...i w sumie nie zauważył większej różnicy, poza faktem, że koniecznie trzeba było Norę objąć w pasie i przycisnąć ją do siebie mocniej i może jeszcze skraść kilka całusów, choćby to miały być tylko niewidoczne płatki położone na jej skórze jeden obok drugiego. Oboje byli przesiąknięci morską wodą, co przyjemnie chłodziło, ale serce Samuela wciąż pozostawało gorące, a przy pannie (jeszcze!) Figg wcale nie zamierzało zwolnić.
Łypnął na Thomasa, którego już zdążył poznać nieco bardziej oficjalnie i szczęśliwie mieli już za sobą rozmowę, że nie był demoniszczem, a normalnym (choć nieco przeklętym, cóż tak wyszło) chłopakiem z Kniei, który ma bardzo, ale to bardzo dużo uczuć względem jego siostry. Podczas tamtej rozmowy pozostawił Norze decyzję o tym, czy chce opowiadać o ich przeszłości, McGonagall żył głównie chwilą obecną, choć ostatnio bardzo dużo planował. Powinien się zawstydzić, że wypomniano mu krycie się za swoją kobietą, ale...
– Jest najwspanialszą czarownicą jaką znam. – odpowiedział absolutnie szczerze, łasząc się przy okazji przez bark, szyję aż po skroń. Moja moja moja cała moja – Nikt tak świetnie nie radzi sobie z rozmowami z ludźmi, a ja.. ten... no... ja znam się na innych rzeczach, których teraz tutaj nikt nie potrzebuje. – Dodał chowając nos w mokre jasne pasma, do których poprzyczepiał się gdzieniegdzie piasek.
Żartu o czymś przyczepionym do palca nie zrozumiał, ale jako że pierścionek obejmował palec, a on obejmował Norę, nie zamierzał jakoś się burzyć. Może powinien zgodnie z prawem i obyczajem napić się ze swoim przyszłym szwagrem, ale nie znał tego prawa i obyczaju. Nie wiedział jak ma się zachować, dlatego też nie mówił nic więcej, czekając na to co powie jego królowa i ciesząc się, że nikt nie chce go bić za zbrodnie, których nie popełnił. Czy też tam... wpychać pączków w dupę, jeśli dobrze pamiętał.