• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me

[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#161
23.07.2024, 11:40  ✶  
Wypił tego drinka...

...i w sumie nie zauważył większej różnicy, poza faktem, że koniecznie trzeba było Norę objąć w pasie i przycisnąć ją do siebie mocniej i może jeszcze skraść kilka całusów, choćby to miały być tylko niewidoczne płatki położone na jej skórze jeden obok drugiego. Oboje byli przesiąknięci morską wodą, co przyjemnie chłodziło, ale serce Samuela wciąż pozostawało gorące, a przy pannie (jeszcze!) Figg wcale nie zamierzało zwolnić.

Łypnął na Thomasa, którego już zdążył poznać nieco bardziej oficjalnie i szczęśliwie mieli już za sobą rozmowę, że nie był demoniszczem, a normalnym (choć nieco przeklętym, cóż tak wyszło) chłopakiem z Kniei, który ma bardzo, ale to bardzo dużo uczuć względem jego siostry. Podczas tamtej rozmowy pozostawił Norze decyzję o tym, czy chce opowiadać o ich przeszłości, McGonagall żył głównie chwilą obecną, choć ostatnio bardzo dużo planował. Powinien się zawstydzić, że wypomniano mu krycie się za swoją kobietą, ale...

– Jest najwspanialszą czarownicą jaką znam. – odpowiedział absolutnie szczerze, łasząc się przy okazji przez bark, szyję aż po skroń. Moja moja moja cała moja – Nikt tak świetnie nie radzi sobie z rozmowami z ludźmi, a ja.. ten... no... ja znam się na innych rzeczach, których teraz tutaj nikt nie potrzebuje. – Dodał chowając nos w mokre jasne pasma, do których poprzyczepiał się gdzieniegdzie piasek.

Żartu o czymś przyczepionym do palca nie zrozumiał, ale jako że pierścionek obejmował palec, a on obejmował Norę, nie zamierzał jakoś się burzyć. Może powinien zgodnie z prawem i obyczajem napić się ze swoim przyszłym szwagrem, ale nie znał tego prawa i obyczaju. Nie wiedział jak ma się zachować, dlatego też nie mówił nic więcej, czekając na to co powie jego królowa i ciesząc się, że nikt nie chce go bić za zbrodnie, których nie popełnił. Czy też tam... wpychać pączków w dupę, jeśli dobrze pamiętał.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#162
23.07.2024, 12:07  ✶  
Stoję przy barze z wszystkimi, a później idę tańczyć z Tomkiem

Gerry nigdy nie potrafiła ubierać swoich myśli w słowa, dlatego najprościej było jej po prostu działać, pokazywać chociażby drobnymi gestami co czuje. Wiedziała, że Thomas ma podobnie, najwyraźniej idealnie do siebie pasowali pod tym względem. Zresztą, gdyby nie to, że byli tacy toporni to pewnie udałoby się im dogadać zdecydowanie wcześniej, a nie ponad dziesięć lat po tym jak ukończyli szkołę. Nie były to najbystrzejsze osoby, przynajmniej pod względem emocjonalnym.

- Cóż przed nimi ciężko było cokolwiek ukryć, szczególnie, że mieszkalismy razem przez siedem lat. - Zapewne ich koledzy i koleżanki widzieli więcej od nich samych, tak to już było, że często najbardziej zainteresowani nie do końca zdawali sobie sprawy z tego, że coś jest na rzeczy. - Z tobą nigdy nie jest nudno. - Rzuciła jeszcze do Tomka, widać faktycznie miała dzisiaj bardzo dobry nastrój.

- Pokażę ci coś później, ale będziesz musiał mi obiecać, że nikomu nie powiesz. Na mały palec. -Wyciągnęła nawet do góry lewą dłoń, aby ich palce mogły się skrzyżować. Może nie był to super pomysł, bo przecież była nielegalnym animagiem, ale ufała mu na tylę, że mogła się pochwalić, że też umie taką sztuczkę, tylko, że forma w którą animagowała była nieco mniej atrakcyjna od psa.

Właściwie nie było tak źle. Mimo, że czuła się jakby zrobiła jakiś wielki krok, najwyraźniej na nikim nie zrobiło to wrażenia, może to i lepiej. Przynajmniej mogli na spokojnie oswoić się z tym, że wszyscy już wiedzą, że są tutaj razem.

- Longbottom, grabisz sobie! - Oczywiście, że Erik nie mógł powstrzymać się przed komentarzem, przewróciła jedynie oczami, nie była przecież wcale taka niebezpieczna, chyba, że ktoś ją zirytował, a tutaj raczej nie widziała osób, które kiedykolwiek by jej podpadły. No może poza Atreusem, który tańczył z Brenną na parkiecie, ale nie zamierzała dzisiaj się z nim przedrzeźniać. Nie był to ani odpowiedni czas, ani miejsce.

- No tak, cały mój urok. - Nie mogła się powstrzymać przed posłaniem uśmiechu Hardwickowi, bardzo dobrze, że miał świadomość na co się pisał, bo Gerry potrafiła być bardzo, ale to bardzo nieokrzesana.

Wtedy pojawiła się obok nich jakaś para. Yaxley wpatrywała się w Samuela z szeroko otwartymi oczami, przypominał jej kogoś, kogo wolałaby nie widzieć. Morpheus wspominał jej o tym, że Thoran najprawdopodobniej ukradł tożsamość jego znajomego. To musiał być ten człowiek.

- Wiesz, ty możesz mnie wyciągnąć gdziekolwiek, a i tak będę zadowolona. - Wbrew pozorom, może nie wyglądała na taką, ale Yaxleyówna lubiła tańczyć. Złapała Thomasa za rękę i ruszyła z nim podbijać parkiet, a co.


Odkryj wiadomość pozafabularną
Jonathan mógł zauważyć nić, która biegła od Geraldine do Thomasa. Była różowa, przeplatały się tam jego różne odcienie, gdzieniegdzie można było zauważyć też i czerwień; jakby to uczucie nie było do końca nowe, ale jednak bardzo intensywne, czerwień mogła sugerować, że nie jest do końca czyste, bo w grę wchodziło też pożądanie. Najwyraźniej panna Yaxley faktycznie czuła coś więcej do Tomka.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#163
23.07.2024, 12:09  ✶  
Bar - Erik, myślę o Geraldine i Thomasie. Rozmawiam z Morpheusem

Isaac spojrzał na Erika i uśmiechnął się lekko kącikiem ust. Czyżby... przesadził? Starał się nie łapać Tessy zbyt nisko w talii, ponieważ była starsza i mimo, że kręcił nią jak mu się podobało, to należał jej się szacunek.
-Takiego komentarza się nie spodziewałem, więc chyba... no, nie mam dla ciebie żadnej ciętej riposty, ale... lubię trochę pokręcić partnerką w tańcu.- Westchnął z pogodnym uśmiechem i oparł dłoń na ramieniu kolegi. Ciężko jest sprawić, żeby Bagshot nie wiedział, co odpowiedzieć.
Isaac uśmiechnął się nieco szerzej na widok Geraldine i Thomasa, którzy trzymali się za ręcę. Yaxley'ówna była "twardą babką" i zawsze jej się wydawało, że da radę sama dźwigać swój krzyż. Wielu się jej bało i myśleli o niej jak o wielkiej kobiecie, która jednym ruchem ręki potrafiła zmiażdżyć potwora. I taka właśnie była, Bagshot nigdy by się o to nie spierał. Ludzie zapominali jednak, że to co było na zewnątrz, nie zawsze zgadzało się z tym, co było w środku. Geraldine potrzebowała wsparcia, komplementów i miłości. Chyba każda kobieta czasami chciałabym poczuć się mała i zaopiekowania w ramionach kogoś, kto ją kochał.
Przemyślenia przerwał mu dźwięk deportacji. Puścił ramię Erika i odwrócił się, ponieważ tuż obok niego, zmaterializował się Morpheus.
-Dobry wieczór, panie Longbottom. Wszystko w porządku?-Zapytał z nieco zamyślona miną, co nie do końca do niego pasowało. Powędrował myślami w różne strony, kiedy patrzył na Thomasa i Geraldine, I chyba jeszcze nie wrócił do siebie. Potarł palcami czoło i zamrugał, kiedy Morpheus pokrył się błyszczącymi łuskami.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#164
23.07.2024, 19:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2024, 19:43 przez Thomas Figg.)  
Próbuję odciągnąć Sama od nory na rozmowę

Thomas nadal kiedy spojrzał na twarz Samuela to miał ambiwalentne uczucia i przypominała mu się chryja związana z pączkami. Dobrze, ze zanim zobaczył go pierwszy raz słyszał o nim od Mabel i Nory - bo inaczej by się to mogło skończyć bardzo źle, albo dla tyłka McGonagalla albo dla Thomasa.
- Dobra gołąbeczki, muszę na chwil podawać Sama - odezwał się patrząc z poważną miną na narzeczonego swojej siostry, typowe dla niego oznaki radości gdzieś prysły.
- Teddy, byłbyś tak miły i podał dwie whisky? - zwrócił się do młodzieńca, który przygotowywał im drinki, kiedy dostał to o co poprosił podziękował chłopaków nim wrócił spojrzeniem do siostry i jej mężczyzny.
- Także siostro wybacz nam, to nie zajmie zbyt długo, obiecuje zwrócić ci go w całości - dodał już żartobliwie i mrugnął doń nim jedną ze szklanek podał Samowi i gestem zaprosił go do krótkiej przechadzki po plaży.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#165
23.07.2024, 20:55  ✶  

Dalej stoję przy barze

Wściekle zielony drink, którego dostała od Samuela zadziałał na nią jakoś tak dziwnie. Znaczy na początku wszystko było w porządku, szczególnie kiedy narzeczony przyciągnął ją do siebie i mocniej się w nią wtulił. Była naprawdę zadowolona. Wszystko układało się nad wyraz dobrze, nawet nie spodziewała się, że ten wieczór będzie, aż taki przyjemny.

Przeniosła wzrok na brata, który chyba chciał ją zirytować, nie zamierzała mu dać jednak tej dzikiej satysfakcji. - Możesz iść sprawdzić, czy coś ci się przyklei do ręki, a może władca mórz będzie łaskawy i pociągnie cię na dno, żebyś zniknął na chwilę. - Miała ochotę wystawić mu język, tak jak robiła to już wiele razy, jednak powstrzymała się przed tym gestem, zbyt dużo osób znajdowało się wokół nich.

Złagodniała, gdy Samuel się odezwał. Przy nim nie potrafiła się denerwować, jego słowa zawsze były niczym miód na jej serduszko, nawet starszy brat denerwował ją jakoś mniej w jego obecności.

Cóż, nie trwało to długo, Thomas znowu to zrobił. Norka posłała mu zabójcze spojrzenie, chyba zrobiła się zazdrosna o to, że jej brat pójdzie gdzieś z Samuelem, wolałaby się z nim nie rozstawać nawet na chwile, z drugiej jednak strony, to była chyba idealna okazja, aby sobie porozmawiali, czy coś. Może więc nie powinna im w tym przeszkodzić, najchętniej kopnęłaby za to brata w łydkę, ale się opanowała.

- Bądź grzeczny. - Rzuciła jeszcze cicho do brata, miała nadzieję, że nie zrobi nic głupiego, chociaż nie mogła być pewna, bo po nim można się było spodziewać wszystkiego.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#166
23.07.2024, 21:09  ✶  
tańczę z Brenną

Jak dobrze, że Bulstrode nie był w stanie czytać ludziom w myślach, bo by się absurdalnie wręcz obraził za porównywanie go do Geraldine. To nawet nie było tak, że jej nie lubił albo zaszło kiedyś między nimi coś, co na zawsze zmieniło trajektorię ich relacji. Nic z tych rzeczy. Przez większość życia miał do niej neutralny stosunek, nawet zdarzyło im się kiedyś chyba narąbać, za co Florence oczywiście była trochę zła, ale w gruncie rzeczy chyba chodziło o coś zupełnie innego. Dokładnie o to, co chodziło po głowie Brennie, a co można by podsumować prostym - byli do siebie zbyt podobni.
W końcu najłatwiej było oceniać kogoś, w kim dostrzegało się własne wady. Te zdawały się zwykle uwypuklać najbardziej i mimowolnie przyciągać uwagę. Tak samo jak Yaxley lubiła płynąć pod prąd, tak on również, ale bardzo szybko mógł się im z tego zrobić jakiś chory wyścig, gdyby tylko sobie uświadomili że trafili tym razem do jednej wody.

Prychnął rozbawiony, bo coś w tamtej scenie, przynajmniej dla zwykłego obserwatora, było zwyczajnie zabawne. Szczególnie kiedy zdążyło minąć już trochę czasu i trochę przeszło ogólne zażenowanie tamtą sprawą samych zainteresowanych. W sumie to Atreus zdał sobie sprawę, że wtedy chyba ten bóbr to próbował zjeść laskę właśnie Perseusa, więc może wtedy, na wiosnę, zostało zapoczątkowane coś co teraz zbierało żniwo w umyśle Blacka.

- Mhm. Jako pierwszy - pierwszy przez niego wypity i pierwszy na weselu przemieniony w zwierzę. Niezapomniana noc. - Myślę, że bardzo dużo ludzi którzy widzieli jego działanie, i to nie tylko na mnie, nie mogło uwierzyć w to co się dzieje. Pod sukienkę panny młodej co prawda nikt nie wbiegł, ale kogoś przemiana wyrzuciła na stół z jedzeniem. - a ja próbowałem przestawić Saurielowi kolana, ale tego już nie powiedział na głos, tylko uśmiechnął się głupio. - Z tego co rozumiem to był jeszcze jakiś z lekką amortencją - lekką, bo przynajmniej się tej Millie nie oświadczył. - Taki który doprowadzał cię do płaczu, słyszałem jak ktoś przypadkowo zaczął śpiewać, a potem się z kimś o to pokłócił... Ale spokojnie, to nie koniec atrakcji. Na weselu zagościła też zmarła prababcia pana młodego, szkoda tylko że opętała fontannę z czekoladą. No i prezenty dostały nóg i zaczęły uciekać - zrobił dziwną minę, bo trochę wciąż w to nie wierzył, a trochę chciało mu się śmiać, jak o tym wszystkim teraz mówił. - Szkoda, że cię nie było - podsumował wreszcie, uśmiechając się do niej lekko, już bardziej łagodnie. - Bo widziałem chyba Erika? Wiec założyłem, że też możesz się gdzieś pojawić.

Ale najwyraźniej nie bawiły ją tego typu imprezy. Albo raczej ta konkretna impreza. Nawet niespecjalnie się temu dziwił - nie musiała tam przecież być, bo to jej bratu przypadała rola ładnego reprezentowania rodziny i pokazywania się na imprezach. Do tego wesele Blacków był okazją do zebrania się przede wszystkim tych skostniałych tradycjonalistów i wyznawców wyższości czarodziejów. A po słowach 'wywieście mi na pogrzebie transparent jebać voldemorta' mógł z łatwością się domyślić jak bardzo do takiego towarzystwa nie pasowała.

- Cóż, mam nadzieję że wesele Blacka to była ostatnia taka impreza. Parę osób z nim o tym rozmawiało, wznosząc protest, więc pozostaje mieć nadzieję. A na twoich chyba nie czeka mnie takie niebezpieczeństwo - ale miała rację, wiadome wspomnienie łatwo do niego wróciło. - Ale spokojnie, Nora - która to w ogóle była? - raczej nie jest w moim typie. No i zapamiętam, żeby nie dać się zjeść żadnemu. Nie chciałbym, żeby było ci przykro.


Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#167
23.07.2024, 22:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2024, 22:25 przez Brenna Longbottom.)  
Dalej tańczę.

Samo wspomnienie Brenny mknącej przez salę za bobrem było zabawne – doskonale to rozumiała, nie oburzały więc ją cudze uśmiechy i może i w niej wzbudziłoby rozbawienie, gdyby nie pamiętała, jak mocno wstrząsnęło to Norą. Pościg ją trochę bawił, ale ten ciąg dalszy, gdy już zdołała odczarować przyjaciółkę… Cóż, Atreus na pewno zniósł swoją transformację dużo łatwiej. Trochę zapewne ze względu na charakter, trochę, bo był czystokrwistym na przyjęciu czystokrwistych, bogatym, kojarzonym, który z jednej strony łatwiej mógł stać się obiektem plotek… a z drugiej mógł mniej się przejmować.
Dlatego na tę wizję, jego zamieniającego się w zamorskie zwierzę, jako pierwszy w całej sali, uśmiechnęła się bez żadnych oporów.
– Dlaczego mnie to nie dziwi? – spytała, ani trochę nie zaskoczona, że pobiegł testować te drinki przed innymi. Uniosła na moment rękę, by pomachać Geraldine i Thomasowi, którzy też zaczęli obok tańczyć, a których nie miała okazji przywitać wcześniej. – Ale zaraz, ludzie widzieli tę transformację i pili je dalej? Wszystkich opętał prewettowski duch ryzyka?
Uniosła lekko brwi, gdy wspomniał o śpiewie (chyba niechcący zainspirowała tu Perseusa), powędrowały nieco wyżej na wzmiankę o zmarłej prababci, a potem jeszcze powiedział o uciekających prezentach…
– Nie wkręcasz mnie? – upewniła się, nagle zaczynając rozumieć, dlaczego Alastor był tak zaniepokojony. O ile Atreus się tutaj nie wygłupiał i nie próbował sprawdzić, w jak wiele rzeczy, które on powie, ona jest w stanie uwierzyć. Albo nie zaistniało jakieś nieporozumienie, jak z tym mitycznym niedźwiedziem z Inglewood. – I to to ja jestem chodzącymi kłopotami, tak?
Albo klątwą, przynajmniej zdaniem Basiliusa.
Brenna bywała na weselach i na balach czystokrwistych: ba, nawet to lubiła. Było w tym świecie sporo osób, które darzyła sympatią, i chętnie spotykała ich w takich okolicznościach, a tańcząc walca umiała bawić się równie dobrze, jak wirując na takiej plaży. Ale Blackowie byli bodaj najbardziej konserwatywnym z czystokrwistych rodów, a samo nazwisko Rookwood, odkąd Charlie stanął na ich progu, stawiało ją na baczność. Ciało Fineasa, słowa Viki o rodzinie Sauriela, opowieść Aveliny, to wszystko dodawało kolejnych kamyczków i sprawiło, że Brenna zbuntowała się i wzięła wtedy nocny dyżur w pracy.
Umiała robić rzeczy, na które nie miała ochoty i starać się dla rodziny, ale nie widziała powodu, by pchać się właśnie na taką zabawę.
Może popełniła błąd, skoro zaproszono tam Bellów. Nie pasowała tam. Nie chciała tam być.
- Tak, Erik przyjaźni się z Perseusem, i mam wrażenie, że się na mnie ciągle boczy, że nie przyszłam, chociaż miał na sali wuja Morpheusa. Miałam zaproszenie, ale tak jakby, hm, powstrzymanie chęci przestawienia paru nosów na tym balu mogłoby wystawić moją siłę woli na ogromną próbę, a nie miałam pojęcia, że bójki będą na tym weselu tak popularną atrakcją, że wtopiłabym się z tym moim pragnieniem w tłum…
Victoria nie chciała, by szła bić się za nią z Saurielem i Brenna to doskonale rozumiała, ale jak tutaj nie irytować się na gościa, który łamie serce twojej przyjaciółce z dzieciństwa? A to było jeszcze nic. Ojca Sauriela najchętniej wepchnęłaby do Azkabanu, Augustusowi złamała nos najmniej w trzech miejscach, natomiast nienawiść Brenny wobec ojca Charliego była tak paląca, że chyba podpaliłaby ją od środka, gdyby musiała prowadzić z nim kurtuazyjną rozmowę.
– Żadnych przerośniętych zwierzaków zza oceanu, żadnego zakochiwania się w pierwszej zobaczonej osobie, żadnego płaczu i tym razem żadnego śpiewania, chociaż Patrick naprawdę ma świetny głos – obiecała solennie. – Możesz spytać Tedy’ego o listę efektów, jeśli chcesz wiedzieć, co może się trafić. I dobrze, trzymam za słowo, żadnego drażnienia okolicznych niedźwiedzi.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#168
24.07.2024, 01:15  ✶  
Uśmiech zamarł na ustach Patricka, gdy dostrzegł reakcję Florence. Dotknął jej ramienia i delikatnie obrócił w swoją stronę.
- Spokojnie. To przyjęcie zorganizowała Brenna Longbottom. Ona nikomu nie doleje amortencji do drinka. Zakładam, że najgorsze co tam może się znajdować to jakiś eliksir rozweselający – sprostował łagodnie. – To był tylko żart. – Dość słaby, skoro przyszło mu go tłumaczyć.
Steward zmarszczył brwi, wspominając rozmowę z Atreusem. Zmrużył oczy, przypominając sobie jeden ze szczegółów i trochę jakby odruchowo zerknął ku rękom Florence, jakby spodziewał się tam znaleźć pierścionek zaręczynowy. Niby nieporozumienie zostało szybko wyjaśnione, a jednak… a jednak uświadomiło mu, że jego najlepsza przyjaciółka nie musiała wiecznie czekać na jakiegoś wyśnionego księcia z bajki. W każdej chwili mogła się zakochać i…
To było bardzo egoistyczne, ale Patrick nie chciał oglądać u jej boku jakiegoś mężczyzny. Nie podobała mu się myśl, że miałby zacząć się nią dzielić – nie tylko z jej rodziną i pacjentami (to przychodziło łatwo, naturalnie, normalnie), ale jeszcze z kimś romantycznie nią zainteresowanym.
- Myślę, że byłabyś dobrą żoną – rzucił lekkim tonem. – Wiesz, może, po prostu, zależy mu na twoim szczęściu.
Odwrotnie do Florence, był całkowicie skupiony na niej, a nie na tym, co działo się gdzieś za nimi. Zmarszczył brwi, zastanawiając się, czy bywały takie chwile, w których stojąca obok niego kobieta myślała o samej sobie, a nie martwiła się o innych.
- Przypominam ci, że rozmawiamy o Atreusie. On jest lubiany, popularny i lubi brylować w towarzystwie – przypomniał. – Przyjęcie na plaży to dobre miejsce dla niego.
W końcu, mógł się tutaj popisywać do woli a kameralność całego wydarzenia nie groziła przynajmniej zaszkodzeniem jego reputacji.
Chwilę później Patrick skupił uwagę na zaklętej wodzie. Westchnął, spoglądając na obrazy, które zaczęły się w niej kształtować. Widział siebie i widział Florence. Skrzywił się. Kątem oka spojrzał na prawdziwą Florence, jakby sprawdzając czy ona dostrzegła dokładnie to samo, co on.
- Zastanawiałaś co by się stało, gdybyśmy nie zerwali rytuału? – zapytał wreszcie.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#169
24.07.2024, 03:29  ✶  
uciekam z namiotu -> kocyki z bazylem

Wbrew swojemu entuzjazmowi, by ruszyć na parkiet, Dora wcale nie była fenomenalnym tancerzem. Ale lubiła bujać się do rytmu, bo to w jakiś dziwny sposób zawsze było zabawne i przyjemne. Szczególnie kiedy nie robiło się tego na na przykład balu charytatywnym, a ze znajomymi na plaży. Kiedy więc Erik się prawie zgodził, najpierw uśmiechnęła się wesoło, myśląc że zaraz będzie mogła go porwać, a zaraz po tym westchnęła wyraźnie zawiedzona. Ale nie zamierzała też naciskać.

Ale na słowa Thomasa już rozpromieniła się cała, klaszcząc w dłonie.
- Dziękuję! - zaszczebiotała wesoło, wyraźnie zadowolona nawet jeśli nie z tańca teraz, to z samej jego perspektywy.

Ludzi zrobiło się jeszcze więcej, bo dołączyli do nich Sam i Nora. Menodora uśmiechnęła się do nich wesoło, krótko też witając, a potem cofnęła o kroki i nachyliła do Teddiego.
- Wiesz co, ja wrócę później, dobrze? Bo tu teraz tak dużo osób się zrobiło, a skoro tu są to pewnie chcą się też napić? - uśmiechnęła się do niego przepraszająco, a potem wyszła z namiotu z poszukiwaniu ofiary do tańca na teraz.

Co nie było takie trudne.

- Cześć - stanęła przed Basiliusem. - Jestem Dora, zatańczyłbyś ze mną? - zapytała, kucając obok niego i uśmiechając się troszkę nieśmiało.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#170
24.07.2024, 14:02  ✶  

– Po weselu Blacków niewiele mnie zdziwi – powiedziała Florence, uśmiechając się trochę przepraszająco. Do tej pory było jej trochę wstyd, gdy pomyślała o tamtej scenie, chociaż po prawdzie zważywszy na to, co wyprawiało się na tamtym weselu, ludzie raczej bez większego problemu mieli uwierzyć, że to Atreus Bulstrode oszalał nagle z miłości, a ktoś dodawał dziwnych rzeczy do drinków Blacków. – Amortencja, zamiany w przedziwne zwierzęta, nagłe zanoszenie się płaczem, a i mam wrażenie, że… pewna dziewczyna po paru łykach zapałała afektem do pana młodego.
Pewna dziewczyna. Jej domniemana kuzynka. Florence westchnęła i postanowiła po prostu tego wieczora nie myśleć o Amelii z Madagaskaru i o tym, co dokładnie kombinował z nią tamtego wieczora jej brat. Zakładała po prawdzie, że to zapewne jego nowa dziewczyna, przez której pochodzenie lub zawód nie chciał przedstawiać jej u Blacków prawdziwym nazwiskiem.
– Mającą bardzo niewiele czasu dla męża – odparła. Oczywiście, że na jej palcach nie było ani pierścionka zaręczynowego, ani żadnej innej biżuterii: tę nosiła niezmiernie rzadko, by przypadkiem nie przeszkadzała jej w pracy, a chociaż zdarzało się jej po taką sięgać podczas wyjść, to zdawało się jej, że plaża nie będzie ku temu najlepszym miejscem. Nawet jeżeli nie miała zamiaru choćby zbliżyć się do samego morza. – Po prostu chciałam wiedzieć.
Zwłaszcza, że teraz, przez muszlę wiszącą na jej szyi, lekkie ukłucie zmartwienia były po prostu… mocniejsze.
Kto z jej rodziny mieszał się w te sprawy. Ale po reakcji Patricka postanowiła, że nie będzie pytać o Basiliusa, którego wyłapała kątem oka na jednym z koców – a którego upadku na całe szczęście nie dostrzegła, bo doszło do niego gdzieś za jego plecami. Podobnie jak nie miała okazji widzieć szykowania się do wyścigu: gdy oni mknęli wzdłuż plaży, ona akurat spoglądała w wodę.
To było zwykłe wspomnienie, gdzieś z początku lata, nic specjalnego: nie do końca rozumiała, co właściwie widzi i dlaczego. W istocie zapewne chodziło jednak o jego spokój. O to, że nic się tam nie działo – żadnych awantur, potworów czających się na przyjaciół, nieokreślonego zagrożenia, duchów z przeszłości, chcących dopaść jej rodzinę. Dopiero po chwili uniosła głowę, spoglądając na Patricka, z pewnym zamyśleniem.
Długo zastanawiała się, czy powinni go zrywać. Ale kiedy już to zrobili, nie myślała nad tym wyborem – Florence nie przywykła do zastanawiania się, „co by było gdyby”. Zawsze patrzyła w przyszłość.
– Słyszałam, że byłeś w Windermere. Gdybym to wszystko czuła… – Pokręciła powoli głową. Nie, nie miała wątpliwości, że zdjęcie rytuału było dobrą decyzją. Może i warto było wiedzieć, kiedy Steward potrzebuje pomocy, ale za często i tak nie mogłaby jej udzielić. Co by wtedy zrobiła? Poszłaby go szukać w lasach wokół kempingu? Jak by się to dla niej skończyło? – Miałam okazję obserwować tę wieź u pacjentów, na różnych etapach. Z czasem uczucia znikały, ale wciąż wyczuwali zagrożenie. A jeśli któraś strona spotykała się z innymi, płuca zaczynały zarastać kwiatami.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2259), Atreus Bulstrode (10483), Bard Beedle (4978), Basilius Prewett (4925), Bertie Bott (2035), Brenna Longbottom (9133), Cameron Lupin (3667), Dora Crawford (3787), Eden Lestrange (3861), Erik Longbottom (3927), Eutierria (115), Florence Bulstrode (4012), Geraldine Greengrass-Yaxley (3381), Heather Wood (4043), Isaac Bagshot (3369), Jonathan Selwyn (3263), Millie Moody (3048), Morpheus Longbottom (3872), Nora Figg (4442), Pan Losu (1085), Patrick Steward (2237), Quintessa Longbottom (3092), Samuel McGonagall (5794), The Overseer (2772), Thomas Figg (4432), Thomas Hardwick (3498), Woody Tarpaulin (3665)


Strony (33): « Wstecz 1 … 15 16 17 18 19 … 33 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa