• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me

[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#221
30.07.2024, 20:56  ✶  
Udzielam Heather, porad ślubnych na parkiecie


– Chyba wolałbym nie robić tego dzisiaj Brennie – odpowiedział na tekst o klatce, a potem ruszył z nią na parkiet, od razu zaczynając tańczyć. Może i wtedy, w doku Juliusów, mieli nie inne podejścia, co do ghulicy, ale jednak polubił ten nowy nabytek w Zakonie.
– Narzeczony? Naprawdę? – spytał, odrywając na chwilę wzrok od Heather, by zerknąć na siedzącego na kocach Camerona. Oh, jak on uwielbiał śluby! Szkoda tylko, że tak rzadko był na jakieś zapraszany. Nie oznaczało to, że się na nich nie znał. – Gratuluję! Macie już datę ślubu? Motyw przewodni? Paletę kolorów? Pamiętaj, że czasem nie warto zdradzać wszystkich detali wydarzenia swojej rodzinie, bo ci z pewnością będą próbowali wtrącić swoje trzy grosze, a to jednak wasz dzień. I nie bój się mieszać kolory i wzory jeśli chodzi o wystrój sali, świetną robotę będą robić też dekoracje z kwiatów no i oczywiście, zdecydowanie oświetlenie, chociaż o tym ostatnim często się zapomina, a szkoda. I oczywiście, jeśli nie masz pomysłu na wesele tematyczne, to nic, można być też kreatywnym z kolorami, czy jakimiś elementami dekoracyjnymi, grunt to by to wszystko dobrze razem wyglądało i robiło wrażenie. A co z suknią? Jeśli będzie kremowa, lub niewystarczająco biała, twoj narzeczony musi dobrać koszulę w podobnym odcieniu, bo inaczej suknia będzie wyglądać na zdjęciach na brudną. Co on w ogóle zakłada? Albo wiesz co? Po prostu potem z nim o tym porozmawiać – gadał, jakimś cudem skupiając się i na tym i na tańcu.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#222
30.07.2024, 21:41  ✶  
Tańczę z Tomkiem F.

Cóż, w końcu Yaxley była łowczynią, nie miała więc większego problemu z tym, żeby znaleźć swoją kolejną ofiarę w tym dosyć sporym tłumie ludzi. Nie miała pojęcia, jak Thomas zareaguje na to, że padło na nią, ale chyba udało im się już wyjaśnić tę niewielką niesnaskę, która doprowadziła do ich poznania. Zresztą mieli w planach współpracować w najbliższym czasie, więc może wcale nie tak źle się stało, że trafiła na niego. Zawsze mogło być gorzej, zresztą niedaleko niego dostrzegła Atreusa, co tylko utwierdziło ją w tym, że jednak miała szczęście podczas tego losowania.

Nie da się ukryć, że Yaxleyówna była bardzo błyskotliwa. Kto bowiem, jeśli nie ona mógł zrobić takie ogromne wrażenie podczas głupiego zaproszenia do tańca?

- Nie wiem więc kto ma więcej szczęścia, że mam faceta, ty, czy ja. - Zaśmiała się jeszcze, bo faktycznie dużo w tym było racji. Ger nie była lekkim człowiekiem, jeśli chodzi o nawiązywanie jakichkolwiek relacji.

- Chyba ja jestem w naszym przypadku specjalistą od zabijania, nie musisz się więc martwić za bardzo. - Przynajmniej tak się jej wydawało.

Złapała go w końcu za rękę, mogli wejść na parkiet, była ciekawa, czy Figg będzie wiedział, co robi, czy podepcze jej stopy, bo z facetami bywało różnie. Jeśli będzie im szło bardzo źle, to przejmie stery i go w tym poprowadzi, żeby przypadkiem nikogo nie rozjechali.

Pies policyjny
Live fast,
pet dogs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Tomasz przede wszystkim jest wysoki, nawet bardzo. Ma 192 centymetry wzrostu więc nietrudno go zauważyć w tłumie. Nie mówiąc już o tym, że prawie zawsze oślepia uśmiechem. Jego włosy przyjmują barwę bardzo ciemnego blondu, jego oczy są niebieskie, na twarzy często widnieje zarost - uważa, że tak wygląda przystojniej. Jest dość dobrze zbudowany. Zwykle ubiera się w stonowane kolory, jeansom często towarzyszy sweter lub koszulka z kołnierzykiem, rzadko sięga po koszule, które według niego są strasznie niewygodne. Podczas słonecznych dni towarzyszą mu jego ulubione okulary przeciwsłoneczne, w te chłodniejsze ukochana skórzana kurtka z brązowej skóry. Można czasem wyczuć od niego dym papierosowy, znacznie częściej jednak przesiąka zapachem kawy oraz swojej wody kolońskiej o nucie lawendy i cedru.

Thomas Hardwick
#223
30.07.2024, 23:30  ✶  
Tańczę z Gerry, piję drinka i tańczę z Millie

To, że byli dojrzalsi i patrzyli na pewne rzeczy z większym przymrużeniem oka niż ich młodsze wersje na pewno działało na ich korzyść. Potrafili docenić chwile takie jak te, gdzie w całym chaosie ich żyć mogli na chwilę odetchnąć i cieszyć się sobą. Odcinając od wszystkiego, co mogłoby zaburzyć ich przyjemną bańkę, w której teraz się zanurzyli.
- Witaj w klubie. Sam nie potrafię sobie przypomnieć, ale chyba nie żałuję. - Szczególnie patrząc z perspektywy czasu. Owszem, zadziało się trochę gorszych rzeczy, ale to ile cennych wspomnień przez to zabrał, wiedział tylko on. Życie składało się z różnych elementów i Thomas nie bał się ich wszystkich kolekcjonować. Owszem, czasem wolałby, by coś potoczyło się inaczej, nie miał jednak na tak wiele rzeczy wpływu. Mógł jedynie wyciągać wnioski, odkrywać nowe cząstki siebie i innych, zdobywać kolejne przemyślenia.
Uśmiechał się, gdy Gerry dalej próbowała się z nim droczyć. Nie, nie powinna się bać, nie w ten zły sposób. Nigdy nie dałby jej zrobić krzywdy, a już na pewno nie chciał być jej źródłem.
- Ej, miałaś się zgadzać na wszystko! Zresztą, powiedz tylko słowo, a zmienię dla ciebie plany w razie czego. - Pogładził kciukiem wierzch jej dłoni, którą trzymał, w małym ale intymnym geście. Mówił szczerze. Może nie wszystkie plany, ale te które dotyczyły jej zawsze był gotów zmodyfikować tak, by była zadowolona.
Zresztą, zdecydowanie wolał widzieć ją szczęśliwą niż zmartwioną, dlatego na wspomnienie tajemniczej osoby, próbował jakoś odwrócić jej uwagę od nieprzyjemnych myśli.
- Hej, to tylko podobna osoba. Zapomnij o tym ktosiu i skup się, nie wiem, na mnie? Dobrej zabawie? Zachodzącym słońcu? Tyle ładnych rzeczy w końcu wokół, prawda? - Zaśmiał się, unosząc znacząco brwi.
Nawet ucieszyło go, że chciała wziąć udział w zabawie, nie dlatego, że nie chciał z nią przetańczyć resztę wieczoru, ale dlatego, że oznaczało to iż czuła się tu swobodnie.
Wrzucili kartki do pudełka. Poznając swoją parę Thomas nie mógł nie uśmiechnąć się szeroko, machając do Millie, z która miał tańczyć.
Zanim jednak do niej podszedł, ujął dłoń powoli odchodzącej do drugiego Thomasa i ucałował jej palce.
- Ty też się baw dobrze. - Mrugnął do niej, mają nadzieję, że był i tak tym lepiej tańczącym imiennikiem.
A potem chwycił w dłonie dwa losowe drinki, po czym podszedł do Millie wręczając jej jednego.
- Masz na zachętę. Może jak nam się będą bardziej plątać nogi to będzie nam lepiej szło. - Podał jej alkohol, samemu upijając większy łyk.
Nie wiedział, jaki jest jego efekt, przynajmniej do czasu, aż nie spróbował coś do niej powiedzieć.
- Like a true nature's child
  We were born, born to be wild
  We can climb so high
  I never wanna die
  Born to be wild

Zaśmiał się, podejrzewając, że to efekt drinka i nawet podejrzewał którego ze spisu. Z poezją nigdy nie było mu jednak po drodze, a wiele tekstów piosenek znał na pamięć. A to prawie to samo. Wyciągnął rękę w stronę Millie szczerząc się przy tym radośnie.
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#224
31.07.2024, 00:16  ✶  
Orbituję wokół baru z Basiliusem.

Nie za bardzo miała pojęcie, kim był Prewett, więc nie mogła też wiedzieć, że ma o niej wyrobione zdanie. Zdawała sobie sprawę, że niechybnie o niej słyszał i nawet na pierwszy rzut oka rozpoznawał - wszakże znalazł ją pierwszy, przybijając bez omyłki do portu. Niemniej to można było powiedzieć o każdym; nawet jeśli Eden ostatnimi czasy robiła wszystko, żeby wreszcie przestać być rozpoznawalną, widmo rodzinnej sławy ciągnęło się za nią jak gorejąca łuna.
Przestała się kręcić, widząc machającego do niej mężczyznę - chyba nie musiała dłużej szukać. Uśmiechnęła się w odpowiedzi, nie zamierzając mieć złych intencji, ale nie odmachała. Nawet jeśli muszelka ściskana w dłoni uspokajała zwyczajową nerwicę, nie była w stanie uczynić Eden entuzjastyczną. Póki co robiła wszystko, żeby nie zwariować.
Pierwszym, co przyciągnęło uwagę Lestrange w kontekście Basiliusa był nie on sam, a drink, który zabrał z baru. Nie dziwiła mu się, że nie chciał z nią spędzać czasu na trzeźwo, bo ona sama nie chciała spędzać ze sobą czasu na trzeźwo. Kiedy więc zbliżyli się do siebie na tyle, by jej głos nie utonął w szumie fal oraz w gwarze rozmów i muzyki, nonszalancko wskazała palcem na trzymany w jego ręku napój.
- Mocne to? - Liczyła, że odpowie tak, miała wprost gorącą nadzieję i zdawało się, że nieco ta wiara podkolorowała jej spojrzenie. Praktycznie weszła mu w słowo tym pytaniem, bo potrzeba znieczulenia się alkoholem była w tym momencie istotniejsza niż wymiana uprzejmości. Zero dzień dobry, zero przepadnij; jedynie prośba o recenzję trunku.
- Szczerze? Nie wiem. Nadal jestem w szoku - zaśmiała się, chcąc obrócić to w żart, ale naprawdę nie miała pojęcia, jak doszło do tego, że zbierała się do tańca na plaży z obcym człowiekiem, otoczona miłościami swojego życia. Nie chciała o tym myśleć, bo czuła, że drętwieje jej przy tym lewa ręka, a to była jedna z oznak zawału. - Podejdziemy do baru przed tańcem? Obiecuję, że po pijaku nie podepczę ci stóp, tańczę lepiej, niż polityk kłamie. - Niby zaproponowała to tak, jakby miał pole do odmowy, ale po chwili elegancko złapała Basiliusa pod rękę i pociągnęła go ze sobą z powrotem w kierunku baru. Złapała jeden z drinków, po czym wzięła kilka głębszych łyków.
- Od razu lepiej. Zaczynamy? - Zapytała, zaskakująco przyjaźnie i spokojnie. Włosy miała zarzucone za plecy, więc jeszcze nie wiedziała, że robią się niebieskie.


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
cupcake
I just wanted you to know
That baby, you the best
wiek
37
sława
VII
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
celebryta, cukiernik, kucharz
Wysoki mężczyzna, mający ok 183 cm wzrostu, niebieskie oczy i blond włosy. W towarzystwie przyjaciół i zaciszu własnego domu zapuszcza brodę, którą goli na poczet zdjęć do gazet i wydarzeń towarzyskich. Jowialny człowiek, który zazwyczaj uśmiecha się do wszystkich niezależnie od sytuacji.

Bertie Bott
#225
31.07.2024, 00:24  ✶  
przy ognisku a potem z moją partnerką do tańca - Florence

- Oh, to wspaniałe. W ogóle takie zgrupowanie kreatywnych osób, no bo nie tylko macie kogoś od pisania tego, ale musicie też sami tchnąć w to odpowiednie emocje. Wspaniałe - rzucił, z takim samym zachwytem jak wcześniej, zakrawającym niemal o dziecięcą fascynację. - W sumie, czemu nie - zgodził się na podzielenie kiełbaski, bo kim on był żeby wzgardzać cudzą propozycją jedzenia.

Oczy Botta zalśniły niczym dwa galeony, kiedy to Alastor zgodził się na jego propozycję. W głowie natomiast już zaczął planować cały wypad, że kiedy i że muszą też wziąć ze sobą Millie, a może też Eden by chciała się z nimi przejść? A może, skoro mają tutaj jednego z Bellów, to uda im się dostać za kulisy? To by było dopiero fenomenalne, takie doświadczenie tylko dla nich. Na wątpliwości Moody'ego co do tego, co wydarzyło się na samej potańcówce, pokiwał tylko głową, bo to trochę wydawało mu się takim pytaniem retorycznym, ale nie chciał pozostawiać przyjaciela bez jakiejkolwiek odpowiedzi.

Jaki on był z siebie zadowolony, kiedy Alastor zgodził się z nim, utwierdzając Eden w przekonaniu, że jest tu mile widziana. Ale czuł się dobrze nie w taki pyszałkowaty sposób, a zwyczajnie, jak to on, czując że może tymi słowami trochę poruszą to skostniałe serce Malfoy i wreszcie dojdzie do niej, że nie była aż tak okropną osobą za jaką się chyba uważała.

- Ja bardzo chętnie wezmę. Proszę, Eden, myślę że to cudowny sposób żeby się trochę rozruszać i Alexander ma rację, dzięki temu poczujesz się częścią schadzki. Pójdę w sumie wrzucić za siebie i za ciebie, żebyś się nie kłopotała - i zanim zdążyła jakkolwiek zaprotestować, Bott już pobiegł w stronę skrzyneczki w którą wrzucało się karteczki z imionami. Nabazgrał swoje, jej, a potem wrzucił je Tediemu.

Potem wyniki parowania zostały ogłoszone i Bertie rozejrzał się czujnie, w poszukiwaniu wspomnianej Florence. Wystarczyło tylko dopasować te mniej znajome twarze do mniej znajomych imion, popatrzeć kto ewentualnie wciąż szukał partnera i Bott zaraz znalazł się przed uzdrowicielką.
- Dzień dobry, chyba tak wyszło, że przyszło nam razem zatańczyć. Bertie, miło mi poznać - uśmiechnął się do niej ciepło. - Chciałaby pani jeszcze skorzystać z barku? Widzę że niektórzy jeszcze próbują zwilżyć gardło przed tańcem, więc nie zamierzam się sprzeciwiać - ale jeśli Florence nie chciała, to zwyczajnie zaproponował jej rękę, żeby ruszyć do tańca.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#226
31.07.2024, 04:09  ✶  
przy skrzyneczce - na parkiecie z Brenną

- Cudownie - rzucił lekko, nawet zadowolony, że chłopak za barem jednak wiedział co robił. Chociaż ten jeden łyczek był podejrzanie mały, to Atreus nie zamierzał zgłębiać teraz dlaczego, a tego że Brenna niekoniecznie pija, zwyczajnie nie mógł wiedzieć.

Podali sobie jeszcze z Thomasami rączki, a potem już padły głośno wylosowane pary. Bulstrode uśmiechnął się lekko, zadowolony z takiego obrotu spraw, nawet jeśli przecież jeszcze przed chwilą tańczyli. Dobrze, że nie trafiła mu się taka Heather, bo coś czuł że skończyłoby się na okropnie zadeptanych stopach albo zanadto ściśniętych rękach. Albo o jednym obrocie za dużo, żeby tylko zrobić po złości i uniemożliwić temu drugiemu jakąkolwiek zabawę. Z taką Geraldine też mogłoby być nieco ciężko, chociaż nie tak zaciekle jak z Wood. Pewnie jakby ich dobrali razem, to zrobiliby se z tego jakiś prywatny konkurs. Swój potencjalny taniec z Millie też gotowy byłby oceniać, gdyby nie to że wyglądała jakby coś ją połknęło, przeżuło i wypluło. I mimowolnie, kiedy patrzył na nią przez moment, zerknął na jej aurę.

Podał Brennie rękę i odciągnął ją od skrzyneczki, w ślad za resztą par, które wędrowały tańczyć.
- Powiedz, jak ich odróżniacie? W rozmowach w sensie - zapytał, bo miał wrażenie, że Figg właśnie dlatego dodał swoje nazwisko, jakby przeczuwając że powtarzające się imiona mogą spowodować przynajmniej odrobinę problemów. - Jednego nazywacie Thomas Jeden, a drugiego Thomas Dwa, kiedy o nich mówicie, czy może macie na to jakiś inny system? Klasycznie po nazwisku? - prychnął nieco rozbawiony
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#227
31.07.2024, 07:24  ✶  
kradnę Sama do tańca

Dora zatrzymała się znowu przy barze, czekając aż wszyscy zainteresowani zdążą wrzucić karteczki ze swoimi imionami do skrzynki, a potem zostaną dopasowani w pary. W końcu też taneczne zestawienie zostało zakomunikowane wszystkim do wiadomości i buzia dziewczyny z miejsca się nieco rozświetliła. Znała Sama, a to był całkiem przyjemny szczegół. Niby nic nie miała do poznawania nowych ludzi, nawet już to zdążyła dzisiaj zrobić, ale z takimi lepiej znanymi zawsze można było swobodniej porozmawiać, chociaż listę ciekawych pytań chyba na ten moment już wyczerpała.

Splotła ręce przed sobą, wyginając palce kiedy spojrzeniem przeskoczyła od osoby do osoby, aż wreszcie zatrzymała się na twarzy należącej do Mcgonagalla. Posłała mu nieco szerszy uśmiech, o ile sam też już zdążył zwrócić na nią uwagę i ruszyła w jego stronę.
- Sam - znalazła się wreszcie przy nim, wyciągając do niego dłoń, kiedy już Norę zdążył porwać do tańca wujek Clemens pod przykrywką. - Los sprawił, że możemy sobie razem potańczyć, wspaniale, prawda? Nie chciałam cię tak zwyczajnie kraść Norze - pociągnęła go za sobą, na parkiet.

- Powiedz, jak się bawisz? Nie za dużo tutaj ludzi dla Ciebie? Wszystko dobrze? - ton jej głosu na moment tylko wybrzmiał troską, jakby jego zła zabawa tutaj była najgorszym, co mogłoby się wydarzyć, ale na twarzy wciąż gościł ciepły uśmiech, a spojrzenie iskrzyło wesoło.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#228
31.07.2024, 08:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2024, 08:30 przez Brenna Longbottom.)  
Tańczę

rzut na drinka

Brenna uniosła nieco brwi, słysząc wyniki losowania, i na to, co wypadło jej, i na to, że w zabawie wzięła udział Eden Lestrange. Korzystając z tego, że w drinku od Tedy niewiele było alkoholu, upiła jeszcze trochę, ale resztkę odstawiła na ladę, ot by mieć pewność, że do rana, gdy przyjdzie zabrać się za teleportowanie gości, wszystkie procenty wyparują. Magia eliksiru dodanego do mieszanki, nieco słabsza, bo Brenna nie wypiła do dna, zabarwiła włosy, sprawiając, że pojawiły się w nich niebieskie pasma.
Omal nie roześmiała się, kiedy Geraldine przyszła porwać Figga, z jakże oryginalnym komentarzem, ale zdołała jakoś zachować niemal poważną minę.
- Hej, to bardzo wygodne, jak czegoś potrzebuję, wołam po prostu "Thomas!" i jest podwójna szansa, że ktoś odpowie, a jak odpowiedzą obaj, to wszystko będzie zrobine dwa razy szybciej - oświadczyła, półżartem, półserio, ujmując zimną dłoń Atreusa i wracając wraz z nim na piasek, gdzie wytyczono swego rodzaju parkiet i gdzie przybywało teraz par. Tedy, który wylosował Aurorę, też ruszył z innymi, pozostawiając na chwilę drinki ustawione na barze pod opieką Erika. - Gdyby próbować ich numerować, wybuchłaby pewnie wojna, jakiej świat nie widział i zaczął się pojedynek równie imponujący jak ten Grindewalda z Dumbledorem... o to, kto zostanie numerem jeden, a kto będzie musiał zadowolić się dwójką.
Nie żeby naprawdę spodziewała się, że będzie ta krwawo, ale jakoś wątpiła, by to numerowanie zadziałało. Tak naprawdę jeśli potrzebowała konkretnego Thomasa, a obok byli obaj, zwykle wołała po nazwisku.
- Nie myślałeś o pogadaniu z Basilem, czy przypadkiem nie jesteś przeklęty? Jakąś taką wyjątkowo podstępną klątwą? Miałeś z dziesięć procent na trafienie na mnie - spytała, spoglądając na moment ku Prewettowi i Eden, też niebieskowłosej. Podczas Beltane też partnerów dobierano losowo, a potem jeszcze trafił na amortencję, choć nie tylko ją serwowano na stoisku kowenu, nie wspominając już o jej idiotycznym pomyśle, wywołanym równie głupią paniką na widok Dani i Ulyssesa (chociaż ta panika, sądząc po tym, ile wysłał kuzynce listów, może i nie była taka głupia). Dodać do tego popsuty świstoklik, knowania jej brata, posłanie akurat jego, gdy znalazła trupa i prawie można było uwierzyć, że to efekt jakiegoś złośliwego zaklęcia. Może jeszcze nie tak dziwnego jak te jej i Basilusowe piątki trzynastego, ale już całkiem blisko.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#229
31.07.2024, 09:10  ✶  
tańczę

- Sprytne. Chociaż nie spodziewałem się, że Hardwick byłby aż taki zacięty co do tego, który numerek by mu się dostał. Zawsze wydawało mi się, że to nieco bardziej ugodowy typ - wzruszył ramionami, ale prawda była przecież taka, że Thomasa zwyczajnie na tyle nie znał. Przez moment przyglądał się tym jej błękitnym pasmom, które wplotły się w jej włosy, jednak nie mógł się zdecydować czy powinien je tak zwyczajnie pochwalić.

Co natomiast na nowo przebijało się do jego świadomości, to bijące od niej ciepło. Niby zdążył się przyzwyczaić do kontrastu jaki czasem odczuwał, kiedy dotykał innych osób, ale ten który zauważał teraz zdawał się o wiele mocniej podkreślony. Pamiętał dokładnie, jak moc Beltane tylko podkreślała chęć pochwycenia jej w dłonie, ale teraz było to coś innego i o wiele bardziej delikatnego. Jak zwykle nie był tylko pewien, czy było to w całości coś tylko jego, ale powoli dochodził do wniosku że nawet jeśli nie, nie przeszkadzało mu w całości się temu poddać.

- Ustaliliśmy już pod koniec lipca, że rzucasz klątwy na facetów, którzy ci się podobają - odpowiedział, uśmiechając się przy tym nieco bezczelnie. - Ale jakoś przestało mi to przeszkadzać w pewnym momencie - mimo, że wciąż uśmiechał się do niej cwaniacko, ten wyraz złagodniał nieco, zdradzając zwyczajną szczerość. Tak samo jak wcześniej miotał się wyraźnie, głównie sam ze sobą, zirytowany pasmem zdarzeń, które ich ze sobą wiązały i pchały ku sobie, tak w pewnym momencie nie tyle się im poddał, co z ciekawością zaczął się zastanawiać co następnego los miał dla niego, dla nich, w programie. - Ale, czy to skarga? A może podstępnie chciałabyś mnie zmusić do interakcji z kimś innym, dla polepszenia relacji? Muszę cię ostrzec, bo mam wrażenie że w paru przypadkach zaburzyłoby to delikatną równowagę wszechświata.
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#230
31.07.2024, 11:14  ✶  
Godzę się z losem i tańczę z kim innym niż Nora, ale też wcale nie narzekam na to jak ten los wybrał bo Dora jest super

Przed ogłoszeniem wyników sięgnął po jeszcze jedno picie, poprzednie było tak słodkie czekoladowe, jak usta jego narzeczonej, ale z jakiś powodów barman odradził mu go i podsunął pod rekę niebieski, pod kolor stroju, pod kolor oczu... które nagle jeszcze bardziej stały się niebieskie, tak intensywnie jaśniejąc przyprawowo pigmentem, podobnie z resztą jak włosy, po których przeszła błękitna fala. Gdy tylko to zauważył, roześmiał się i ucałował Norkę po raz ostatni (przed przerwą!) i odszukał wzrokiem znajomą sobie już twarz.

– Wczoraj walczący z roślinami, dzisiaj tańczący na plaży, nie spodziewałem się... nie spodziewałem się, że nasze kroki będą się przecinać nie tylko w ogrodzie – przyznał otwarcie. – A teraz już jesteśmy prawie sąsiadami! Niedługo położą dach na moim warsztacie i nie wiem, chyba wyprowadzę się z domu ogrodnika tam właśnie, chociaż... nie powiem, przyzwyczaiłem się zbyt szybko do tej małej chaty po środku waszego pieknego ogrodu. – Nie był zbyt wprawnym tancerzem, ale coś tam już na Potańcówce wyłapał, a też mu tłumaczono, że nie zawsze jak się z kimś tańczy, to jest to taniec godowy i chce się z nim uprawiać seks. Z resztą jego Pani pozwoliła na tę zabawę. Koledzy, znajomi... to było dziwne uczucie dopuszczać myśl, że nie ma się stada (bo jego stadem byli Ci, którzy współdzielili krew McGonagallów, jedyni rozumiejący balansowanie na cienkiej linii między pozostaniem człowiekiem a byciem bestią) to nie jest rodzina, a jednak miło popatrzeć, że ktoś się uśmiecha na Twój widok i chce z Tobą rozmawiać, nie dlatego że musi. Chociaż to było losowanie, więc Dora trochę musiała.

– Nie znam tu wszystkich. O tego dużego tam kojarzę, jego pszczoły są szczęśliwe. Kobiety też raczej rzadko przychodziły do Warowni, choć tą małą czarną kojarzę, bo chyba miała urodziny po których sprzątałem. No i ten brunet.. – obrócił Dorę tak by mogła patrzeć prosto na Basiliusa – On mi coś mówi, ale nie mogę sobie przypomnieć, nie kojarzę go z Doliny. A tamten? – kiwnął głową w kierunku Camerona i znów obrócił Dorą by miała widok na nieszczęśnika. – A co jemu się stało? Czemu przyszedł taki połamany? Nie wolał zostać w domu? – Teraz kiedy Nora była trochę dalej, a głowę miał porośniętą niebieskim włosiem a nie myślami o rychłej żeniaczce trochę łatwiej było mu zauważać ludzi wkoło.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2259), Atreus Bulstrode (10483), Bard Beedle (4978), Basilius Prewett (4925), Bertie Bott (2035), Brenna Longbottom (9133), Cameron Lupin (3667), Dora Crawford (3787), Eden Lestrange (3861), Erik Longbottom (3927), Eutierria (115), Florence Bulstrode (4012), Geraldine Greengrass-Yaxley (3381), Heather Wood (4043), Isaac Bagshot (3369), Jonathan Selwyn (3263), Millie Moody (3048), Morpheus Longbottom (3872), Nora Figg (4442), Pan Losu (1085), Patrick Steward (2237), Quintessa Longbottom (3092), Samuel McGonagall (5794), The Overseer (2772), Thomas Figg (4432), Thomas Hardwick (3498), Woody Tarpaulin (3665)


Strony (33): « Wstecz 1 … 21 22 23 24 25 … 33 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa