03.09.2024, 13:47 ✶
Kiedy Electra przedstawiła im swój pomysł i te koszmarnie obcisłe koszule, nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Wyobraził sobie siebie i brata w takich strojach, jeszcze z opinającymi dzwonami i kowbojskimi butami. Jeszcze brakowało im tylko ułożonych włosów i wąsów.
– Jestem chyba na to zbyt trzeźwy – powiedział, ale potem zobaczył, że Basil zaczął robić scenę. Kto jak kto, ale Icarus wiedział, kiedy jego brat kantował. W końcu uczyli się od tego samego seryjnego kłamcy, nie? – Aleee... dla ciebie, Electro, zrobię wyjątek. Nie mam kompleksów tak jak twój najstarszy brat. Ale cóż... ja zawsze byłem tym odważnym.
Może to było ryzykowne, bo rzeczywiście Basil mógł mieć obecnie problemy z sercem. Tyle, że Icarus wiedział, że ten regularnie przyjmował leki, a przebranie się w kolorowe fatałaszki nie powinno go w tym stopniu zestresować. W szczególności, że jego brat na co dzień miał do czynienia z tragicznymi,stresującymi, medycznymi przypadkami.
Zabrał więc ze wskazanego przez Electrę wieszaka koszulę (w kolorze zielonym, jak na Ślizgona przystało) i przeszedł do garderoby.
– Choć może jeśli zasłabniesz, skontaktujemy się z kimś, żeby zrobił ci sztuczne oddychanie... Tylko, kto to jest, bracie? – zawołał zza zasłony przebieralni. Przeczuwał od jakiegoś czasu, że Basilius na pewno się z kimś umawiał. Nie miał do tego szczególnych podstaw, a raczej... braterską intuicję. No, a Basilius nie był straconą sprawą, jeśli chodziło o randkowanie. Miał karierę, urodę i pieniądze. Spotykał się z tyloma ludźmi w pracy, na pewno z kimś kręcił, prawda? Albo ktoś kręcił z nim.
Kiedy Icarus z lekkim trudem wciągnął na siebie ciasną koszulę, odkrył, że wyglądał zaskakująco dobrze. Może nie miał jakoś strasznie umięśnionej sylwetki, ale nie było źle. Dlatego wyszedł z garderoby i okręcił się wdzięcznie, choć miał wrażenie, że jak uniesie ręce przerwą się jakieś szwy. No i fakt, że miał lekko odsłonięty brzuch był nieco niekomfortowy. Ale czego nie robiło się dla młodszej siostrzyczki?
– Jestem chyba na to zbyt trzeźwy – powiedział, ale potem zobaczył, że Basil zaczął robić scenę. Kto jak kto, ale Icarus wiedział, kiedy jego brat kantował. W końcu uczyli się od tego samego seryjnego kłamcy, nie? – Aleee... dla ciebie, Electro, zrobię wyjątek. Nie mam kompleksów tak jak twój najstarszy brat. Ale cóż... ja zawsze byłem tym odważnym.
Może to było ryzykowne, bo rzeczywiście Basil mógł mieć obecnie problemy z sercem. Tyle, że Icarus wiedział, że ten regularnie przyjmował leki, a przebranie się w kolorowe fatałaszki nie powinno go w tym stopniu zestresować. W szczególności, że jego brat na co dzień miał do czynienia z tragicznymi,stresującymi, medycznymi przypadkami.
Zabrał więc ze wskazanego przez Electrę wieszaka koszulę (w kolorze zielonym, jak na Ślizgona przystało) i przeszedł do garderoby.
– Choć może jeśli zasłabniesz, skontaktujemy się z kimś, żeby zrobił ci sztuczne oddychanie... Tylko, kto to jest, bracie? – zawołał zza zasłony przebieralni. Przeczuwał od jakiegoś czasu, że Basilius na pewno się z kimś umawiał. Nie miał do tego szczególnych podstaw, a raczej... braterską intuicję. No, a Basilius nie był straconą sprawą, jeśli chodziło o randkowanie. Miał karierę, urodę i pieniądze. Spotykał się z tyloma ludźmi w pracy, na pewno z kimś kręcił, prawda? Albo ktoś kręcił z nim.
Kiedy Icarus z lekkim trudem wciągnął na siebie ciasną koszulę, odkrył, że wyglądał zaskakująco dobrze. Może nie miał jakoś strasznie umięśnionej sylwetki, ale nie było źle. Dlatego wyszedł z garderoby i okręcił się wdzięcznie, choć miał wrażenie, że jak uniesie ręce przerwą się jakieś szwy. No i fakt, że miał lekko odsłonięty brzuch był nieco niekomfortowy. Ale czego nie robiło się dla młodszej siostrzyczki?