• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
11.08.1972 - Wieczorek singli

11.08.1972 - Wieczorek singli
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#11
01.10.2024, 19:00  ✶  
Dla Mony kiedyś kochanie Icarusa Prewetta było łatwiejsze niż oddychanie. To była miłość, która przyszła jej naturalnie i bez zastanowienia. Coś, co wplatało się w jej codzienność tak gładko, że stało się rutyną. Pamiętała, jak spacerowali po błoniach Hogwartu, a każdy krok obok niego wydawał się prosty, bo jej nogi automatycznie wiedziały, w którą stronę iść. Wspólne poranki, kiedy czekali na lekcje, ich rozmowy o przyszłości, o marzeniach — wszystko płynęło z taką łatwością, ponieważ wtedy jeszcze myślała, że życie było zaprojektowane właśnie pod ich relację. Niewielki wysiłek. Nie musiała się zastanawiać, dlaczego. Po prostu go kochała.

Potem po drodze przyszło złamane serce, a na końcu został tylko tępy ból, których ściskał ją w klatce, gdy tylko wracała myślami do momentów spędzonych z chłopakiem. W takich chwilach starała się zająć czymś innym. Tak właściwie radziła sobie przez tę dziesięć lat, aż z upływem dekady po prostu pogodziła się z tym nieznośnym żalem. Jak żałosne było to, że tęskniła za kimś z nastoletnich czasów? Irracjonalne, że nigdy nie pozbierała się po chłopaku, którego kochała mocniej niż cokolwiek posiadała?

Dlatego właśnie kiedy zobaczyła Icarusa jebanego Prewetta, jej serce na moment zamarło, a czas wokół niej zwolnił. Gdy tylko usłyszała jego głos, poczuła jakby ktoś ją walnął z pięści w brzuch. Oczywiście, że go znała. Kiedyś mogłaby powiedzieć, że nawet bardzo dobrze.

Była zaskoczona, że pracował w barze. Przecież zawsze chciał być historykiem i jego życie kręciło się wokół książek, badań, historii. Był typem człowieka, który potrafił spędzać godziny na zgłębianiu dawnych cywilizacji, na snuciu teorii o przeszłości. Może łączył to teraz z czymś innym. Ale trudno było jej wyobrazić sobie go w takim miejscu, wśród ludzi, którzy przyszli tu dla alkoholu, a nie dla historii. Przez głowę przebiegła jej myśl, że pewnie ma już rodzinę – żonę, dzieci. Miał przecież całe życie, by to zbudować i się ustabilizować. Jak tam u niej? Opuściła Londyn lata temu, ale wróciła dopiero teraz. I to z uczuciem, że życie znów ją przerosło. Dlaczego akurat dzisiaj musiała go spotkać? Żeby zobaczył jej brak ręki, zmęczoną twarz, ten beznadziejny sweter? I o ironio, na wieczorku singli, gdzie każdy miał wyglądać najlepiej, a ona była w swoim najgorszym stanie.

— Tak, znamy się z panem Prewettem ze szkoły — odpowiedziała mechanicznie.

A potem Mona miała ochotę warknąć. Wcale nie zapomniała o tym, jak ich drogi się rozeszły, bo nie o to chodziło. Znali się z Hogwartu? Tylko tyle? Tak jakby nie kochała go nad życie, nie była gotowa poświęcić swojego marzenia o spokojnym życiu w Walii tylko po to, żeby prawie płaszczyć się przed jego ojcem i starać się sprostać nierealnym oczekiwaniom, które od zawsze wisiały nad ich relacją, a były wiadome tylko jemu. Ten skrót opuścił jego usta zbyt łatwo. Mo. Mało ludzi ją tak nazywało, a właściwie nikt od przeprowadzki. Jak śmiał? Jak śmiał po tych latach mówić do niej w ten sposób, jakby nadal byli blisko? Jakby nic się nie zmieniło, jakby chociaż raz odpisał na jej listy, jakby nie porzucił jej i nie zostawił samą, kiedy najbardziej go potrzebowała. Jakby wciąż był jej. Jej Ari. Powrócił do niej tamten ból, który powstał kiedy Icarus wybrał swoją drogę. A jednak... mimo tej złości, gdzieś w głębi była drobna cząstka, która nie mogła zaprzeczyć, że jego widok – ta wciąż ukochana twarz, ciemne loki, które wciąż opadały mu na czoło – wywoływał w niej coś więcej. Nie mogła sobie na to pozwolić. Jej świat wirował. Chciała jak najszybciej uciec z tego miejsca; od niego, od jego spojrzenia, które było przepełnione… nawet nie wiedziała czym. Zorientowała się, że nie znała go zbyt dobrzeć, aby była w stanie je odczytać. Minęło dziesięć lat.

— Mieszkam tutaj aktualnie i pracuję w Ministerstwie. Głównie papierkowa robota, przekładam dokumenty... ale cóż, ktoś musi — zaczęła, próbując nadać swojej wypowiedzi bardziej swobodny ton, ale brzmiała sucho. — Zresztą jak widać, właśnie skończyłam pracę — zaśmiała się z nutą autoironii. Mona uśmiechnęła się krzywo. Chciała ukryć ogromny dyskomfort, który odczuwała.

— A co u pana?
— zapytała i wskazała ruchem głowy na alkohol. — Bar? To trochę... inny kierunek niż się spodziewałam. Ale nawet pasuje — przyznała w końcu. Uśmiechnęła się, ale jej głos drżał. Właściwie to cała drżała.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#12
01.10.2024, 20:34  ✶  
Nie mogła w pełni odczytać emocji na twarzy Icarusa. Najpierw wydawał się zaskoczony, potem zmieszany, a pod tym wszystkim kryły się jakieś inne emocje, których chyba nie chciał pokazywać. Electra na początku wyjaśniła sobie reakcję brata zmęczeniem i zaskoczeniem, na widok dawnej znajomej.
— O, naprawdę? Jak miło! — powiedziała z uśmiechem. Skoro znali się z Hogwartu, było duże prawdopodobieństwo, że Basil też ją kojarzył. To był już dobry początek! Zdecydowanie łatwiej będzie spiknąć brata z koleżanką ze szkoły, niż z jakąś zupełnie obcą osobą. Może Ari będzie mógł nawet robić za ich swatkę? Próbowała rzucić Prewettowi znaczące spojrzenie spiskowca, ale on w ogóle nie zareagował. Zdawało się, że nagle opuściła go cała gadana.
Mona też stała się znikąd bardziej zdystansowana. To "pan Prewett" zabrzmiało w jej ustach tak chłodno. W powietrzu dało się wyczuć wyraźne napięcie. Czyżby ich relacja jednak nie była pozytywna? Może coś się między nimi wydarzyło? Dziewczyna spoglądała raz na Icarusa, raz na Monę, próbując cokolwiek zrozumieć z tej sytuacji.
— Praca w Ministerstwie brzmi poważnie. Podziwiam, bo sama nigdy nie wytrzymałabym za biurkiem haha. — starała się jakkolwiek rozluźnić atmosferę, ale pomimo wrodzonego uroku, średnio jej szło. — A tak w ogóle to jestem Electra, siostra Ariego i Basila. — uznała, że dobrze będzie się w końcu przedstawić. Nie wiedziała jednak, czy podać Monie rękę czy nie, więc zajęła się odkładaniem brudnych szklanek.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#13
01.10.2024, 21:12  ✶  
Czyli miał rację... Mona go nienawidziła. Jak mógł się łudzić, że było inaczej? Życie nie było głupim romansidłem z półki Basila, a tragedią o tym, co traciło się bezpowrotnie. Icarus czuł się, jakby każde „panie Prewett” zadawało mu kolejne rany. Nie był już jej Arim. Jedyne, co pozostało mu to nazwisko noszone niemal bezczelnie jak jedwabna szata na korpusie biedaka. Wszystko, co miał, nie posiadało zresztą znaczenia w stosunku tego, co utracił.

– Już nie... nie pracujesz ze smokami...? – zapytał, jednak potem zobaczył, jaką gafę popełnił. Zauważył bowiem metal w miejscu dłoni Mony, tamtej dłoni, która kiedyś gładziła jego policzek, tej którą zwykł trzymać. – Bogowie, przepraszam. Nie zauważyłem.

Mona straciła rękę. Jak mogło do tego dojść? Czy stało się coś podczas jej pracy ze smokami? Czy przeżyła atak jakiegoś psychola? Miała wypadek? Nie mógł jej spytać. To by brzmiało wścibsko i nie na miejscu, a poza tym nie chciał rozdrapywać kolejnych ran. Mona tyle wycierpiała i miała prawo nie chcieć z nim rozmawiać. Jednak wciąż fakt, że musiała pracować jako urzędniczka w Ministerstwie był bolesny. Nie zasługiwała, żeby stracić to, co kochała, swoją pasję. Icarus pamiętał, jak uwielbiała smoki, a on uwielbiał ją, więc pokochał je jako dodatek. Ale to było dawno.

– Nie byłem dostatecznie dobry, żeby zostać historykiem. Życie mnie zweryfikowało – powiedział, wymuszając słaby uśmiech.

Czuł się żałosny, winny i niegodny czegokolwiek dobrego. Na pewno nie był godny Mony, co idealnie się właśnie pokazywało. Nie mógł jednak powstrzymać tęsknoty w swoim spojrzeniu i swoim sercu. Wciąż ją kochał, nie odpuścił tego po tylu latach. I z każdym jej słowem, nawet chłodnym, kochał ją jeszcze bardziej. Nie był w stanie przestać, jakkolwiek by się starał. Każda jego kochanka i każdy kochanek mieli ją w jakimś stopniu przypominać, ale żadna osoba jej nie dorównywała.

– Mój ojciec nie żyje – wypalił nagle Icarus, jakby to miało jakoś pocieszyć Monę. Kurwa... dlaczego miało to w tym momencie jakkolwiek obchodzić? Znowu powiedział coś żałośnie głupiego i nie umiał się powstrzymać jak każdy rozsądny człowiek.

W pamięci rozbrzmiewały mu słowa, które jej wypowiedział tamtego feralnego wieczoru dziesięć lat temu. Jeśli miłość ma być poświęceniem, wolę poświęcić miłość... Ile sensu miały wtedy te słowa, jak bardzo racjonalne się wydawały... Teraz nic nie było racjonalne. Czy wtedy było? A może Icarus uległ presji ze strony ojca? Czy mógł obwiniać Dedalusa za własne tchórzostwo? Ojciec przecież zawsze chciał dla niego jak najlepiej. To wszystko było wyłącznie winą Icarusa, nikogo innego. Zmarnował poświęcenie, stoczył się, upadł niczym swój mityczny odpowiednik. Teraz był nikim.

Zapach alkoholu unoszący się w powietrzu nie pomagał. Był jak obietnica... nie pokuty, ale kary. Picie było formą świadomego krzywdzenia się, otępiania umysłu, który dotychczas był przecież dla niego najważniejszy. Otępienie, które oferowała butelka wypełniona bursztynowym płynem było zbyt kuszące. Tyle, że Icarus wiedział, że jak zacznie pić, to teraz nie przestanie. Czy była bardziej żałosna śmierć niż ta z przepicia? Czy on naprawdę zasługiwał na coś lepszego, bardziej romantycznego?

W jego oczach czaiły się już łzy, przebrzydłe zdrajczynie obecnego stanu jego duszy. Wróciło do niego tamto dawne rozdarcie, spotęgowane przez beznadzieję i żal.

Nie był godny wybaczenia.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#14
02.10.2024, 10:48  ✶  
— To prawda, sama ledwo daję radę — co właściwie miała na myśli?

Czy to była praca za biurkiem w Ministerstwie, której nienawidziła czy może ten cały wieczór, pełen niewypowiedzianych pytań i dziwnych spojrzeń? Powinna wyjść już w chwili, kiedy zobaczyła ten posąg Oktawiana na samym początku.

Zerknęła na barmankę. Oczywiście, Electra Prewett, mały brzdąc. Jakież to było typowe – doskonała uroda, a przy tym pewność siebie, która od niej emanowała. Uśmiechnęła się w duchu na myśl o pokrewieństwie, które wydawało się niemal groteskowe w swojej oczywistości. Kto by pomyślał, że Prewettowie są nie tylko uparci, charyzmatyczni, ale i obdarzeni przeklętą urodą. A potem wspomnienie o Basiliusie sprawiło, że jej myśli skręciły w zupełnie inną stronę. Czyż nie wysłała mu sowy jakoś w lipcu z zapytaniem o wizytę? On odpowiedział niemal natychmiast. Ari Icarus nigdy jej nie odpisał. Kolejna lodowata szpila wylądowała jej w piersi.

Prawie najeżyła się jak kot. Mona nie dała rady kolejnemu pytaniu, kiedy się zorientowała, że Icarus zauważył. Jak mógłby tego nie zauważyć? Ale również wiedziała, że zawsze był inteligentny, więc nie zdziwiło jej zbytnio to, że od razu połączył wątki między jej starą pracą a metalowymi palcami. Czy jego spojrzenie było pełne współczucia? A może litości? Czy jego przeprosiny były nieszczere, bo w skrycie poczuł się obrzydzony?

Bo Mona Rowle w pewnym momencie swojego życia wyrzekła się smoków. Wspomnienie lipcowego wieczoru sprzed dekady obudziło w niej stare, a jednak dobrze jej znane poczucie wstydu. Czy nie obiecała sobie, że już nigdy poruszy tematów smoków w towarzystwie Icarusa Prewetta? To była dziwna myśl, a jeszcze bardziej szalona obietnica, bo zakładała, że się kiedykolwiek się spotkają i będą mieć tematy do rozmów. A jednak coś sprawiło, że weszła tego wieczoru do baru, którego właścicielem zdawał się być mężczyzna będący jej jedyną prawdziwą miłością w życiu. Kiedyś kochałaś smoki i Icarusa. Wciąż kochasz. W geście obronnym złapała się za protezę.

— Wypadek przy pracy — powiedziała tylko. Właściwie to Icarus mógł równie dobrze wziąć broń i przystawić jej do skroni.

Ale kiedy zobaczyła jego spojrzenie; zmęczone, jakby znużone własną porażką, poczuła jak coś się w niej zaciska. Nie jesteś dostatecznie dobry? Ty? — powtarzała w myślach, walcząc z impulsem by go nie pocieszyć. Ten słodki geniusz z Hogwartu, który potrafił wyrecytować pewnie wszystkie starożytne bitwy? Wzruszenie i ból cisnęły się w jej gardle, bo miała ochotę go przytulić. Bez słów, tylko po to, by wyrazić zrozumienie, współczucie, może nawet miłość, która wciąż w niej tkwiła. Jednak powstrzymała się, bo obawiała się, że to tylko pogorszyłoby sytuację. Icarus wyglądał na takiego, który od lat nosił na sobie ciężar, a ona nie chciała go jeszcze bardziej obarczać swoimi emocjami. Kobieta nawet dostrzegała to, że oboje utknęli w tej podobnej pułapce. Jak bardzo tragicznie wydawało się to w porównaniu do ich marzeń sprzed lat. I chociaż Icarus stał przed nią, jej dawna miłość, coś w nim wydawało się zupełnie obce. Czyż nie był to owoc nieodwracalnych wyborów?

— Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Przecież byłeś… był pan świetny – wyrwało jej się zanim zdążyła ugryźć się w język. Wiedziała, że to mogło zabrzmieć nie na miejscu. Dlaczego miałby teraz chcieć jej pochwał? To już nie miało znaczenia, ona nie miała znaczenia.

Oprócz listów, które nigdy nie nadeszły, było coś jeszcze. Czasami, gdy Mona schodziła z gór do większego miasta, czy to z potrzeby, czy po prostu, aby oderwać się od samotności, odwiedzała księgarnie. Nieważne, czy były to stare antykwariaty czy nowoczesne sklepy z wypolerowanymi półkami. Bez względu na miejsce zawsze znajdowała drogę do działu historycznego. Tam przebiegała wzrokiem po grzbietach książek, wypatrując jego nazwiska. Czy Icarusowi w końcu udało się wydać książkę? Czy jego marzenia w końcu przybrały kształt druku, a jego imię widniało na okładce? Za każdym razem trzymała kciuki w nadziei, że zobaczy to jedno znajome nazwisko na „P”. Ale lata mijały, a żadne z dzieł Icarusa Prewetta nie pojawiało się na półkach. W końcu zrezygnowała. Przestała zaglądać do tej części księgarni, tak jak kiedyś przestała pisać listy. Ale teraz, po tym, co powiedział jej tego wieczoru, zastanawiała się, czy brak jego książki miał związek z tym, co właśnie jej wyznał. Mona nie mogła tego zrozumieć. Wydawało się, że wybrał historię ponad nią, a teraz nawet to stracił?

— Um… Przyjmijcie moje kondolencje – na wzmiance o ojcu średnio wiedziała, co odpowiedzieć. Nie było łatwo znaleźć odpowiednią reakcję na śmierć kogoś, kogo nigdy nie znała. Przecież nie byli ubrani na czarno, nie wyglądało na to, by byli w żałobie. Wieczorek singli też nie pasował do opłakiwania ojca, pomyślała. Ale przecież musiał mieć powód, by wspomnieć o śmierci ojca. W pierwszym odruchu potraktowała to niemal jak przytyk, jakby chciał ją zranić wspomnieniem człowieka, który jak kiedyś sądziła przyczynił się do ich rozstania. Te myśli pojawiły się w jej głowie instynktownie, ale było to błędne rozumowanie. Mogła wiele powiedzieć o Icarusie, jeszcze mniej o jego ojcu, ale jedno było pewne — jego syn nie był złym człowiekiem. Może Ari po prostu dzielił się z nią bolesnym fragmentem swojego życia, a ona... była niezdolna, by odpowiedzieć.

Co takiego się wydarzyło, że ten chłopak, który kiedyś nosił w sobie pasję i żarliwość, teraz stał przed nią jak cień samego siebie? Czy to była śmierć jego ojca? Tak, być może było to właśnie to. Znała go na tyle dobrze, by zrozumieć, jak wiele znaczył dla niego rodzic. Wspomnienia z ich rozmów przychodziły jej na myśl jak cienie. Gdyby tylko mogła wniknąć w jego myśli.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#15
02.10.2024, 21:47  ✶  
Mona kiedyś pracowała ze smokami?! Electra pomyślała, że to musiał być absolutnie najciekawszy zawód na świecie. Smoki to przecież takie fascynujące stworzenia! Faktycznie, praca w Ministerstwie wydawała się w porównaniu nudna jak flaki z olejem. Ciekawe co się stało, że kobieta zdecydowała się zmienić zawód? Wzrok dziewczyny powędrował w to samo miejsce, na które patrzył Ari… Och. Wcześniej zupełnie nie zwróciła uwagi na metal, bo była zbyt zajęta przyglądaniu się pięknej twarzy Mony. Dobrze, że nie próbowałaś podać jej ręki idiotko. Stracić kończynę przy pracy ze smokami... na Matkę, jak jej teraz było szkoda kobiety.
Prewettówna pewnie jeszcze dłużej łajałaby się w myślach, gdyby nie słowa Icarusa, które sprawiły, że serce podskoczyło jej do gardła. Jak to nie był dostatecznie dobry? Jej brat, geniusz historyczny, który znał rzymską ciekawostkę na każdy temat? To wydawało jej się wręcz absurdalne. Owszem, Electrę też zdziwiła nagła zmiana kariery brata, ale do tej pory uważała, że była ona spowodowana żałobą po stracie Dedalusa. Sądziła, że to przez przywiązanie do ojca Ari nie mógł sam kontynuować badań nad historią, a nie że dlatego, że z jakiegoś powodu się nie nadawał. Niby kto mu tak powiedział? A co jeśli Icarus sam po prostu tak o sobie myślał? W tym momencie dziewczyna chciała mocno przytulić brata i powiedzieć mu, że jest najmądrzejszym historykiem jakiego w życiu spotkała (nawet jeśli nie spotkała ich do tej pory zbyt wielu). Atmosfera była jednak tak niezręczna, że mogła jedynie stać w miejscu, nad odłożonymi szklankami. Inni goście wieczorku singli też najwyraźniej to odczuli, bo na razie nikt nie zbliżał się do baru. Przynajmniej Mona znała się na rzeczy i powiedziała Icarusowi, że jest świetny.
Tekst o śmierci ojca pojawił się dla niej znikąd. Mimo, że Dedalus odszedł stosunkowo niedawno, Electra sama nie wspominała o tym fakcie zbyt często. Większość jej nowych znajomych nawet nie wiedziała, że jest półsierotą. Prewettówna po prostu nie uważała tej informacji za jakąś szczególnie istotną. Może dlatego, że przez całe życie była tak naprawdę wychowywana tylko przez matkę?
Ari miał jednak bardzo bliską relację z ojcem, a przynajmniej bliższą niż reszta rodzeństwa. Nic więc dziwnego, że była to jego zdaniem ważna informacja dla znajomej sprzed lat.
— Dzięki... — odpowiedziała Monie cicho. Zdążyła już się odzwyczaić od kondolencji i trochę nie wiedziała jak ma zareagować. Zostawiła więc szklanki i zabrała się za odłożenie notatnika na miejsce. Wyglądało na to, że jednak nie uda się teraz zeswatać Mony z Basilem.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#16
03.10.2024, 19:10  ✶  
Nie wiedział, co było gorsze: to, że Mo była na niego wściekła, czy to, że się nad nim mogła litować. To pierwsze upewniało go w przekonaniu, że nie był wcale dobrym człowiekiem i sam odrzucał tych, którzy go kiedyś kochali, a potem ponosił tego konsekwencje. Druga opcja zaś oznaczała, że jedyna uncja sympatii wobec jego osoby jaka pozostała w Monie była zwyczajnym ludzkim współczuciem. Bo przecież ona zawsze była dobrą osobą, troskliwą, choć czasem wojowniczą w obronie bliskich. Icarus pamiętał, jak natykali się w Hogwarcie na bandy dręczycieli i podczas, gdy on ich kreatywnie wyzywał, ona była gotowa obronić go, gdy tamci starali się przejść do rękoczynów. Zawsze była silniejsza od niego, choć czasem chciał, żeby było inaczej. Pragnął czasem stanąć w jej obronie, jak na faceta przystało. Jednak jedyne, co zrobił, to złamał jej serce.

– Cóż, niedostatecznie świetny. Nie na tyle, by zrobić coś samemu – rzekł, przyłapując się na tym, że w pewnym momencie zaczął obracać w palcach korek po otwartym i już dawno wypitym przez klientów winie. Często tak robił, kiedy się stresował, choć niekoniecznie z korkiem od wina. Raz był to rękaw koszuli, innym razem bransoletka czy pióro. Po chwili oczywiście szybko odłożył korek na bok. – A... o czym rozmawiałyście? – zwrócił się do Electry, której niestety musiał potem wszystko wyjaśnić. A może nie? Może mógł o tym nie rozmawiać, tylko zostawić całe swoje poczucie winy sobie.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#17
03.10.2024, 21:51  ✶  
Zawsze była osobą, której kłótnia o rzeczy, w które głęboko wierzyła, przychodziła jej łatwo. Może i serce jej złamał, ale nie miało to żadnego wpływu na fakt, że Icarus Prewett był po prostu bezkonkurencyjny w swojej dziedzinie. To wiedziała na pewno. Więc i zarówno wzruszenie oraz ból zniknęły w sekundę.

— Ty zawsze potrafiłeś znaleźć sobie jakąś wymówkę, prawda? — fuknęła nagle. Bariera, którą wcześniej postawiła tak właściwie również prysnęła. — Niedostatecznie świetny, niewystarczająco dobry, zawsze coś ci przeszkadzało.

Spojrzała na niego gniewnie, ale frustracja pochodziła z jego widocznego podejścia do samego siebie, a nie z tego, co kiedyś ich łączyło. Nie mogła zrozumieć, dlaczego ktoś z takim talentem i z wiedzą, którą posiadał, wciąż potrafił umniejszać swoim umiejętnościom i dokonaniom.

— Byłeś wystarczająco świetny i idę o zakład, że nic się nie zmieniło! — ciągnęła. — Z biegiem lat musiałeś stać się wybitny. Nie na tyle, by zrobić coś samemu? Co to w ogóle znaczy? Nigdy, przenigdy... Nawet gdybyś próbował mnie do tego przekonać, to by się nie udało. Przecież interesowały cię najtrudniejsze zagadki, których rozwiązanie przychodziło ci z łatwością, rozkładałeś bitwy, dynastie i całe epoki na czynniki pierwsze, opowiadałeś mi o Rzymie jakbyś sam tam był, więc dlaczego teraz miałbyś być kimś mniej? — uniosła lekko podbródek wyzywająco. Czy to wciąż chodziło o jego ojca? Bogowie, jeśli tak, to pewnie właśnie każde jej słowo było okrutne. Ale nie mogła tego znieść!

— Nawet ten bar... rzymski. I posąg Oktawiana w samym wejściu — Mona wskazała na marmurową sylwetkę cesarza. Jej głos stał się łagodniejszy i było tam coś więcej. Pewność, że znała go lepiej w tej kwestii. A może Mona raczej chciała w to wierzyć?— To wszystko mówi samo za siebie. Nie porzuciłeś historii. Nie potrafiłbyś. Ktoś kto kocha coś tak mocno nie odwraca się od tego. Zawsze to widać, zawsze to gdzieś zostaje.

A potem o mało nie zapadła się pod ziemię, gdy zapytał, o czym rozmawiały wcześniej.

O. Ja. Pierdolę. Przecież przed chwilą Electra beztrosko pytała ją o idealny typ mężczyzny, a Mona chyba opisała… Icarusa? Na swoją obronę to przecież nie miała pojęcia, że jej starszy brat znajdował się zaraz za ścianą, prawda? Próba zatuszowania jej skrępowania było jak rzucenie wiadrem wody w stronę płonącego budynku.

— Electro, poproszę jeszcze raz to samo i nie będę już głowy zawracać. A co do tego o co mnie pytałaś… — zaśmiała się sucho jeszcze raz. — Raczej nie skorzystam. To zdecydowanie nie moje klimaty.

Musiała stąd uciekać zanim powie coś jeszcze głupszego. Przecież Icarusa to wszystko i tak nie obchodziło. Czy nie była zbyt nachalna? Nie było sensu dłużej tego ciągnąć.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#18
07.10.2024, 15:28  ✶  
Kiedy Icarus powiedział, że był "niedostatecznie świetny", aż chciała go złapać i nim potrząsnąć. Jak to nie mógł zrobić tego sam? Owszem, ich ojciec był szanowanym historykiem, ale Ari też miał ogromną wiedzę (i w przeciwieństwie do Dedalusa, potrafił przekazać ją Electrze w przystępny sposób). Już miała coś odpowiedzieć bratu, ale ubiegła ją Mona. Dziewczyna mogła tylko stać, z oczami wielkimi jak spodki, słuchając gniewnego monologu kobiety. O jakich wymówkach mówiła? Brzmiało to tak, jakby Mona i Icarus kiedyś dobrze się znali, więc co takiego się między nimi wydarzyło? Mimo wszystko, nie mogła się jednak nie zgodzić ze słowami rudowłosej (może poza tekstem o Oktawianie, bo nawet Electra potrafiła rozpoznać, że to było popiersie Juliusza Cezara). Opinia Mony była brutalna, ale szczera. Skoro Ari najwyraźniej miał tak niską samoocenę, to przydałby się ktoś, kto mógłby mu wygarnąć te wszystkie głupoty, które wychodziły z jego ust.
Niestety, jej głupi brat musiał akurat teraz spytać, o czym wcześniej gadały.
— Eee… — na Matkę, jak niby miała przejść do tematu swatania? Nie było opcji, że będą teraz próbowali spiknąć Monę z Basilem, nie przy takiej atmosferze. Rudowłosa też ewidentnie czuła się zażenowana tym pytaniem i szybko zmieniła temat. — Już się robi. — Electra od razu zabrała się za przygotowywanie shota i coli, byleby nie musieć odpowiadać na krępujące pytanie. Nie mogła winić Mony za to, że ta nie chciała teraz skorzystać z opcji swatania. Co za przypał, to nie tak miało wyglądać! Wreszcie podsunęła kobiecie drinki i ponownie podała cenę.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#19
08.10.2024, 21:45  ✶  
Prawda nie była łatwa. Icarus lubił się czasem okłamywać, udawać, że wszystko było w porządku. Tak było łatwiej. Nie trzeba było się starać, można było prowadzić puste życie, nie narażając się na jeszcze większe cierpienie, na gorycz porażki. Mona przypomniała mu znowu, po tych dziecięciu latach, że był tchórzem i niczym więcej. Coś w nim szarpało się, żeby to zmienić, ale było uciszane przez jedno wielkie „i tak to nie ma sensu". I tak ci się nie uda.

Uderzał palcami nerwowo o powierzchnię baru. Nagle wszystkie dźwięki stały się zbyt głośne, a wzrok zamglił się mu od łez. Nie wiedział, co odpowiedzieć, a gdyby nawet spróbował, nie byłby w stanie wydusić słowa. Czuł, jakby na jego gardle zacisnęła się pętla i niemal słyszał własne bicie serca. Czy już wariował? Oj, na pewno. Widok Mo już sprawił, że wszystko wróciło. Kochał ją cały czas i to do szaleństwa, ale jednocześnie nienawidził siebie. Czy dało się to pogodzić? Wydawało się to być sprzecznością, miotającą się w jego sercu jak dzikie zwierzę na uwięzi, by wreszcie rozedrzeć go na pół.

Kiedyś miłość do Mony dawała mu oparcie. Miał przy sobie przecież osobę, która czuła do niego szczerą sympatię, która nie była zależna od jego osiągnięć naukowych. Dzięki temu, kiedy budził się rano w szkolnym dormitorium i patrzył w lustro, lubił osobę, którą tam widział. A teraz... patrzył na niego stamtąd tylko żałosny pijak, który cały czas udawał. Theatrum mundi w najgorszym znaczeniu.

– Przepraszam – zdołał jedynie wydusić, a jego głos załamał się nawet przy tym jednym słowie.

A potem odszedł na zaplecze. Uciekł, bo przecież tylko to potrafił zrobić. Całe jego życie było jedną wielką ucieczką. Przed faktem, że był tylko bękartem. Przed zawodem ojca. Przed własnym szczęściem, przed odpowiedzialnością, przed rodziną, która go kochała i nawet nie wiedziała, jak źle z nim było, a nawet w pewnym momencie przed samym życiem, kiedy to rzucił się w ramiona syreny w nadziei, że pociągnie go za sobą na dno morza.

Odesłał Chrissy na bar, a ta bez zbędnych pytań posłuchała się go. Chyba było po nim widać, w jakim był stanie. Tym samym też szklanki przestały się myć, zostawiając im więcej roboty na później. Jednak to było w tej chwili najmniejszym zmartwieniem Icarusa, który tylko znalazł wyjętą wcześniej skrzynkę z ognistą whisky i instynktownie zabrał jedną z butelek, odkręcił i wypił prosto z gwinta tyle, ile tylko dał radę. Opadł plecami na ścianę i usiadł na podłodze. Wyglądało to w gruncie rzeczy podobnie, jak wtedy, dziesięć lat temu, gdy Mona odeszła, by nigdy nie pojawić się w jego życiu. Tyle, że teraz wróciła i... wszystko się skomplikowało.

Icarus nie dawał się porwać płaczowi. Robił to raczej w ciszy, cały czas przecierając rękawem oczy, nie pozwalając sobie na łkanie, które ktokolwiek mógłby usłyszeć. Nie mógł odpędzić z wyobraźni widoku twarzy Mo, a także jej protezy na rękę. Powinien był tam być przy niej, siedzieć u jej boku w świętym Mungu, wspierać ją, a on... nawet nie wiedział. Był bezczelny, kiedy mówił sobie w myślach, że ją kochał. Przecież ile to znaczyło, skoro już nie było żadnych szans? A najgorsze by było łudzenie się, że ona do niego jeszcze cokolwiek czuła. Cóż, akurat w tym był rozsądny, bo wydawało mu się, że wiedział, że to była szczera prawda.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#20
08.10.2024, 23:20  ✶  
— Ari, zaczekaj, proszę... — wyciągnęła zdrową rękę i próbowała chociaż na chwilę jeszcze go zatrzymać, ale mężczyzny już nie było. Przeprosiny cisnęły się na jej usta, chociaż nie rozumiała jego własnych. Wpatrywała się w miejsce, gdzie jeszcze przed momentem stał, próbując pojąć jak to możliwe, że ten sam człowiek, który kiedyś był dla niej wszystkim, teraz nie mógł znieść jej obecności.

Mona również miała ochotę płakać. Czego się spodziewała po tym jak kąśliwie odpowiedziała mu na praktycznie każde pytanie, a potem jeszcze naskoczyła? Może po cichu marzyła o szczerej rozmowie, pragnęła jakiegokolwiek wyjaśnienia, nawet choćby w kilku słowach, które zapełniłyby te lata ciszy.

Z trudem znalazła kilka monet, które położyła na ladzie, ale nie miała już siły ani ochoty sięgnąć po przygotowany drink.

— Przeproś brata... ja nie… nie powinnam była nic mówić — powiedziała zrezygnowana. Czuła się zmęczona. Miała dość. Ramię paliło jak diabli. — Miło było mi cię poznać, Electro. Raczej... raczej już się nie zobaczymy.

A potem Mona wyszła z budynku.

Nigdy nie sądziła, że miłość do Icarusa Prewetta okaże się być najcięższym brzemieniem, jakie kiedykolwiek przyjdzie jej dźwigać. Wiedziała, że cierpiał. To było widoczne w jego oczach, w nerwowych ruchach dłoni, gdy dotknął baru.

Przecież kiedyś to było takie łatwe! Kochanie go. Dlaczego więc teraz, kiedy jeszcze przez chwilą znowu stał obok niej, czuła jakby miłość do niego dławiła ją od środka? Tylko teraz już po raz kolejny Icarus nie był w stanie tego zmienić.

Postać opuszcza sesję
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Electra Prewett (2352), Icarus Prewett (2595), Mona Rowle (3574)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa