- Woo, to będzie duża impreza? - Zapytała Erika. Skoro zamawiał wiolonczelistkę to chyba musiała być z pompą, na pierwsze lepsze przyjęcie nie zapraszało się takich muzyków. Może niepotrzebnie tak wybiegła do przodu, bo w sumie, czy była na tyle blisko z Longbottomem, aby zapraszał ją na swoje urodziny? Może wuja miał sercę i nie pominie jej na liście gości, jak nie to spróbuje jakoś się na nią wkręcić, czuła, że to może być naprawdę całkiem niezłe przyjęcie, zresztą jak każde u Longbottomów.
Spodziewała się, że wyjdzie temat Borgina. Cóż, nie był za bystry skoro został obwiniony za wniesienie głowy do ministerstwa. - Podejrzewam, że ten Borgin pojawi się gdzieś prędzej, czy później, nie wydaje się być szczególnie lotny, może trzeba obserwowac chatę tej jego lasi, pewnie będzie chciał ją odwiedzić. - Rzuciła jeszcze wgryzając się w pączka, złapała przed chwilą bowiem do ręki drugiego.
Słuchała uważnie tego, co miała do powiedzenia Brenna. Nieco drgnęła, gdy usłyszała, że Atreus się z nimi kolegował, on się teraz kręcił przy jej mentorce, co bardzo, ale to bardzo nie podobało się Rudej, będzie musiała mieć ją na oku, skąd mogli wiedzieć, że miał dobre zamiary.
- Lestrange to menda, okropna. - Nie mogła się powstrzymać od komentarza na temat jego osoby, rękę by sobie dała uciąć, że na pewno działa po tej drugiej stronie. - W Hogwarcie próbował się nade mną znęcać. - Nie ma się, co dziwić, że była do niego uprzedzona. - Zresztą spotkałam go parę miesięcy temu na Nokturnie, zauważył, że go obserwowałam i się strasznie wkurwił, na pewno chciał coś ukryć. - Nie wspomniała o tym, że wylądowała przez niego w kałuży, bo to było dla niej uwłaczające.