Płynęli i płynęli. Zagrożenia podwodnego nie było żadnego. Nicholas nie tylko pilnował kierunku, ale i oświetlał różdżką w różne strony, aby mieć pewność, że znajdują się w bezpiecznej przestrzeni. Nie atakowało ich nic. Gdyby było inaczej, w takim wypadku Inferiusy nie miały w zwyczaju przebywać na lądzie strzec tajnego przejścia.
Trasa dobiegła końca, napotykając ścianę. Wyglądało na to, że pozostało skręcić albo wynurzyć się na powierzchnię. Rodolphus wyprzedził go, podpływając do aurora, sugerując mu najpewniej jakieś wsparcie. Tak wywnioskował Travers, kiedy ruszyli ku górze. Płynął za nimi, mając przy okazji kontrolę nad otoczeniem pod sobą. Gdy się wynurzyli, zrobił to samo po chwili tuż obok nich. Również rozejrzał się w upewnieniu, czy czeka na nich kolejna niespodzianka.
Jeżeli nie, postawi podpłynąć do brzegu i zbadać powierzchnię, dotykając ręką, czy będzie można wyjść z wody.
Rzut na percepcję, rozglądania się.
Slaby sukces...
Sukces!