23.07.2024, 19:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2024, 19:13 przez Desmond Malfoy.)
Mieszkanie Desmonda Malfoya
Desmond Malfoy & Baldwin Malfoy
Desmond Malfoy & Baldwin Malfoy
Gdy Baldwin zapukał do drzwi mieszkania Desmonda, otworzyły się one zaskakująco szybko, niemal natychmiastowo; zupełnie, jakby kuzyn czekał na niego w holu. Sądząc po tym, z jak beznamiętnym wyrazem twarzy go powitał, faktycznie mogła być to prawda. Nie mógł mu jednak otwarcie wypomnieć spóźnienia, bo w liście określił czas rozpoczęcia spotkania jako "bliżej siódmej", nie "punkt siódma".
– Cieszę się że tu. Jesteś – powiedział sucho, po sekundzie zawahania podając mu rękę. – Przygotowałem deser żebyś. Nie był głodny później możemy zająć się obrazem.
Pomimo gorliwej artykulacji wszystkich głosek zgodnie z przesadnie wyraźnym akcentem stosownym dla jego niemal arystokratycznego pochodzenia, coś w jego głosie prędko zdradziło Baldwinowi, że nie był trzeźwy. Z wyjątkiem tego detalu, Desmond prezentował się całkowicie schludnie i formalnie, nie odbiegając nawet odcieniem paska od reguł mody męskiej.
Skinieniem głowy zaprosił kuzyna wgłąb cuchnącego terpentyną korytarza, przez który poprowadził go do niewielkiej, bogato udekorowanej jadalni. Intensywny zapach czarnej herbaty z bergamotką wypełniał całe pomieszczenie, dominując na brzoskwiniową słodyczą ciasta truskawkowego z tłustym, gorzkawym akcentem orzechów włoskich. Na środku stołu okrytego haftowanym w lilie obrusem zaraz obok ciasta stała porzucona butelka z resztką rumu, odcinająca się ostro na tle porozkładanej z pietyzmem srebrnej zastawy i delikatnych naczyń z malowanej porcelany.
– Chciałbyś odwiedzić łazienkę żeby się odświeżyć czy możemy już siadać do posiłku – zapytał, znudzony wzrok zawieszając obrazie okupującym zaszczytne miejsce na ścianie. Przedstawiał dwa złote borzoje przechadzające się po ogrodzie posiadłości Malfoyów w Wiltshire. Był to pierwszy utwór z serii animalistycznych scen malowanych post-mortem, z których większość podarował właścicielowi zmarłych chartów, swojemu wujowi Fortinbrasowi.
Absolutnie nie ufał standardom czystości przesiąkniętego smrodem Nokturnu Baldwina. Jakiejkolwiek sympatii by do niego nie żywił ze względu na ich zażyłość z czasów szkolnych, był boleśnie świadomy tego, że jego rodzina musiała mieć dobre powody, aby unikać pokazywania się publicznie w towarzystwie członków tej gałęzi rodziny.