27.07.2024, 01:52 ✶
Fantastycznie.
Prychnęła pod nosem, słysząc komentarz o dużej ilości szczęścia w kartach. Nie mogła się nie zgodzić, miała go w nadmiarze, ale chyba Mulciber ostatnio rzucił się jej na łeb i chyba zaczynała wierzyć w zabobony oraz opowieści z mchu i paproci, bo bardziej martwiła się brakiem szczęścia gdzie indziej.
Uśmiechnęła się jednak wreszcie, kiedy krupier wspomniał o drugim miejscu Lorraine. Spojrzała na kuzynkę z uznaniem; jeśli ktoś z tu zebranych miał jej deptać po piętach, cieszyła się, że była to ona. Miała tylko nadzieję, że akurat krewniaczce w miłości się wiedzie nieco lepiej.
- Dziękuję za grę, moi drodzy - odezwała się do pozostałych, zbierając z wolna wszystkie swoje żetony. Nie chciała im obiecywać możliwości rewanżu, bo im dłużej patrzyła na ogrom wygranych środków, tym bardziej traciła ochotę na dalsze granie.
Zmierziły ją do tego stopnia, że przesunęła wszystkie w kierunku Lorraine.
- Są twoje - szepnęła nad uchem kuzynki, odsuwając się od stołu. Odgarnęła jeden niesforny kosmyk włosów Lorraine za jej ucho, delikatnie i troskliwie, zatrzymując się chwilę przy dziewczynie. Aż w końcu puściła jej oczko, ruszyła w kierunku salonu, a uśmiech, który wyciągnęła z szafy specjalnie dla Lori, spadł błyskawicznie z twarzy.
Nie chciała wiedzieć, co przygotowała Agnes, ale nie przystoiło odmówić; bardziej niż wygranych w pokera nienawidziła niespodzianek.
Prychnęła pod nosem, słysząc komentarz o dużej ilości szczęścia w kartach. Nie mogła się nie zgodzić, miała go w nadmiarze, ale chyba Mulciber ostatnio rzucił się jej na łeb i chyba zaczynała wierzyć w zabobony oraz opowieści z mchu i paproci, bo bardziej martwiła się brakiem szczęścia gdzie indziej.
Uśmiechnęła się jednak wreszcie, kiedy krupier wspomniał o drugim miejscu Lorraine. Spojrzała na kuzynkę z uznaniem; jeśli ktoś z tu zebranych miał jej deptać po piętach, cieszyła się, że była to ona. Miała tylko nadzieję, że akurat krewniaczce w miłości się wiedzie nieco lepiej.
- Dziękuję za grę, moi drodzy - odezwała się do pozostałych, zbierając z wolna wszystkie swoje żetony. Nie chciała im obiecywać możliwości rewanżu, bo im dłużej patrzyła na ogrom wygranych środków, tym bardziej traciła ochotę na dalsze granie.
Zmierziły ją do tego stopnia, że przesunęła wszystkie w kierunku Lorraine.
- Są twoje - szepnęła nad uchem kuzynki, odsuwając się od stołu. Odgarnęła jeden niesforny kosmyk włosów Lorraine za jej ucho, delikatnie i troskliwie, zatrzymując się chwilę przy dziewczynie. Aż w końcu puściła jej oczko, ruszyła w kierunku salonu, a uśmiech, który wyciągnęła z szafy specjalnie dla Lori, spadł błyskawicznie z twarzy.
Nie chciała wiedzieć, co przygotowała Agnes, ale nie przystoiło odmówić; bardziej niż wygranych w pokera nienawidziła niespodzianek.
Postać opuszcza sesję
I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~