie na Ulyssesa. Ten gniew nie osiągnął jeszcze rozmiarów, które mogłyby doprowadzić go do wybuchu, ale sprawiał, że Shafiqa denerwowało w Rookwoodzie dosłownie wszystko. Od butów, jakie założył, do sposobu, w jaki ułożył włosy. Żałował teraz szczerze, że zgodził się przyjechać do Windermere, że zgodził się pojechać gdziekolwiek, ba, żałował nawet, że postanowił wrócić do Anglii. Co z tego, że zakończyli badania komnaty nagrobnej egipskiej królowej – czarownicy? W Egipcie zawsze było coś do badania, a Cathal świetnie znał już tamtejszą historię i obyczajowość! Co mu strzeliło do głowy, by wracać do Anglii? A, tak. Trochę się nudził, trochę nalegała na to rodzina i tak dalej, i tak dalej…
Ulysses chciał iść z nim?
A guzik.
Shafiq ani myślał pozwolić, żeby ten postawił na swoim. Raz, nie pozwalał na to wrodzony upór, a Cal już postanowił, że pójdzie się przejść s a m. Dwa, nie pozwalał na to także gniew, przeżerający powoli duszę Cathala Shafiqa, równie skutecznie, jak szepty Slytherina przenikały niekiedy umysł.
Tonął w czerni.
– Może później – oświadczył, z jakąś taką nieładną satysfakcją, że nie, teraz nigdzie razem nie pójdą, a Ulek nie będzie go mógł już dalej wkurwiać.
A potem aportował się z cichym trzaskiem, na drugi koniec kempingu, poza zasięg wzroku Rookwooda oraz tej cholernej, zawsze lepszej od niego Nell.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2622), Pan Losu (94), Ulysses Rookwood (2755)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa