• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[7.09.1972, noc] Sucker | Charles, Rodolphus

[7.09.1972, noc] Sucker | Charles, Rodolphus
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#11
23.01.2025, 18:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 18:34 przez Rodolphus Lestrange.)  
Dokładnie o to mu chodziło. Charles próbował go wkurwić, ale mu to ewidentnie nie wychodziło - nie znał go na tyle, by nacisnąć te punkty, które sprawiały, że Lestrange tracił nad sobą panowanie. Być może kiedyś się tego nauczy, wyczuje co naprawdę trzeba zrobić i za jaką nitkę pociągnąć, żeby Rodolphus pogrążył się w całkowitym chaosie: jednak na to chyba było za wcześnie. Za to nie widział absolutnie żadnych przeciwskazań przed tym, by wkurwić Mulcibera. On znał jego słabe punkty, przecież Charles płakał mu w ramię na temat swojego ojca i tych pieprzonych świeczek. Zdradził mu o sobie bardzo, bardzo dużo i wydawało się, że ogólnie jest dużo mniej opanowany, niż on sam: takim łatwo było wjechać na ego. I co prawda Rolph sam miał ego wyjebane w kosmos, to niełatwo było je podrażnić.

Już otwierał usta, by wyleciała z nich kolejna salwa irytujących oskarżeń, gdy poczuł dotkliwe kopnięcie w kolano. Skoczył do tyłu lecz za późno - jego twarz wykrzywił grymas bólu, bo kolana i tak miał w nie najlepszym stanie, patrząc na to ile siedział w pracy i po pracy i na to, jak wysoki był. Zwiększył więc tym samym dystans tak, jak Charles planował. Nawet ugiął lekko nogę, bo bolało jak diabli, nawet jeśli najgorszy ból miał minąć za kilka sekund.
- Długo kazałeś mi na to czekać - syknął, prostując się. - Wstawaj z tej podłogi, nie wydałem ci komendy "leżeć".
Warknął, robiąc niewielki krok w tył. Nie spuszczał wzroku z Charlesa, a w razie gdyby ten chciał wyprowadzić jakikolwiek cios czy też rzucić się na niego szczupakiem: był przygotowany, by zrobić unik i wyprowadzić cios pięścią w kontrataku, by Mulciber się cofnął.

Na ewentualny unik, AF oraz walka wręcz
Rzut N 1d100 - 13
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 71
Sukces!
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#12
23.01.2025, 18:48  ✶  
Bolało. Tak wcześniejszy cios w brzuch, jak i ten w plecy sprawiły, że Charles na nowo mógł zrozumieć, że żyje. Czym było życie bez odrobiny cierpienia? To fizyczne podobało mu się o wiele bardziej niż problemy ostatnich tygodni. Co więcej, nieznośnie rwące uczucie pozwalało zapomnieć o tym, co siedziało w głowie.

Nie miał pojęcia o tym, jak Rolph zgrabnie żeruje na jego słabościach. Wspomnienie ojca mogło być przypadkowe, ale nie wtedy, gdy świadomie powiedział o tym, jak powinien zachowywać się potomek Mulcibera. A świeczki? To wszystko było ich winą. Charlie chciał przekonać się, że jest mężczyzną i nie zamierzał tego zaprzepaścić, choćby Rodolphus po raz kolejny przeorał nim podłogę.

W ustach poczuł smak żółci, gdy podnosił się z podłogi. Nie chwiał się jeszcze, dostał przecież tylko dwa razy, o wiele za mało, by odeszła mu ochota. Nic nie powiedział, z gardła wydobywał się tylko głośny, przyspieszony oddech. Rozjuszony, teraz nie mógł się zatrzymać. Atakował po raz kolejny. Nie bacząc na różnicę wzrostu i siły, zamachnął się i skoczył do przeciwnika, celując w kość policzkową Rolpha, identycznie, jak niedawno wcześniej celował w Baldwina. Knykcie miały obić się o twarz, pozostawić na niej siniaka, może nawet podbić oko.

Rzut na af

Rzut O 1d100 - 88
Sukces!

Rzut O 1d100 - 6
Akcja nieudana
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#13
23.01.2025, 19:02  ✶  
Cudownie - o to właśnie chodziło. Żeby się wkurwił, żeby przestał myśleć o czymkolwiek innym tylko o tym, że chce mu zrobić krzywdę. To była ta strona Rodolphusa, której Charles nie miał okazji jeszcze poznać. Poznał ją jego wuj, gdy to pierwszy raz podniósł na niego rękę. To wtedy Lestrange poczuł, że żyje. Zabawne, że obaj najwyraźniej mieli dziwne ciągoty do przemocy fizycznej, kierowanej w ich stronę.

Próbował się uchylić, ale nie dał rady - Charles albo miał szczęście, albo po prostu furia sprawiła, że tym razem nie spudłował. Ba: przykurwił mu tak mocno, że aż cofnęła mu się głowa. I pewnie normalnie byłoby po wszystkim: ktoś inny otarłby usta i wycofał się, uniósł dłonie w obronnym geście. Albo rzucił się po różdżkę czy próbowałby przemówić drugiej stronie do rozsądku. Ale nie Rodolphus.

Ten człowiek był psychiczny, tylko po prostu doskonale to ukrywał. Czasem jednak maska, którą miał na twarzy, pękała, i pokazywała jego prawdziwe oblicze. Bo tylko szaleniec zacząłby się w tej chwili śmiać. A to właśnie śmiech Rodolphusa przedarł się przez ciszę, wypełniającą przestrzeń między nimi. Stalowoszare oczy błyszczały w ekscytacji, współgrając z idealnie białymi zębami. Ciekawe jak wyglądałyby pokryte krwią z rozciętej wargi?
- Enculé - sapnął po francusku, faktycznie wycierając usta wierzchem dłoni. A potem rzucił się na Mulcibera, chcąc go najzwyczajniej w świecie złapać w pół i runąć z nim na podłogę.

AF, walka wręcz
Rzut N 1d100 - 35
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 20
Akcja nieudana
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#14
23.01.2025, 21:58  ✶  
Przestawało mieć znaczenie to, kim był on sam, kim był jego ojciec, jego matka, kim byli ci, którzy sprowadzili na niego całą tą złość, która teraz kipiała jak za długo pozostawione na ogniu mleko. Nie było też ważnym kim był Rolph, mężczyzna stał się przeciwnikiem, który tylko żerował na agresji i nieopanowaniu Charlesa i w końcu doczekał się tego, na co zasłużył.

Kości dłoni boleśnie przesunęły się pod skórą, gdy pięść dosięgła celu. Być może za mocno, ale wiedział, jak wymierzyć taki cel, jak ustawić ciało, by pęd tylko spotęgował moc. Rodolphus mógł mieć dość, mógł chcieć się wycofać i Charles pewnie nawet by mu na to pozwolił. Obaj przecież dostali za swoje, nabawili się siniaków i obolałych kości i wszystko byłoby w porządku, by zakończyć noc... gdyby nie śmiech Lestrange'a.

Charles z początku zawahał się, szybko jednak odzyskał rezon, domyślając się, że nie jest to radość z pojedynku, a drwina. Nie zrozumiał słowa, którym rzucił Rolph, ale nie musiał. Kiedy tamten rzucił się w jego stronę, Charles nie zamierzał pozostawać dłużnym. Sam na niego naparł, łapiąc go w podobny sposób. Samemu chciał go przepchnąć, przewrócić, może nawet polecieć za nim. Nie miało znaczenia to, że tuż za Rolphem był cały świeczkowy majdan i dopiero co wyjęte z forem róże, które tylko czekały na dodanie szczegółów. Charlie mógł je poświęcić.

rzut na af
Rzut O 1d100 - 33
Akcja nieudana
Rzut O 1d100 - 93
Sukces!
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#15
23.01.2025, 22:23  ✶  
Być może to on powinien utkać pizdę. Bo przecież gdyby wielki pan Lestrange oglądał mugolskie filmy, to wiedziałby, że podczas walki nie powinno się mówić. Zawsze gdy czarny charakter górował i miał już zadać ostateczny cios, zawsze zaczynał pierdolić i tym samym przegrywał. Dawał czas przeciwnikowi na wykonywanie kolejnych ruchów lub pozwalał, by upływające sekundy dały przewagę w postaci nadciągającego wsparcia. W tej bajce czarny charakter Lestrange po prostu przeciwnika wkurwił i sam przy tym stracił koncentrację, czego efektem było wylądowanie na plecach na ziemi. Nie miał jednak zamiaru leżeć tutaj tak sam - skoro już Charles zapraszał go w swoje ramiona, to kim by był, gdyby nie oddał mu tym samym?

Umysł Rodolphusa działał teraz na zupełnie innych falach, niż zwykle. Naprawdę powinien się zamknąć, ale coś, co do tej pory tkwiło głęboko w środku niego, rozbijało się w furii o klatkę żeber. Zahaczało o żołądek, odbijało się od przełyku i drapało w zęby, zmuszając żuchwę do tego, by się rozchyliła i wypuściła kolejne słowa. Gdy upadał, chwycił Charlesa za ramiona, by pociągnąć go za sobą.
- Wystarczyło poprosić, mon cher, wiesz że tobie bym nie odmówił - a potem spróbował przerzucić Mulcibera w taki sposób, żeby to właśnie Charles był na dole. Kurwa, trochę szkoda tych świeczek, bo były naprawdę dokładnie odwzorowane. Czy wrzesień miał upłynąć, tak jak całe lato, pod znakiem ujebanych białych koszul? Bo ta, którą miał na sobie, nie tylko połamała wosk, ale i zebrała go trochę i zatrzymała. W takim tempie zbankrutuje nie na kolejnych domach, a na wymianie garderoby.

AF, Walka wręcz
Rzut N 1d100 - 57
Sukces!

Rzut N 1d100 - 56
Sukces!
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#16
23.01.2025, 22:43  ✶  
Pęd posłał Rodolphusa na podłogę, ale nim Charlie zaczął się cieszyć tym małym zwycięstwem i kopać przegranego, to złapano go za ramiona i podążył tropem przeciwnika, upadając na nim.

- Zamknij się! - Warknął, nie potrafiąc opanować się na tyle, by wykrzesać z siebie coś lepszego. - Sam jeszcze będziesz prosił!

I chociaż był na górze, starając się dosiąść Rodolphusa okrakiem, takie rozłożenie sił nie trwało długo. Był zbyt drobny, zbyt lekki i Lestrange nie miał większych kłopotów, by przeturlać się nad niego. Charlie poczuł pod plecami miażdżony ich ciężarem wosk, ale nie to było najważniejsze. Nie interesowały go nawet rozrzucone pudełeczka i słoiczki, w których tak dokładnie segregował swoje przybory. Tym miał martwić się później. Chwilowo musiał się skupić, by nie oberwać w twarz. Rolph miał nad nim przewagę, dominował, dociskając go do podłogi. Z jednej strony było to położenie beznadziejne, z drugiej zaś... całkiem kuszące.

Nie w głowie Charliemu były jednak miłostki, choć pierwszy napływ wściekłości zaczął mijać wraz z promieniującym bólem od pępka do kręgosłupa. Musiał zrzucić z siebie Lesrtange'a. Jego dłoń trafiła na pudełeczko, którym miotnął przed siebie, tak, by oślepić Rodolphusa i kupić sobie parę dodatkowych sekund na reakcję. Los chciał, że w pudełku był brokat - złoty, drobniutki, opadający powolutku, skrzący się milionem iskierek. Te złociste drobinki miały to do siebie, że łatwo było je aplikować, bo w "surowej formie" czepiały się wszystkiego, nie tylko wosku, ale również ubrań i skóry.

rzut na af
Rzut O 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Rzut O 1d100 - 18
Akcja nieudana
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#17
23.01.2025, 23:00  ✶  
Te jego krzyki były melodią dla jego uszu. Rozkosznym, syrenim śpiewem, który mamił i otaczał jego umysł miękkim kokonem. Drgania strun głosowych Charlesa gdy tracił nad sobą panowanie były tak pociągające, że niemalże zapomniał, kto właśnie leży pod nim i próbuje się uwolnić i omalże się nie zapomniał. Roześmiałby się znowu na te krzyki, gdyby nie kolejny ruch Mulcibera. Tym razem jednak coś poszło kompletnie nie po jego myśli, bo pudełko z brokatem zamiast wedrzeć się w oczy Rodolphusa: odbiło się od jego czoła z melodyjnym plaśnięciem tylko po to, by rozsypać swoją zawartość na twarz Charliego. Skrzące się drobinki oblepiły twarz leżącego, wdzierając się do nosa, ust i chyba w oczy? Nie widział tego, bo Charles wciąż się szarpał, więc musiał go unieruchomić. Czy to bolało? Nie wiedział, nigdy nie miał brokatu w oczach. Wiedział jednak, że to gówno chole
- Charles, wystarczy! - Lestrange praktycznie nigdy nie krzyczał. Tak było i teraz: mówił podniesionym, donośnym głosem, jednocześnie chwytając Mulcibera za nadgarstki tak, żeby nie machał łapami na oślep jak pojeb. Chciał go unieruchomić, siedział mu na brzuchu w takiej pozycji, że nogi chłopaka nie mogły go dosięgnąć, a dłonie Mulcibera były uniesione nad głową, przytrzymywane mocnym chwytem.

Chciał mu powiedzieć coś jeszcze. Na przykład to, że jest kompletnym idiotą, bo na Nokturnie skończyłby martwy po pięciu minutach. Nie dlatego, że nie wierzył w to, że Mulciber nie był nigdy w sklepie rodzinnym: po prostu zaczepianie kogoś i rzucanie się w taki sposób zawsze kończyło się źle. Teraz nie używali różdżek, na Nokturnie mogliby pierdolnąć mu zaklęciem w plecy. Albo nożem pod żebra, bo wiele męt które wyszły z pizdy matki boskiej nokturnowskiej korzystało z noży i innych kastetów. Mógłby mu też powiedzieć, że po prostu jest pizdą, że dał się tak rozłożyć na łopatki i to przez kogo? Pracownika Departamentu Tajemnic, chuj z tym że regularnie ćwiczącego, ale wciąż - pracownika umysłowego. Ale W KOŃCU Rodolphus się zamknął i zdusił w sobie ten ogień, który osłabł na widok błyszczącej brokatowej twarzy Charlesa. A potem znowu zaczął się śmiać: z tym już, że nie z drwiną. Nie mógł nie zareagować, gdy cała jego otoczka powściągliwego pana dojrzałego była stłuczona przez bójkę, którą sprowokował Charles. Nie był w stanie tak szybko wrócić do roli - nie gdy jebany Mulciber miał na sobie jebany brokat.
- Miał być róż na policzkach, nie brokat na powiekach.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#18
23.01.2025, 23:43  ✶  
Charles zrozumiał, że już wystarczy, że bitwa dobiegła końca. Nie była to nawet kwestia tego, że obaj mieli już dość, ale raczej niewątpliwej skuteczności brokatu. Nawet w najśmielszych przewidywaniach Charles nie był w stanie domyśleć się, że jego brokatowa bomba, zamiast grzecznie obsypać Rolpha i tym samym przypieczętować zwycięstwo Mulcibera, rozsypie się na jego własnej twarzy, gdy pudełeczko rykoszetuje.

Wiedział, jak wielkim problemem było zmycie brokatu z dłoni, gdy przypadkiem posypał się nim w czasie pracy. Wiedział, że wręcz niemożliwym było wywabienie go z ubrań, zaś nigdy nie miał okazji sprawdzić, czy dało się go usunąć z oczu, nosa, ust...

- Czekaj! - Próbował poprosić Rolpha, gdy jego świat nagle stał się o wiele bardziej złoty, niż było to dopuszczalne. Potrząsnął głową, starając się zrzucić z siebie lepkie drobinki, lecz bez sukcesu. Z wdechem wciągnął też iskierki głębiej, do gardła, co spowodowało napad kaszlu, przerywany próbami wyplucia tego, co wpadło mu do ust. Zacisnął powieki, gdy oczy zapiekły. - Puść mnie, faen! Poczekaj! Nic nie widzę! - Poskarżył się, wyjaśniając, bo spodziewał się, że Rodolphus zechce wykorzystać chwilę słabości.

Obsypanie taką ilością brokatu rzeczywiście nie było niczym przyjemnym i teraz pożałował, że chciał zrobić coś takiego Lestrange'owi. Pożałował, że w ogóle zwabił go do mieszkania i zmusił, by podniósł na niego pięści! To było niepotrzebne i przyniosło więcej szkód niż pożytku, szczególnie w momencie, gdy większość przyborów do tworzenia świeczek została albo rozsypana, albo zmarnowana w jakiś inny sposób.

- Czekaj, pomóż mi! - Zawołał, starając wyrwać ręce, by chociaż móc przetrzeć oczy!
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#19
23.01.2025, 23:57  ✶  
Teraz czekaj? Teraz proszę pomóż mi? Nie mógł się powstrzymać: przewrócił oczami i wzmocnił uścisk na dłoniach Mulcibera, jakby wcale nie zamierzał go puszczać. Niewdzięczny gówniarz (co z tego, że byli w podobnym wieku) - najpierw go prowokuje, a teraz skamle o pomoc? Ratowało go tylko to, że wyglądał tak absurdalnie pokryty brokatem, którego używał do świeczek, że umysł Rodolphusa wywinął takiego fikoła, o którego w życiu by nikt go nie podejrzewał.
- Nie pluj - prychnął, momentalnie puszczając chłopaka. Zszedł z niego, chociaż wcale nie tak zgrabnie i elegancko, jak by chciał to zrobić. Mimo że ich szarpanina nie trwała długo, to zdążył się zmęczyć - świadczył o tym płytki, urywany oddech i skraplający się na czole pot. Koszula, w której był, nagle zrobiła się cholernie niewygodna: bardziej niż zazwyczaj. Westchnął, próbując podnieść się najpierw na kolana, a potem na nogi. - I nie trzyj, wetrzesz tylko głębiej w oczy.
Kusiło dodać jakiś piękny epitet, ewentualnie kopniaka w żebra na przypomnienie, ale to był Charles: nie jakaśtam męska kurwa z Nokturnu. Przypomnienie sobie, kto przed nim jest i próbuje wydrapać sobie piękne, brokatowe oczy, zajęło mu odrobinę zbyt dużo czasu niż powinno. Czując ciężar ostatnich dni w nogach zbliżył się do stołu, po różdżkę. Zaklęciem chłoszczyść mógł wyczyścić tylko skórę Mulcibera. Jeżeli chodziło o oczy... Nie był pewny, czy powinien używać zaklęć. Nie był uzdrowicielem. No i teraz przydałby się jego pieprzony brat, którego nigdy nie było w tym mieszkaniu!
- Chodź do łazienki, zaprowadzę cię - różdżkę wetknął w tylną kieszeń spodni, całkiem odruchowo. Musiał mieć obie ręce wolne, bo chciał pomóc Charliemu wstać i dojść do łazienki, by tam móc mu zacząć przemywać oczy. - Będziesz musiał iść do Munga albo poczekać na Leonarda. Mogę cię tam przenieść, to musi obejrzeć ktoś, kto wyciągnie wszystkie drobinki.
Nie miał zamiaru brać na siebie odpowiedzialności, jeżeli Charles oślepnie. Mógł mu pomóc w przemywaniu oczu, ale nie mógł dać gwarancji, że nie zostanie tam nic, co potem spowoduje jakąś chorobę. Może i pochodził z rodziny uzdrowicieli i mistrzów eliksirów, lecz sam tego nie potrafił. Jakby złamał nos: mógłby go nastawić, ale tak? Wiedział tylko tyle, że nie powinien tego ruszać magią.
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#20
24.01.2025, 00:18  ✶  
Charles skamlał o pomoc, bo jasnym było, że przegrał. Oślepiony nie mógł machać pięściami w nadziei, że trafi Rodolphosa. Nie chciał wprost przyznać się do porażki, ale ta była ewidentna. Z twarzą pokrytą złotem mógł stać się co najwyżej pośmiewiskiem.

- Rolph! - Pogonił go, chcąc jak najszybciej uwolnić ręce i tak, jak Lestrange zasugerował, wetrzeć brokat głębiej! - Mam to w ustach..!

Niezgrabność Rodolphusa przeszła niezauważona. Kiedy odzyskał wolność, Charlie z trudem powstrzymał odruch tarcia oczu i podniósł się do siadu, by rękawem zetrzeć jak najwięcej brokatu z twarzy, omijając jednak oczy. Magiczny pyłek jeszcze dobrze nie związał, więc kolor przeniósł się dalej, na ręce i koszulę.

- Nie tak miało być. - Wyjaśnił, choć niełatwo było mówić z ustami pełnymi pyłu. On również był zmęczony, pobudzony, ale też trochę przejęty tym, co się z nim działo. Brokat powstrzymał go szybciej, niż Lestrange. - Cholera, to naprawdę diabelnie piecze.

Z wdzięcznością przyjął pomoc w nawigowaniu do łazienki. Już pierwsze przepłukanie ust i przemycie twarzy pomogło, lecz brokat wciąż znajdował się... właściwie już wszędzie. Umywalka szybko pokryła się iskierkami, tak samo jak ubranie Rodolphusa. Całe szczęście Charles jeszcze tego nie widział, by poczuć się winnym.

- Nie idę do Munga, co im powiem? - Zapytał retorycznie. Nie będzie przyznawał się do walki na podłodze mieszkania! Wolał nie myśleć, co byłoby, gdyby taka wieść dotarła do uszu taty. - Swoją drogą, skąd ty masz tyle siły, Rolph? - Dopytywał, nie kryjąc nutki podziwu w głosie. Nabierał w dłonie kolejne porcje wody i ochlapywał nimi twarz, jakby to miało wszystkiemu zaradzić, przez co jego wypowiedź była przerywana. - ...nie jesteś na mnie zły? Już mi przeszło i chyba... chyba to nie było najmądrzejsze. Przepraszam. Nie uderzyłem cię za mocno?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (5364), Rodolphus Lestrange (7580)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa