17.09.2024, 19:45 ✶
W gruncie rzeczy nie pytał się o zawiłego fakty historyczne, a o podstawy podstaw, które nawet ktoś pracujący w rezerwatach smoków powinien wiedzieć. Nie kazał przecież podawać żadnych dat, ani nawet wymieniać przyczyn i skutków jakiegoś wydarzenia historycznego, a jedynie zapytał się o wizerunek boga na talerzu.
Zeus.
Przynajmniej umiała poprawnie odczytywać umieszczone na ceramice symbole, bo podobizna boga rzeczywiście trzymała w ręku pioruny. Gorzej, że najwidoczniej, albo nie potrafiła łączyć faktów, bo przecież wspomnieli o tym, że zastawa pochodziła z Rzymu, lub po prostu nie potrafiła przywołać z pamięci właściwego odpowiednika bóstwa. Nie było to jednak jeszcze, aż tak straszne.
A potem łyżka z zupą zawisła w połowie drogi do ust Dedalusa, a sam mężczyzna wbił zaskoczone i nieco rozczarowane spojrzenie nie w Monę, a własnego syna, który wyraźnie się zaczął stresować.
– Fascynujące – powiedział opuszczając łyżkę. Najbardziej fascynujące było to, że doskonale pamiętał, że Icarus sam kiedyś pytał o te stworzenia w sposób całkowicie niegodny intelektualisty. Powoli przeniósł wzrok na Rowle, zaciekawiony tym co i ona miała w tej sprawie do powiedzenia. – Icarusie, nie musisz tłumaczyć swojej dziewczyny, wręcz przeciwnie bardzo chętnie wysłucham tego co sama ma do powiedzenia. Proszę mi powiedzieć panno Rowle. Skąd dowiedziała się pani o tych wymysłach? To jakaś fascynacja mugolskimi bajkami, czy też zasłyszana gdzieś anegdotka? – Którą z jakiegoś powodu czarownica postanowiła się podzielić, nawet jeśli według niego nie pasowała do rozmowy na tego rodzaju obiedzie. – Domyślam się, że musi być to nieco uciążliwe przy tym poczuciu humoru, gdy mój syn czuje się w obowiązku, aby podkreślać prawdziwe fakty historyczne. Ah, i obawiam się, że na talerzy widnieje Jowisz, ale rzeczywiście to on najbardziej zwraca uwagę.
Zeus.
Przynajmniej umiała poprawnie odczytywać umieszczone na ceramice symbole, bo podobizna boga rzeczywiście trzymała w ręku pioruny. Gorzej, że najwidoczniej, albo nie potrafiła łączyć faktów, bo przecież wspomnieli o tym, że zastawa pochodziła z Rzymu, lub po prostu nie potrafiła przywołać z pamięci właściwego odpowiednika bóstwa. Nie było to jednak jeszcze, aż tak straszne.
A potem łyżka z zupą zawisła w połowie drogi do ust Dedalusa, a sam mężczyzna wbił zaskoczone i nieco rozczarowane spojrzenie nie w Monę, a własnego syna, który wyraźnie się zaczął stresować.
– Fascynujące – powiedział opuszczając łyżkę. Najbardziej fascynujące było to, że doskonale pamiętał, że Icarus sam kiedyś pytał o te stworzenia w sposób całkowicie niegodny intelektualisty. Powoli przeniósł wzrok na Rowle, zaciekawiony tym co i ona miała w tej sprawie do powiedzenia. – Icarusie, nie musisz tłumaczyć swojej dziewczyny, wręcz przeciwnie bardzo chętnie wysłucham tego co sama ma do powiedzenia. Proszę mi powiedzieć panno Rowle. Skąd dowiedziała się pani o tych wymysłach? To jakaś fascynacja mugolskimi bajkami, czy też zasłyszana gdzieś anegdotka? – Którą z jakiegoś powodu czarownica postanowiła się podzielić, nawet jeśli według niego nie pasowała do rozmowy na tego rodzaju obiedzie. – Domyślam się, że musi być to nieco uciążliwe przy tym poczuciu humoru, gdy mój syn czuje się w obowiązku, aby podkreślać prawdziwe fakty historyczne. Ah, i obawiam się, że na talerzy widnieje Jowisz, ale rzeczywiście to on najbardziej zwraca uwagę.