adnotacja moderatora
Electra Prewett / Pierwsze koty za płoty
Zadanie Miesiąca Równości 1/5
Była wolna.
Tak, była wolna i tylko to się liczyło. Nie miała żadnych zmartwień, nie miała nawet żadnych myśli w głowie. Żyła bazując wyłącznie na swoich instynktach.
Większość dnia spędzała leniuchując na pastwisku. Mogła wtedy do woli jeść trawę i przebywać blisko swojej rodziny. Jej ukochaną rozrywką było jednak bieganie. Nigdy nie czuła się tak dobrze, jak wtedy kiedy galopowała po równinach. A kiedy była już zmęczona po całym dniu, wracała na noc do swojego posprzątanego boksu. Tak, życie w stadninie było dobre. Jedyne co ją czasem drażniło, to kiedy ludzie próbowali ją ujeżdżać. W głębi serca była dziką klaczą i nie znosiła, kiedy próbowano ją kontrolować. Czasami pozwalała na siebie wsiąść, kosztowało to jednak jej jeżdźcó dużo wysiłku. Może to z tego powodu właściciel stadniny nie darzył jej sympatią. I może z tego powodu pewno dnia postanowił się jej po prostu pozbyć.
Myślała, że jak co rano zaprowadzą ją na pastwisko, ale zamiast tego, kazali jej wejść do jakiegoś dziwnego metalowego powozu. Oczywiście, nie poddała się bez walki. Wierzgała i kopała, aż nie trafiła w któregoś ze stajennych. Zaczęły się wrzaski i przekleństwa, a jej zarzucono na głowę worek, tak że nie widziała gdzie celować. Ostatecznie udało im się ją zamknąć w metalowym powozie, który po chwili ruszył. Gdzie ją zabierali? I czy w tym metolowym powozie był uwięziony jeszcze jakiś koń?