• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[24.07.72] Murder on my mind

[24.07.72] Murder on my mind
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#1
09.08.2024, 02:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2025, 00:00 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Matko, błogosław Srebrne Różdżki.

I to nawet bez cienia ironii. Wiele złego potrafił powiedzieć o Longbottomach, ale to jedno musiał oddać Godrykowi, klub pojedynków to najlepsze co mógł zrobić dla czarodziejów. Bo tylko tutaj mógł w legalny sposób i bez konsekwencji, rzucić zaklęciem takiemu zdrajcy krwi prosto w pysk, a ten na koniec jeszcze mu podziękuję. Co prawda istniało wokół tego sporo nudnych zasad i cały regulamin, który według Lestranga wyłącznie psuł nastrój i zabijał dobrą zabawę. Bo od infantylnych zaklęć rozbrajających, zdecydowanie wolał takie od których aromat spaczenia ściskał gardło. No i musiał podawać rękę, a nawet kłaniać się przed byle szlamolubnym, albo innym śmieciem. Jednak wciąż istniała niezerowa szansa za wyrwanie komuś ręki ze stawu, czy złamania piszczelu to wynagradzała wszystkie te poniżające reguły etykiety salonowej. Dobrze wymierzony czar obezwładniający, wciąż mógł wyrządzić niemałe szkody na zdrowiu. I to było w tym najbardziej pociągające.

Jasne, był to miecz obusieczny i sam padał ofiarą tej logiki, ale cóż. Wrzucał to w koszty, no i bez ryzyka nie było przecież zabawy. A Louvain, jak to Louvain, uwielbiał przekraczać wszelkie granice, byle móc zadrwić z tych których drwić uwielbiał. I tego również musiał ponosić konsekwencje, bo zdarzały się sytuacje w których był przez to zawieszany w prawach członka klubu. Na szczęście papa Lestrange potrafił dyplomatycznie zainterweniować w takiej sprawie. Potem niestety w ramach pokuty, czy jak to zgrabnie nazywano "pracy nad własnym charakterem przez prace społeczne", musiał z uśmiechem na mordzie podawać posiłki dla bezdomnych, czy organizować magicznym dzieciakom z sierocińca wyjazdy integracyjne. Godryk już dobrze wiedział jak odpowiednio uwłaczyć młodemu Lestrangowi, żeby utemperować jego szczeniackie zapędy. Nigdy jednak nie żałował żadnego podłego ruchu i nie wyparłby się perfidnej złośliwości choćby go na noże wzięli.

No i miał tutaj swojego bohaterskiego przyjaciela, z którego też lubił drwić swoją drogą, ale bardziej w ramach chłopackich zaczepek. Bohater całego kraju, Londynu, a nawet jego osobisty. Może nie powiedział tego na głos, ale był mu wdzięczny, że zgodził się być jego sekundantem na widowisku. Ze swoją chwalebną reputacją zdobytą tego lata, trochę ryzykował stając u boku tego aferowicza. Nigdy nie wiadomo, czy za rogiem nie czaiło się jakieś brudne bagienko w które Louvain zamierzał wskoczyć, przy okazji ciągnąć przyjaciela za sobą.

Ostatni trening na kilka dni przed samym wydarzeniem. Raczej nie żeby nauczyć się czegoś nowego, prędzej żeby utrzymać ciało w odpowiedniej kondycji. Tak żeby mięśnie dalej pamiętały opracowane ruchy i nie wypaść z pojedynkowego rytmu. Rozgrzany, stojąc już na podeście, na swojej pozycji, zarzucił klubową pelerynę za plecy i przyjął pozycje defensywną. Machnął różdżką, szepcząc pod nosem inkantacje obronnego zaklęcia rozpraszającego.

- Śmiało maleńki! Atakuj tak jakbym miał chujowy zarost i Borgin na nazwisko! - zawołał w kierunku Atreusa, nawet nie starając się zatuszować szyderczego uśmieszku na mordzie.


2x rozpraszanie na tarczę ochronną

Rzut PO 1d100 - 97
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 66
Sukces!
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#2
29.08.2024, 20:09  ✶  
Miał trochę dość ostatnich dni. Zaczęło się chyba od Laurenta i jego wygłupów w gazetach. Znaczy niby okazało się, że to nie było tak jak wszyscy myśleli, ale nie zmieniało to faktu, że w artykule widniało jego imię i nazwisko. Potem był ten cholerny Belfast, po którym może nie spędził w szpitalu paru dni, ale parę godzin to było zdecydowanie za długo jak na jego gust. A jak sobie następnego dnia wziął wolne i go teleportowało na to okropne Widowisko Randkowe, o którym zdążył już przez lipiec z dziesięć razy zapomnieć, to oczywiście że Stanley musiał się tam pojawić w całej swojej glorii i chwale. Mógł se chociaż ryj zmienić, żeby przynajmniej poudawać, poułatwiać kolegom życie, ale nie. Po co. A po widowisku, po tych wszystkich obrzydliwych raportach i krzywych spojrzeniach, przyszedł czas na wizytę u Lety Crouch, która odprawiła tę swoją magię i teoretycznie złamała więź łączącą jego i Brennę. Teoretycznie, bo Atreus miał jakieś takie dziwne wrażenie, że to było zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Że zaraz znowu coś się spierdoli, coś go skręci jak nigdy wcześniej albo sam zacznie się dusić kwiatami.

Ale chwilowo, na całe kurwa szczęście, nic mu nie było. Może Crouch nie była takim złym klątwołamaczem, bo chyba pierwszy raz od dawna przespał noc, jakby chciał sobie odbić wszystkie te stracone wieczory, kiedy magia beltane przyprawiała go o niestrawność. A dzisiaj, przed Louvainem, bardzo nie chciał specjalnie się wysilać, żeby robić dobrą minę do złej gry; po pierwsze, człowiek czasem potrzebował odpocząć od ogrywania całego świata, że wszystko było w jak najlepszym porządku, po drugie, mieli się napierdalać, a nie kalkulować ile procent złośliwości powinno się zawrzeć w kolejnym zdaniu.

- Mów tak dalej, a wytrę tobą parkiet - rzucił ostro. Znał te jego głupie taktyki i nawet mu się nie dziwił. W końcu większość sięgała po to, w czym byli najlepsi, a Louvain z jakiegoś głupiego powodu ukochał sobie magię rozpraszającą. Szczerze, to Atreus nie rozumiał tej akurat sympatii, nie w wykonaniu Lestrange'a, bo prędzej obsadziłby go w jakiejś o wiele bardziej agresywnej dziedzinie.

Atreus machnął różdżką, chcąc wyczarować gwałtowny podmuch wiatru, który zwaliłby Louvaina z nóg. Wspomnienie Borgina było cóż, do przewidzenia, co nie zmieniało faktu, że piekło w dziwny sposób. Bo Bulstrode wciąż nie do końca wierzył w to, co się działo. W winę Stanleya, w ucięcie głowy Greybacka, w dostarczenie jej do biura Moody i tak dalej, i tak dalej. Po pierwsze, nie podejrzewał o coś takiego żadnego ze swoich przyjaciół. Po drugie, no jakim trzeba było być idiotą, żeby dać się tak przyłapać.

louvainowi wiatr w oczy
Rzut PO 1d100 - 26
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 60
Sukces!
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#3
29.08.2024, 23:45  ✶  

Kiedy usłyszał ploteczki o Stanleyu i jego obecności na widowisku randkowym, uznał to za zabawne. Właściwie to kurewsko zabawne, bo chodzić na dupy mając za sobą wystawiony list gończy, było niezwykle brawurowe w swojej bezczelności. Nawet Louvaina raczej nie byłoby stać na taką grandę, a przecież tak uwielbiał robić wokół siebie zamieszanie. Bo kiedy przychodziło zaczepiać się o śmierciożercze tematy to Lestrange nagle stawał się wręcz nienaturalnie poważny. I właśnie od tej strony miał ochotę napluć Borginowi do dupy, żeby przypadkiem noga mu tam nie utkwiła kiedy sprzedałby mu ciężkiego kopa na anus. Przecież idiota narażał nie tylko swoją własną wolność, ale bezpieczeństwo całej organizacji. Skrajny debilizm. Lepiej żeby po prostu siedział w tej swojej mordowni i nie wychylał z niej nawet nosa.

Bo jego lipiec, zresztą tak samo jak czerwiec, był nieco nudnawy. Bo nie działo się w nim nic czym mógłby się teraz bez obaw podzielić. Wszak spędził go w głównej mierze rekrutując kolejnych naśladowców i popleczników. No i przy okazji próbował porządkować kilka spraw prywatnych, co wychodziło mu dość dwojako. Przede wszystkim jako Louvain starał się żyć jak stonka i nie rzucać w oczy. Chociaż organizowanie widowiska z własnym pojedynkiem w roli głównej raczej nie zaliczało się do powściągliwych działań, ale nie mógł też w pełni zrezygnować z bycia sobą, czyż nie? Gdyby tak nagle, raptem w jedno lato, przestał być nieznośnym i pyszałkowatym cynikiem, wzbudziłoby to wśród bliskich i przyjaciół jeszcze większe wątpliwości, niż zwyczajne zamknięcie mordy. No i nie było co ukrywać, że nawet zimny jak trup, jego przerośnięte ego było już na tyle duże, że właściwie mogłoby już się wyprowadzić i zacząć samemu się utrzymywać. Miał pewne rachunki do wyrównania z Nottem. Do tego Loretta po Baltane zniknęła jak kamień w wodzie, co ani trochę mu w niczym nie pomagało.

Złośliwości powinny być zawsze wliczane w cenę znajomości z Lestrangem. Właściwie to uszczypliwości, bo mniej więcej tak właśnie brzmiał jego love speech. Nie obrażać, tylko delikatnie irytować. Mała prowokacja zawsze dodawała czegoś świeżego w konwersacji, no i przynajmniej zabijała nudę.

Dlatego skupioną minę przerwał zadziorny uśmiech na jego twarzy, kiedy żadne z zaklęć Atreusa nie przebiło się przez jego zasłonę. Jedno chyba nawet w ogóle nie doleciało do niego. - No jak z taką werwą łapałeś naszego przyjaciela, to nic dziwnego, że Ci spierdolił, blondasku. - odrzucił, a szydercza poza jakoś intuicyjnie wkradła mu się do tego zdania. Praktyka magi rozpraszającej była konieczna do nauki oklumencji na której tak bardzo zależało Lestrangowi. Sam mógłby przyznać, że defensywny styl gry nie bardzo pasował do jego osobowości. No cóż, pozory jednak bywają momentami mylne. Jednak zasłony i tarcze to nie jedyny mocny aspekt jego zaklęć, miał też inne predyspozycje.

- Ale niech będzie! - zawołał nagle z drugiego końca podestu. - Jeśli wygrasz możesz wymyślić dla mnie karę, wyzwanie albo pytaj o co tam chcesz. Cokolwiek sobie wymyślisz, nie ważne. - zaczął przekładać swój świeżutki pomysł z ewidentnym zadowoleniem na twarzy. - Ale jeśli ja Cię rozłożę, to powiesz mi WSZYSTKO co teraz wiesz o Stanleyu. Co Ty na to? - dokończył wreszcie, gestykulując przy tym nieznacznie. Dobrze wiedział, że Atreus nie przepuści żadnego zakładu, nawet tego najbardziej chujowego. Dlatego nawet nie czekał zbyt długo na aprobatę tego pomysłu, po prostu znowu wrócił do pojedynku. Tym razem miał zamiar pokazać kumplowi, że nie tylko solidne tarcze miał w swoim skarbczyku. Najpierw przyjął pozę, tym razem tak aby mieć szeroki zakres do gestykulacji nadgarskiem wiodącej ręki. Odliczył do trzech w głowie, zgodnie z pojedynkowym savoir vivre, tak aby oponent mógł również się przyszykować do kolejnej wymiany zaklęć. Machnął różdżką z zamiarem wyrwania owej z rąk rywala, z drugiej strony areny.


translokacja i wyrywanie różdżki atreusa

Rzut Z 1d100 - 87
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 35
Akcja nieudana
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
03.10.2024, 05:29  ✶  
W każdych innych okolicznościach ta cała sytuacja wydawałaby mu się kosmicznie zabawna; ale fakt że musiał brać bezpośrednio w tym udział sprawiał, że żołądek wywracał mu się do góry nogami, a humor od razu stawał się niezwykle parszywy. Żałował, że nie zrobił sobie przysługi i nie opuścił Dziurawego Kotła zaraz po tym, kiedy uwolnili ich ze sceny. Ale nie, musiał wpaść na cudowny pomysł, by zająć Lorraine chociaż odrobinę czasu i wysiedzieć do końca tego całego cyrku.

Raport, który musiał potem wysmarować, palił go okrutnie w dumę, nawet jeśli w Kotle gotowy był uśmiechać się z wyższością do aurora, który został wysłany w odpowiedzi na jego wezwanie. Bo już kreśląc tych parę słów wiedział, co zaraz nadejdzie. Wyobrażał sobie plotki jeszcze zanim te zdążyły rozbrzmieć w kiblach i stołówce - wystarczyłaby jedna osoba, która miałaby w pamięci jego przyjaźń z Borginem, żeby ruszyć to koło spierdolenia i tak też się stało.

Atreus zmęł przekleństwo, kiedy posłał jakąś pożal się boże wersję zaklęcia, która nie miała szans ze stworzoną przez Lestrange'a tarczą. Potem wcale nie było lepiej, bo stworzony przez niego podmuch uderzył w zaklęcie z mocą, ale nie zdołał przebić się i chociażby zachwiać postawą przeciwnika.

Słysząc głos Lou, zawahał się. Niby w jego zachowaniu nie było niczego nadzwyczajnego, ale Lestrange uderzał właśnie w tematy zbyt świeże i zbyt drażliwe jak na gusta Atreusa. Był zły. Wściekły. I gdyby nie fakt że znajdowali się na parkiecie pojedynkowym Srebrnych Różdżek, to Bulstrode'owi przeszło przez myśl przetrzeć nim parkiet, ale ręcznie. Zacisnął na moment zęby, bo walczył sam ze sobą i doskonale wiedział, że tę walkę przegra z kretesem. Sprawa Borgina wcale nie była taka jawna - wiedzieli o niej pracownicy Departamenty Przestrzegania Prawa i tylko ci, którzy pracowali w brygadzie i biurze aurorów. I właśnie dlatego powinien siedzieć z gębą na kłódkę. Problem polegał na tym, że tak jak doskonale wiedział to Lou, Atreus nie mógł zakładu odrzucić.

- A co, nie możesz zapytać go sam? Jestem absolutnie przekonany, że koledze który nie nosi plakietki aurora byłby się w stanie zwierzyć ze swojego nowego miejsca zamieszkania.

Przyjął pozycję, dokładnie tak jak jego przeciwnik, w głowie odliczając grzecznie do trzech. No, może do dwóch i pół, bo tak samo jak lubił zakłady to lubił też wygrywać. A potem machnął różdżką, ruchem nadgarstka związując zaklęcie, które miało w dłoni Louvaina utworzyć bańkę ciśnienia i wyrzucić mu różdżkę z dłoni.

kształtowanie na wytrącenie różdżki
Rzut PO 1d100 - 60
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 1
Krytyczna porazka
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#5
16.10.2024, 19:25  ✶  

W każdej innej sytuacji nie miałby spoconej dupy ze stresu. Chociaż wobec tego, że Stanley stał się poszukiwany, bo spierdolił przesłuchanie w ministerstwie, zachowywał się tak jak każdy mógłby obstawiać; sypał szyderczymi żarcikami, jak gdyby nigdy nic. To tak naprawdę był spięty jak przepaska biodrowa jakiegoś olbrzyma. Tylko zachowywał pozory, że bawi go wizja jak kumpel ze szkolnego korytarza przepycha się z kumplem ze szkolnej ławki. Trochę jakby oderwany od rzeczywistości, jakby miał gdzieś, że jeden naprawdę chcę dobrać mu się do dupska, a drugi stał się terrorystą z listem gończym na karku.

Szczerze to naprawdę liczył, że Atreus faktycznie dał fory Borginowi w ucieczce. Raz, że tak wychodziło lepiej dla sługusów Voldemorta, bo nikomu z nich nie było na rękę, żeby Staszek faktycznie trafił do celi. Dwa, że naprawdę nie chciał, żeby ich paczka rozpadła się w tak żałosnych okolicznościach. Oczywiście on przed Bulstrode dalej zgrywał tego samego cwaniaczka z chytrym uśmieszkiem, ale bez pełnego składu to już nie ta sama ekipa. Lestrange nie miał zbyt wielu przyjaciół, dziwne że w ogóle tych kilku gości chciało się z nim bujać, bo potrafił być tak do przesady nieznośny, że raczej nie zasługiwał żeby ktokolwiek robił mu plecy. Toteż podskórnie miał obawy, że to do czego zdążył już przywyknąć, do tych wszystkich chłopackich akcji, zwyczajnie szlak trafi. Bo Staszek kiedyś da się złapać, a w jego umyśle znajdą poszlaki, które w końcu aurorów doprowadzą również do niego. To też kompletnie nie napawało go optymizmem.

- Wyobraź sobie, że nie chwalił się po jakich melinach zamierza się ukrywać, zanim się zaszył. - odparł naprędce, ironizując sobie zdawkowo. Potem nie miał nawet już okazji wymyślić czegoś kąśliwego w odpowiedzi, bo Atreus ewidentnie wybrał false start, robiąc wymach wcześniej, niż powinien. W pierwszej reakcji zaklął pod nosem, bo robić to on, a nie jego. Właściwie to powinien się tego spodziewać, kolega kapitan tak jak on uciekał się do brudnych sztuczek jeśli zależało mu na wygranej. A że byli do siebie pod tym względem dość podobni, musieli wygrywać zawsze.

Całe szczęście Lou okazał się być odrobinę szybszy i to nie jego, lecz tego drugiego, różdżka wymknęła się z dłoni właściciela. Przechwycił kijek z wężodrewna jeszcze w locie i zanim zamierzał mu go oddać to postanowił się mu przyjrzeć dokładniej. Nie żeby jakoś przesadnie znał się na tym fachu, ale coś tam zauważył. Napewno to, że różdżka przyjaciela była o te pół cala dłuższa, ale za to podobnie giętka do tej Lestranga. Złapał ją oburącz i przykładając sobie ją do ucha, jakby chciał usłyszeć jej trzask, delikatnie naginał jej strukturę. Oczywiście tylko się zgrywał, bo aż takim dupkiem to on nie był. Dla swojaków.

- Na pewno masz większe możliwości niż ja, w tej kwestii. Tylko musisz się bardziej postarać. Odparł dość zwięźle. Miał na myśli obie sprawy, ta z złapaniem Borgina i pojedynkowania się z nim, tu i teraz, na tej arenie. W końcu odrzucił mu jego różdżkę, lobem, od dołu, tak by tamten mógł łatwo przechwycić ją w swoje ręce. Oczywiście to jeszcze nie był koniec, do przynajmniej, trzech razy sztuka jak mawiał klasyk. Skoro tak dobrze mu dzisiaj szło, to zamierzał pomieszać te dwa style i zobaczyć co z tego wyjdzie. Przybrał odpowiednią pozę defensywną i najpierw zaczął od stworzenia bariery wokół siebie, tak aby zaklęcie nadlatujące z naprzeciwka rozbiło się o nie. Potem nie zwlekając ani momentu, postanowił również zaatakować. Tym razem chciał pochwycić zaklęciem translokacji za pelerynę Atreusa, tak aby ta oplątała się ciasno wokół niego i wytrąciła go z równowagi.


rozpraszanie i tarcza
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana


translokacja na zawinięcie oponenta w jego własną szatę
Rzut Z 1d100 - 56
Sukces!
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#6
21.11.2024, 07:16  ✶  
Odtwarzał w głowie momenty z Widowiska Randkowego raz za razem, a całość odgrywała się w jakimś nieznośnie zwolnionym tempie, niezdolna do nabrania rozpędu i przelecenia do końca raz a dobrze. Powinien opuścić Dziurawy już w momencie, kiedy skończyła się jego kolejka. Wrócić do domu, albo iść do kasyna i polepszyć sobie tym samym dzień. Ale nie zrobił tego, zamiast tego z jakąś rezygnacją i ociąganiem zbierając się w sobie i ruszając w stronę znajdującego się na scenie Stanleya. Z jednej strony była ulga, że Borgin wywinął się i zniknął z cichym trzaśnięciem teleportacji, ale z drugiej aurora podgryzało poczucie obowiązku. Zwyczajna chęć wykazania się, zebrania kolejnych punktów, które pchnęłyby go w biurowej hierarchii nieco wyżej. Wszyscy by na tym zyskali, no może oprócz Stanleya, ale przynajmniej nikomu więcej nie sprezentowałby czyjejś urżniętej głowy, no i Moody przestałaby szaleć za swoim biurkiem.

Podobnie jak Louvain, tak bardzo nie chciał by ich banda się rozpadła. Ale na to było już za późno, przynajmniej dla niego. Podczas kiedy Lestrange mógł zejść na Podziemne Ścieżki i odwiedzić swojego drogiego kolegę ze szkolnego korytarza, dla Bulstrode'a zabawa kończyła się w tym miejscu. Nie wiedział, że mógł Borgina znaleźć w Głębinie, a nawet gdyby to ciągnąca się pod Nokturnem plątanina tuneli była dla niego zwyczajnie niedostępna.

Próbował się bronić, ale może to rozdrażnienie tak na niego wpływało, że magia nie wiązała się tak jak powinna, a różdżka z sykiem wyrwała mu się z dłoni, ulegając zaklęciu przyjaciela. Spojrzał na niego, przyglądając mu się przez dłuższą chwilę ponuro, nie będąc pewien co właściwie Lou w tym momencie zamierza. I przez chwilę, bardzo krótką z resztą, rozważał czy nie powinien mu na dobre zakończenie przywalić w mordę, jeśli ten zamierzałby się z nim niepotrzebnie droczyć, ale całe szczęście - pytanie tylko dla kogo - Lestrange odrzucił mu różdżkę.

- Co ty kurwa nie powiesz - sarknął elokwentnie, łapiąc różdżkę i samemu przyjmując odpowiednią pozycję. Gorzkie poczucie porażki już zaczynało go palić, nieznośnie wzburzając krew i ściskając gardło. Może jednak ten cały trening wcale nie był aż takim dobrym pomysłem i im obu wyszło by na dobre, gdyby tego dnia się nie widzieli. Ale w końcu Bulstrode machnął różdżką, chcąc posłać Louvaina do tyłu silnym odrzutem za pomocą depulso, a potem, gdyby ten dalej stał, złapać go zaklęciem translokacyjny za nogawkę i przewrócić.

translokacja na odrzucenie do tyłu
Rzut O 1d100 - 27
Akcja nieudana


translokacja na przewrócenie za nogawkę
Rzut O 1d100 - 74
Sukces!
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#7
21.11.2024, 23:40  ✶  

I taka ta dorosłość była niewdzięczna i ogólnie chujowa. Kiedyś paczka ziomali z jednego dormitorium, królowie szkolnych korytarzy. Teraz postawieni na przeciw siebie, po dwóch różnych stronach barykady. Tylko obstawiać który jako pierwszy sprzeda tego z tamtej drugiej grupy konfliktu pod Wizengamot, albo wepchnie do lochu w Kromlechu. Louvain nawet się nie łudził, że uda mu się w nieskończoność udawać tego wielce niezaangażowanego, po prostu odwlekał moment zostania zdekonspirowanym jak najdłużej w czasie. Chciał się cieszyć tymi chłopackimi wibracjami z Atreusem póki jeszcze było to możliwe. Przez tak długi czas nie musiał rezygnować praktycznie z niczego i nikogo przez postawienie się po stronie Czarnego Pana. Dlatego ta wizja, utraty przyjacielskich relacji zaczynała mu tak podskórnie doskwierać. Bo to oznaczało, że już prawdopodobnie nigdy nie napierdolą się w trójkę, w jakimś drogim klubie na Pokątnej. A potem nie pójdą szukać jakiś mord do obicia na Nokturnie, tylko po to żeby na nad ranem z niepokrwawionymi uśmiechami, nie leczyć kaca u któregoś z nich na kwadracie.

Nagle poczuł jak grunt wyślizguje mu się spod podeszwy buta. Coś pociągnęło go na nogawkę i zrozumiał, że tym razem Atreus dobrze wymierzył swoje zaklęcie. Wylądował na plecach i stracił punkt na rzecz rywala. Nawet nie był przesadnie tym poirytowany. Już w trakcie tworzenia swojej zasłony poczuł, że była ona zdecydowanie słabsza, niż ta poprzednia. Dlatego nie był nawet zaskoczony tym, że zaklęcie przyjaciela nareszcie go dosięgnęło. Podparł się na łokciu i zdążył dostrzec jak Bulstrode zaplątał się we własną szatę zgodnie z jego własną intencją sprzed kilku chwil. Zaśmiał się w głos. Z niego, ale po części z nich obu. Obezwładnienie na klubowych zasadach, było tak frajerskie w swojej odsłonie, że aż nawet zabawne. Pewnie oboje mogliby się zgodzić ze sobą, Louvain oraz Atreus, że przeciwnik obezwładniony jest dopiero kiedy nie ma siły na nic więcej, niż łapanie oddechu.

- No i sam widzisz maleńki. Gniew dodaje Ci siły, dlatego powinieneś być bardziej zły. Odezwał się szelmowskim tonem, chcąc delikatnie zagrać na jego ego. Wstał na równe nogi, poprawiając sobie te spodnie co gej Atreus próbował mu ściągnąć z tyłka. Z tego co potrafił liczyć na palcach, aktualnie było dwa do jednego na jego korzyść. Dlatego obrał plan, pełnej agresji. Zaciągnął mocniej rękawice na dłoni wiodącej, przybrał ofensywną postawę i poczekał, aż ich spojrzenie skrzyżuje się, co będzie oznaczało gotowość dla nich obu. Teraz zamierzał, za pomocą translokacji, najzwyczajniej unieść Atreusa za nogi do góry, tak jak to kiedyś uczyli ich w Hogwarcie.


translokacja do góry jak kangury
Rzut Z 1d100 - 61
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 12
Akcja nieudana
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#8
24.11.2024, 02:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.11.2024, 02:20 przez Atreus Bulstrode.)  
Wyszczerzył się głupio, kiedy zaklęcie chwyciło za nogawkę, wytrącając koledze grunt spod nóg, ale dla równowagi zaraz zaklął, kiedy zawijająca się wokół niego peleryna wreszcie przysłoniła mu twarz i zaczęła z nim walczyć. A może to on niepotrzebnie się miotał, zaskoczony zgaszeniem światła. Niemniej jednak, ten jeden zdobyty punkt chyba nieco poprawił mu humor i trochę też pozwolił pogodzić się z faktem, że najprawdopodobniej cały ten trening skończy się dla niego porażką. Ewentualnie, bardzo miło by było, gdyby doszło na przykład do remisu.

Uporał się wreszcie z tą obrzydliwą peleryną Srebrnych Różdżek, zerkając na Louvaina z cwaniackim uśmiechem, jakby właśnie przez dłuższą chwilę nie miotał się w materiałowym kokonie. Ale prawda była taka, że obydwoje przed chwilą wyglądali dokładnie tak samo żałośnie, bo klub niestety nie pozwalał na większe uszczerbki na zdrowiu. I czasem było to ciężkie, nawet nie dlatego, że Atreus lubił rozwiązywać sprawy pięściami, a dlatego że ganianie za czarnoksiężnikami często rządziło się swoimi zasadami. Z reguły o wiele brutalniejszymi.

Nie odpowiedział, zamiast tego przyjmując odpowiednią postawę i tym samym dając znać przyjacielowi, że mogli zaczynać tę całą zabawę od nowa. Tak samo jak Lestrange zdecydował się zaatakować, tak on postanowił się bronić, wyczarowując w pierwszym odruchu tarczę, tylko po to by kontynuować drugim zaklęciem, które miało odrzucić Louvaina do tyłu i zwalić go z nóg.

tarcza
Rzut Z 1d100 - 43
Slaby sukces...


translokacja na odepchnięcie
Rzut O 1d100 - 91
Sukces!


Poczuł, jak magia ciągnie go do góry, wytrącając z równowagi, dlatego w ostatniej chwili, na dobre zakończenie, rzucił jeszcze zaklęciem, trafiając z Lestrange'a i odrzucając go do tyłu. Ale przyjaciel i tak wygrał i nawet jeśli nie do końca się to podobało Atreusowi, to może dobrze to rokowało na nadciągający pojedynek. Pozbierali się obydwoje, zgodnie dochodząc do wniosku, że po wszystkim należało się napić. Najlepiej w kasynie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1511), Louvain Lestrange (2080)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa