• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[04.08.1972] Waleriana, rumianek, albo męczennica | Robert & Nikolai

[04.08.1972] Waleriana, rumianek, albo męczennica | Robert & Nikolai
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#11
25.05.2024, 21:49  ✶  

Możliwe, że Robert Mulciber nie miał w sobie żyłki handlowca. Ewentualnie, zamiast liczyć na szybki zysk, próbował tutaj działać bardziej długodystansowo, zachęcając klientów do związania się z rodzinnym biznesem na dłużej. Starając się zaprezentować z tej dobrej strony. Zapewne dałoby się wymienić tutaj również kilka kolejnych opcji. Mniej lub bardziej prawdopodobnych. Jak jednak było w rzeczywistości? Tego niestety Nikolai dowiedzieć się nie mógł, o ile nie potrafił przypadkiem czytać w myślach. Pozostawało mu więc wyłącznie samo bycie zaskoczonym w pozytywnym znaczeniu słowa.

- Doskonale. - odpowiedział, kiedy młodzik zgodził się na zaproponowane ilości świec oraz gramaturę każdej z nich. Nikolai nie sprawiał problemów, nie stawiał przed Robertem dziwnych wymagań, a to sprawiało, że całe te spotkanie było w zasadzie całkiem przyjemne. Szybko udawało im się odhaczyć kolejne punkty z listy. Przejść przez kolejne etapy składania zamówienia.

Sięgnął po teczkę, która przez cały czas czekała na stoliku na odpowiedni moment. Otworzył, szybciutko przeglądając znajdujące się w jej wnętrzu formularze. Nie było tutaj niczego, co mogłoby budzić wątpliwości. Upewnił się, że dysponuje pełnym kompletem. Regulaminem. Oświadczeniem kupującego. Dwoma egzemplarzami umowy, którą należało uzupełnić w kilku miejscach. Podać dane osobowe oraz dane dotyczące zamówienia.

Oderwał od tego spojrzenie, kiedy padło pytanie o zaliczkę; o płatność.

- Przy większych zamówieniach konieczna jest zaliczka w wysokości 30%. W pańskim przypadku nie ma jednak takiej potrzeby. - odpowiedział. Przynajmniej na pierwszą część pytania. Zanim przeszedł dalej, wyciągnął wreszcie wszystkie dokumenty z teczki. - Dowód wpłaty będzie należało przedstawić dopiero przy odbiorze zamówienia od kuriera. Dzięki temu na spokojnie można zająć się tym w przeciągu 2-3 dni, zlecając przekazanie odpowiedniej sumy w Banku Gringotta na Pokątnej. 

Przedstawiając szczegóły dotyczące płatności, podsunął Nikolaiowi przeznaczone dla niego dokumenty. Były to kolejno regulamin sprzedaży, umowa oraz dodatkowy papierek zawierający dane skrytki bankowej, na którą należało dokonać wpłaty. Dla siebie natomiast zostawił jeden tylko dokument - był to druk przeznaczony dla pracownika Gringotta, na którym należało wypełnić informacje niezbędne do dokonania płatności. Ten jeden formularz pozwolił sobie częściowo wypełnić, podając własne dane oraz kwotę, jaką Nikolai miał na nie przekazać w banku. Dopiero kiedy wszystko zamieścił, również ten papierek przekazał chłopakowi.

- Zapoznaj się ze wszystkim na spokojnie. Wypełnij odpowiednie pola. Podpisz. Jeden egzemplarz umowy będzie przeznaczony dla mnie. Podpisany regulamin również wraca do mnie. - wyjaśnił co i jak, przechodząc tym samym do ostatniego kroku. Formalności, po których załatwieniu, będą mogli zakończyć to spotkanie i wreszcie się ze sobą pożegnać.

Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#12
26.05.2024, 21:44  ✶  

Każdy handlarz miał własne sposoby na prowadzenie interesu, we własnym mniemaniu zapewne najlepsze, w mniemaniu społeczeństwa - różnie to bywało. Jeden handlarz postawi na ilość za niemałe kwoty, z nadzieją na szybki zarobek. Drugi zaniży ceny, lecz wciąż będzie parł w ilość sprzedanych produktów, próbując dotrzeć jak najszybciej do jak największej ilości potencjalnych klientów. Trzeci natomiast postawi na jakość, przygotowując się do wyjścia na rynek długo i skrupulatnie, wpierw przedstawiając swoją ofertę kilku zaledwie osobom i bazując na ich opinii. Ilość jakości nie zastąpi, a słowo szeptane rozchodzi się szybciej, niż wrzask na rynkowym placu. Zaufanie również było tu istotne, bo klient, który będzie zadowolony z jakości produktu, wracać będzie po więcej. Handel nie był dla wszystkich - niektórzy potrafili przechodzić z jakości w ilość, gdy skrytka bankowa zaczynała wypełniać się złotem i srebrem. Łatwo było stracić głowę. Zaskoczenie tutaj było więc pozytywne, zupełnie pozbawione negatywnego odniesienia, bo nie, Nikolai nie potrafił czytać w myślach, więc nie mógł wiedzieć, czy Robert chował w rękawie jakiegoś asa, czy po prostu nie chce popełnić błędów wielu upadłych handlowców i podchodzi do handlu "z głową".

Wpierw przejrzał na szybko podsunięte mu dokumenty i dopierodopiero gdy Robert skończył mówić, dokładniej się z nimi zapoznał. Nie spieszył się, odczytywał po kolei wszystkie zdania uważnie, nawet dwa razy, jeżeli była taka potrzeba. Nie był może specjalistą w dziedzinie umów handlowych, ale w przedstawionych przez Roberta dokumentach nie znalazł nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób go zaniepokoić. Nie znalazł nawet małych druczków, przed którymi zawsze ostrzegali dorośli.

Podpisał dokumenty. Regulamin sprzedaży, umowy i dokument dla pracownika Gringotta, częściowo wypełniony przez Roberta. Regulamin i jedna kopia umowy wróciły do Roberta. Te, które były przeznaczone dla niego, schował do wewnętrznej kieszeni kurtki. Nie było już nic więcej do ustalania.

-Jak najszybciej zlecę wpłatę i będę czekał na kuriera. Jeszcze raz panu dziękuję, Panie Mulciber - powiedział, wstając z siedzenia i wyciągając do Roberta dłoń, by wymienić ostatni uścisk. -Życzę Panu udanego dnia.

Filiżankę odniósł na ladę, za którą wciąż stała czarnowłosa kelnerka, zapłacił i mógł już opuścić lokal.

Teraz zostało mu już tylko opłacić zamówienie i czekać na jego odbiór.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nikolai Petrov (2118), Robert Mulciber (2490)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa