• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[wiosna 1957] Uwaga, odwraca się!

[wiosna 1957] Uwaga, odwraca się!
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#11
21.01.2025, 21:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2025, 22:09 przez Regina Rowle. Powód edycji: Brak pogrubienia w dialogu )  

Jak brzmiało to epitafium? Zginął, myjąc kraba. Nie palił się długo? Chyba należało zmienić tekst na liczbę mnogą i zacząć od słów Zginęli, chowając się przed krabem. Płonęli długo i boleśnie…

Słowo kurwa świetnie oddawało to, co dzieje się dookoła nich. Regina pomyślała to samo, ale ze stresu język przywarł do podniebienia i ani myślał się od niego odkleić. Z tego względu i w dodatku bardzo koślawo pokręciła głową , odpowiadając Prewettowi na zadane pytanie; bo pod ławką nie było za wiele miejsce, nie wspominając o kimś jej gabarytów.

Nad ich głowami nadal przelatywały ogniowe pociski. Uczniowie krzyczeli i piszczeli, biegając od ławki do ławki albo kulili się pod nimi. Profesor Kettleburn Merlin raczy wiedzieć co robił, ale na pewno nie zdziałał nic, żeby krab przestał robić za ognistego kulomiota. Ogół sytuacji rysował się tak, że panował totalny chaos, który z chwili na chwilę przeradzał się w chaos przez duże "c".

Oczy jak spodki wlepiły się w Basiliusa, gdy zaproponował rzucenie tarczy. Ba! Nawet nie to wywołało u Reginy takie zdziwienie, a fakt, że zapytał ją, czy byłaby w stanie cokolwiek zrobić. Była? Chyba tak… Raczej… Potrafiła…?

— M-mogę… — głos jej zadrżał, bo znowu usłyszała suchy plask i skwierczenie. — Mogę spróbować go unieruchomić Glaciusem.

Po jej odpowiedzi nastąpiła seria mokrych wystrzałów i głośnych trzasków, kiedy pociski lądowały po całej klasie, wypalając dziury w ławkach, krzesłach i belkach. Pomiędzy tymi dźwiękami Regina usłyszała, jak jej kuzynka, Geraldine, proponuje rzucić w kraba ławką. Normalnie od razu sprzeciwiłaby się temu pomysłowi, ale teraz...

— To ty rzucasz tarczę, a ja próbuję go zamrozić? — spytała, wyciągając z kieszeni szaty różdżkę.

Chciała się upewnić, że Prewett jest odrobinę pewny tego, co zamierzają, ponieważ ona wcale a wcale nie była. Pomysł z tym zaklęciem wydawał się jej najlepszą opcją, bo Regina nie chciała skrzywdzić zwierzęcia. Nawet tak niebezpiecznego, jak strzelający z tyłka kulami ognia żółwio-krab.

Zacisnęła dłoń na rękojeści różdżki tak mocno, że aż jej pobielały knykcie. Z poważną i zaciętą miną spojrzała na Basilego i skinęła głową, dając mu do zrozumienia, że jest gotowa.

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#12
28.01.2025, 13:46  ✶  
Basilius absolutnie nie był pewny, tego co właśnie robił. Jak miałby być? Lekcja, podczas której powinien się nauczyć jak radzić sobie z ognistym krabem najwyraźniej nie raczyła mu na razie udzielić potrzebnych odpowiedzi, czy raczej żądała wręcz, aby sam sobie na nie odpowiedział i to jeszcze w praktyce. Nie wspominając już o tym, że nie miał raczej szczególnie dużego doświadczenia w obronie przed dzikimi, magicznymi stworzeniami, które zamiast grzecznie mieć na uwadze, że są w szkole, postanowiły tę szkołę spalić. No dobrze. Nie szkołę. Kilku uczniów.

Z tym, że obecnie nie miał zbyt dużego wyboru, niż zmusić się do uśmiechu w stronę Reginy, tak aby zapewnić ją, że wszystko było w porządku i spróbować jakoś ogarnąć tę sytuację.
– Tak, wysunę się pierwszy i kiedy rzucę tarczę dam ci znać — powiedział spokojnie, gorączkowo próbując wymyślić, jaką tarcze miał w ogóle rzucić, ile mu to zajmie i jak długo w razie czego odrastają spalone włosy na głowie. Nie było dobrze, absolutnie nie było dobrze, ale młody Prewett, nawet nie wiedząc kiedy odsunął całą panikę na bok i po prostu skupił się na zadaniu.

– Wszystko na pewno będzie dobrze – skłamał wkładając w to całą pewność siebie, a potem wziął głeboki oddech, bezgłośnie zaklął drugi razi i policzył w myślach do pięciu. Następnie, po tym gdy padły kolejne pociski, wysunął się z ich kryjówki, aby rzucić zaklęcie i....
I życie najwyraźniej nie było, aż tak wredne jak zazwyczaj, bo czar wyszedł Basiliusowi poprawnie, a po chwili przed ich ławką rozpościerała się półkolista tarcza, która powinna wytrzymać przynajmniej kilka ognistych ataków. Ile? Nie do końca chciał testować górny limit.
– Teraz!– rzucił w stronę Reginy, skupiając się aby utrzymać tarczę, której skrawek właśnie zasyczał, gdy został trawiony, ale ochrona dalej stała nieruchomo w przeciwieństwie do szybko bijącego serca młodego Krukona.

Sam chaos był niezaprzeczalny. Ktoś rzucił ławką, ktoś kałamarzem, ognisty krab robił co chciał, a sztuczna nogą wciąż skaczacego profesora chyba nieco się dymiła. Może powinien był wybrać wróżbiarstwo? To też by przydało mu się w przyszłej pracy, bo wszyscy wiedzieli, że wróżbici lubili robić sobie krzywdę.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#13
16.02.2025, 23:15  ✶  

Uśmiech Krukona niewiele wskórał, ale był życzliwym gestem w stronę Reginy, która zdążyła się już pogodzić z tym, że spłonie, trafiona przez ognistego kraba.

O wiele większy wpływ na nią miał ton Basiliusa. Spokojny i bez śladów paniki, udzielającej się każdemu, nawet profesorowi Kettleburnowi, który powinien być dla nich wszystkich wzorem. Zamiast tego był świetnym przykładem, czego nie należało robić, będąc w jednej klatce z ogniomiotnym zwierzęciem.

Jego szata tu i ówdzie była przypalona, a fartuch znaczyły smoliste smugi, świadczące o bardzo bliskim spotkaniu z wydzielinami kraba. Nadal uchylał się przed kulami ognia, ale wyglądał na coraz bardziej zmęczonego.

— Wszystko na pewno będzie dobrze…

Regina po tych słowach zagryzła zęby i zebrała się do kupy. Dłoń do białości zacisnęła na różdżce, a w myślach cały czas powtarzała formułę zaklęcia, którym miała zamiar potraktować stworzenie.

Postawa Basila w obliczu totalnego chaosu, udzieliła się po trochu i jej. Kiedy wyskoczył spod ławki, wstrzymała oddech, śledząc każdy jego ruch miodowymi oczami i czekała, czekała, czekała…

Aż nie nadeszło donośne „Teraz!”, na które wyskoczyła w ślad za Basiliusem, z różdżką uniesioną wysoko i głową jeszcze wyżej.

Nad nimi poszybowały ogniste pociski. Jeden ze stolików poderwał się i zaraz opadł. Uczniowie czołgali się pod ławkami lub pomykali w popłochu slalomem pomiędzy nimi. Jednak Regina na nic z tych rzeczy nie zwracała uwagi, skupiona całkowicie na tym, by wycelować różdżką w stronę ognistego kraba.

— Glacius! — krzyknęła i jednocześnie wykonała ostry ruch ręką.

Błysnęło i z różdżki wystrzelił jasnoniebieski promień, który przeciął salę, przeszedł pomiędzy kratami klatki i… Ugodził nogę profesora Kettleburna, przytwierdzając ją do podłogi. Nauczyciel krzyknął zaskoczony i, o zgrozo, postąpił krok bez nogi. Jak się później okazało, trafiła w drewnianą protezę, potwierdzając plotki o tym, że profesor ma więcej sztucznych kończyn, niż tych prawdziwych.

— Glaaaaaciuuuuus! — krzyknęła ponownie, ale tym razem w głosie, jak i w ruchach była panika.

Kolejny błysk. W tym samym czasie w tarczę Basilego uderzył ognisty pocisk. Regina zamknęła oczy, będąc pewną, że to koniec, zaraz ona lub on staną w płomieniach. Już słyszała ten krzyk, czuła gorąco…

Otworzyła jedno oko, kiedy dotarło do niej, że nic takiego nie czuła, ani nie słyszała. Zaraz potem otworzyła drugie i niedowierzająco patrzyła, jak pocisk spływa po tarczy, z kolei kraba w połowie zakrywa lód.

— U-udało nam się…

Słowa były przepełnione niedowierzaniem. Puchonka powoli opuściła różdżkę, nadal patrząc na unieruchomionego kraba.

— MOJA RÓŻDŻKA!!!

Rozdarł się Kettleburn, skacząc na jednej nodze, jak spanikowany kurak, który znalazł i zaraz zgubił upolowanego robaka. Rozglądał się dookoła, chwiejąc się raz w jedną, raz w drugą stronę, łapał się krat i od razu się od nich odbijał, jakby nadal unikał ognistych pocisków. Przy czym cały czas wykrzykiwał pytania o różdżkę.

Rzeczywiście może oboje powinni wybrać wróżbiarstwo. W końcu dobry wróżbita przewidziałby cały ten chaos i w ogóle nie pojawiał się na lekcji…

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#14
23.02.2025, 18:49  ✶  
Nie wiedział co sprawiło, że stał prosto, utrzymując tarczę, pomimo wszystkiego co działo się dookoła nich, nawet jeśli w głowie, jak przy zapętlonym gramofonie, leciało mu w kółko jedynie kurwa, kurwa, kurwa. Możliwe, że po prostu wiedział, że wyłącznie zachowanie zimnej krwi wybawi ich z tej sytuacji. Możliwe też było, że nikt kto wywodził się z rodziny lubującej się w hazardzie i nielegalnej działalności (a także ryzykowanych zdradach małżeńskich) nie mógł być do końca normalny i tym samym świetnie radził sobie w tego typu dzikich sytuacjach.

Pierwsze zaklęcie trafiło Kettleburna i Basilius musiał ardzo się powstrzymać, aby nie powiedzieć Puchonce, że ich profesor nie jest żadnym fantastycznym stworzeniem. Kolejne zaklęcie i... Różdżka niemal nie wypadła mu z ręki, kiedy ognisty pocisk uderzył w tarczę. Serce waliło mu jak oszalałe. Dłonie stały się nagle przeraźliwie zimne ze stresu chociaż całe ciało uderzyła fala gorąca. Nie miał pojęcia ile jeszcze utrzyma tarczę, jeśli i to zaklęcie nie trafiło, ale...

Udało się.

Nie odpowiedział od razu Reginie, przyglądając się w niedowierzaniu unieruchomionego ognistemu krabowi, aż wreszcie, gdy jasnym stało się, że byli bezpieczni, opuścił różdżkę i ciężko opadł na nieprzewrócone krzesło, czując jak adrenalina opuszcza jego ciało.
— Tak. Udało się – wymamrotał, przejeżdżając dłonią po twarzy. Zaśmiał się cicho. Żyli. Udało się! Na Matkę, żadne z nich nie skończyło w płomieniach. – Świetnie ci poszło – zwrócił się do Puchonki posyłając jej szczery uśmiech.

Reszta klasy, również powoli zaczynała rozumieć, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Niektórzy uczniowie nieśmiało podnieśli się ze swoich miejsc, część aby pomóc profesorowi w poszukiwaniu jego zguby, chociaż niektórzy wciąż postanowili pozostać ukryci. Ktoś nawet otrząsnął się z szoku na tyle szybko, aby zadać profesorowi jedno, bardzo ważne pytanie.
– Panie profesorze?
– Tak? – spytał kuśtykający czarodziej, wciąż rozglądając się za różdżką, której jak na złość nigdzie nie było.
– Możemy już iść? Musimy przygotować się do meczu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2485), Regina Rowle (4216)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa