Jeśli miała za swoje zaangażowanie i zmartwienia otrzymać łatkę mamy (a przecież każda grupa potrzebowała postaci mamy, żeby ktoś dbał o to, żeby wszyscy chodzili nawodnieni, nakarmieni i zadowoleni), to była gotowa na takie poświęcenie. Niemniej jednak, kiedy już go sobie obejrzała i utwierdziła się w przekonaniu, że faktycznie nic mu nie było, a James postanowił zachwiać pewnością Longbottoma, zachichotała cicho na jego zagrywkę. Potem poklepała go po plecach, dając mu znać żeby się ruszył za nią w stronę reszty i porozkładanych stosów roślin.
- Nie martw się - zapewniła go tonem tak szczerym, jakby faktycznie tylko samymi słowami miała przegnać wszelkie zmartwienia. - To prawie tak samo jak trzymanie miotły do Quidditcha. - uśmiechnęła się nawet, całkiem zadowolona z tego że wpadła na to porównanie, ale dość szybko zrzedła jej mina. - Ale na odwrót.
Bo w sumie to w pewnym momencie sobie uświadomiła, że Potter to miotłę trzymał, owszem, ale nie w sensie sprzątania domu. Potem przyszło jej do głowy, że nie ma problemu, James sobie może tę łopatę zakląć przecież, żeby sama kopała te grządki, ale wtedy znowu - nagle doznała olśnienia, że zakląć to sobie mógł co najwyżej pod nosem, bo był nieletni i czarować nie mógł.
Złapała za wolne grabie, sugerując się tym, co wcześniej mówiła Alice, i decydując się przydzielić Potterowi pracę nad nimi. Może mu łatwiej będzie, biorąc pod uwagę, że w nic nie będzie musiał się wbijać i przerzucać kopczyków ziemi, a jedynie ładnie to wszystko zaczesać. Stanąwszy też koło reszty, złapała za drążek, ustawiając grabie w pozycji bojowej.
- Patrz - zwróciła się do Pottera, bo nawet jeśli sama ta czynność całej reszcie mogła wydawać się absurdalnie wręcz prosta, ona podchodziła do jego deklaracji niewiedzy całkiem poważnie i już śpieszyła z pomocą. Przejechała zębami po kawałku ziemi, prezentując cały proces, a potem podała narzędzie Jamesowi. - I tyle. Trzeba będzie po prostu wszystko ładnie wyrównać, jak wszystko zostanie wybrane i wykopane - wyjaśniła jeszcze, posyłając mu zachęcający uśmiech.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.